Anioł w kapeluszu – recenzja

17 Gru

167732-352x500 (Kopiowanie)Tytuł: Anioł w kapeluszu
Autor: Monika Szwaja
Wydawca: SOL
Data wydania polskiego: październik 2013
Stron: 335

To pierwsza książka Pani Moniki Szwai, z którą mam okazję się zapoznać. Często widywałam jej książki w sprzedaży na stronach internetowych i nie wiem jak to się stało, że nigdy jeszcze nie dałam żadnej się skusić, ale nasze pierwsze spotkanie mogę uznać za miłe i udane.

Spotykamy tutaj wielu barwnie nakreślonych bohaterów, z tego co się zorientowałam, zarówno nowych, jak i takich, którzy w książkach Pani Moniki już się pojawili. Pierwszym i najważniejszym z nich jest pewien inteligentny chłopiec. Jonasz, syn nowobogackich Zawadzkich, którzy zajęci swoimi zawodowymi sukcesami i gonitwą za pieniędzmi zapominają jak prawdziwie kocha się swoje dziecko. Nie kupując mu wszystkie najnowsze sprzęty, nie zapisując go na wszystkie możliwe zajęcia, którymi w ogóle nie jest zainteresowany, nie narzucając w każdej sprawie swoje zdanie i na pewno nie poprzez oddzielenie go od swoich przyjaciół tylko dlatego, że jego rodzina ma wyższy status społeczny. Załamany Jonasz postanawia uciec z domu i wtedy jego los postanawia złączyć się z losem kilku innych bohaterów powieści, którym w życiu ostatnio się nie poszczęściło. Opowieści z życia Jonasza jak i reszty postaci rozwijają się równocześnie. Spotkacie tu Mirandę (poznana w książce „Zupa z ryby fugu”), która zmaga się z przepastną depresją po tym jak zdecydowała się wynająć swój brzuch pewnej parze, która bezskutecznie starała się o dziecko. Poznamy również Jaśminę, lubianą i poważaną Panią psycholog w gronie Uniwersyteckim, która bez uprzedzenia traci swojego ukochanego męża, a gdyby tego było mało potem opuszczają ją dzieci, aby zacząć żyć na swój własnych rachunek. Nikt z nich nie spodziewa się jakie niezwykłe wydarzenia przygotował dla nich los i w jaki sposób znajdą pewne ukojenie w swoim nieszczęśliwym życiu.

Książka pokazuje nam, że jeśli czasami nasze życie wali nam się na głowę, to zawsze jest na świecie jakiś dobry anioł, który jest w stanie poskładać nam to życie z powrotem w jedną całość, dając nam swoją miłość, siłę i wiarę w to, że wszystko jeszcze będzie dobrze, nawet kiedy decyzje innych ludzi i wydarzenia dookoła są wymierzone przeciwko nam. Takimi aniołami okazują się być dla Jonasza nieznane przez niego osoby, które ratując jego, ratują również siebie. Czytając tę pozycję cały czas moje myśli kierowały się w stronę mojej mamy, która nieraz w ciężkich chwilach taką miłością, siłą i wiarą jest dla mnie i dziękuję za to każdego dnia.

Jedyną rzeczą która mi się nie spodobała, to oddzielanie każdego bohatera osobnymi rozdziałami, ale zdaję sobie sprawę, że skoro książka miała się spleść w jedność na samym końcu, no to tak musiało być i koniec. Dlaczego tak nie lubię? Mam bardzo kiepską pamięć do imion i na początku każdego rozdziału, który zaczynał się właśnie imieniem danego bohatera, musiałam się wysilać żeby przypomnieć sobie „która to była ta Miranda?”.

Czytało się łatwo, doświadczycie lekkiego i przyjemnego w odbiorze języka. Miałam wrażenie, że w pewnych momentach Pani Monika kilka zdrobnień wyrazów wymyśliła sama, ponieważ w takiej śmiesznej formie jeszcze nigdy ich nie uświadczyłam, niejeden wywołał szeroki uśmiech na mej twarzy.

Osobiście jestem fanką nieco innej literatury, a mimo to książka mi się podobała. Chociaż nie będę rozpamiętywać jej przez najbliższe miesiące, to uważam że jest warta przeczytania, porusza wiele ważnych spraw, które często w literaturze są traktowane dość powierzchownie. Także, mimo iż ja wolałabym sięgnąć po Tolkiena, to Panią Szwaję bez wahania sprezentowałabym swojej mamie czy babci przy okazji zbliżających się świąt, gdyby nie to, że prezenty od dłuższego czasu już posiadam : ).

Polecam przede wszystkim paniom, bo jednak jest to zdecydowanie literatura kobieca. Nastolatkom mniej, mimo iż z pewnością niejednej się ta historia spodoba. Osobom które chcą przeczytać zarówno o sprawach poważnych jak i zadowolić się momentami bystrego humoru, czyli tym którzy przy wolnej chwili chcą się nieco odprężyć i rozerwać wieczorem na fotelu, ponieważ książka nie jest długa, a jej treść z pewnością sprawi Wam wiele przyjemności.

Moja ocena:
7/10

Marta.

Advertisements

komentarzy 16 to “Anioł w kapeluszu – recenzja”

  1. bydefinitionopheliac Grudzień 17, 2013 @ 9:00 pm #

    Literaturę kobiecą zwykło się traktować z wielkim pobłażaniem. A chyba, wnioskuję z Twojej oceny tej książki, nie warto tak podchodzić do tematu. Jak wypada Monika Szwaja na tle innych autorek „literatury kobiecej”, masz porównanie?

    • zajeckicajec Grudzień 17, 2013 @ 9:09 pm #

      Jak pisałam miłośniczką takiej literatury nie jestem, wolę stare dobre fantasy ;). Mogę porównać z Krystyną Mirek – mimo iż ocenę dostały u mnie taką samą, to książka Pani Szwai urzekła mnie bardziej, ale nie na tyle, żebym chciała kiedyś do niej wracać, dla mnie książka na raz 😉

      • bydefinitionopheliac Grudzień 17, 2013 @ 9:19 pm #

        To jest w sumie zazwyczaj taka literatura na raz, ale żeby się odprężyć, pozostać w dobrym nastroju po lekturze – myślę, że jak najbardziej się nadaje. Pytam tak, bo ostatnio miałam dość ostre starcia z literaturą kobiecą i wolę się upewnić, czy to przypadkiem nie jest podobny element jak owe „dzieuo” 😉

      • zajeckicajec Grudzień 17, 2013 @ 9:39 pm #

        Dużo kobiet Szwaję czyta i poleca, na lubimyczytac.pl ma dość niezłe oceny, ale mnie takie książki jakoś chyba nigdy w sobie nie rozkochają, dla odprężenia wolę sięgnąć po coś innego. Ale jeśli ktoś lubi tego typu literaturę to jestem pewna, że się spodoba 🙂

      • bydefinitionopheliac Grudzień 17, 2013 @ 9:42 pm #

        Dla odprężenia najlepsze jakieś soczyste fantasy! A jeśli chodzi o oceny na lubimyczytac.pl i (niestety!) Biblionetce, tamta Pani szczyci się również wysokimi ocenami a zdzierżyć tego nijak nie idzie 😉

      • zajeckicajec Grudzień 17, 2013 @ 9:43 pm #

        A o jaką Panią/książkę chodzi? 🙂

      • bydefinitionopheliac Grudzień 17, 2013 @ 9:47 pm #

        Autorkasia, czyli Katarzyna Michalak. Perełka wśród literatury wszelakiej. Oceny wywindowane w górę, na targach książki leży obok noblistów i laureatów Nike. Oprócz literatury kobiecej popełniła również fantasy – ponoć najlepszą polską fantastykę autorstwa kobiety. I nie zamierza przestać O.O

      • zajeckicajec Grudzień 17, 2013 @ 10:13 pm #

        Ah… Słyszałam, że „Gra o Ferrin” jakimś rarytasem nie jest 😉 No wiesz, ja tam po literaturze kobiecej zbyt dużo się nigdy nie spodziewam 😀

      • bydefinitionopheliac Grudzień 17, 2013 @ 10:25 pm #

        Czytałam „Poczekajkę”. Partiami, bo nie mogłam wytrzymać natężenia absurdu. Założyłam sobie, że „Ferrin” też przeczytam, chociażby po to, by móc szczerze zrecenzować. Ale, ale – koniecznie zobacz zwiastun! https://www.youtube.com/watch?v=6EmWwK8gyv0 😉

      • zajeckicajec Grudzień 17, 2013 @ 10:30 pm #

        Mindblowing. Jeżeli książka jest taka jak trailer to… Nie chcę tego czytać 😀

      • bydefinitionopheliac Grudzień 17, 2013 @ 10:33 pm #

        Zdaje się, że jest…Poczynając od błędów merytorycznych – główna bohaterka to 23-letnia lekarz anestezjolog pracująca w polskim pogotowiu. Coś przespałam,jakaś reforma szkolnictwa wyższego? 😉 Tu zaś teledysk do „Poczekajki”. Tekst Autorkasi. Występuje ona zresztą w teledysku, tak jak i w kilku swoich książkach (Serio? Umieszczanie siebie w swoich książkach jako dobrego anioła bohaterów?) – https://www.youtube.com/watch?v=d1vPiNwatvg

      • zajeckicajec Grudzień 17, 2013 @ 10:37 pm #

        Wygląda dość brazylijsko 😉 Generalnie tak jak mnie do jej książek nigdy nie ciągnęło – teraz nie ciągnie mnie jeszcze bardziej.

      • bydefinitionopheliac Grudzień 17, 2013 @ 10:39 pm #

        Fabularnie „Luz Maria”, tylko polska i głupsza. Świetnie, czuj się spokojniejsza i ocalona 😀 Chociaż może lepiej się tym nie chwalić, pani Michalak bardzo źle reaguje na wszelką krytykę swych powieści. Nie mówiąc już o licznej grupie fanek 😉

  2. Ellie Moore Grudzień 21, 2013 @ 2:27 pm #

    Nie pierwszy raz słyszę o tej książce 🙂 Chyba sama muszę się skusić 🙂

  3. miqaisonfire Grudzień 23, 2013 @ 12:11 pm #

    Słyszałam o tej autorce, ale nie miałam okazji czytać jeszcze żadnej jej książki.

    P.S. Ty praca magisterska, ja maturalna więc podobne sprawy mamy na głowie!

    • zajeckicajec Grudzień 23, 2013 @ 12:17 pm #

      Jak takie lubisz to polecam, ja bardziej gustuję jednak w innej literaturze i przyznaję się do tego bez bicia. Aczkolwiek potrafię docenić też inne rzeczy poza swoimi ulubionymi pozycjami 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: