Archive | 4/10 RSS feed for this section

Siódemka – recenzja

19 Sier

SiodemkaTytuł: Siódemka
Autor: Ziemowit Szczerek
Wydawnictwo: Korporacja Ha!art
Data wydania polskiego: luty 2015
Stron: 256

Ziemowit Szczerek zasłynął chyba najbardziej rozpoznawalnym polskim reportażem w stylu gonzo. Przyjdzie Mordor i nas zje… doceniony został zarówno przez krytykę jak i przez czytelników. Tym razem autor zaproponował nam powieść, która maskuje się pod przykrywką literatury faktu. Trudno na pierwszy rzut oka zauważyć, że nie jest to reportaż, mamy bowiem prawdziwe realia, prawdziwą drogę krajową numer 7, prawdziwą Polskę. Mylić może nas również opis wydawcy, sugerujący kolejną podróż dziennikarza. Jak się jednak okazuje tę „prawdziwość” porzuca Szczerek na rzecz… groteskowej, narkotycznej i nierzeczywistej wręcz wyprawy przez „polskie jądro ciemności”. Przyznaję sam dałem się nabrać. Dopiero po kilku stronach dotarło do mnie „oszukali mnie, to przecież powieść!”. Tutaj przyznaję się do błędu i niedokładnego przygotowania do lektury, ale jak już zacząłem czytać, to i skończyłem. Jak wrażenia? Przyznaję się na wstępie, że jest to bardzo subiektywne spojrzenie. Tym razem całkowicie odrzucam jakikolwiek obiektywizm, lecz mimo wszystko zapraszam do zapoznania się z moją opinią o Siódemce.

Czytaj dalej

Klątwa gruzińskiego tortu – recenzja

17 Paźdź

klątwa gruzińskiego tortu

Tytuł: Klątwa gruzińskiego tortu
Autor: Maciej Jastrzębski
Wydawnictwo: Editio
Data wydania polskiego: październik 2014
Stron: 352

Gruzja jest niewielkim krajem leżącym na tzw. Zakaukaziu, któremu szczególnie dużo uwagi poświęca (albo raczej poświęciło) się w Polsce; krajem o którym każdy słyszał, ale niewielu miało okazję poznać. Osoby zafascynowane tymże rejonem spotkać można wszędzie, często są to osobistości, które określić można jako „znane i lubiane”. Można tutaj dopatrywać się związku z faktem, że książek związanych z tym niezwykle przyjaznym kaukaskim krajem napisano dość dużo. „Klątwa gruzińskiego tortu” jest kolejną pozycją powiązaną z Gruzją. Sytuację tego kraju znam głównie z relacji prasowych i opowiadań znajomego wschodoznawcy, nie miałem okazji zapoznać się literaturą związaną z Kaukazem i mój poziom wiedzy określił bym jako przeciętny. Dlatego z całkiem sporym entuzjazmem zabrałem się za lekturę. Byłem ciekaw czego mogę dowiedzieć się o naszych dość odległych, ale bardzo serdecznych przyjaciołach. Skusił mnie też nieco enigmatyczny, ale zachęcający tytuł pozycji. A więc zabrałem się za pałaszowanie gruzińskiego tortu. Czy okazał się on smakowity, czy jednak niezjadliwy? Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją.

Czytaj dalej

Światła pochylenie – recenzja

25 Paźdź

Tytuł: Światła pochylenie
Autor: Laura Whitcomb
Wydawca: Initium
Data wydania polskiego: marzec 2010
Stron: 232
Tytuł oryginału: A Certain Slant of Light
Tłumaczenie: Joanna Bogunia, Dawid Juraszek

Ktoś na mnie patrzył.
To dość niezwykłe uczucie, gdy jest się martwym…

Takimi słowami zaczyna się nasza przygoda z pierwszą powieścią Laury Whitcomb – „Światła Pochylenie”. Te słowa umieszczone są również na tylnej części okładki i to one przekonały mnie do chwycenia za tę książkę.

Poznajcie Helen, martwego od 130 lat ducha, który nazywa siebie Światłem. Dodam również, że w pewnym sensie ducha-książkoholika ;). Dziewczyna nawiedza osoby, które nazywa swoimi Gospodarzami. Nawiedzenie trwa do końca dni  Gospodarza, potem przenosi się na kolejnego, zazwyczaj jest to ktoś, kto akurat znalazł się w pobliżu, ale cechą łączącą Gospodarzów Helen jest miłość do literatury. Aktualnie jest nim pan Brown, nauczyciel angielskiego, dla którego jest niewidoczną muzą pomagającą w pisaniu opowieści. Jako Światło nie może niczego dotknąć, poczuć żadnego smaku, ani zapachu. Może jedynie dzięki własnym emocjom poruszyć  kartki w książce, zasłony, rozsiać wokół aurę chłodu, czy przestraszyć ptaki. Niewiele pamięta ona ze swojego życia zanim stała się Światłem. Wie, że jest kobietą, ile miała lat, że miała męża, i że nie może odejść do nieba dlatego, że zrobiła za swojego życia coś strasznego. Wszystko inne pochłonęła śmierć.

Jesteś ukrytym wierszem mego serca. Czytam Cię bez przerwy, uczę się ciebie na pamięć w każdej chwili naszej rozłąki.

Życie Helen przy boku Browna biegło dość spokojnie, aż do pewnego dnia. Byli wtedy w klasie od języka angielskiego, kiedy dziewczyna zauważyła, że śledzi ją wzrok jednego z uczniów. Wystraszyła się, a zarazem była ciekawa, kto to taki i dlaczego ją widzi. Na imię miał James, a egzystował w ciele Billy’ego – jednego z uczniów. On też był Światłem i odkąd posiadł ciało kogoś innego widział otaczające go duchy. Między nimi zaiskrzyło od samego początku, oboje dobrze wiedzieli jak to jest być samotnym przed wiele lat, ich głównym celem stało się znalezienie kobiety, której dusza chce opuścić ciało i przejęcie tego ciała przez Helen, aby mogli się wzajemnie dotknąć. Oczywiście wszystko się udało do czasu, później nastąpiły komplikacje, o których przeczytacie sami jeśli będziecie mieli ochotę.

O czym chciałam książkę? O duchach, nawiedzeniach, świecie paranormalnym, być może też trochę horroru. Może sama nastawiłam się za bardzo na jakieś paranormalne fakty, bowiem marzeniem moim jest studiować paranormalistykę w Londynie ;). O czym dostałam? O paranormalnym romansie, na dodatek niezbyt rozbudowanym, powiedziałabym wręcz dość płytkim. Odniosłam wrażenie, że zaraz po tym jak nasza para kochanków się spotkała, pobiegli szybko do łóżka zrobić swoje. Ja rozumiem – pożądanie i te sprawy, ale uważam, że wielkie podobieństwo do siebie dwóch istot to troszkę za mało, żeby tak ten wątek niedbale potraktować, tym bardziej jeśli jest on przewodni. Mimo iż dla mnie jest to wielki minus, nie spisujmy tej książki od razu na straty! Na dobre wychodzi w niej mocno zaakcentowana wielowątkowość. Możemy przeczytać tam o takich rzeczach jak: fanatyzm religijny, problemy rodzinne, narkomania, molestowanie nieletnich, problemy nastolatków z rodzicami, czy zdrada. W codziennym życiu nie spotykamy problemów tak często i gęsto, ale czy na pewno? Myślę, że na to pytanie może sobie odpowiedzieć każdy z nas. We fragmentach dotyczących przykładowo fanatyzmu religijnego skłaniała mnie do przemyśleń na temat znajomych, których rodzice są zaślepieni wiarą – czy żyją chociaż odrobinę tak jak bohaterowie „Światła pochylenie” i czy część z nich robi to wyłącznie na pokaz, a nie dla swojego boga. Ciężko to wszystko opisać i wytłumaczyć ze względu na te wszystkie wątki i ich połączenie, ten tekst trzeba samemu przeczytać, żeby zrozumieć co mam na myśli.

Całość czytało mi się ok, jest napisana lekkim i dostępnym dla szaraka językiem. Myślę, że powinna spodobać się większości osób, które po nią sięgną. Przecież mamy teraz erę romansów paranormalnych, ale ten na szczęście ma dobre wątki poboczne, przez co jest lepszy. Zapewne sięgnę jeszcze po książki pani Whitcomb jeśli takowe zostaną wydane w Polsce. Daję powieści trzy z plusem za powierzchowne potraktowanie głównego wątku. A teraz będę po niej dalej rozmyślać o tym, czy istnieje jakiekolwiek życie pozagrobowe. A Wam polecę – cieszcie się każdą chwilą swojego życia, każdym zapachem i każdym jego smakiem.

Moja ocena:
4/10

Marta.