Archiwum | Sensacja RSS feed for this section

Chór zapomnianych głosów – recenzja

22 Sty

chór zapomnianych głosów

Tytuł: Chór zapomnianych głosów
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Genius Creations
Data wydania polskiego: grudzień 2014
Stron: 410

Remigiusz Mróz szturmem uderzył w polski rynek literacki. W ciągu zaledwie dwóch lat zdołał wydać pięć powieści i nadal nie zwalnia tempa, w przygotowaniu jest szósta publikacja. W grudniu 2014 nakładem wydawnictwa Genius Creations ukazał się Chór zapomnianych głosów, pierwsza w dorobku autora powieść z gatunku sci-fi. Mróz romansował ostatnimi czasy z historią, zmiana ta jest więc dość poważna, z niedalekiej przeszłości wyruszył w odległą przyszłość. Fantastyka naukowa, szczególnie w literaturze, opiera się często na skomplikowanym, złożonym świecie, którym żądzą wyszukane teorie naukowe. Jak wskazuje sama notka na okładce w Chórze… znaleźć mamy jednak akcję, elementy kryminału i horroru. Czy powieść ta jest więc klasyczną powieścią z nurtu sci-fi, czy jednak bardziej charakterystyczną dla autora powieścią sensacyjną? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

Czytaj dalej

Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy – recenzja

15 Sier

Evanovich_Po-pierwsze_cover.inddTytuł: Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy
Autor: Janet Evanovich
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania polskiego: marzec 2012
Stron: 343
Tytuł oryginału: One for the money
Tłumaczenie: Dominika Repeczko

Pierwsza część serii przygód przesympatycznej Stephanie Plum. W pierwszym odruchu tytuł ten skojarzył mi się z poradnikiem dla prawdziwie zdesperowanych singielek. Otóż nic bardziej mylnego.

Autorka Janet Evanovich, jak czytamy na okładce, to amerykańska autorka powieści kryminalno-sensacyjnych, której sławę przyniosła wielotomowa seria przygód Stephanie Plum. Pierwsza część utrzymywała się przez 75 tygodni na liście bestsellerów USA Today – ta ocena brzmi zachęcająco.

Stephanie Plum to dwudziestokilkuletnia zaradna kobieta z New Jersey. Poznajemy ją w momencie, kiedy ma za sobą już rozwód i utratę samochodu w wyniku niepłacenia rat po wyrzuceniu z pracy, jest na etapie wyprzedawania cenniejszych rzeczy z mieszkania, aby starczyło jej na czynsz oraz jedzenie. Nie jest to najlepszy okres w jej życiu. Chwyta sie każdego dorywczego zajęcia, aż trafia do swojego kuzyna Vinniego, u którego w wyniku zbiegu okoliczności zostaje łowczynią głów. Na początku nie radzi sobie z tym najlepiej, jednak za punkt honoru stawia sobie zarobek w wysokości 10 tysięcy dolarów za ujecie Morellego, jest to chłopak, z którym Stephanie utraciła dziewictwo za ladą z eklerkami. Głównym jej celem jest zatrzymanie i doprowadzenie go na posterunek policji, co nie jest łatwe, ponieważ Morelli jest policjantem oskarżonym o zabójstwo bezbronnej osoby i sprytnie umyka za każdym razem. W międzyczasie bohaterka łapie mniej groźnych przestępców, aby zarobić na utrzymanie i bieżące wydatki związane z nową profesją.

Historia napisana jest lekkim i przyjemnym stylem. Czyta się ją błyskawicznie. Pełna jest śmiesznych przygód, które dziwnym trafem zdarzają się tylko naszej bohaterce. Najbardziej podobał mi się główny wątek i napięcie jakie pojawia się między Stephanie a Morellim.  Z niecierpliwością oczekuję i poszukuję drugiej części. Co prawda wszelakie zdarzenia, jakie przytrafiają sie bohaterce wydają mi się dość abstrakcyjne, ale podejrzewam, że są osoby z takim pechem, jak Stephanie. Może wszystko to nie jest literatura najwyższych lotów, no i ten tytuł po części zniechęca, a po części ciekawi. W mojej interpretacji nie chodzi tu wcale o zdobycie majętnego faceta dla pieniędzy, ale o formę zarobku na ujęciu przez naszą nieustraszoną łowczynię głów poszukiwanego przestępcy. W sumie taka wersja zdecydowanie bardziej mi się podoba. Serdecznie polecam na wakacyjny wypoczynek 🙂 ostatecznie moja ocena, to 7 punktów na 10.

Moja ocena:
7/10

Daria.

Hrabstwo ponad prawem – recenzja

7 Czer

137846-352x500 (Kopiowanie) Tytuł: Hrabstwo ponad prawem
Autor: Matt Bondurant
Wydawca: Anakonda
Data wydania polskiego: kwiecień 2013
Stron: 312
Tytuł oryginału: The Wettest County in the World
Tłumaczenie: Dominika Lindner-Bogdaniuk

Hrabstwo ponad prawem, autorstwa Matta Bonduranta to kolejna propozycja na miłe spędzenie wieczoru od Wydawnictwa Anakonda. Jest to gangsterska powieść sensacyjna na podstawie prawdziwej historii dziadka autora, o hrabstwie Franklin, w którym pomimo prohibicji przelewają się ogromne ilości alkoholu. Akcja książki rozgrywa się między latami 1918-1935.

O autorze przeczytać możemy na okładce, że dorastał w Alexandrii, w hrabstwie Wirginia, jest doktorem anglistyki oraz wykładowcą. Wydał trzy powieści: The Third Translation (2005), Hrabstwo ponad prawem (2008) oraz The Night Swimmer (2012), napisał również wiele opowiadań, wierszy, recenzji czy esejów.

Głównymi bohaterami opowieści są bracia Bondurant, śmiali, sławni bimbrownicy, którzy przemycają zajzajer własnej produkcji, do każdego dostępnego miejsca w hrabstwie w Wirginii. Najważniejszym z nich, szefem całego biznesu jest Forrest Bondurant, bardzo charyzmatyczny, nie brakuje mu na ciele blizn od kul, czy noży. Najstarszy z nich – Howard, ma siłę i wielkość ogromnego goryla, ale jest osobą dość osowiałą, jest to spowodowane jego przeżyciami na Wielkiej Wojnie. Najmłodszy jest Jack, który przekonany jest o tym, że urodził się po to, aby osiągnąć coś wyjątkowego, marzy mu się życie w dobrobycie. Każdemu z nich towarzyszy wybranka serca.

W hrabstwie pieniądze w przeciwieństwie do alkoholu się nie przelewają, ogromna susza nawiedziła pola uprawne i ludzie nie mogą wyżyć z uprawy tytoniu i znajdują alternatywne zajęcie, którym jest pędzenie wyskokowych trunków. Cały nielegalny proceder kręci się wprost wyśmienicie, do czasu kiedy lokalna policja postanawia ściągać od wszystkich bimbrowników spore łapówki za przymknięcie oka na ich szemrany interes (kiedyś wystarczało kilka słoików dobrego samogonu). Nie trudno się domyślić, że nasi główni bohaterowie odmawiają przystąpienia do tego układu i dopiero wtedy wszystko się zaczyna… Pościgi, strzelaniny, przemyty na wielką skalę, nie zabraknie również morderstw!

Książka zdecydowanie zabrała mnie w podróż w czasie, na każdym kroku czułam bliskość amerykańskiego, przemytniczego świata prohibicji, jaki często możemy obserwować w tego rodzaju filmach. Nie brakuje tutaj pistoletów, noży, szybkich samochodów, pięknych kobiet oraz naturalnie – morza alkoholu. Całość napisana jest przystępnym i zrozumiałym językiem, więc nie powinna sprawiać nikomu problemów. Dla mnie odrobinę męczące było przeskakiwanie w czasie przy każdym rozdziale, bo średnio udawało mi się zapamiętywać o jakich latach był poprzedni i zawsze przed rozpoczęciem kolejnego musiałam sprawdzać jak leciał bieg wydarzeń. Dla mnie pozycja rozkręciła się dopiero gdzieś po połowie. Na początku akcja toczyła się dość wolno i w pewnych momentach łapałam się na tym, że nie wiem „kto”, „gdzie”, „co” i „jak”, kiedy jednak przekroczyłam próg 150 stron – absolutnie mnie wciągnęła i nie mogłam oderwać się od niebezpiecznych przygód groźnych braci!

Słowo „bimbrownicy” wydaje się być odgórnie negatywnie naznaczone. Czy jednak byli to źli ludzie? Sądzę, że byli to jedynie ludzie, którzy próbowali zarobić trochę pieniędzy, aby móc utrzymać swoje liczne rodziny, a dlaczego nie produkować alkoholu skoro jest na niego popyt i można dobrze na nim zarobić? Zanim ich osądzicie – przeczytajcie tę książkę, bo historia braci Bondurant na pewno urzeknie niejedną osobę.

Na dodatkowe kilka zdań zasługuje tutaj również wydanie tej pozycji. Mimo, iż zazwyczaj nie jestem zwolenniczką okładek filmowych (Lawless 2012), to ta wypada całkiem przyzwoicie, dobrze oddaje charakter książki. Najbardziej spodobał mi się jednak papier – lektura ma ponad 300 stron, a jest niesamowicie cienka, co uważam za jej ogromną zaletę, bo kto z nas lubi taszczyć w plecaku ciężkie cegły?!

Komu polecam? Przede wszystkim mężczyznom! Myślę, że gangsterskie czasy prohibicji w Ameryce to taki dział, który w szczególności może zainteresować panów, co absolutnie nie znaczy, że kobietom się nie spodoba – mnie wciągnęła w całości, dlatego oceniam ją na bardzo dobry.

Moja ocena:
7/10

Marta.

Prawdziwy świat – recenzja

12 Maj

352x500 (Kopiowanie) Tytuł: Prawdziwy świat
Autor: Natsuo Kirino
Wydawca: Sonia Draga
Data wydania polskiego: maj 2010
Stron: 294
Tytuł oryginału: The Real World
Tłumaczenie: Witold Kurylak

Moją następną propozycją dla Was jest książka Natsuo Kirino „Prawdziwy świat”, którą poleciła mi koleżanka, mówiąc, że skoro lubię dziwne książki, to ta na pewno mi się spodoba. I miała rację.

Jak czytamy na okładce książki Natsuo Kirino urodzona w 1951, szybko zdobyła w Japonii reputację pisarki należącej do nurtu autorów o rzadko spotykanej umiejętności wychodzenia daleko poza granice konwencjonalnej powieści kryminalnej. Ten fakt dostrzeżono, nagradzając ją w Japonii Mystery Writers of Japan za Ostateczne wyjście (Wydawnictwo Sonia Draga, 2005), nominowanie również do prestiżowej nagrody Edgar Prize oraz Naoki Prize za Soft Cheeks. Jest również laureatką Izumi Kyoka Prize w dziedzinie literatury za Groteskę (Wydawnictwo Sonia Draga, 2008). Jej książki przetłumaczono na dwadzieścia osiem języków, a wiele z nich zostało zekranizowanych.

„Prawdziwy świat” jest to historia młodych Japończyków, akcja dzieje się w Tokio. Wszystko rozpoczyna się od momentu rozbrzmienia sygnału informującego, iż poziom zanieczyszczeń przekroczył stan alarmowy. Pierwsza część książki jest to opowiadanie z perspektywy Toshi, która jest jedynaczką, przyszłą studentką, ale obecnie, w związku z trwającą letnią przerwą uczęszcza do szkoły juku. Tego właśnie dnia, kiedy ją poznajemy, Toshi wychodzi do szkoły spotykając po drodze sąsiada. Niestety popołudniu okazuje się, że jej rower i komórka zostały skradzione. Kiedy Toshi dzwoni na swój numer okazuje się, iż jej telefon i rower są obecnie w posiadaniu owego sąsiada, który rano wydawał jej się wyjątkowo szczęśliwy. Kolejne części to historie opowiedziane z perspektywy Yuzan, Kirarin i Terauchi, a także sąsiada Toshi, tak zwanego Glisty.

Każdy z bohaterów jest zupełnie inny, przyjaźnią się już bardzo długo, jednak po poznaniu ich historii okazuje się, że wcale nie łączy ich tak wiele jakby się mogło wydawać. Yuzan, której matka zmarła na raka, wyrzucała sobie, iż była to jej wina. W okresie dojrzewania doszła do wniosku, że jest lesbijką, jednak sama nie mogła sobie do końca z tym wszystkim poradzić, ale ukrywała to przed resztą dziewczyn. Kirarin, to dziewczyna, która chodzi na imprezy w tajemnicy przed przyjaciółkami. Terauchi jest najbardziej przenikliwa i najinteligentniejsza, ale jest też niezwykle wrażliwą osobą, przez co cały czas źle się czuje wśród ludzi. Glista okazuje się nieszczęśliwym i zahukanym młodym człowiekiem, przed którym matka stawia wysokie wymagania.

Historię czytało mi się bardzo szybko, jednak wcale nie jest taka lekka i przyjemna. Oczywiście, jak zwykle zakończenie mnie zaskoczyło, no i niestety książka wcale nie kończy się dobrze, nie ma cukierkowego finału. Szczególnie porusza historia Glisty, bo to wokół niego skupia się fabuła, to dzięki niemu poznajemy prawdziwą naturę przyjaciółek Toshi. Ta postać była dla mnie najciekawsza, ponieważ raz budził we mnie współczucie, a raz niechęć. Podobały mi się również profile psychologiczne bohaterów zbudowane przez autorkę, pokazuje ona, że nie każdy jest taki, na jakiego wygląda i jakiego go postrzegamy, że ludzie grają i udają kogoś, kim nie są nawet przed osobami, które uważają za przyjaciół.

Wszystkim niezdecydowanym szczerze polecam tę historię, nie będziecie zawiedzeni.

Moja ocena:
7/10

Daria.

Okrągły przekręt – recenzja

15 Kwi

okragly-przekret-b-iext21065620 (Kopiowanie) Tytuł: Okrągły przekręt
Autor: Maurycy Nowakowski
Wydawca: Anakonda
Data wydania polskiego: marzec 2013
Stron: 360

Od mojej ostatniej recenzji minęło już kilka długich dni, nie miałam zielonego pojęcia, że w środku semestru na głowę zawali mi się masa projektów do wykonania na zajęcia. A do tego wszystkiego dostałam do przeczytania książkę o piłce nożnej (byście widzieli moją zdziwioną minę).

To może na początek kilka słów, na temat autora, które można przeczytać na okładce. Maurycy Nowakowski to pisarz, dziennikarz i biograf, skończył kierunki: dziennikarstwo i komunikację społeczną. Napisał kilka książek biograficznych np. o Genesis, czy Philu Collinsie, a obecnie pracuje nad nową książką, tym razem kryminalno-sensacyjną.

Jest to powieść sensacyjna, której akcja rozgrywa się w Polsce, w 2011 roku – rok przed organizacją EURO 2012. W Polskiej piłce nożnej źle się dzieje. Sędziowie, piłkarze, dziennikarze, kluby i wszyscy inni, którzy w jakikolwiek sposób związani są z piłką – biorą i dają łapówki. Przed Polską postawiono jeden cel – zlikwidować piłkarską mafię. W bardzo krótkim czasie do więzienia trafia szef wszystkich przekrętów – Zdzisław Jakubik, zwany Cyrulikiem, i zaczyna sypać resztę cwaniaczków. Jednak nie wszystkich, bo jego lista winnych jest podzielona na dwie części – białą i czarną. Osoby z czarnej listy po kolei odwożone są do więzień, zakuci kajdanami, natomiast te z listy białej, mimo swej winy są wzywane do prokuratury tylko jako świadkowie całego zamieszania i unikają spędzenia reszty swojego życia za więziennymi kratami.

W książce mamy dwóch głównych bohaterów, którzy wiele wspólnego ze sobą nie mają, poza tym, że ich praca dotyczy oczywiście piłki nożnej. O ich losach czytamy jednocześnie, w przeplatających się rozdziałach. Pierwszy z nich to skorumpowany sędzia Maciej Bojarski, który miał dużo szczęścia i trafił na białą listę Cyrulika, mimo że tak jak cała reszta notorycznie drukował mecze. Maciej ma też sporo problemów w swoim życiu prywatnym, kompletnie nie umie dogadać się z kobietami, mimo niechęci zostaje wkręcony w kolejne drukowane mecze, ale co najgorsze jego matka jest śmiertelnie chora. Drugim bohaterem jest młody dziennikarz sportowy, pracoholik Marcin Faron, który szczegółowo opisuje w swoich artykułach prowadzone przez prokuraturę czystki antykorupcyjne. Do tego dodaje również pikantne szczegóły, które znajduje w szafie archiwum w pracy, która pełna jest historycznych materiałów piłkarskich – ma tutaj haka prawie na każdego. Do tego wszystkiego los mu sprzyja i Marcin ma sporo szczęścia, redaktor gazety w której pracuje załatwia mu serię wywiadów z mistrzem przekrętów – samym Cyrulikiem.

Przyznam się Wam szczerze, że na początku nie byłam zachwycona, że mam do przeczytania książkę o piłce nożnej. Kiedy mój luby ogłasza, że wieczorem będziemy oglądali mecz to też nie jestem wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Jakie było moje zdziwienie kiedy zaczęłam czytać, ani się nie obejrzałam, a tu ponad połowa była już przeczytana. Książka jest rewelacyjna! Brakuje w naszym kraju autorów, którzy wprowadzają taki powiew świeżości, a ja tak uwielbiam lektury polskiego autorstwa, bo nie można zepsuć cudownej pozycji kiepskim tłumaczeniem. Ile można czytać horrorów, kryminałów, czy romansów ciągle o tym samym (fantasy nigdy za wiele)? Tematy korupcji i EURO 2012 są naprawdę świetne,  nie trafiłam jeszcze na książkę o takiej tematyce, a warto to było wykorzystać i dobrze, że ktoś to zrobił. Możecie być zdziwieni tym co napiszę, ale wulgaryzmy robiły w tej książce autentyczny klimat, to była jedna z przyczyn dlaczego ja – kupiłam to. Widzieliście kiedyś środowisko piłkarskie, w którym nie leci jakaś siarczysta wiązanka? Takie rzeczy to chyba tylko na meczu juniorów, bo zdecydowanie nie tam gdzie swój udział mają ogromne sumy brudnych pieniędzy.

Osobiście nie mam zielonego pojęcia co dzieje się w naszym światku piłkarskim, czy faktycznie mecze są opłacane, a sędziowie drukują, ale od czasu przeczytania tej książki już nieraz się nad tym zastanawiałam. I co wymyśliłam? Że nawet plotki nie biorą się znikąd, więc jakieś ziarno prawdy musi w tym wszystkim być.

Pozycję polecam przede wszystkim kibicom piłkarskim i sportowym, czym Was raczej nie zadziwię. Ale jeśli znajdzie się taka osoba jak ja, która chciałaby po prostu spróbować z czymś nowym, czego nigdy jeszcze nie brała pod uwagę w swoich podbojach literatury – serdecznie polecam .

Na koniec autor dostaje u mnie plusa za znajomość dobrych rockowych zespołów, takich jak: Tool, czy The Mars Volta. Byłby nawet duży plus, ale od Comy krwawią mi uszy ; ).

Moja ocena:
8/10

Marta.