Drobne występki w czasach obfitości – recenzja

26 List

Drobne występki w czasach obfitościTytuł: Drobne występki w czasach obfitości
Autor: Matthew Kneale
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
Data wydania polskiego: listopad 2015
Stron: 280
Tytuł oryginału: Small Crimes in an Age of Abundance
Tłumaczenie: Michał Alenowicz

Wieść o premierze Drobnych występków w czasach obfitości wywołała u mnie niemały entuzjazm. Matthew Kneale zaskarbił sobie moją przychylność ponad rok temu, kiedy to miałem okazję zapoznać się z Anglikami na pokładzie. Wówczas nie miałem żadnych oczekiwań i, całkowicie zaskoczony formą i treścią powieści, dałem się ponieść opowieści. Dlatego też ucieszyłem się, że będę miał okazję znów spotkać się z twórczością brytyjskiego pisarza. Tym razem jednak spotkanie to będzie nieco inne, a wszystko ze względu na formę… Drobne występki w czasach obfitości są bowiem zbiorem opowiadań, a nie powieścią. Nie mam żadnej taryfy ulgowej dla najnowszej książka Kneale’a, tym razem znam już możliwości autora i jestem niezmiernie ciekaw jak radzi on sobie z kilkunastostronicowymi historiami. Jakie są moje wrażenia po lekturze? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

Drobne występki w czasach obfitości są zbiorem dwunastu połączonych tematycznie opowiadań, w których Matthew Kneale rozprawia się z rzeczywistością. Jak nietrudno się domyślić, autor mierzy się w nich z przywarami społeczeństw żyjących w tytułowych czasach obfitości. Autor kreuje interesujące sytuacje, dziejące się wśród sztandarowych przedstawicieli współczesnego społeczeństwa. Wszystkie opowiadania traktują o wyborach bohaterów znajdujących się w nietypowych sytuacjach życiowych. Różnią się tłem i tematem historii, jednakże łączy je kameralny charakter i koncentracja na określonych zachowaniach głównych postaci. Kneale bowiem nie rozprawia na tematy globalne i szeroki łukiem omija okolice polityki.

Drobne występki w czasach obfitości są wyjątkowo równym zbiorem. Mam jednak wrażenie, że najlepsze opowiadania znajdują się na początku i końcu zbioru, a środek jest niejako przytłumiony, zawiera krótsze i mniej zapadające w pamięć historie. Trudno jednak znaleźć słabszy element Drobnych występków…, gdyż w każdym utworze znajduje się coś interesującego. Już pierwsze, a zarazem najdłuższe opowiadanie, będące relacją z dość nietypowej podróży do Chin jest wciągające i zachęca do zapoznania się z resztą książki. Mi jednak najbardziej spodobały się te oznaczone numerami 9 i 11, czyli Słońce i Liczby. Pierwsze z nich opowiada historię nietypowej pary, decydującej się na remont zakupionego w przypływie emocji domku w Toskanii. Drugie natomiast jest relacją z życia niezwykle poukładanej rodziny, której porządek życia wisi na włosku za sprawą poważnej choroby szwagra.

W tomiku znajdziemy również wiele innych tematów, w tym opowiadania o przygodnym dilerze narkotyków, palestyńskich zamachowcach, redaktorze muzycznym zastraszonym przez głośno stąpającego nieznajomego  czy przyjaciołach uwalniających krasnale ogrodowe. Wszytko to jest jednak tylko tłem dla przekazania głębszych treści. Drobne występki… mają bowiem bogatą zawartość. Kneale porusza różne tematy, a w tym chciwość, małostkowość, powierzchowność, hipokryzję, pogardę czy ignorancję. Wbrew różnym przesłankom, opowiadania wcale nie należą do wyjątkowo śmiesznych, a komizm sytuacji jest raczej powściągliwy i miesza się z gorzkim wydźwiękiem.

Natomiast czym jest ta obfitość, w czasach której przyszło żyć bohaterom? Już w samym tytule autor stawia zasadnicze pytanie, na które próżno szukać jednoznacznej odpowiedzi w treści utworu. Kneale każe nam zastanowić się nad kondycją dzisiejszego świata i nas samych. Trudno bowiem nie traktować zbioru jako obrazu-lustra, w którym odnajdujemy swoje odbicie, a przynajmniej jego elementy. Niestety zawartość zbioru raczej nie odmieni życia czytelników. Autor nie odkrywa tutaj żadnej nowości, przez co cała wymowa zostaje stłumiona przez konkretne historie poszczególnych bohaterów. Kneale jednakże skupia się na kreowaniu sytuacji kameralnych, odnoszących się do zwykłych zachowań, a nie górnolotnych prawideł, dzięki temu Drobne występki w czasach obfitości nie wydają się oklepanym banałem rozpisanym na dwanaście głosów. Autor ostrożnie obchodzi się z problemami, stara się je zasugerować, a nie tłumaczyć. Tym samym pozostawia wiele przestrzeni dla własnych przemyśleń. Zbiorek ten ma za zadanie zwrócić uwagę na pewne, wydawać by się mogło, niegroźne skazy naszych osobowości, na które tak często przymykamy oko.

Brytyjczyk potrafi błyskotliwie konstruować swoje wypowiedzi, okraszając je sporą dozą ironii. Wielokrotnie udaje mu się wywieść czytelnika w pole, a następnie pomysłowo spointować historię. Kneale potrafi wykorzystywać swój warsztat, dzięki czemu opowiadania są ciekawe, wciągające i niebanalne. Troszeczkę brakuje im zróżnicowanej narracji, przez co stają się podobne do siebie Jest to w pewnym sensie wyznacznik stylu autora, niezmiennego w całym tomiku, jednakże w przypadku tak specyficznej formy jak zbiór opowiadań, maniera ta wydaje się nieco monotonna. W większości historii znajdziemy także specyficzną pozę wszechwiedzącego narratora, zdradzającego zbyt dużo lub wybiegającego w przyszłość, spekulując o możliwościach rozwiązania danej sytuacji. Dlatego wydaje mi się, że lepiej czytać ten zbiór „na raty”, niż jednym ciągiem.

Kneale jest uzdolnionym pisarzem i spostrzegawczym obserwatorem rzeczywistości. Dzięki temu udało mu się napisać dwanaście trafnych i ironicznych opowiadań, dotykających strapień współczesnej ludzkości. Drobne występki w czasach obfitości nie są tylko zbiorem luźno połączonych ze sobą tekstów, lecz stanowią subtelnie połączoną całość, w której znajdziemy sporą dawkę przemyślanych zagadnień. Autor zgrabnie porusza się w tematyce i stosuje celne pointy, mimo wszystko w opowiadaniach nie znajdziemy nic odkrywczego. Pisanie o przywarach współczesności jest bowiem na tyle popularne, że trudno jest odkryć niezbadane wcześniej zakątki tej tematyki. Kluczowym motywem w tymże dziele jest jednak fakt, że autor nie uogólnia i nie szuka uniwersalnych problemów, skupia się natomiast na konkretnych cechach bohaterów swoich historii, w końcu są to zaledwie „drobne występki”. Tym samym wskazuje on na małostkowość człowieka żyjącego w „czasach obfitości”. Wielokrotnie eksponowane przewinienia wydają się niewinne i wytłumaczalne, a tym samym całkowicie usprawiedliwione. Drobne występki w czasach obfitości nie są efekciarskie, a wydźwięk zbioru jest dość subtelny. Niemniej czytanie opowiadań Kneale’a sprawia sporo przyjemności. Autor wykorzystuje możliwości wybranej przez siebie formy, umiejętnie poruszając się zarówno w kilkunasto- jak i kilkudziesięciostronicowych opowiadaniach, na dodatek pokazując, że dysponuje wyjątkowo lekkim piórem. Całość wydaje się być więc ciekawą propozycją skierowaną do entuzjastów krótkiej formy. Czy zbiór ten będzie także ciekawą propozycją dla pozostałych czytelników? Na to pytanie trudno jest odpowiedzieć, warto jednak spróbować swoich sił i sięgnąć po najnowszą publikację Wydawnictwa Wiatr od Morza.

Moja ocena:
7/10

Kacper.

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Drobne występki w czasach obfitości – recenzja”

  1. Magiczny Kącik Listopad 26, 2015 @ 8:15 pm #

    No no, powiem, że mnie przekonałeś i o ile ksiązka będzie w bibliotece kolejną znajdzie się na moim stosiku 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: