Archive | 10/10 RSS feed for this section

Idź i czekaj mrozów – recenzja

31 Paźdź

Idź i czekaj mrozówTytuł: Idź i czekaj mrozów
Autor: Marta Krajewska
Wydawnictwo: Genius Creations
Data wydania polskiego: marzec 2016
Stron: 499

Idź i czekaj mrozów to opowieść wyjątkowa, jakiej już dawno nie czytałam… Oto historia osadzona w pięknym krajobrazie gdzieś w górach w otoczeniu gęstych lasów. Autorką jest młoda pisarka, zafascynowana kulturą dawnych Słowian i właśnie owocem tej fascynacji jest przytaczana dziś przeze mnie powieść.

Czytaj dalej

Utopce – recenzja

5 Wrz

utopce

Tytuł: Utopce
Autor: Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania polskiego: listopad 2015
Stron: 600

Dziś opowiem Wam Drodzy Książkoholicy, o książce która przykuła moją uwagę swoją okładką. Odnosiłam się wówczas do niej nieco sceptycznie – ponieważ jej wygląd nawiązywał stylistyką do okładek serii norweskiego geniusza współczesnego kryminału Jo Nesbo i nie był to przypadek, ponieważ autorem okładki podobnie jak w przypadku polskich wydań Nesbo – jest Mariusz Banachowicz.

Czytaj dalej

Depeche Mode. Monument – recenzja

15 Sty

1579844_680527828666484_1273766526_n (Kopiowanie)Tytuł: Depeche Mode. Monument
Autor: Dennis Burmeister, Sascha Lange
Wydawca: Anakonda
Data wydania polskiego: listopad 2013
Stron: 424
Tytuł oryginału: Depeche Mode. Monument
Tłumaczenie: Irmina Witkowska

Kiedy po przyjściu z uczelni znalazłam w pokoju paczkę przyniesioną przez listonosza, już domyślałam się co znajdę w środku – książka, która będzie idealnym podsumowaniem mojej przygody z Depeche Mode, ponieważ ową przygodę zaczęłam właśnie przez biografie członków tego wspaniałego zespołu. Nie domyślałam się jednak jak ta książka jest wielka i jak dużo waży! Rozpakowałam i naprawdę ciężko było uwierzyć własnym oczom, wrażenie robił nie tylko rozmiar książki, ale także jej wydanie, już na pierwszy rzut oka. To był pierwszy moment kiedy pomyślałam sobie, że nazwa „Pomnik” („Monument”) idealnie nadaje się dla tego kolosalnego tomiszcza.

Autorzy pozycji są fanami zespołu. Sacha i Dennis to dwaj uznani eksperci Depeche Mode pochodzący z dawnego NRD.

Jak z zawartością? Nareszcie książka o tym fenomenalnym zespole, który nie wiadomo do końca jak zyskał sobie miłość setek milionów fanów (w tym również moją), bardzo wysokiej jakości, która zdecydowanie nie równa się z innymi. Pozycja ta nie jest przeładowana powtórzonymi informacjami, które można przeczytać wszędzie. Oprócz dość szczegółowej biografii zespołu (bez zbędnych informacji) w tym dziele znajduje się również mnóstwo fascynujących wywiadów, które chociaż trochę próbują przybliżyć nam fenomen tych znanych na całym świecie artystów, ekskluzywne materiały Alana Wildera, Daryla Bamonte, czy Herberta R. Kollischa, których nazwiska są zapewne znane są nie tylko najwierniejszym fanom, czy spis wszystkich tras koncertowych ze wszystkimi datami jakie DM kiedykolwiek odbyło. Znajdziemy w albumie również pełną dyskografię Depeche Mode w słowie i obrazie (centralny punkt książki), co będzie idealnym dodatkiem dla pełnej dyskografii płytowej, która bez wątpienia znajduje się na każdej półce prawdziwego fana.

Każda strona w tym albumie jest piękna! Całość wydrukowana jest na wysokiej jakości błyszczącym papierze, na którym znajdziemy nie tylko sam tekst, ale przede wszystkim setki kolorowych zdjęć: zespołu, okładek płyt, biletów na koncerty, plakatów, gadżetów fanowskich, a także wiele innych, które zawsze opatrzone są stosowną notatką na ich temat. Te zdjęcia zabierają każdego czytelnika w prawdziwą podróż w czasie od samego początku istnienia zespołu w latach ’80, poprzez niejednokrotne zmiany składu, aż po stabilny dzień dzisiejszy.

Najlepszym dowodem na to jak książka wspaniale się prezentuje i wciąga w wir wydarzeń związanych z działalnością zespołu jest moja własna z nią przygoda. Podczas czytania, kiedy przewracałam stronę, moim oczom ukazał się jakiś papierek zatknięty na samym środeczku niczym zakładka. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy próbowałam podnieść ów papierek, a on okazał się jedynie nadrukowanym biletem na koncert DM z lat osiemdziesiątych, którego podnieść nawet siłą woli się nie dało ; ).

Podsumowując „Monument” jest przepysznym albumem, który precyzyjnie dokumentuje istnienie tak znanej na świecie grupy jaką jest Depeche Mode. Pomimo, że cena odstrasza niektóre osoby (wersja podstawowa kosztuje 119,90zł, wersja kolekcjonerska 199,90zł) to uważam, że album jest warty wydania takiej kwoty, ponieważ prawdopodobnie nie powstanie już nigdy druga taka publikacja, co czyni opisywaną pozycję wisienką na torcie w licznie gromadzonych pozycjach o swoich idolach. Biorąc ją w swoje ręce nie będziecie mogli przez długi czas wyjść z wrażenia, jakie spowoduje na Was połączenie solidności z jaką została zrobiona ta książka z rewelacyjną oprawą graficzną oraz samym rozmiarem. Przy rozmiarze warto wspomnieć, że nie poczytacie jej w autobusie, w drodze do pracy, ponieważ od 2.5kg ciężaru wasze ręce z pewnością odmówiłyby posłuszeństwa, tak więc nadaje się tylko do czytania w domowym zaciszu. Z czystym sumieniem polecam wszystkim fanom DM, na pewno nie będziecie zawiedzeni, ponieważ tak ogromnej dokumentacji Wasze oczy jeszcze nie widziały. Ja wystawiam najwyższą możliwą ocenę i mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję czytać tak wspaniałe albumy wydane w naszym pięknym języku.

Moja ocena:
10/10

Marta.

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:

wyzwanie muzyczne

Gucio i Megi w Warszawie – recenzja

10 Sty

236598-352x500Tytuł: Gucio i Megi w Warszawie
Autor: Petrus Primitos
Wydawca: Wasowscy
Data wydania polskiego: grudzień 2013
Stron: 60

Zupełnie nie planowałam recenzować w najbliższym czasie żadnych książek dla dzieci. W moim domu najmłodsza jestem ja i nie ukrywam, że do dziecka już mi daleko. Dostałam jednak propozycję zrecenzowania przygód Gucia i Megi, i po przeczytaniu bardzo zachęcającego opisu, postanowiłam spróbować swoich sił na tym nieprzetartym jeszcze przeze mnie szlaku i oto jest – pierwsza recenzja książki dla dzieci na moim blogu!

Patrus Primitos to pseudonim artystyczny, pod którym ukrywają się Aleksandra i Hugo Petrus. Fantastyczny duet autorów, który postanowił przywrócić świetność polskiej literaturze dziecięcej i powołać do życia bohaterów na miarę Tytusa, Kleksa czy nawet Bolka i Lolka.

To pierwsza książeczka o przygodach Gucia i Megi (z serii „Gucio i Megi podbijają świat”), czyli o dwóch buldożkach francuskich. Dokładniej będzie to opowieść o tym jak wszystko się zaczęło, czyli jak pieski zostały adoptowane, o początkach ich życia u boku nowych kochających właścicieli – Maliny, właścicielki sklepów z zabawkami i Doktorka, weterynarza w ZOO.

Najpierw przygarnięty został Gucio, niemały rozrabiaka, gwiazdor, gapa przekręcająca wiele wyrazów i łakomczuch, który za dobry smakołyk jest w stanie zrobić prawie wszystko. Doktorek zabierał go codziennie ze sobą do pracy do momentu, aż ten tak narozrabiał, że nad weterynarzem zaciążyła groźba utraty pracy. I właśnie wtedy właściciele niesfornego zwierzaka wpadli na genialny pomysł! Postanowili przygarnąć jeszcze jednego buldożka, tym razem spokojnego, posłusznego, który zapanuje nad rozhulanym Guciem. Padło na wesołą i mądrą suczkę imieniem Megi, która faktycznie w swoim zadaniu sprawdziła się znakomicie i figle pieska z czasem straciły na swej intensywności, a nawet zdarzyło jej się uratować go z opresji.

I jak wypadło? Arcydzieło dla dzieci! Nie spodziewałam się, że literatura dziecięca jest w stanie tak mocno mnie wciągnąć. Wczoraj listonosz dopiero co ją przyniósł, chciałam tylko przejrzeć, a wieczorem była już przeczytana i to w kilkadziesiąt minut. Książeczka ma 60 stron więc dla dorosłych niby mało, ale dla dziecka na pewno wystarczy na kilka wieczorów w formie dobranocki. W przygodach tych dwóch piesków jest mnóstwo dobrego humoru, wiele mądrości, a wszystko  wykończone jest bardzo ciekawymi, kolorowymi i czarno-białymi obrazkami, które na pewno polubią wszystkie dzieci, bo obrazki wyglądają na wyjęte wprost z komiksów. Najbardziej zachwyciło mnie to, że pozycja nie tylko bawi, ale i uczy! Wasze pociechy mogą dowiedzieć się np. że pieskom nie wolno dawać do jedzenia czekolady. Ale mówi też o tak ważnej sprawie jak to żeby zwierzęta kupować tylko z rejestrowanych hodowli, albo najlepiej ADOPTOWAĆ, bo na świecie jeszcze wiele czworonogów czeka na kochającą rodzinę i pełną michę jedzenia.

Gorąco polecam więc wszystkim małym czytelnikom, a także im rodzicom, bo wiem że czas który poświęcicie na wspólne czytanie nie będzie stracony. Przeżyjecie wesołe przygody Gucia i Megi razem z nimi mając świadomość, że jednocześnie zabawiając swoje dziecko nauczyliście je bardzo ważnych wartości. Autorzy są na bardzo dobrej drodze do przywrócenia świetności polskiej literaturze dziecięcej, tak jak zamierzali. Osobiście nie mogę się doczekać kolejnych tomów, a jedyne co mogę zrobić teraz w takcie oczekiwania to wystawić pierwszą dziesiątkę na moim blogu.

Moja ocena:
10/10

Marta.

PS: Żywe odpowiedniki bohaterów mieszkają z autorką i dostarczają codziennie materiałów na kolejne strony. Psiaki mają już spory fanclub na Facebook’u oraz własną stronę internetową.