Tag Archives: Wiedźmin

Diabelski Kociołek Book Tag

14 List

diabelski kociołek

Niby mamy dzisiaj leniwą, wolną sobotę, ale my zakasaliśmy rękawy i wzięliśmy się ostro do pracy. Każdy z nas pracuje sobie nad własną recenzją, ale na ten moment połączyliśmy siły we wspólnym celu. Karolina wezwała nas do podjęcia wyzwania i przyszykowania dla Was smakowitego Diabelskiego Kociołka. Znaleźliśmy idealne ingrediencje na to by stworzyć ponadczasową mieszankę z wyszukanych elementów. Oko traszki, szczypta gnilca czy kropla krwi nie są nam straszne, bo wiemy jaki cudowny wywar powstanie po połączeniu tych wszystkich składników w naszym magicznym kociołku.

Czytaj dalej

The Name Book Tag

24 Wrz

name book tag

Nadszedł taki dzień, w którym zabawa The Name Book Tag dotarła także na Księżkoholizm, zaprosiła nas Zuzanna z bloga zaczytana-susan.pl. W tagu chodzi o to, aby na każdą kolejną literę swojego imienia zaprezentować książkę – nie byle jaką! Chodzi o książkę, która zajmuje w naszym życiu jakiś specjalny kącik. Może to być jedna z ulubionych książek, taka której jeszcze nie przeczytałeś ale masz na nią przeogromną chrapkę, czy pozycja którą ostatnio dostałeś w swoje łapki – opcje są różne. Swój udział zadeklarował nawet Kacper, także dzisiaj przeczytacie podwójny tag. Każdy z nas zabrał się oczywiście za swoje własne imię. Zapraszamy do czytania!

Czytaj dalej

TOP 10 – Najważniejsze książki mojego życia (wk)

5 Wrz
top10TOP 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji – w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Tym razem gościnnie w roli TOPotwórcy występuję ja – Kacper, odciążając tym samym z obowiązków blogera moją zapracowaną kobietę. Temat już raz na tym blogu poruszany, tym razem jednak w innej odsłonie, mam nadzieję niemniej dla Was Czytelników ciekawej. Klucz rankingu był dla mnie prosty, wybrałem książki, które wywarły na mnie największe wrażenie i w jakiś sposób zmieniły moje postrzeganie świata. Bardzo trudno było mi zachować rygor określony przez nazwę i okroić ten top do dziesięciu pozycji, a nie dwudziestu kilku, lub chociaż kilkunastu. Jest mi niezmiernie przykro, że nie mogłem umieścić tutaj wszystkich wartościowych powieści i autorów. Przy czym zdaję sobie sprawę, że np. TOP80 byłby niezbyt atrakcyjny. Kolejność nieprzypadkowa. Zapraszam do zapoznania się z moim rankingiem.

Czytaj dalej

TOP 10 – Najważniejsze książki mojego życia

1 Sier

Bez tytułuTOP 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji – w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Postanowiłam dołączyć się i reaktywować u siebie stare tematy TOP 10, które od kilku lat pojawiają się na blogu Klaudyny. Przez długi czas trwania akcji mój blog w ogóle nie istniał i ominęło mnie sporo fajnych rankingów, stąd też pomysł aby je odświeżyć! Jest to szansa dla mnie i dla Was na dołączenie od nowa i podzielenie się z czytelnikami swoimi gustami. Serdecznie zapraszam do dołączenia!

Oto lista dziesięciu najważniejszych książek mojego życia. Ciężko było mi wybrać, aż 10 tytułów, bo część została już przeze mnie zapomniana, jednak starałam się jak mogłam! Nie znajdziecie tam może super literatury z wyższych półek, ale po prostu jeszcze niewiele w życiu przeczytałam, całe stosy mi się piętrzą w kolejce. Kolejność przypadkowa.

Czytaj dalej

Wiedźmin. Sezon burz – recenzja

25 List

Sezon-burz_(1) (Kopiowanie) Tytuł: Wiedźmin. Sezon burz
Autor: Andrzej Sapkowski
Wydawca: SuperNOWA
Data wydania polskiego: listopad 2013
Stron: 404

Oto i jest książka, na którą duża część z nas podświadomie czekała, ale nikt się nie spodziewał, że nadejdzie… I to w tak błyskawicznym tempie.

Pewnego pięknego dnia przeglądając znany nam wszystkim serwis aukcyjny, moim oczom ukazała się ogromna na całą stronę wiadomość – „Nowy Wiedźmin – przedsprzedaż”. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, szybko poszukałam jakiś informacji i wszystko się zgadzało – Andrzej Sapkowski napisał nowego Wiedźmina! Miałam jednak spore wątpliwości czy będzie to ten sam, którego Sapkowski pisał 14 lat wcześniej. Nie pozostało mi nic innego jak szybko zamówić i kiedy listonosz przytaszczył ją pod moje drzwi, nie było czasu do stracenia i natychmiast zaczęłam czytać.

Przeczytałam ją już prawie miesiąc temu i dopiero teraz czuję, że mogę o niej pisać. W mojej głowie wszystko już się przegryzło, a moja decyzja się ustatkowała i nie mam już wątpliwości co sądzę o tej pozycji.

Książka dziwnie się zaczyna. Już po pierwszych stronach poczujecie podniecenie, że właśnie trzymacie w ręku coś na co długo czekaliście, ale forma jest dość odmienna od tego co dostaliśmy w sadze o wiedźminie. Od czasu wydania ostatniej części sagi minęło jednak 14 lat, a to mnóstwo czasu, przez który warsztat pisarski może przecież ulec dość drastycznym zmianom. Na szczęście z każdą kolejną kartką jest coraz lepiej, a historia białowłosego wciąga coraz głębiej. Język jakiego użyto w „Sezonie burz” wydaje mi się momentami bardziej historyczny od tego użytego w pięcioksięgu. Doświadczycie błyskotliwych, sprośnych żartów, które idealnie wpasowują się w klimat powieści, co dodaje niesamowitej wiarygodności. O treści nie będę się wielce rozpisywać, jestem pewna, że każdy kto miło zapoznał się już kiedyś z twórczością AS – po książkę i tak sięgnie.

Są nowe miejsca, liczne i barwne nowe postacie, nowe przygody, nowe stwory, ale nie zabraknie przeplatania elementów już nam znanych. Cała książka kręci się dokoła wiedźmińskich mieczy, co bardziej przewidywalni czytelnicy mogli wywnioskować po prostu z okładki. Podczas pobytu Geralta w królestwie Kerack w zagmatwanych okolicznościach zostają skradzione jego wiedźmińskie miecze. Nie wiadomo kto je skradł, ale jak się potem okazuje wiadomo po co – ludzka zachłanność i chęć zdobycia bogactwa nie zna w świecie żadnych granic. Takim oto sposobem wiedźmin, poeta i czarodziejka próbują swoich wszystkich talentów i umiejętności, aby skradzione skarby odzyskać.

Jakie są moje odczucia? Po dość dziwnym wstępie było ciekawie, cały czas byłam zaaferowana tym, że przecież trzymam w rękach nowego Wiedźmina i ani się nie obejrzałam, a książka już się skończyła. Początkowo akcja była na prawdę bardzo wartka, dużo się działo i wszystko zapowiadało się idealnie. Nie rozczarują Was w niej również pikantne fragmentów o miłosnych wyczynach naszego bohatera, które były napisane w sposób działający na wyobraźnię, ale poczułam jakby było ich odrobinę za dużo. Obecność znanych postaci zaowocowała zakręconą z sentymentu łezką w oku, a pojawienie się nowych bezbłędnie rozbudziło ciekawość i chęć dosłownego pochłonięcia nowych przygód naszego ulubionego pogromcy potworów.

Niestety nie było, aż tak pięknie jak się wydaje, ponieważ są i pewne, niedające się pominąć minusy. Mimo iż opowieść pochłonęłam ekspresowo, to w pewnym momencie akcja niestety straciła ze swojej wartkości i wszystko zaczęło się odrobinę wlec. Uważam, że całość sprawdziłaby się bardziej w krótszej formie znanych nam opowiadań. Dlaczego? Wiedźmin nie ratował całego świata, nie gonił za przeznaczeniem, mimo iż miał tutaj również ważną misję do spełnienia, chciał po prostu odzyskać swoje miecze i robić co do niego należy, czyli zabijać potwory. Całość jest nieco chaotyczna i myślę, że nie do końca przemyślana, wyobrażacie sobie naszego mężnego Geralta, który ratuje osoby porwane przez falę tsunami? Może Panu Sapkowskiemu trochę już zabrakło pomysłu na to jak rozwinąć przygodny bohatera, który tak na prawdę swoje przygody już zakończył w poprzedniej części? Jako wadę traktuję również kolejną schadzkę Geralta z czarodziejką, bo ile razy można przerabiać to samo tylko w różnych wersjach, dlaczego nie jakaś urodziwa, rudowłosa łowczyni głów? Całość kończy się w równie dziwny sposób jak się zaczynała, a jestem skora napisać nawet – w taki,  że można spodziewać się kolejnej części.

Pomimo kilku zauważalnych minusów i tak polecę książkę fanom pięcioksięgu. Potraktujcie ją jednak z przymrużeniem oka, nie przyrównując jej do sagi, bo to będzie powód przez który okaże się, że będziecie nieco rozczarowani. Ja potraktowałam ją jako kolejną z opowieści, tym razem nieco dłuższą i w sumie jestem zadowolona. Nie z samej fabuły, ale z tego, że książka na nowo wciągnęła mnie we wspaniały świat strzyg, czarodziejów i wiedźminów. Podarowała mi wspaniale spędzone kilka godzin, które bezsprzecznie nie uważam za stracone i za to ocenię ją tak wysoko.

Moja ocena:
8/10

Marta.