Gringo wśród dzikich plemion – recenzja

5 Sty

gringo

Tytuł: Gringo wśród dzikich plemion
Autor: Wojciech Cejrowski
Wydawnictwo: Bernardinum
Data wydania polskiego: październik 2011
Stron: 302

Zima? A może dacie się porwać dziś w głąb tropikalnej dżungli, gdzie czas to choroba cywilizacyjna i rzecz zupełnie zbędna… Zapraszam w niezwykłą podróż pachnącą lasem tropikalnym! O Wojciechu Cejrowskim można powiedzieć bardzo wiele, w dodatku budzi skrajne emocje i można go kochać lub nienawidzić, ale na pewno należy cenić go za ogromną wiedzę o otaczającym świecie zarówno dzięki wykształceniu jak i doświadczeniu.

Dziś chciałabym Was gorąco zachęcić do zapoznania się z jedną z cyklu książek podróżniczych z serii Poznaj Świat. Gringo wśród dzikich plemion to krótko mówiąc zgrabny konglomerat wspomnień z podróży Wojciecha Cejrowskiego po rejonach Amazońskiej Puszczy. To piękna opowieść o tym jak podróże kształcą i kształtują człowieka przybywającego z odmiennego świata.

Książka przepełniona jest humorem i dystansem dotyczącym zarówno opisywanych sytuacji jak i obiektywną oceną rzeczy dziwnych, z jakimi przychodzi zmierzyć się przybyszowi z europejskim systemem wartości i przyzwyczajeniem do wygód XXI wieku. Cejrowski w swojej opowieści zawiera krótki przewodnik dla żądnego przygód żółtodzioba, który zapragnąłby wyprawy w bujne lasy Amazońskiej Puszczy i z lekkością przypomina o czających się w dżungli niebezpieczeństwach, zaznaczając jak istotne jest w trakcie takiej wyprawy baczne obserwowanie miejscowych, którzy są najlepszymi przewodnikami.

Oprócz historii ściśle związanych z dżunglą Wojciech Cejrowski przytacza wiele interesujących anegdotek, ze swoich licznych wypraw, jednocześnie porównując sposób życia Europejczyka z wartościami i odmiennym pojmowaniem rzeczywistości przez ludzi żyjących na drugiej półkuli. To wszystko zaś czynione jest ze smacznym dowcipem i obiektywizmem.

Choć mnogość różnorodnych opowieści może wydawać się na początku nieco chaotyczna, to już po kilku chwilach czytelnik bez problemu odnajdzie się w tropikalnym gąszczu myśli, o ile tylko posłucha dzikości serca i obudzi w sobie odkrywcę rządnego relaksu przy dobrej lekturze.

Bardzo spodobała mi się graficzna oprawa Gringo, duża czcionka i aranżacja stron wzbogacona niebanalnymi fotografiami są czynnikami, które składają się na bardzo wygodny wizualny odbiór książki, a dość kompaktowy rozmiar czynią ją doskonałą lekturą, oczywiście w podróży!

Czy warto sięgnąć po tą pozycję? Jeżeli jeszcze nie jesteście przekonani Drodzy Książkoholicy weźcie pod uwagę, że choć książka wydana została w roku 2011 wciąż znaleźć ją można na listach bestsellerów. Kiedy kupowałam swój egzemplarz udało mi się znaleźć jeden z tych szczelnie zapakowanych, w których podobno odnaleźć można zapach dżungli. Książka faktycznie pachniała inaczej, nie będę jednak usiłowała udowodnić, czy był to zapach amazońskiej puszczy czy po prostu kadzidła o bliżej nie określonym pochodzeniu, jednak muszę przyznać, że to pierwsza książka, którą mogłam odbierać nie dwoma lecz trzema zmysłami. 😉

Moja ocena:
8/10

Basia.

Advertisements

komentarze 3 to “Gringo wśród dzikich plemion – recenzja”

  1. suonik Styczeń 5, 2016 @ 5:03 pm #

    Po opisie odnoszę wrażenie, że „Gringo…” jest tak samo interesujący, jak „Rio Anaconda”, którą miałem przyjemność przeczytać. No cóż, trzeba będzie dodać do kolejki, najlepiej z innymi pozycjami z serii Biblioteki „Poznaj Świat”, gdzie i Fiedler, i Halik zachęcają do książkowych podróży.

  2. Claudette Styczeń 5, 2016 @ 8:31 pm #

    Od dawna książka ta wyskakuje mi, jako pewna rekomendacja na dobrą lekturę w Biblionetce. Męczył mnie ten tytuł i męczył, aż dorwałam go kiedyś w toalecie w domu mojego (wtedy jeszcze przyszłego) męża. Chciałam zobaczyć tylko pierwszą stronę, a skończyło się tak, że wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli, gdy wreszcie powróciłam do stołu 🙂 Przeczytałam troszkę więcej niż zakładałam i wsiąkłam. Niestety wtedy akurat książkę czytał ktoś z domowników, a potem jakoś myśl o niej porzuciłam, ale teraz mam własny ebook i nie zawaham się go użyć, jako recepty na tak mroźną zimę 🙂

  3. zalewskapaulina Styczeń 5, 2016 @ 11:39 pm #

    Ja należę do tej grupy, która Cejrowskiego uwielbia. Niestety nie dobrałam się jeszcze do jego książek, ale już niedługo! 😊

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: