Tag Archives: Kurt Vonnegut

Stosik PAŹDZIERNIK 2015

3 List

Witamy Was w ten piękny, chłodny listopadowy wieczór! Październik minął nam przede wszystkim w klimatach horrorowo-kryminalnych z uwagi na Halloween, w które chcieliśmy postraszyć zarówno Was jak i siebie samych. Do tego jesienna aura po prostu sprzyjała takim pozycjom. Było sporo czytania, bo znalazło się sporo czasu, którego życzymy Wam oczywiście jak najwięcej!

Okazuje się, że w tym miesiącu jedno zdjęcie nie wystarczy, aby pomieścić na nim wszystkie przygarnięte przez nas książki. Poszaleliśmy na zakupach! Dlatego nasze ogromne stosiko dzielimy mniej-więcej na pół i prezentujemy nasze stosy z osobna. Jeden damski, drugi męski. Może niektórych natchniemy na zrobienie jakiegoś książkowego zamówienia. 😉

stos październik

Czytaj dalej

Reklamy

The Name Book Tag

24 Wrz

name book tag

Nadszedł taki dzień, w którym zabawa The Name Book Tag dotarła także na Księżkoholizm, zaprosiła nas Zuzanna z bloga zaczytana-susan.pl. W tagu chodzi o to, aby na każdą kolejną literę swojego imienia zaprezentować książkę – nie byle jaką! Chodzi o książkę, która zajmuje w naszym życiu jakiś specjalny kącik. Może to być jedna z ulubionych książek, taka której jeszcze nie przeczytałeś ale masz na nią przeogromną chrapkę, czy pozycja którą ostatnio dostałeś w swoje łapki – opcje są różne. Swój udział zadeklarował nawet Kacper, także dzisiaj przeczytacie podwójny tag. Każdy z nas zabrał się oczywiście za swoje własne imię. Zapraszamy do czytania!

Czytaj dalej

Stosik WRZESIEŃ 2014

4 Paźdź

Mamy początek października, przyszła więc pora na stosik wrześniowy. Co też udało mi się zakupić? We wrześniu podziało się jednak tak, że będzie to… Ogromne stosisko! A w nim same wspaniałe książki, na które najchętniej rzuciłabym się już w tej chwili (gdyby nie to, że właśnie wróciłam padnięta ze szkoły). Swoją drogą to wszystko wina pewnego serwisu aukcyjnego, który przez cały miesiąc rozdawał kody mega rabatowe.

We wrześniowym stosie zobaczycie najróżniejsze gatunki książek. Od fantastyki, przez kryminały, aż po literaturę piękną. Wiele z nich upatrzyłam sobie już dawno, ale jakoś nigdy nie było okazji lub pieniędzy, żeby sobie na te pozycje pozwolić. Jeśli chodzi o e-booki to w tym miesiącu bez szału, ale również nie mogło ich zabraknąć. Zapraszam serdecznie na podejrzenie mojego stosu!

stosik wrzesień

Czytaj dalej

TOP 10 – Najważniejsze książki mojego życia (wk)

5 Wrz
top10TOP 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji – w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Tym razem gościnnie w roli TOPotwórcy występuję ja – Kacper, odciążając tym samym z obowiązków blogera moją zapracowaną kobietę. Temat już raz na tym blogu poruszany, tym razem jednak w innej odsłonie, mam nadzieję niemniej dla Was Czytelników ciekawej. Klucz rankingu był dla mnie prosty, wybrałem książki, które wywarły na mnie największe wrażenie i w jakiś sposób zmieniły moje postrzeganie świata. Bardzo trudno było mi zachować rygor określony przez nazwę i okroić ten top do dziesięciu pozycji, a nie dwudziestu kilku, lub chociaż kilkunastu. Jest mi niezmiernie przykro, że nie mogłem umieścić tutaj wszystkich wartościowych powieści i autorów. Przy czym zdaję sobie sprawę, że np. TOP80 byłby niezbyt atrakcyjny. Kolejność nieprzypadkowa. Zapraszam do zapoznania się z moim rankingiem.

Czytaj dalej

TOP 10 – Pisarze, z którymi chcielibyśmy wybrać się na kawę

15 Sier

Bez tytułuTOP 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji – w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Dzisiaj wracamy do książkowego TOP 10, a dokładniej do książkek, kawy i pisarzy. Postanowiłam wybrać zestaw takich osobistości, które mnie urzekły w jakiś specyficzny sposób. Czy to sposobem swojego pisania, czy własną osobowością, a może jakimś nietypowym zachowaniem? Na pewno znajdą się tutaj tacy autorzy, których autorstwa książek nie miałam jeszcze okazji przeczytać. Sprawdźcie co ciekawego mam dzisiaj do napisania. Oto lista pisarzy, z którymi chętnie napiłabym się kawy, czy tam jeśli można to piwa. Kolejność przypadkowa.

Czytaj dalej

Stosik LIPIEC 2014

4 Sier

Mogliście jeszcze nie słyszeć, ale postanowiłam zmienić formę przedstawiania stosów na moim blogu. Te w których przedstawiałam trzy następne książki do zrecenzowania okazały się ponad moje siły, głównie dlatego, że kiedy napisałam nowy post z listą książek do przeczytania… Nachodziła mnie ochota na zupełnie inną książkę. Zadecydowałam więc, że co miesiąc będę Wam pokazywać moje książkowe zdobycze (książki zakupione, otrzymane, pożyczone itd.). Wszystkie razem na jednym zdjęciu, szczegóły opiszę niżej.

Można powiedzieć, że w lipcu był zakupowy szał książkowy i e-bookowy do tego stopnia, że zaczęłam rozmyślać skąd wzięłam tyle pieniędzy i jeszcze nie poszłam z torbami. Kiedy ja to wszystko przeczytam? Tak oto prezentują się moje zdobycze w druku:

DSC_0228

Czytaj dalej

Rzeźnia numer pięć – recenzja

14 List

Autor: Kurt Vonnegut
Wydawnictwo: Albatros – Andrzej Kuryłowicz
Rok: 2011
Ilość stron: 256

„Rzeźnia numer pięć, czyli Krucjata dziecięca, czyli Obowiązkowy taniec ze śmiercią” – tak brzmi pełny tytuł głośnej i uznawanej za kontrowersyjną powieści Kurta Vonneguta. Na początku poznajmy kilka faktów: wydana po raz pierwszy w 1969 roku (w Polsce pojawiła się w 1972 r.), uznawana jest za jedno z największych osiągnięć w dorobku pisarza, porusza temat bombardowania Drezna, które miało miejsce w pierwszej połowie lutego 1945 roku. Historia drażliwa, ponieważ przyczyniła się do nagłośnienia „incydentu” z czasów wojny – w wyniku bombardowania kilkaset tysięcy mieszkańców miasta straciło życie w płomieniach. Pisarz, podobnie jak główny bohater jego utworu, przeżył nalot ukryty w chłodni służącej do przechowywania mięsa ubitych w rzeźni zwierząt. Jest to powieść na wskroś antywojenna, jak pisze sam autor: “krótka i popaprana, bo o masakrze nie sposób powiedzieć nic inteligentnego”.

Głównym bohaterem „Rzeźni numer pięć” jest Billy Pilgrim – drobny, chudy, mający problemy z koordynacją chłopak, którego wcielono do armii w niedługim czasie po rozpoczęciu przez niego nauki w szkole wyższej. Odbywszy krótkie i pobieżne szkolenie, Billy zostaje wysłany na front, gdzie na pełnić funkcję pomocnika kapelana. Pech sprawia, iż dostaje się on w ręce Niemców i jako jeniec wojenny po długiej – dla niektórych ostatniej w życiu – podróży w bydlęcych wagonach, wraz z innymi Amerykanami zostaje dotransportowany do Drezna. W Dreźnie jeńcy wykorzystywani są jako darmowa siła robocza i przetrzymywani w tytułowej rzeźni – tam też ukrywają się podczas ataku na miasto (ponownie zwracam uwagę na wątek autobiograficzny w powieści).

Oprócz tego, że Billy Pilgrim jest taki… nijaki, w niespodziewanych momentach życia odbywa  on podróże w czasie. Dzięki tym skokom może nawet obejrzeć swoją śmierć. Dodatkowo, w dniu ślubu córki zostaje porwany przez kosmitów i zabrany na Tralfamadorię – planetę, na której stanowi główną atrakcję ogrodu zoologicznego. To od Tralfamadorian bohater dowiaduje się, iż świat istnieje w czterech wymiarach, każdy element czasu dzieje się równolegle i nie można wpłynąć na bieg wydarzeń, nie mówiąc już o próbach jego zmiany. Dlatego kosmici skupiają się wyłącznie na chwilach dobrych, jak najmniej uwagi poświęcając chwilom złym, ponieważ nie można ich uniknąć – ale można o nich nie myśleć. I jeszcze jedno: nie ma czegoś takiego, jak „wolna wola”, to tylko wymysł ludzi. I Billy przejmuje sposób myślenia obcych, żyje ze świadomością, iż nie ma wpływu ani na przeszłość, ani na przyszłość.

„Rzeźnia numer pięć” zachwyciła mnie. Co takiego jest w tej powieści, że niemal od początku obdarzyłam ją ogromem ciepłych uczuć? Tak do końca nie mogę tego wytłumaczyć – ta niewielka książeczka, składająca się z krótkich, fragmentów, z pomieszanymi w niej wątkami wojny, podróży w czasie i przestrzeni, wizyty obcych, z przenikającymi się płaszczyznami, chaotyczna a jednocześnie uporządkowana, poruszyła odpowiednie obszary mego mózgu i nic na to nie mogę poradzić.

Billy Pilgrim jest taki rozlazły, że momentami zastanawiamy się, dlaczego tylu innych – o wiele „lepszych” ludzi – zginęło podczas II WW, a on akurat przeżył. I właśnie o to chodzi – o pokazanie bezsensu wojny, jej okrucieństwa, przypadkowości losów (sprawdzająca się teoria kosmitów). Billy jest całkowitym przeciwieństwem wzorcowego Amerykanina-żołnierza: wątły, niezdarny, niezbyt rozgarnięty, on NIE chce iść na wojnę, służba w wojsku i budowanie potęgi państwa kosztem odbieranych żyć nie stanowi głównego celu jego egzystencji. Jest to jedna wielka karykatura amerykańskiego etosu wojny. I pisze o tym osoba, która na własnej skórze doświadczyła wojennych dobrodziejstw.

Już na karcie tytułowej, w wyrażeniach: „Krucjata dziecięca” czy „Obowiązkowy taniec ze śmiercią” przejawia się stosunek autora do przedstawianego tematu – „Rzeźnia numer pięć” ma być powieścią antywojenną. I chyba ta prostota formy, niemal potoczny, dosadny język i oczywiste przesłanie, w jakiś sposób zbieżne z moimi poglądami sprawiły, że powieść wywarła na mnie aż takie wrażenie. Bo każda wojna to syf, krew, ekskrementy, mnóstwo bezsensownych śmierci i niemożność kierowania własnym losem – i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej!

Agnieszka.