Jedwabnik – recenzja

29 Sty

jedwabnik

Tytuł: Jedwabnik
Autor: Robert Galbraith
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania polskiego: wrzesień 2014
Stron: 480
Tytuł oryginału: The Silkworm
Tłumaczenie: Anna Gralak

Kilkanaście dni temu, na polskim rynku książki została wydana trzecia część przygód sławnego w literackim światku detektywa, Cormorana Strike’a. Znanego, bo jak większość z Was zapewne wie autor – Robert Galbraith to pseudonim artystyczny Joanne Kathleen Rowling, która z kryminałami radzi sobie równie dobrze jak z fantastycznym światem Harry’ego Pottera. Dla mnie była to idealna wymówka, aby wszystkie oczekujące na przeczytanie książki wyrzucić chwilowo na dalszy plan i w pierwszej kolejności zapoznać się z drugą częścią kryminalnych zagadek Londynu. Jedwabnik gościł na mojej półce już ponad rok czekając na dobrą okazję. Lepszej zatem być nie mogło, bo właśnie kilka dni temu zabrałam się za Żniwa zła zmobilizowana świątecznym lenistwem, które wlało we mnie mnóstwo sił na pożeranie nowych, pysznych książek.

Detektywa Cormorana (byłego żołnierza) i jego uroczą asystentkę Robin poznaliśmy już w części pt. Wołanie kukułki, o którym możecie przeczytać tutaj. Strike, ledwo wiążący jeden koniec z drugim, zyskał niemały rozgłos wystrychając londyńską policję na dudka, poprzez rozwiązanie zagadki tajemniczej śmierci sławnej supermodelki Luli Landry. Od tego czasu minęło już osiem miesięcy, a agencja detektywistyczna ma coraz więcej zleceń. W Jedwabniku Strike nie narzeka na brak pracy, wręcz pada z nóg i walczy o każde wolne 5 minut. W wirze detektywistycznych zleceń, podczas śledzenia niewiernych, bogatych kochanek, mężów, czy złoczyńców natrafia na ofertę pracy zupełnie odmienną. Pomimo wątpliwej zapłaty postanawia przyjąć robotę by przysłużyć się także zwyczajnej, szarej myszce, której mąż zaginął już wiele dni temu.

Owen Quine, wątpliwej sławy autor książek, zniknął zaraz po wysłaniu do swojej agentki najnowszej powieści „Bombyx Mori”, świeżo wyjętej z maszyny do pisania. Jego agentka Elizabeth Tassel, bez dokładnego przejrzenia maszynopisu posyła książkę do kilku zaprzyjaźnionych wydawców. Wtedy rozpoczyna się istne piekło. Okazuje się, że Owen postanowił w książce, którą nazwał swoim największym dziełem, obsmarować wszystkie znane mu osoby, które nie doceniają jego pisarskiego talentu, nie oszczędzając nawet własne żony. W londyńskich wydawnictwach roi się od prawników, a sam sprawca zamieszania zapadł się pod ziemię… Jedynie jego żona razem z niepełnosprawną córką przejęły się zniknięciem swojego opiekuna rodziny. Czy Owenowi przydarzyło się coś złego?

W mojej opinii to kolejna udana książka Rowling! Może nie aż tak, jak Wołanie kukułki, ale nadal jestem z lektury nad wyraz zadowolona. Intryga jest dobrze poprowadzona, głównych podejrzanych o najgorszą zbrodnię zmieniałam niczym rękawiczki. W jednym momencie cień podejrzeń pada na, obsmarowanego najgorszym fragmentem książki, szefa wydawnictwa, którego Owen obwiniał o nieświadome zabójstwo przyjaciela, a w następnej chwili na światło dzienne wypływają małżeńskie zdrady, zauroczenia, kłótnie pozostałych pracowników wydawnictwa i osób z otoczenia pisarza. Wiele osób miało swoje powody by naprawdę nienawidzić Owena, ale może to wszystko tylko ma zmylić czujność czytelnika? W pewnym sensie, powieść ta skojarzyła mi się z Morderstwem w Orient Expressie autorstwa Agathy Christie, którą o dziwo oceniłam jako książkę zupełnie przeciętną. Mnogość podejrzanych i wersji wydarzeń tak jak w tajemniczym pociągu zadziwia i myli nasze tropy. Rowling zdecydowała się na inne zakończenie i chwała jej za to, bo niestety nie jestem fanką Christie. 🙂

W Jedwabniku poza ciekawą kryminalną opowieścią mamy do czynienia z ulubionymi bohaterami poznanymi już w poprzednim tomie. Cormoran Strike i jego asystentka Robin Ellacott tworzą zgraną parę w rozwiązywaniu zagadek. Często tam gdzie jedno z nich nie daje rady to drugie odnajduje się wprost idealnie. Już na początku znajomości wyznaczyli sobie pewne granice w swoich relacjach. Postanowili, że będzie to tylko praca i nic więcej. Pomimo, iż Robin jest piękną młodą kobietą (zaręczoną z przystojnym Matthew), a lekko zapuszczony Strike też potrafi działać elektryzująco na kobiety. Kiedy Panna Ellacott zaczyna przeżywać ciężkie chwile swojego narzeczeństwa (z powodu jej słabo płatnej i niebezpiecznej pracy) detektywowi coraz częściej przychodzi do głowy myśl o tym jaka jest ona wspaniała. Po chwili opamiętuje się jednak i łapie na tym, iż miała być to relacja czysto zawodowa. Czy to zapowiedź małego romansu w przyszłych tomach cyklu?

Podobał mi się pomysł na fabułę, uwielbiam przecież książki w książkach! Pisarz, który w swoim najbardziej autobiograficznym dziele, opus magnum zdradza w jaki sposób został zamordowany? Genialne! Czy Owen miał w takim razie wspólnika, a może nawet kilku? Chciał rozgłosu dla swojej twórczości, więc może poświęcił swoje życie, aby zostać pośmiertnie doceniony na ustach wszystkich krytyków? Niejedna osoba przyznałaby, że Quine pragnął jedynie uznania dla swoich dzieł. Najważniejsze pytanie brzmi jednak – czy sam byłby w stanie dokonać tak widowiskowego i rytualnego samobójstwa nie wciągając kogoś innego w takie przedstawienie?

Moim zdaniem, autor przesadził w tej powieści z ilością osób podejrzanych o morderstwo. Przez moją głowę przewijali się już wszyscy, a żaden z nich nie był kandydatem popartym dowodem, który przesądziłby o jego winie. Właściwie zakończenie wydaje się trochę naciągane i wyciągnięte z kapelusza (chociaż złoczyńcom w realnym świecie też przychodzą do głów najdziwniejsze pomysły), ale jeśli przyjrzymy się bliżej to faktycznie do głowy wpadnie nam myśl – i ja na to nie wpadłem?! Rozwiązanie było przecież tuż przed nosem wszystkich czytelników. Niby podane na tacy ale subtelnie, tak aby nie zdradzić z góry wszystkich szczegółów. Wybornie!

Uważam, że Jedwabnik jest nieco słabszą lekturą niż szałowy, kryminalny debiut naszego Roberta Galbraitha. 😉 Muszę jednak przyznać, że całkowicie dałam się pochłonąć cyklowi, w którym Cormoran i Robin rozwiązują najbardziej zagmatwane zagadki mrocznego i niebezpiecznego Londynu. Zagadki nad wyraz ciekawe, ale niekiedy odrobinę zagmatwane – czytelnik może nieco zagubić się w samodzielnym odkrywaniu prawdy. Może to dobrze, że za szybko nie odgadujemy wszystkich niewiadomych? To chyba należy już subiektywnie ocenić. Zdradzę, że jestem już po lekturze Żniw zła, które dosłownie wgniotły mnie w fotel! Akcja rozkręca się i robi się coraz ciekawsza, za kilka dni pewnie opowiem Wam trochę o tej przygodzie. W Jedwabniku przeczytamy nie tylko o zdradach i zaginięciach, czy innych sprawach prowadzonych przez agencję detektywistyczną Strike’a. Silną stroną tej powieści, jest relacja pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów, która będzie się rozwijać na naszych oczach, ale w którą stronę pójdzie… Tego jeszcze nie wiemy. Można sądzić jedynie, że kłótnie między Robin a jej narzeczonym wydają się nieco niepokojące, w przyszłych tomach okaże się, czy Galbraith doleje w tej kwestii jeszcze oliwy do ognia.

Moja ocena:
7-/10

Marta.

Reklamy

Komentarzy 8 to “Jedwabnik – recenzja”

  1. Agata Styczeń 29, 2016 @ 7:45 pm #

    Mam w planach nadrobić wkrótce „Jedwabnika”, bo na półce czekają już „Żniwa zła”. Do lektury zniechęciła mnie trochę koleżanka, która w trakcie okrutnie się wynudziła. Mam nadzieję, że w moim przypadku tak nie będzie 🙂 Christie uwielbiam, ale cieszę się, że Galbrith zdecydował się na inne rozwiązanie zagadki 🙂

    • zajeckicajec Luty 1, 2016 @ 8:56 am #

      Ja wynudziłam się przy Christie, wszystkim nie dogodzimy 😀

  2. Karriba Styczeń 30, 2016 @ 2:13 pm #

    Dwa tomy za mną, „Żniwa zła” już goszczą w mieszkaniu i czekają 😀

  3. Annni Luty 11, 2016 @ 10:51 am #

    W moim odbiorze „Żniwa zła” chyba trochę gorsze od „Jedwabnika”, przynajmniej w pierszej części książki, później trochę się rozkręcają. No i pozostając w temacie Rowling ma być nowy Harry Potter 🙂

    • zajeckicajec Luty 11, 2016 @ 12:06 pm #

      Nowy? Jak to? Nic nie wiem, skąd takie informacje? 😀

      • Annni Luty 12, 2016 @ 9:39 pm #

        Ogłosili, że sztuka teatralna, przy której pisaniu asystowała Rowling ma być wydana w formie książki. Akcja dzieje się jak Harry jest już dorosły i ma 3 dzieci. Nie słyszeliście?

      • zajeckicajec Luty 12, 2016 @ 9:40 pm #

        Teraz już tak. O sztuce to w ogóle dużo wcześniej, ale nie wiedziałam, że ma być wydana jako książka. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: