Moje śliczne – recenzja

18 List

moje śliczne

Tytuł: Moje śliczne
Autor: Karin Slaughter
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania polskiego: październik 2015
Stron: 480
Tytuł oryginału: Pretty Girls
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska

Z dreszczem przebiegającym po plecach rozpoczynamy naszą współpracę z księgarnią Woblink – na pierwszy rzut skusiłam się na coś zupełnie dla mnie nietypowego. Thrillery nieczęsto goszczą w moim czytelniczym rozkładzie, bo chyba po prostu mało co może mnie naprawdę zaskoczyć czy przestraszyć. Jakże teraz się cieszę, że skusiłam się na odrobinę szaleństwa, przekonana pozytywnymi opiniami Moich ślicznych. Całkiem możliwe, że po lekturze gatunek ten nie tylko wdał się ponownie w moje łaski, ale także zachęcił do poszukania kilku interesujących tytułów. Może coś mi polecicie? Lee Child zachwalający najnowszą powieść Karin Slaughter wcale nie kłamie.

Wszystko zaczyna się od listu, który nieznany nam nadawca pisze do swojej zaginionej córki Julii. Wspomina spędzone wspólnie chwile, opisuje jej postęp prac ze śledztwa związanego z jej zaginięciem, dorzuca trzy grosze na temat własnego, dosyć nędznego życia po wielkiej stracie jaka dotknęła całą rodzinę. Takie listy przeplatają się przez całą opowieść, rozwiewając niejedną wątpliwość. Następnie poznajemy historie dwóch kobiet, które wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Główną bohaterką jest Claire Scott, której mąż umiera w ciemnym, brudnym zaułku, po napadzie rabunkowym, który przybrał całkiem nieoczekiwany obrót. Po pogrzebie przez przypadek zaczyna odkrywać tajemnice jego życia korzystając z jego osobistego komputera. Folder oznaczony „praca”, okazuje się wcale nie być projektami architektonicznymi… a ogromną bazą danych zawierającą filmy pełne najdziwniejszych fetyszy. Czy osoba, z którą była 18 lat po ślubie mogła okazać się dla niej obcym człowiekiem, psychopatą? Co właściwie te filmy robiły na jego komputerze? Oglądał je, sprzedawał, czy może sam we wszystkim brał udział? Policja nie chce pomóc. Wdowa podejrzewa, że sami mogą być we wszystko wtajemniczeni. Z każdą kolejną stroną pojawia się coraz więcej pytań, ale również i odpowiedzi. Losy obu bohaterek niedługo po śmierci Paula splatają się, po wielu latach wzajemnej ignorancji okażą się wzajemnym ratunkiem. Tylko razem będą w stanie rozwiązać mglistą i niebezpieczną tajemnicę.

Małżeństwo Scottów od zawsze wydaje się niemal idealne… Poza tym, że skok w bok to dla Claire żadna nowość – w łóżku Paul jest raczej spokojnym typem a ona musi odrobinę zaszaleć. Ona jest niepracującą pięknością, on prowadzi ogromną firmę, która przynosi niemałe zyski. Posiadają wielki, nowoczesny dom z garażem zapełnionym najnowszymi Porsche i Teslami. Wszystko jest na jej zawołanie, niczego jej nie brakuje, a do tego obok niej zawsze jest zakochany ponad wszystko mąż. Od zawsze była typem osoby, którą należało z wszystkiego wyręczać. Otoczona dogodnościami nigdy nie zauważyła, że z jej mężem może być coś naprawdę nie w porządku. Nieporadna, z własnej woli zawsze w cieniu koleżanek, spławiana przez policję. Czy znajdzie w sobie tyle siły by poradzić sobie z demonami męża zostawionymi na tym świecie?

Claire to również młodsza siostra zaginionej prawie 25 lat temu Julii oraz Lydii – naszej drugiej bohaterki. Siostry pokłóciły się wiele lat temu, kiedy Lydia zarzuciła Paulowi próbę gwałtu. Z uwagi na nałóg narkotykowy i domowe kradzieże nikt z rodziny nie stanął po stronie starszej z sióstr. Czy słusznie? Po odnalezieniu komputerowej biblioteki filmów pornograficznych męża, Claire zaczyna zauważać, że może niesłusznie oskarżyła siostrę o kłamstwo? W końcu nie wszystko zawsze widać jak na dłoni.

Nie chcę zdradzić Wam całkowicie głównego tematu zainteresowań męża Claire, bo prawdopodobnie zepsułabym całą przyjemność z lektury. Mogę jedynie napomknąć, że temat poruszany w książce naprawdę z impetem uderza po głowie, a Paul okazuje się… Musicie przeczytać to sami. Karin Slaughter pojechała po bandzie, bo prawdopodobnie jest na świecie niewiele tak chorych i obrzydliwych rzeczy. Nie radzę Wam spożywać posiłków podczas lektury. Zdarzało mi się odkładanie talerza z obiadem, bo nic nie chciało przejść przez moje mocno zaciśnięte gardło. Powieść potrafi zaskoczyć wiele razy, akcja ciekawie się rozwija, dynamicznie zmienia przebieg akcji. Postaci są ciekawe i różnorodne, przejawiają najróżniejsze zachowania. Zachowań tych nie sposób przewidzieć, bo każda postać znajduje siłę na zrobienie dla siebie czegoś zupełnie nietypowego. Nawet Claire, która całe życie polegała na swoim otoczeniu, postanowiła zupełnie wprawić nas w osłupienie.

Karin Slaughter sprawnie posługuje się piórem, ma się wrażenie, że czasami aż nazbyt sprawnie… Opisy są tak realistyczne, że bez problemu jesteśmy w stanie uruchomić ciemną stronę naszej wyobraźni. Autorka nie owija w bawełnę a brutalne sceny przerażają. Nie ma ich jednak zbyt wiele, a z mojego czytnika na szczęście nie zaczęła wylewać się krew. Nie jest to książka idealna, bo takie raczej nie istnieją i można by dopracować kilka elementów, ale czy można osiągnąć wszystkie zamierzone cele mieszcząc się w zaledwie 480 stronach? Zdecydowanie brakuje mi opisu ostatnich chwil z porwania Julii. Przyznać trzeba za to, że Karin jest na dobrej ścieżce doskonalenia swojego kunsztu. Można zaobserwować, że jej najnowsza powieść zbiera bardzo dużo pochwał. Nie jest to jednak książka dla każdego. Tym wrażliwym radzę odpuścić, bardziej wytrwali powinni być za to nad wyraz zadowoleni.

Czasami każdemu udaje się natrafić na taką pozycję z rzadko wybieranego gatunku, która potrafi wciągnąć bez pamięci. Moje śliczne są dla mnie właśnie takim thrillerem. Prawdopodobnie jest to jedyna książka, podczas której musiałam odłożyć jedzenie na później. Robi wrażenie. Garść scen potrafi ścisnąć żołądek, ale człowiek ma w sobie chyba coś takiego, co przyciąga go do tragedii. W mediach słyszymy ciągle o rzeczach przerażających, wywołujących ciarki na plecach, ale nadal ciągnie nas do sensacji i dlatego nieraz lubimy się postraszyć i przeczytać książkę mrożącą krew w żyłach. Ja na pewno lubię. Jeśli Ty jeszcze nie wiesz to proponuję zajrzeć tutaj. Jest to darmowy prebook powieści Moje śliczne, który można pobrać zupełnie za darmo i przekonać się czy książka pochłonie także i Ciebie. Ja oceniam wysoko i polecam spróbować!

Moja ocena:
8/10

Marta.

woblink

Za książkę dziękuję księgarni Woblink.com

Reklamy

komentarzy 7 to “Moje śliczne – recenzja”

  1. Kala Listopad 19, 2015 @ 12:37 pm #

    Powiem Ci, że jakbym zobaczyła książkę w sklepie to bym nie zwróciła na nią uwagi. (to chyba mój minus, musi kupić mnie okładka) Jednak z Twojego opisu książka wydaję się interesująca. Może kiedyś trafi w moje ręce 🙂 Aktualnie czeka na mnie „Pamiętnik” kupiony w promocyjnej cenie.

  2. Molek Molek Grudzień 14, 2015 @ 7:14 pm #

    Wygrałam dzisiaj „Moje śliczne” w jednym z konkursów, ale się cieszę. Po Twojej recenzji tym bardziej 😀

    • zajeckicajec Grudzień 15, 2015 @ 9:25 pm #

      Ooo, mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu równie mocno jak mi! 🙂

  3. bookholiczka Marzec 25, 2016 @ 4:12 pm #

    Zdecydowanie ,,Moje śliczne” to niesamowity thiller psychologiczny, który trzyma w napięciu. 🙂

Trackbacks/Pingbacks

  1. TOP 5 – Książki, które chcielibyśmy dostać na urodziny & konkurs z Woblink.com | książkoholizm - Listopad 30, 2015

    […] lekturze Moich ślicznych totalnie mam ochotę na więcej tajemniczych i mrocznych zagadek. Dziewczyny, które zabiły Chloe […]

  2. Stosik LISTOPAD 2015 | książkoholizm - Grudzień 7, 2015

    […] Woblink.com. Owocem tej pracy jest moja recenzja Moich ślicznych, którą przeczytać możecie tutaj. Jest to jedna z ciekawszych powieści przeczytanych przeze mnie w tym […]

  3. Rok książkoholika – 2015 | książkoholizm - Styczeń 2, 2016

    […] ogromne wrażenie i totalnie wbiła mnie w fotel. Takie chyba właśnie powinny być książki? Tutaj możecie rzucić okiem na […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: