Archiwum | Literatura duńska RSS feed for this section

Krzyk pod wodą – recenzja

30 List

Tytuł: Krzyk pod Wodą
Autor: Jeanette Øbro Gerlow & Ole Tornbjerg
Wydawca: Insignis
Data wydania polskiego: czerwiec 2012
Stron: 406
Tytuł oryginału: Skrig under vand
Tłumaczenie: Justyna Haber

„Zwycięzca konkursu na najlepszy duński kryminał wydawnictwa Politiken” – taka dobra, zachęcająca wiadomość wita nas na okładce, umieszczona zaraz obok rzucającego się w oczy, pomarańczowego tytułu. Książka została napisana przez małżeństwo z trójką dzieci – Jeanette Øbro Gerlow & Ole Tornbjerg’a, aby wystartować we wcześniej wspomnianym konkursie debiutantów.

Jak już wiemy „Krzyk pod wodą” jest kryminałem i to mimo debiutu autorów, nie byle jakim. Opowieść ta ma być pierwszym tomem serii o przygodach Katrine Wraa, wykształconej w Anglii psycholog, specjalistki od profilowania ofiary i zabójcy, która zostaje zatrudniona w kopenhaskiej policji. Autorzy na szczęście mają w planach napisanie kolejnych części.

Wszystko zaczyna się kiedy Katrine jest na urlopie, nurkuje pośród bujnych raf koralowych w Egipcie i praży się na słońcu. Odpoczywa nie tylko od swojej pracy, ale przede wszystkim od swojej niezgodnej angielskiej szefowej. Właśnie podczas tego kojącego wyjazdu Katrine odbiera telefon od szefa Wydziału Zabójstw kopenhaskiej policji, który proponuje jej podjęcie stałej pracy w Danii. Ta propozycja oznacza nie tylko powrót do kraju, w którym się wychowała, ale także sposobność porządnego wytrącenia z równowagi aktualnej szefowej. Z pewnymi wątpliwościami, ale przewagą pozytywnych argumentów dochodzą do porozumienia i w niedalekiej przyszłości nasza bohaterka łapie samolot do Danii.

Już podczas pierwszego dnia jej pracy, w Kopenhadze dochodzi do brutalnego morderstwa. Ofiarą jest znany i lubiany lekarz położnik, ojciec trzyletnich bliźniaków. Podejrzanym numer jeden zostaje nieco obłąkany emigrant z Czeczeni, którego żona była pacjentką zamordowanego i zmarła w wyniku powikłań niedługo po urodzeniu syna, którego zresztą zabrano do domu dziecka. Idealny podejrzany, prawda? W trakcie książki, Katrine wraz ze swoim policyjnym partnerem Jens’em, powoli wyciągają na światło dzienne, mroczne zakamarki życia popularnego lekarza. Do kręgu podejrzanych zostaje wpisanych również kilka innych osób, takich jak żona ofiary, czy jego najlepszy przyjaciel. Zobaczycie, że sami nie będziecie mogli się zdecydować kto jest winien zabójstwa!

Osobiście książkę oceniam na – bardzo dobrą, mimo iż na tle podobnych niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jak widać i debiutant potrafi napisać dzieło warte przeczytania. Dopiero pod sam koniec zaczęłam się domyślać kto tak na prawdę zabił, ponieważ powieść została zbudowana w taki sposób, żeby co chwile swoje podejrzenia przerzucać na kolejną pojawiającą się osobę. Ten kryminał ma wszystko co powinna mieć dobra książka: niebanalny pomysł; ciekawych bohaterów; dobre, zaskakujące zakończenie; lekkie i zrozumiałe słownictwo; a dodajmy do tego również ładną okładkę 😉 Jest to na pewno pozycja dla miłośników literatury skandynawskiej, ale także dla osób które z takową jeszcze nie miały do czynienia i chcą dopiero zacząć swoją przygodę z północą. Muszę również napisać, że idealnie nadaje się na chłodne jesienno-zimowe wieczory, kiedy siedzicie zawinięci ciepłym kocem na fotelu popijając gorącą herbatkę, trzęsąc się nie tylko z zimna, ale także i z napięcia, które wywołują przeczytane słowa, bo takie przecież są wszystkie wciągające skandynawskie kryminały. Polecam więc starym, młodym, tym pomiędzy nimi też. Ja z niecierpliwością czekam na kolejne przygody Katrine Wraa!

Moja ocena:
8/10

Marta.

Reklamy