Rok książkoholika – 2015

2 Sty

rok książkoholika

Kolejny czytelniczy rok już za nami, a co za tym idzie należy zabrać się za podsumowanie swoich dokonań i zebrać wszystkie postanowienia na rok następujący. W dzisiejszym wpisie chcemy pochwalić się tym co przeczytaliśmy, przypomnieć kilka książek, które nam się spodobały, a także zganić kilka mniej udanych powieści. Przypomnimy również kilka naszych recenzji i powspominamy ważniejsze zdarzenia minionego roku. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z naszym podsumowaniem roku książkoholika, jak i do aktywnego komentowania wpisu. W końcu my także jesteśmy ciekawi jak wyglądał Wasz literacki 2015 rok. Dla jednego z komentujących przewidzieliśmy książkową niespodziankę!

Rok 2015 był wyjątkowo interesującym okresem w naszym życiu, dużo się u nas wydarzyło i zmieniło. Wszystko to przełożyło się na niezbyt okazałe „wyniki” czytelnicze. Marta przeczytała w minionym roku 25 książek i postanowiła podzielić się swoją opinią o 16 z nich. Kacper natomiast zdążył połknąć 29 książek i choć bardzo się starał i kombinował, to nie udało mu się znaleźć czasu na doczytanie pozycji numer 30. W międzyczasie opublikował na blogu 19 recenzji. Do naszego grona książkoholików dołączyła również Basia, która ma na koncie dotychczas 5 recenzji i niezliczone pokłady przeczytanych książek.

Na szczęście literatura to nie liczby, a słowa, a więc ważna dla nas jest jakość a nie ilość. Pod tym względem możemy być bardzo zadowoleni, gdyż nie wyrzucaliśmy niedoczytanych egzemplarzy przez okno i decydowaliśmy się na sięgnięcie po satysfakcjonującą literaturę. Kilka pozycji było dla nas rozczarowaniem, jednakże oboje raczej pamiętamy rok 2015 jako bardzo udany, nikt z nas nie trafił na powieść mierną lub bardzo słabą.

Kacper zwraca uwagę, że aż 13 z przeczytanych przez niego powieści było autorstwa naszych rodzimych autorów. Jest to bardzo duży udział Polaków, warto jednak zaznaczyć, że aż 4 książki z tego zestawu to kolejne tomy cyklu Pan Lodowego Ogrodu, które nieco zawyżają statystykę. Marta natomiast nie przeczytała ani jednej polskiej powieści, gdyż prawie wszystkie przeczytane przez nią powieści były autorstwa pisarzy anglojęzycznych, z dużym naciskiem na pisarzy amerykańskich.

W tym roku bardziej skrupulatnie prowadziliśmy rejestr zakupowanych książek. Udało nam się zanotować większość nabytków, choć i tak w naszych zeszycikach znalazły się braki i nieścisłości. Nie prowadziliśmy jednakże zestawienia tych opuszczających nasze półki, a było ich na prawdę sporo (szacunkowo ponad 100). Tym samym nie jesteśmy w stanie podać dokładnego bilansu zakupów i sprzedaży. Na naszych półkach pojawiło się łącznie ponad 140 książek, z czego większość to pozycje papierowe. E-booków było tylko około 20. W tym roku staraliśmy ograniczać się w zakupach, choć jak na książkoholików przystało i tak dość poważnie powiększyliśmy naszą kolekcję literackich wspaniałości.

Czasami zdarzało się nam rozdać kilka prezentów. W minionym roku na blogu pojawiło się 10 konkursów, w których zgarnąć można było 17 książek tradycyjnych i 5 e-booków. Jak co roku zorganizowaliśmy również kilka mniejszych wydarzeń na naszym profilu w serwisie Facebook, których po prostu nie da się zliczyć.

Na początku wspomnieliśmy, iż chcielibyśmy nieco przypomnieć, które zwróciły naszą największą uwagę. W tym celu stworzyliśmy kilka kategorii, w których krótko podsumujemy nasz rok czytelniczy.

  • Najlepsza książka

Kacper: Podróż do kresu nocy – Louis-Ferdinand Céline. Staram się sięgać po klasyki, często są one bowiem źródłem motywów powtarzających się w późniejszej literaturze. I tak też było z Podrożą do kresu nocy, powieścią która nie zdezaktualizowała się wydana została ponad 80 lat temu. Bardzo ubolewam, że nie miałem okazji przeczytać jej kilka lat wcześniej, na pewno zrobiłaby na mnie jeszcze większe wrażenie.

Marta: Moje śliczne – Karin Slaughter. Nie spodziewałam się, że najlepszą książką zostanie dla mnie coś z gatunku, który niezbyt często wdaje się w moje łaski… Ale to jest właśnie książka, która mną wstrząsnęła, wywarła ogromne wrażenie i totalnie wbiła mnie w fotel. Takie chyba właśnie powinny być książki? Tutaj możecie rzucić okiem na recenzję.

  • Największe rozczarowanie

Kacper: Siódemka – Ziemowit Szczerek. Niestety, podróż drogą krajową nr 7 nie była najbardziej udaną wycieczką mojego życia, o czym pisałem już w mojej opinii o powieści. Nie przypadło mi do gustu odgrzewanie tematu naszej rodzimej szarzyzny, kiczu i disco-polo. Powieść uznaję za największe rozczarowanie, gdyż czyta się ją świetnie, ma ona ciekawą fabułę, absurdalnych bohaterów i niebanalną narrację, ale… jest po prostu nieświeża. W mało odkrywczy sposób odnosi się do tematu tak oklepanego, że jest to powieść tylko dla inż. Mamonia.

Marta: Ucząc psa czytać – Jonathan Caroll. Chyba zaczęłam przygodę z Carollem od nie najlepszej książki. Nie zrozumiałam jego fenomenu, książka w ogóle do mnie nie trafiła, a jej zrecenzowanie wydało mi się absolutną stratą czasu, bo nawet nie wiedziałabym co o niej napisać.

  • Największe zaskoczenie

Kacper: Mroki – Jarosław Borszewicz. Powieściozja. Tak nazywa ten utwór sam autor. Nie da się jej opisać i scharakteryzować, to dzieło wymyka się wszelkim standardom. Bałem się, wystarczy spojrzeć na którąkolwiek ze stron Mroków, aby odczuć pewien czytelniczy niepokój (czy podołam?). Byłem oczarowany stylem, byłem zaskoczony tematem. Jestem nadal i wiem, że na pewno sięgną po nią drugi raz, i trzeci, i kolejny. Spodziewam się, że za każdym razem znajdę w niej coś nowego.

Marta: Ember in the Ashses. Imperium ognia – Sabaa Tahir. Myślałam, że będzie to kolejne niczym niewyróżniające się młodzieżowe fantasy a było totalne zaskoczenie! Zaczęłam już pisać dla Was recenzję, a teraz mogę zdradzić, że… Polecam książkę na lewo i prawo, bo mimo iż nie jest to literatura wysokich lotów to czytanie jej sprawia mnóstwo przyjemności i wciąga po same (nawet moje zajęcze) uszy!

  • Najgrubsza książka roku

Kacper: Bastion – Stephen King. Chyba najgrubsza powieść jaką kiedykolwiek trzymałem w swoich rękach. Była do okropnie niewygodna do czytania, zapisana drobnym maczkiem, monstrualna książka licząca grubo ponad 1000 stron. Lektura była to nie do końca satysfakcjonująca, momentami była po prostu irytująca, moja opinia do poczytania tutaj. Może będzie to najbardziej obszerna powieść mojego życia?

Marta: Kłamstwa Locke’a Lamory – Scott Lynch. 556 stron. O matko, jak ja się męczyłam na początku z tą książką! Chyba najbardziej oporny buk 2015 roku, a przynajmniej pierwsze kilkadziesiąt stron, bo później akcja rozpędziła się niczym statek kosmiczny! A ja wybrałam się na fantastyczną, złodziejską przygodę i chętnie kontynuowałabym ją przez kolejne 556 stron razy milion… Recenzja dostępna jest tutaj.

  • Odkrycie roku (autor)

Kacper: Jón Kalman Stefánsson – Islandzki klimat jest nie do podrobienia. Kocham literaturę, która opowiada historię grając na różnych emocjach. Zdolności narracyjne Stefánssona są niesamowite, wręcz poetyckie.  Jakże powieści autora mną wstrząsały, choć pozornie są one chłodne, szorstkie i nieprzystępne. Zdaję sobie jednakże sprawę, że to nie jest literatura dla wszystkich.

Marta: Jane Austen pomimo iż tak naprawdę nie jest to żadne odkrycie… Chyba wszyscy słyszeli o Jane Austen? 😉 Jednakże w tym roku miałam swoje pierwsze spotkanie z jej twórczością i zaplanowałam już następne! Gorąco zachęcam do zapoznania się z klasykami, sama uwielbiam zatapiać się w odległych czasach, obyczajach i krainach. Na pierwszy rzut zabrałam się za Rozważną i romantyczną.

  • Najciekawsze wydania w roku

Kacper: Nie było w minionym roku powieści której bym wyczekiwał. Wszystkie nowości były dla mnie raczej zaskoczeniem. Chyba jedną z najciekawszych powieści wydanych w 2015 roku był dla mnie Dygot Jakuba Małeckiego. Niestety, nie czytałem zbyt wiele nowości. Poza tym bardzo spodobało mi się nowe wydanie Rękopisu znalezionego w Saragossie, które mam nadzieję pochłonąć w tym roku.

Marta: Obłędne, zbiorcze wydanie książek z cyklu Ekumena Ursuli K. Le Guin, które po prostu cieszy oczy! Ale w 2015 roku nic nie przebije ilustrowanego przez Jim Keya wydania powieści Harry Potter i Kamień Filozoficzny. W styczniu zaprosimy Was na małą, zdjęciową wycieczkę po tymże wydaniu, warto czekać. 🙂

  • Książki wydane, których nie zdążyliśmy przeczytać

Kacper: W minionym roku nie udało mi się przeczytać kilku książek, jednakże chyba najbardziej do tej kategorii pasuje Dziwna myśl w mej głowie Orhana Pamuka. Miałem na nią po prostu za mało czasu, ale w tym roku na pewno to nadrobię. W moich planach czytelniczych na 2015 była też „jakaś książka” Waltera Moersa. Przez to „jakaś” nie udało mi się na nic zdecydować…

Marta: Tak jak Kacper nie zdążyłam zatopić zębów we wznowieniach książek Moersa. Do tego doliczyć mogę na pewno Dożywocie Marty Kisiel, którego nie sposób było kupić, ale poratowano wszystkich książkoholików nowym wydaniem. Na półce czeka na mnie również zachwalana na lewo i prawo Stacja jedenaście, która jednak nadal trochę mnie przeraża, bo z science fiction trochę mi nie po drodze.

  • Postanowienia na nowy rok

Kacper: Nie cierpię głupkowatych postanowień, jak Smerf Maruda nie cierpiał… wszystkiego. Nie będę się w żaden sposób ograniczać, nie będę sobie narzucać tempa, ani nie będę bawić się w dobieranie tytułów na podstawie żadnego klucza 😉 Jednakże jest coś co na pewno chcę robić, lecz moje postanowienie jest mało precyzyjne. Chcę po prostu czerpać przyjemność z tego co czytam, czytać tyle na ile mam ochotę i smakować czytelnicze doznania.

Marta: Ja natomiast chciałabym w 2016 roku poczytać trochę więcej, ale też nic na siłę! W porównaniu do poprzedniego roku chyba mogę powiedzieć, że nieco się obijałam, ale jak już wspomnieliśmy nie liczy się ilość a jakość. Oprócz książek dużo gramy również w gry planszowe oraz komputerowe. Mieliśmy na głowie przeprowadzki i inne sprawy, istna zadyma. W tym roku wyszedł przecież Wiedźmin: Dziki Gon, który wyjął mi z życia mnóstwo godzin… Postanowiłam, że w tym roku kilku polskich pisarzy na pewno znajdzie się w gronie przeczytanych. Kilka razy próbowałam się już zająć powieściami Mroza, ale zawsze znajdywała się jakaś książka wciskająca się bez maniery w kolejkę. Na dworze sypnął wczoraj śnieg, może to czas na to, żeby i w domu zrobiło się na chwilę mroźno?

Książki wydane pod patronatem Książkoholizmu:

Oddychając z trudem – Rebecca Donovan,
Biorąc oddech – Rebecca Donovan,
Podróże w czasie – Rysa Walker,
Szepty o wschodzie księżyca – C.C. Hunter,
Co ze mnie zostało – Kat Zhang.

Dokładnie jak rok temu, korzystając z okazji chcemy złożyć Wam serdeczne życzenia noworoczne. Za późno już, aby życzyć Wam udanej Sylwestrowej zabawy, ale na szczęście możemy złożyć Wam życzenia dotyczące tematyki, wokół której kręci się nasz blog. Wszystkim razem i każdemu z osobna życzymy wciągających książek, mnóstwa czasu na ich czytanie oraz górki złotych monet by można było zdobyć wszystkie wymarzone tytuły. Trzymajcie się i do usłyszenia już niedługo w kolejnym wpisie!

Ściskamy gorąco,
Marta i Kacper.

Advertisements

komentarzy 6 to “Rok książkoholika – 2015”

  1. Wiktor Bury (My BookTown) Styczeń 2, 2016 @ 11:20 pm #

    Fajne i pomysłowe podsumowanie 😀 Mi z kolei „Ucząc psa czytać” się podobało. Może nie była to wybitna książka, jednak jak najbardziej ciekawa 🙂 Najlepsza książka roku? Nie mogę się zdecydować, ale chyba Futu.re Glukhovskiego, Nowy wspaniały świat Huxleya lub Wielki Gatsby Fitzgeralda 😀

    Szczęśliwego Nowego Roku!
    http://mybooktown.blogspot.com/

  2. barwinka Styczeń 3, 2016 @ 10:35 am #

    Piękne zestawienie 🙂 Najważniejsza jest jakość i radość z czytania i życzę Wam, żeby w tym roku tak Wam się układało czytanie 🙂

  3. J. Styczeń 3, 2016 @ 11:06 am #

    Mam tą książkę Lyncha, ale jeszcze się za nią nie zabrałam… Brzmi ciekawie :). // Udanego Nowego Roku!!!

  4. Agata Styczeń 3, 2016 @ 1:59 pm #

    Gratulacje – razem przeczytaliście wiele ciekawych książek 🙂 Dla mnie też Imperium ognia było wielkim pozytywnym zaskoczeniem, mam nadzieję, że szybko dostaniemy kolejny tom. Zaczytanego 2016 roku!

  5. suonik Styczeń 3, 2016 @ 5:29 pm #

    Z Carolla miałem okazję przeczytać „Szklaną zupę”, która, zakupiona przez przypadek na wakacjach za 9 zł, choć nie do końca zrozumiała, to okazała się początkiem mojej fascynacji autorem. Później „Muzeum psów” odkryło przede mną tajemnice fenomenu Carrolla. A z ostatnio przeczytanych polecam „Oko dnia”. Jest to książka-blog, którą można, a nawet należy, czytać fragmentami, powolutku. Można stamtąd wyłowić wiele perełek i zainspirować się inspiracjami autora. Myślę, że jest to dobra pozycja na rozpoczęcie przygody z tym pisarzem.
    Dołączam się do życzeń i życzę odkrywania fascynujących zakamarków własnej wyobraźni podczas każdej tegorocznej lektury 🙂

  6. Gąska Styczeń 3, 2016 @ 11:48 pm #

    Bardzo fajne i wyczerpujące podsumowanie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: