Wróżenie z wnętrzności – recenzja

30 Gru

Wróżenie z wnętrznościTytuł: Wróżenie z wnętrzności
Autor: Wit Szostak
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania polskiego: październik 2015
Stron: 234

Wróżenie z wnętrzności było jedną z bardziej oczekiwanych przeze mnie premier tej jesieni. Tak się jednak złożyło, że udało mi się za nią zabrać dopiero zimą, choć zima to była raczej jesienna. Wit Szostak dał się poznać jako autor niezwykle elastyczny. Potrafił on znaleźć się w różnych gatunkach i formach, od fantastyki, przez powieść historyczną do satyry. Moja przygoda z autorem zaczęła się od powieści utrzymanej w wyjątkowo lekkim klimacie, która dostarczyła mi sporej dawki rozrywki. Było to oczywiście Sto dni bez słońca, które czytałem również zimą, również w 2015 roku, jednakże była to poprzednia zima. W odniesieniu do wspomnianej powieści, Wróżenie z wnętrzności wydaje się być wyjątkowo poważnym dziełem, które uderzać będzie w zupełnie inne emocje. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to utwór lekki i humorystyczny. Jaki prezentuje się więc najnowsze dzieło Wita Szostaka? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

Mateusz, wycofany z życia i twórczości artysta, zamieszkuje wraz z żoną Martą i dwójką dzieci dworzec w nigdy niepowstałej miejscowości Poświatów, zlokalizowanej gdzieś daleko w Beskidach. Żyją oni z dala od miasta, galerii sztuki, krytyków i twórczości, którą Mateusz porzucił będąc u szczytu kariery. Teraz zarządzają swym dworcem, który wcale dworcem już nie jest. Pociągi go nie odwiedzają, tory zarosły, a perom służy głównie jako miejsce do opalania, rozmów i picia wina. Historię tę poznajemy od ostatniego mieszkańca dworca – Błażeja, który jak sam siebie określa jest „głupim bratem swojego mądrego brata” Mateusza, od osoby która wiele lat temu straciła kontakt z zewnętrznością i żyje jedynie w obszarze własnych wnętrzności.

Wróżenie z wnętrzności jest powieścią wysokiej jakości słowa. Szostak umiejętnie konstruuje narrację, wykorzystując bogaty język. Niemniej nie jest to lekka powieść, a momentami potrafi ona być wyjątkowo trudna w odbiorze. Wszystko przez Błażeja, narratora niezwykłego. Jest on całkowicie wycofany, portretuje on rzeczywistość z własnego punktu widzenia, szeptem na poddaszu. Nie ma on wstępu do wszystkich pokoi Poświatowa dlatego część historii rozgrywa się bez jego obecności. Opowieść Błażeja jest opisowa, pozbawiona dialogów, momentami poetycka. Często powtarza on słowa, tak jakby zabrakło mu precyzji wypowiedzi: „Nic z tego teraz nie jest już teraz i nic z tego teraz już nigdy nie będzie, tamto teraz już nie jest teraz.” i buduje swą opowieść opierając się o krótkie równoważniki zdań: „Obrazy bez słów, cienie emocji, strzępy wspomnień.”. Całość jest jednakże pomysłowa i nietypowa, a narracja wydaje się być najbardziej zapadającym w pamięć elementem powieści.

Treść powieści pozbawiona zaproponowanej formy wydaje się być błaha i nieciekawa. Ot, kolejna smutna historia o niespełnionych ludziach, uciekających w przeróżny sposób od rzeczywistości. Powieściowa teraźniejszość okazuje się wynikiem przeszłości, którą poznajemy stopniowo i nie w pełnym wymiarze. Szostak całkiem sprytnie ukrywa bowiem część historii za kurtyną „głupoty” narratora, która nie opada do ostatniego zdania. Nie można za nią zajrzeć, trzeba się jedynie domyślać, co może się za nią znajdować. Jest to jeden z ciekawszych pomysłów autora, który ratuje opowieść przed popadnięciem w nijakość. Wszystko dlatego, że historia ta opowiedziana prosto, zgodnie z porządkiem chronologicznym nie ma wiele do zaoferowania.

Jak sam tytuł wskazuje powieść ta dotyka tematu wnętrzności, zestawionej w dość interesując sposób w kontraście do zewnętrzności. Autor przedstawia w niej ciekawe spojrzenie na dychotomiczny charakter człowieka, w którym obie części nie muszą pozostawać w równowadze. Na kartach powieści znalazły się postaci pozbawione wnętrza, dające się poznać jedynie dzięki swojej zewnętrzności i tę zewnętrzność pielęgnujące, jak zawsze nienagannie ubrany pan Fryderyk, a także postaci całkowicie wewnętrzne, jak Błażej – narrator, który jest całkowicie wycofany z zewnętrzności. Koncepcja ta jednakże nie stanowi podstawy utworu, jest jedynie jej elementem i służy formie, kształtując narratora i sposób opowiadania historii, a nie treści.

Powieść Szostaka wypełniona jest ciekawymi pomysłami, które pojawiają się aby szybko zniknąć. Tak też odbiera się treść utworu, podzieloną na cztery części, podsumowane w piątym rozdziale. Jawią się jako cztery osobne szkice, które spięte są luźną klamrą. Każdy rozdział bowiem opowiada o innym wycinku z życia Poświatowa, stanowiącym element całej historii. Lecz nie tylko treść ma charakter pomysłu, lecz praktycznie każdy element powieści, zarówno to większe jak bohaterowie, Poświatów, czy fragmenty historii, jak i mniejsze jak wtrącenia (genialne personifikacje przedmiotów, ubrań etc.) czy opisy. Wszystkie te koncepcje zdają się mieć wspólną cechę łączącą Mateusza i Błażeja – nagle, bez zapowiedzi uciekają ze świata. Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że cała powieść nie została dostatecznie wyeksploatowana. Świat i bohaterowie zdają się być po prostu niekompletni.

Wróżenie z wnętrzności okazuje się być literaturą podwójnie melancholijną. Traktuje bowiem w dużej mierze o przeszłości, wspominanie której nie należy do łatwości i przyjemności. Z drugiej strony również ton utworu nie jest wesoły i wprowadza czytelnika w dość nostalgiczny nastrój. Autor próbuje rozprawić się bowiem z tematem poważnym, okraszając ją ciekawą koncepcją podziału natury ludzkiej na wnętrzności i zewnętrzności. Niemniej Szostak potrafi tworzyć dzieła niezwykle subtelne, które czyta się szybko i bez odczucia znużenia. Zgodnie z przytoczoną przez narratora zasadą, że słowa należy oszczędzać, stara się on z zachowaniem największej precyzji opisywać rzeczywistość całkowicie pozbawioną nieistotnych detali. Tym samym przeczytanie Wróżenia z wnętrzności zajmuje niewiele czasu, szczególnie, że jest to naprawdę krótka książka, co okazuje się być jej największą wadą. Przez to nie gwarantuje ona po zakończeniu lektury czytelniczego nasycenia. Szostak mógłby bardziej wyeksploatować tę powieść, bowiem pomysłów gotowych do rozwinięcia pozostało w utworze całe mnóstwo. Tym samym znajdziemy w niej wiele rozproszonych elementów, które pojawiają się tak szybko jak znikają. Jest to na pewno powieść wyróżniająca się z tłumu, zarówno pod względem formy, języka jak i pomysłowości i na pewno będzie ona ciekawą odskocznią dla osób ceniących kameralne i melancholijne opowieści. Jednakże brakuje jej pazura, który odciskałby charakterystyczny ślad w pamięci.

Moja ocena:
6+/10

Kacper.

virtualo.pl

Za książkę dziękuję księgarni Virtualo.pl

Advertisements

komentarze 2 to “Wróżenie z wnętrzności – recenzja”

  1. tanayah Grudzień 31, 2015 @ 8:49 am #

    Zgadzam się, że największym atutem tej powieści jest język. Mnie powieść urzekła, choć równocześnie była miejscami nużąca.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Stosik GRUDZIEŃ 2015 | książkoholizm - Styczeń 8, 2016

    […] 3. „Wróżenie z wnętrzności” – Wit Szostak. Najnowsza powieść Wita Szostaka wpadła w moje rączki kilka tygodni po premierze. Oczekiwałem tej powieści, dlatego długo się nie zastanawiałem i szybko do niej zajrzałem. Książeczka jest króciutka, więc szybko mi poszło. Co o niej sądzę? Można o tym poczytać w mojej ostatniej recenzji. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: