Halloween 2015 – konkurs

25 Paźdź

halloween

Do niezwykle mrocznego i pełnego strachów dnia jakim jest Halloween zostało już mniej niż tydzień! Niektórzy z Was zapewne chwycą za swoje plastikowe wampirze zęby, czarodziejskie kapelusze, czy inne przebrania i pójdą na miasto porządnie się zabawić. Inni zaś zostaną w domu i pod ciepłym kocem, w towarzystwie dziesiątek płomyków świec zaczną pochłaniać w szalonym tempie straszne historie. Rękę wyciągamy do wszystkich, bo nie ważne czy zamierzasz tego dnia czytać czy imprezować – szanse na nowe książki mają wszyscy równe! Nie zapomnijcie tylko zgłosić się do konkursu. 😉

Desktop1

Aby wygrać zestaw książek należy wykonać dwa bardzo proste zadania:

1. W komentarzu odpowiedzieć na pytanie – Strachy i lęki. Czego najbardziej boisz się czytając książki i dlaczego? Możesz bać się klauna, możesz bać się ciemnych pomieszczeń, ale może to błędy ortograficzne jeżą Ci włosy na karku? Wszystko może przerażać, wystarczy ciekawie o tym napisać.

2. W tym samym komentarzu zostawić również swój adres e-mail (wystarczy odpowiednia rubryka).

Czas do końca dnia 31.10.2015

Sponsorem książek są właściciele bloga Książkoholizm oraz Księgarnia Bonito.pl. Książki Pokój, Dokręcanie śruby oraz Tajemnica Edwina Drooda zdobędzie jedna osoba, która wywrze na nas największe wrażenie swoją odpowiedzią. Mam nadzieję, że będzie co czytać, że nie zabraknie historii od których oniemiejemy z przerażenia! Wszyscy uczestnicy muszą posiadać adres korespondencyjny na terenie Polski. Każdy uczestnik może wziąć udział w konkursie tylko jeden raz. Zwycięzców ogłosimy w terminie do 10 dni roboczych od dnia zakończeniu konkursu.

Życzymy wszystkim uczestnikom naszego konkursu Halloweenowego powodzenia! Zaproście do zabawy swoich znajomych.

Marta i Kacper.

bonito.pl

Za książkę „Tajemnica Edwina Drooda” dziękujemy Księgarni Bonito.pl

Reklamy

komentarzy 50 to “Halloween 2015 – konkurs”

  1. Dama Karo Październik 25, 2015 @ 6:23 pm #

    Najbardziej boję się nudy… Jestem jedną z tych osób, które muszą doczytać książkę do końca – nawet, jeżeli jest straszliwie nużąca! Wiem, że to alogiczne, ale zawsze liczę, że w końcu „coś” się wydarzy. I się męczę i męczę i w końcu wymęczam całą książkę. Dlatego za każdym razem, kiedy biorę do rąk nową pozycję, boję się, że się rozczaruję, a książka mnie nie zachwyci ani akcją, ani językiem…

  2. metafizykmol Październik 25, 2015 @ 7:38 pm #

    To nie nasza kultura. Dlaczego chłoniemy wszystko co cudze a nie pielęgnujemy tego co europejskie, katolickie czy staropolskie? Według mnie to śmieszne i niepoważne.

    • wittkac Październik 27, 2015 @ 1:44 pm #

      Według mnie to właśnie śmieszne i niepoważne święto, podczas którego można się dobrze bawić, najeść cukierków, czy poczytać książkę, nawet niespecjalnie hucznie je obchodząc. Cóż moglibyśmy obchodzić pogańskie Dziady, ale to też przecież równie niechrześcijańskie święto…
      Powiem więcej, dlaczego mamy pielęgnować to co akurat „europejskie, katolickie czy staropolskie” a nie na przykład regionalne? Bo gdzie mi do Europy w Wielkopolskiej wsi? Dlaczego akurat katolickie, skoro nie wszyscy w tym kraju są katolikami, a i przecież sam chrześcijański obrządek jest różny zależnie od regionu? Właściwie dyskusję zacząć trzeba od tego co uważamy za tradycję i kulturę i okaże się, że każdy ma zupełnie inne zdanie.
      A co do „chłonięcia wszystkiego”. W dzisiejszych czasach cudza kultura wali do nas drzwiami i oknami i nie ma to żadnego związku z pielęgnowaniem tradycyjnych zwyczajów. Można to ze sobą pogodzić, nie trzeba od razu szukać dziury w całym, albo odrzucać wszystkie jako złe, zepsute i zachodnie.
      Można też po prost powiedzieć, że lubi się Halloween, zabawę i straszydła 😉

  3. ZjadlamCiYorka Październik 25, 2015 @ 11:35 pm #

    Czytałam kiedyś „Cmętarz zwieżąt” Stephena Kinga i do tamtej pory boję się wendigo. Niby to nie nasz kraj, niby nie nasze wierzenia, ale czytając o tym stworze, jak czaił się gdzieś we mgle cmentarza, miałam ciarki na plecach. Okropna postać. Boje się też opętań przez demony, głównie dlatego, bo gdzieś w głębi w nie wierzę. Aż strach sobie wyobrażać, że coś wchodzi w twoje ciało, mąci ci w głowie, robi z tobą co tylko ze chce, krzywdzi cię mimo twojej woli, a ty nie potrafisz sam się tego pozbyć… Czujesz to? I człowiek nawet nie wie, kiedy coś takiego (demon? diabeł?) w niego wstąpi, dlaczego tak się dzieje, czym zawinił… Brrrr…

  4. Paulina Październik 26, 2015 @ 9:30 am #

    Jest już ciemno. W moim pokoju pali się tylko mała lampka przy fotelu. Podchodzę do biblioteczki i wyciągam wybraną już dawno na ten wieczór przez siebie książkę. Wiem co jest w środku. Wiem kto – lub raczej powinnam pomyśleć co – wtargnie w moją podświadomość i spróbuje zaatakować moje myśli i moją wyobraźnię. I krzyczę na całe gardło – Tak! To mój wybór na dziś! Walcz i pokonaj mnie! – Moje oczekiwania rosną i rosną. Zasiadam więc wygodnie w fotelu i zaczyna się …
    … boję się, że nie będę miała gęsiej skórki
    … boję się, że mój oddech nie będzie głębszy i przyspieszony
    … boję się, że moje tętno gwałtownie nie przyspieszy
    … boję się, że moje dłonie nie będą zimne jak lód
    … boję się, że będę mogła sama przebywać w ciemnym pokoju
    … boję się, że nie zadrżę i nie poderwę się z krzykiem w reakcji na niespodziewany dźwięk
    … boję się, że będę mogła zasnąć przy zgaszonym świetle
    … boję się, że po przeczytaniu całości nie będę mogła płakać ze strachu

    Najbardziej zatem boję się, że moje OCZEKIWANIA nie sprostają RZECZYWISTOŚCI.
    Jeśli tak się stanie, no cóż …
    … jutro też będzie ciemno
    … też będę sama w pokoju
    … a moja biblioteczka jest pełna książek.

  5. Paulina Joanna W. Październik 26, 2015 @ 11:14 am #

    Jako książkoholiczka, która pochłania książki wzorkiem, a mogłaby ustami gdyby tylko dać jej sztućce, najbardziej boję się błędów wszelakiego rodzaju. Jak wiadomo błędy nazywamy też bykami, a skoro tak wyobraźcie sobie, co by było, gdyby tak te wszystkie byki pouciekały. Strach się bać, że wybiegną z takiej najeżonej bykami książki i porozbiegają się po pokoju. Boję się nieraz do tego stopnia, że mam ochotę sięgnąć po linijkę i narysować ogrodzenie wokół tekstu. Boję się też własnych byków (może nawet bardziej niż tych obcych). Same do mnie przychodzą, choć o nie nie proszę… Co ja zrobię z taką ich ilością? Najgorzej, że byki lubią się chować i wyskakiwać znienacka w najmniej oczekiwanym momencie. Już zaczynam bać się swojego teksu. Niech ktoś sięgnie po linijkę i narysuje ogrodzenie. Ja uciekam.

  6. Lolanta Październik 26, 2015 @ 6:50 pm #

    Chyba najbardziej boję się, że książka będzie nudna i nie dam rady jej skończyć. Szczególnie w przypadku, kiedy ktoś mi polecał jako swoją ulubioną. Nie chcę wtedy sprawiać danej osobie zawodu i zwlekam długo z czytaniem.

    Chyba najgorzej było z „…”. Męczyłam się z nią, myśląc: Co inni do cholery w niej widzą? Do tej pory boję się wypowiadać głośno tytuł ze strachu, że zostanę posądzona o ignorancję, brak inteligencji, gustu… Ech, czytanie książek jest niebezpiecznie. A jeszcze gorzej z wyrażaniem opinii. Można nie tylko stracić twarz, ale i znajomych 😉 Za każdym rogiem przecież może się czaić jakiś psychofan powieści, gotów nawet czychać na życie niezadowolonego czytelnika. „Polub książkę, albo giń!”

  7. Magda Październik 27, 2015 @ 11:20 am #

    A ja najbardziej się boję, że odstrzelą mojego ulubionego bohatera. Dlatego po każdym tomie Gry o Tron obiecałam sobie, że kolejnego już nie przeczytam, że koniec tej zabawy. Ale wiadomo, słowa nie dotrzymuję…Drugim moim lękiem i to chyba tym poważniejszym jest, że nie zdążę tych wszystkich książek przeczytać przed śmiercią.

  8. Bacha85 Październik 27, 2015 @ 11:33 am #

    W trakcie lektury nic nie przeraża mnie tak bardzo jak jej rychły koniec. Bo jak to, mam nagle rozstać się z bohaterami, z którymi zdążyła, się zaprzyjaźnić? Wkroczyli przebojem w moją szarą codzienność i nagle co? Odchodzą! Zostawiają mnie samą, by dalej wieść spokojne życie, lub przeżywać przygody jakich nie będzie dane mi poznać? Dlatego każda książka to pełna trwogi podróż, tym straszniejsza im bliżej końca…

  9. Mała Kudłata Październik 27, 2015 @ 11:33 am #

    Największym lękiem jest dla mnie to, że książka, która jest opisywana i odbierana jako fantastyczna, fenomenalna, porywająca i głęboka w rzeczywistości okaże się… cóż, słaba. Za każdym razem kiedy sięgam po bardziej znaną pozycję czuje ten niepokój: Czy tym razem też? Czy to będzie aż tak dobre? Czy tak złe? Czy zmarnuje ileś godzin swojego życia (jako że zawsze doczytuję książki do końca)?
    Ten lęk znam od dawna. Natomiast lektura „Odtrutki na optymizm” Petera Wattsa uświadomiła mnie, że istnieje jeszcze jedna rzecz, która potrafi mnie w książkach przerazić: Mianowicie gdy zbyt dobrze i wyraźnie ukazana zostanie ludzka natura, ta szara moralność, rzeczy tak… z jednej strony świetnie wytłumaczone, z drugiej tak „niewłaściwe”, że aż się chce krzyczeć. Treści, które absolutnie depczą po kręgosłupie moralnym i kopią go z wielkim upodobaniem, przyglądając się tak usiłuje dalej być prosty.
    Tak, to zdecydowanie to.

  10. Piotr Chrobak Październik 27, 2015 @ 11:46 am #

    Najbardziej boję się, że nabyta przeze mnie książka okaże się rozczarowaniem i w następstwie odłożeniem na półkę pt. książki do zbycia. Jest jeszcze inny strach, chyba nawet gorszy, który obecnie zajął moją psychikę. Czytam właśnie Hyperiona i strasznie obawiam się, że długo nie przeczytam tak dobrej książki!!!!

  11. ganfar Październik 27, 2015 @ 12:13 pm #

    Boję się rozmawiać z ludźmi… Przed wejściem do jakiegokolwiek pokoju często paraliżuje mnie strach, jakby siedział tak jakiś demon albo dwugłowy smok gotowy mnie pożreć. Urzędowe sprawy są więc nie dla mnie. Oczywiście jak to w życiu, często trzeba coś załatwić więc często muszę sam ze sobą walczyć, pokonując własny lęk po raz kolejny i kolejny.

  12. Grzegorz Dworak Październik 27, 2015 @ 12:19 pm #

    Boję się, że zabraknie mi pieniędzy do pierwszego, bo wydałem na książki. Albo boję się, że książki poukładane w stosy na półkach i szafkach przewrócą się na kogoś (a w tedy żona na pewno je spali i tego też się boję).

  13. Rudra42 (@Rudra_42) Październik 27, 2015 @ 12:20 pm #

    Jest taka jedna rzecz w książkach która mnie przeraża. Która po przeczytaniu książki słabej spędza mi sen z powiek, bo nie wiem na ile słaba była książka a na ile silna była klątwa. Nawet najwięksi autorzy nie są bezpieczni gdy czyha na nich… złe tłumaczenie! Wspomnienie Władcy Pierścieni wypełnionego takimi cudami jak „Włości”, „Łazik” czy „Bilbo Bagosz” wciąż przyprawia mnie o dreszcze.

  14. A Październik 27, 2015 @ 12:24 pm #

    Jest taki lęk, który od zawsze siedzi mi gdzieś z tyłu głowy, ale uwydatnia się zwłaszcza przy dobrej książce. Lęk przed tym, czego nie zdążę albo nie będę w stanie poznać i przeżyć. Bo dobre książki zawsze pozostawiają po sobie ciary. Sprawiają, że przez moment tęsknię do odległych miejsc, które wydają się znajome, choć nigdy ich nie widziałam, do przygód na miarę tych z powieści, do silnych emocji, a nawet do ludzi którzy poza papierem nie istnieją, a wydają się tak bliscy. I to jest dobra tęsknota, bo pozostawia mnie z chęcią do ruszenia z miejsca, motywuje do działania i pozostawia mnóstwo planów do zrealizowania. I tu właśnie pojawia się ten lęk – że nie zdążę przeżyć, spróbować i zobaczyć tak wielu rzeczy, o których marzę. Książki to w zasadzie niebezpieczna rzecz. Poszerzają horyzonty i wyobraźnię do tego stopnia, że rzeczywistości trudno za nimi nadążyć. Co nie znaczy, że nie warto próbować. 🙂

  15. Andrzej Październik 27, 2015 @ 1:08 pm #

    Jako pedant najbardziej się boje uszkodzić choćby kant książki podczas czytania, ponieważ o książki trzeba dbać, żeby zdobiły półki jak najdłużej i za każdym powrotem mieć wrażenie jakby się sięgało po nią pierwszy raz.

  16. Natalia Październik 27, 2015 @ 2:09 pm #

    Boję się, że po przeczytaniu dobrej książki znów nie będę mogła wrócić przez kilka dni do rzeczywistości…:)

  17. Klaudia Trzepak Październik 27, 2015 @ 3:06 pm #

    Jedni boją się pająków, jeszcze inni utraty a pozostali zapomnienia. Ja się wyróżniam.. nie jestem taka jak wszyscy. Długo myślałam jak określić mój stan, uznałam że od dziecka cierpię na niedosyt czytelniczy jednak nie do końca o to chodzi..
    Otóż gdy otwieram książkę, czuję się jakbym uchylała magiczne przejście. Teleportuję się do całkiem innego świata, gdzie utożsamiam się z bohaterami, odnajduję w nich cząstkę siebie, odczuwam wszystkie ich uczucia oraz emocje..Pochłaniając lekturę, nie zważam na otoczenie. Rodzice mogą do mnie krzyczeć ale i tak nie zwrócę na to zbyt dużej uwagi. Dlaczego ? Ponieważ znajduję się wtedy w swoim własnym, wymarzonym wszechświecie. Jestem wtedy wręcz odcięta od autentyczności.
    Natomiast odkładając książkę odnoszę wrażenie jakbym powróciła do rzeczywistości, oddalonej od tamtego miejsca tak bardzo, że nikt poza mną nie wie o jego istnieniu.
    Kilka tygodni temu zauważyłam, że gdy kończę czytać, moje serce zaczyna bić szybciej a także mam problem ze złapaniem oddechu. Jednak uwielbiam ten stan.
    Tak bardzo boję się że ten czar kiedyś pryśnie i już nigdy nie przejdę przez mój
    czarodziejski portal, ponieważ nie sądzę bym długo wytrzymała bez niego.
    Bo jak tu żyć bez mrożącego krew w żyłach strachu, który odnajduję dzięki zawartości mojej biblioteczki ? Jak wytrzymać bez ciągłego napięcia akcji ? Czy to w ogóle możliwe ? Jak dla mnie nie 🙂 Każdy wieczór, zaczyna się i kończy w wykreowanym przez autora świecie.
    *~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim powodzenia ! Mam nadzieje że ktoś z wygranych podzieli się swoimi wrażeniami, gdy już skończy czytać. :))

  18. Marta Październik 27, 2015 @ 7:53 pm #

    Ostatnio ksiazkami, ktore wprawiaja mnie w przerazenie sa ksiazki o egzorcyzmach. Pare dni temu przeczytalam „Zbaw nas ode zlego” i mozecie sobie wyobrazic, ale nie moglam spac przez kilka nocy, a kolejne noce przesypialam tylko z zapalonym swiatlem. Dreszcz, uczucie niepokoju i ten strach „jak to sie wydarzylo naprawde!”. Chyba nigdy nie bylam tak przerazona jak po tej ksiazce, mimo ze czytalam juz ksiazki o tej tematyce (zawsze sie balam). Byly momenty, ze zamykalam ksiazke i chowalam daleko w regal, tak by nie widziec, ze ona tam lezy, jednak nastepnego dnia znowu korcilo, by dowiedziec sie co bylo dalej i dalej…. To chyba moja pierwsza ksiazka, ktora czytalam po troszku i odkladalam. Oczywiscie podczas czytania wyobraznia dawala sie we znaki, -skrzypiaca podloga, stukajace otwarte okno, czy nagly dzwonek do dzwi podrywaly mnie i powodowaly kolatanie serca. Powiedzialam sobie „nigdy wiecej takich ksiazek”, ale jakos tak korci, by poszukac jakiegos nowego tytulu 🙂

  19. Sylwien Październik 27, 2015 @ 7:54 pm #

    Czytając książki najbardziej boję się… spojrzeć na zegarek. Bo zwykle skutkuje to zerwaniem się z łóżka/kanapy/ławki z przerażeniem w oczach i okrzykiem: „Ale jak to już ?!!!!”

  20. szejdi007 Październik 27, 2015 @ 9:24 pm #

    „Strachy i lęki. Czego najbardziej boisz się czytając książki i dlaczego?” – moja odpowiedź na to pytanie jest dosyć prosta i banalna. Boję się, że książka okaże się być totalną porażką, w ogóle nie trafiającą w moje gusta i czytając ją, stracę mnóstwo cennego czasu, który mogłabym spędzić na czytaniu innych, tym razem dobrych książek. Tak, to jest chyba moja największa bojaźń.

  21. Pati Październik 28, 2015 @ 8:22 am #

    Ja nie będę oryginalna. Boję się najbardziej zjaw, takie mary mocne przerażają mnie okropnie, może dlatego, że często gdy czytam horror i jestem na ekscytująco strasznym momencie, coś spada z półki, coś zaskrzypi lub z hukiem otworzą się drzwi. Zawału można dostać, mimo iż tłumaczę sobie, że to zasługa wiatru, kota czy niedopatrzenia przy sprzątaniu…no ale…brrr. Potem spać nie mogę.
    Również mam takie strachy, że za szybko przeczytam książkę i moja przygoda skończy się w jeden wieczór. Bo ja lubię rokoszować się i smakować każdy opis, dialog. Nienawidzę czytać na wyścigi,

  22. Kto czyta, żyje podwójnie Październik 28, 2015 @ 2:24 pm #

    Jest taka rzecz, której boję się niesamowicie. Mam to szczęście i tego nosa, że bardzo często trafiam na książki dobre, a te gorsze instynktownie omijam. Dlatego gdy siadam do książki, zawsze towarzyszy mi dreszcz podniecenia, to oczekiwanie co tym razem, w jaki świat się zanurzę, kogo poznam. Jednak z każdą przewracaną stroną narasta strach… strach że zbliżam się do końca! Bo tak bardzo, bardzo, bardzo chciałbym skończyć i tak bardzo, bardzo, bardzo się boję, że skończę czytać!… I co wtedy?! I jak to tak?! Ale to nie wszystko… Teraz wyobraźcie sobie, że ten strach rośnie i rośnie, a pisarz/wydawca obiecuje kontynuację… a ona nie wychodzi! tego się najbardziej boję, to jest dopiero strach… jeżeli teraz nie zaczęliście się jeszcze trząść, to nie wiem, co mogłoby was przerazić… 🙂

  23. Kruszynka Październik 28, 2015 @ 8:05 pm #

    Nic tak nie pobudza mojej zlęknionej wyobraźni jak zmysł słuchu. Pomimo tego, że podczas czytania książki moja uwaga skupiona jest przede wszystkim na wzroku to fragmenty, które bardzo precyzyjnie opisują wszelkiego rodzaju dźwięki, szemry, trzaśnięcia, skrzypnięcia, rytmiczne stukoty, warkoty, świsty, oddalające się głosy, szydercze śmiechy, pozytywki o przerażających melodiach oraz krzyki bólu i cierpienia, sprawiają że dosłownie „słyszę to co czytam” Jednak strach, który towarzyszy mi podczas czytania nigdy nie kończy się wraz z momentem odłożenia książki na półkę. Po takiej lekturze mój słuch staje się nader wrażliwy na wszelkiego rodzaju hałasy a przewrażliwiony umysł przetwarza rzekomo podejrzane bodźce, które tak na prawdę są wytworem mojej szalonej wyobraźni. Mój układ współczulny instynktownie przygotowuje moje ciało do reakcji „walcz albo uciekaj” a utworzone w mojej głowie obrazy i sceny odnajdują odzwierciedlenie w otaczającej mnie rzeczywistości. Najtrudniej jest z zaśnięciem, ponieważ nie ma nic bardziej przerażającego niż głucha cisza.

  24. Zachar Październik 29, 2015 @ 11:03 am #

    Osobiście najbardziej się boję że seria nie zostanie dokończona. Nie ma nic gorszego niż zostawić fana z cliffhangerem, którego nigdy sie nie wyjaśni. Z tego powodu przestałem kupować serie, które nie zostały wydane w całości.

  25. Izabella Gaudyńsa Październik 29, 2015 @ 12:47 pm #

    Ja będę tradycjonalistką, w książkach boję się:
    – huśtawek, które same bujają się w opuszczonym ogrodzie; wody kapiącej w pustym domu; uchylonych drzwi, które przed chwilą ktoś zamknął; bohomazów na tapetach, które przypominają wykrzywioną twarz
    – bladych, milczących dzieci w lesie; szelestu w krzakach; tego uczucia, że ktoś stoi za plecami i się patrzy; tłumu, który dziwnie się zachowuje, błędnych spojrzeń
    – powoli zapadającego zmroku (wszechobecna szarość, zmazane kontury); upalnego dusznego popołudnia (oślepiające słońce, cisza)
    – szaleństwa w oczach drugiej osoby, bladej skory, podkrążonych oczu i sinych warg
    – drzwi zza których dobiegają ciche szmery, a których nie można otworzyć

  26. Karol Październik 29, 2015 @ 8:54 pm #

    Mnie najbardziej przeraża moja własna wyobraźnia. Żaden film sam w sobie nie jest straszny bym w czasie oglądania naprawdę się bał. Dopiero po czasie, gdy wszyscy prócz mnie pójdą już spać coś co nie było straszne na ekranie po przepuszczeniu przez mikser wyobraźni ogromnie przeraża. Inaczej rzecz się ma z czytaniem książek. Tam wyobraźnia pracuje na bieżąco i często ma większe pole do popisu. Dopiero wtedy naprawdę poznaję do czego jest zdolna oraz co to tak naprawdę jest strach.

  27. Pati Październik 30, 2015 @ 5:20 pm #

    Najbardziej się boję, że książka „pochłonie” mnie bez reszty, że zapomnę o całym świecie. Boję się, że nie będę mogła odróżnić fikcji literackiej od prawdziwego życia. A po skończonej książce, boję się, że się nie odnajdę się w życiu, w szarej, nudnej rzeczywistości.

  28. Izanesiakuba Październik 30, 2015 @ 5:23 pm #

    Gdy tak czytam i czytam mam wrażenie a zarazem boję się że nagle moje dziecko zacznie siadac (a ma dopiero 6 miesiecy – bynajmniej tyle miał ostatnio gdy sięgałam po książkę) że starsza córka sie zakocha (a ma dopiero 12 lat-ma chyba czas co?) , zatracić się czytając tak.)

  29. Aurora Borealis Październik 30, 2015 @ 5:56 pm #

    Czytając straszne historie najbardziej boję się tego, że moja wyobraźnia spłata mi figla i książkowe strachy pojawią się naprawdę – gdzieś blisko mnie, może nawet już prawie dotykają mojego ramienia… Poza tym zawsze przerażają mnie książkowi psychopaci, mimo że są jedynie postaciami fikcyjnymi. Nie istnieją i nie będę miała (na szczęście! ;)) okazji ich spotkać, gdyż bardzo często gdy ich książkowa ofiara cierpi, ja wraz z nią. Realnie odczuwam jej strach i ból (zarówno fizyczny, jak i psychiczny), a często z każdą kolejną stroną strach tylko się potęguje i atakuje w najmniej spodziewanych momentach. Wszystko to czuć z równie wielką siłą po przeczytaniu książki, gdy siedzę w ciemności i rozmyślam nad tym, co przytrafiło (i co jeszcze się przytrafi) bohaterom. Wyobraźnia działa. 😉
    Uwielbiam horrory, thrillery, a w szczególności powieści gotyckie. Kocham je, a jednocześnie boję się tego, co zastanę na kolejnych stronach. Mroczne krypty, upiory, psychopaci czy mordercy – wszystko to wywołuje we mnie strach podczas lektury, ale przecież właśnie bez tego nie istniałyby tego typu książki!

  30. Patrycja Trzcionkowska Październik 30, 2015 @ 6:20 pm #

    Kiedy sięgam po książkę w deszczowy wieczór, zapalając świeczki i małą lampkę, owinięta w koc przy kubku pełnym gorącego kakao najbardziej przeraża mnie moja wyobraźnia oraz wyostrzający się słuch. Gdy dookoła wszyscy już śpią, deszcz bębni o szyby, słychać na zewnątrz szmery wiatru, dodatkowo czytając powieść z mojego ulubionego gatunku – horror, mój umysł świetnie potrafi przenieść mnie w tajemniczą, trzymającą w napięciu, mroczną scenerię książki. Przerażające, ale jednocześnie satysfakcjonujące uczucie, gdy na chwilę przestanę czytać i mój wzrok utkwi w niedomkniętą szafę bądź nie do końca zamknięte drzwi…

  31. Monika Fiodorów Październik 30, 2015 @ 7:11 pm #

    Boję się, że zarzucę czytaną książkę, niezależnie od tego, jak wciągająca by nie była, i sięgnę po raz wtóry po „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator, która jest moją stałą lekturą, gdy jest mi źle, i która zawsze dodaje mi sił. To, że nie jest ze mną dobrze, rozpoznaję własnie po tym, że chcę czytać „Ciemno…”… która jest odpowiednia lekturą także na Helloween, więc.. zabieram się do czytania mając jednak nadzieję na nowy zestaw strasznych książek!

  32. Paula Październik 30, 2015 @ 7:42 pm #

    Czytając książki zawsze tracę poczucie czasu i kompletnie zatracam się pochłaniając stronę za stroną. Właśnie dlatego najbardziej boję się, że czytając kolejną książkę tak się „zagapię”, że przeoczę apokalipsę zombie i zostanę ostatnią żywą osobą na świecie :c

  33. Aspazja Październik 30, 2015 @ 8:01 pm #

    Najbardziej boję się… fatalnego tłumaczenia. Dlatego najczęściej sięgam po polskich autorów albo po książki sprawdzonych tłumaczy.

  34. Lizzie Październik 30, 2015 @ 9:11 pm #

    Najbardziej przeraża mnie, kiedy bohater gubi się pomiędzy światem rzeczywistym, a światem halucynacji czy zwidów i jest to opisane na tyle przekonująco, że czytelnik sam nie jest już pewien, co jest prawdziwe a co nie. Nie ma dla mnie nic bardziej niepokojącego niż ta niewiedza i całkiem nagłe odkrycie prawdy, która wcale nie pokrywa się z naszymi doświadczeniami.

  35. Justyna Październik 30, 2015 @ 9:43 pm #

    Boję się czytać o rzeczach, które przerażają mnie również w codziennym życiu. Przeraża mnie śmierć i fakt, że życie jest tak krótkie i kruche i moje też kiedyś zgaśnie. Boję się wszelkiego rodzaju futurystycznych wizji świata, który chyli się ku upadkowi. Mam również fobię na punkcie wszelkiego rodzaju robactwa, pająków. I choć jestem ogromnym molem książkowym, nie jestem w stanie przeskoczyć tych właśnie tematów.

  36. Iza Październik 31, 2015 @ 9:28 am #

    Nie jestem osobą strachliwa i jest mało rzeczy których się boję. Myślę jednak ze w książkach sen z powiek moga mi zabierać porcelanowe lalki i brak miejsca na półkach. Lalek boje sie juz od dawna. Ich puste, białe twarze, szklane oczy powodują ciarki na mojej skórze. Myślę że spowodował to jeden z odcinków Supernatural który widziałam już dawno temu a spowodował ze przez kilka nocy nie mogłam zasnąć. Boję się również ze pewnego dnia w moim pokoju nie będzie miejsca na nowe książki więc co ja wtedy zrobię ? Jestem zbyt związana z książkami żeby się ich pozbyć więc bede chyba zmuszona powiększyć polki jakimś zakleciem 😉

  37. Linka Październik 31, 2015 @ 10:45 am #

    Czytając książka za książką poznaję co rusz to nowych bohaterów. Ich życie codzienne, czasem troszeczkę zwariowane, a czasem pełne poważnych problemów, z którymi zawsze wiedzą jak i umieją sobie z nimi poradzić. Wtedy próbuję sobie wyobrazić siebie na ich miejscu. Co ja zrobiłabym będąc w sytuacji danego bohatera, czy wiedziałabym co robić? Dochodzę do wniosku, że nie zawsze. Powoli wkraczam w dorosłe życie i boję się, że z większością problemów, które na mojej drodze się pojawią, nie dam sobie rady.

  38. Aleksandra K. Październik 31, 2015 @ 2:01 pm #

    Czego najbardziej się boję gdy czytam książkę?
    Że przepadnę w jej świecie.
    Wejdę i nie wrócę spędzając sobie tym samym sen z powiek. Że mnie w sobie rozkocha i wystawi na ciężkie próby. Że postawi mnie na krawędzi i brutalnie z niej zrzuci. Wywoła emocje, rozkocha, rozpali nadzieję i odbierze ją na ostatnich stronach powieści . Będzie trzymać mnie na krawędzi krzesła do ostatnich kartek, słów, liter, znaków interpunkcyjnych. Rozepcha moje i tak przepełnione fikcyjnymi postaciami serce i umysł, pozostawiając oba narządy na granicy przepełnienia i możliwości. Wyciśnie ze mnie litry słonych łez i tuziny przekleństw.
    Tego się boję, że pokocham książkę, przepadnę i jednocześnie jej znienawidzę za to co ze mną zrobiła. To, że się tego boje i jednocześnie pożądam to objaw masochizmu, ale cóż poradzę?

    shatterme@onet.pl

  39. Jolka Październik 31, 2015 @ 5:34 pm #

    W czytaniu książki najbardziej boję się, że moja silna wola nie wytrzyma i skuszę się do zajrzenia na ostatnią stronę a wtedy oczekiwanie na koniec przestaje być tak podniecające.

  40. Cinek Październik 31, 2015 @ 5:39 pm #

    Za czasów gimnazjalnych przeczytałem Władcę Pierścienie. Nie byłoby w tym niczego wielkiego gdyby nie fakt, iż lektura trylogii zajęła mi dwa dni. Czytałem przy jedzeniu, podczas kąpieli, jazdy autobusem, na „kibelku”, po prostu wszędzie. Powieść okazała się na tyle genialna, że każdego roku od tamtego czasu ją sobie odświeżam. Najbardziej obawiam się, że już nigdy żadna literatura nie zdoła wywrzeć na mnie takiego wrażenia…

  41. Kamil Październik 31, 2015 @ 6:18 pm #

    Może mój strach jest najmniej straszny – wszystko zależy od oczekiwań, podejścia i personalnych uwarunkowań – ale najbardziej się boję o to, że książka, która właśnie jest czytana, zostanie nierozważnie zniszczona – oblana kawą (która zawsze mi towarzyszy), popisana, pogięta (brr! Tylko nie zagięte rogi – to skupia moją uwagę!) lub porwana… Jednak – choć trudno w to uwierzyć – jest coś gorszego: prośba o pożyczenie. Ani odmówić, bo głupio, ani pożyczyć, bo się zniszczy lub zgu… zgub… zgubi! Nie mogę tego nawet na klawiaturze wystukać! To straszne!

  42. Pilipiukowa Październik 31, 2015 @ 6:55 pm #

    Mnie najbardziej przeraża samotność. Samotność, która napotka mnie kiedy skończy się książka. Ta beznadziejna pustka i powrót do rzeczywistości. Wtedy mleko traci smak, poranki są zimne a wieczory puste. Brakuje mi świata bohatera tego, że włąsnie mnie zostawił i odszedł i to, że nigdy więcej Go nie spotkam. Ojciec nauczył mnie czytać, przechodzić w świat fabuły , ojciec, którego dzisiaj już nie ma i który zapomniał dodać, że każde spotkanie z książką kończy się poczuciem żalu, strachu , smutku…

  43. Pilipiukowa Październik 31, 2015 @ 7:03 pm #

    Mnie najbardziej przeraża samotność. To, że kiedy skończy się książka zostanę sama. Powrót do rzeczywistości będzie bolesny, mleko straci smak , poranki staną się zimne a wieczory puste. Otaczająca pustka pozostawi niesmak, żal, smutek i brak . Brak kogoś nierealnego. Kogoś kto znalazł się w moim życiu na chwilę, ale teraz odszedł, zostawił mnie samą i już nie wróci. Nigdy. Zataczania w inną rzeczywistość nauczył mnie tata. Dziś już Go nie ma .Zapomniał dodać, że flirt z bohaterem boli a uczucie samotności jest prawdziwe.

  44. sylwia Październik 31, 2015 @ 7:08 pm #

    Najbardziej przeraża mnie fakt, że nie mogę poświęcić całego swojego czasu na czytanie. Myśl, że muszę odłożyć książkę i powrócić do szarej rzeczywistości przyprawia mnie o dreszcze. A poza tym czytając starsze wydania wypożyczone z biblioteki drżę ze strachu, bojąc się, że będzie brakować jakiejś kartki (a już nie daj Boże ostatniej). Niestety mam już za sobą takie mrożące krew w żyłach doświadczenia. 🙂

  45. Valanthe Październik 31, 2015 @ 7:57 pm #

    Strachy i lęki. Czego najbardziej boisz się czytając książki i dlaczego?
    Odpowiedź na to pytanie nie jest tak łatwa jak się wydaje. Przynajmniej dla mnie. Podzieliłabym ją na trzy części, co w pełni oddałoby wszelkie przemyślenia odnośnie tego pytania.
    Po pierwsze zaczynając czytać, boję się, że nieustannie będzie mi ktoś przeszkadzał. Przychodził w najciekawszym momencie, porywał na dłuższą chwilę przez co stracę wątek lub zacznie nieludzko hałasować przez co czytanie nie będzie tak przyjemne. Boję się tego, że w momencie zostawienia książki na wierzchu przyjdzie kot i przewróci na nią kubek z herbatą. Spadnie na nią coś do jedzenia, ewentualnie ktoś postanowi ją sobie gdzieś wynieść i spędzę kolejne cenne minuty mojego ograniczonego wolnego czasu, na poszukiwanie książki.
    Odnosząc się do treści książki oraz niektórych rzeczy podobnych do wskazanej, boje się jak wielu tego, że zmarnowałam pieniądze. Wiadomo, czytanie rozwija i nawet najgorsze książki nam coś dają – pozwalają zrozumieć jak zdecydowanie NIE pisać oraz czego unikać w przyszłości. Nie zmienia to jednak tego, że lepiej byłoby kupić coś naprawdę ciekawego za te same pieniądze. Kolejną rzeczą, której się boję to nadmierna powtarzalność schematów w książce, płaskie postacie, brak możliwości przywiązania się do bohatera i śledzenia jego losów z zaciekawieniem. Fatalne jest też uśmiercanie bohatera na siłę. Dziury w fabule, pojawienie się braku wyjaśnień istotnych kwestii i zakończenie książki, która nie będzie miała kontynuacji bez rozwiązania ważnych wątków. Dodatkowo przy długich seriach pojawia się lęk, że autor w podeszłym wieku nie dokończy swoich dzieł i nigdy nie pozna się zakończenia.
    Ostatnią grupą rzeczy, których można się bać są wrażenia podczas czytania. Kiedy łapiemy za horror lub thriller, a jest późna noc cienie w pokojach zaczynają wydawać się przerażające. Autorzy snują wizje oddziałujące na psychikę i sprawiające, że nagle stopy wystające spod koca stają się łatwym celem. Wydaje się, że nagle jakaś straszna łapa wynurzy się spod łóżka, złapie za kostkę i wciągnie w jakieś małe piekło, które postanowiło zaistnieć pod naszym legowiskiem. Dodatkowo zejście pod schodach do pralni by zawiesić ciuchy zaczyna być wyprawą w nieznane, gdzie coś może wyskoczyć nam na głowę lub porwać w kierunku kotłowni.
    Czego się boję czytając książki? Tego jak bardzo na moment potrafią wykrzywić postrzeganie, że aż nasze normalne otoczenie staje się miejscem pełnym zagrożeń.

  46. Kat Październik 31, 2015 @ 9:33 pm #

    Najbardziej podczas czytania książek boję się zbyt silnego zaangażowana emocjonalnego. Za każdym razem kiedy wchodzę w świat stworzony przez pisarza, wspólnie z bohaterami przeżywam ich przygody, przyjaźnie, miłości, zdrady, niepewności; wzloty i upadki. Zagłębiając się w fabułę, nierzadko mam wrażenie, jakbym to ja „była w butach” ulubionego bohatera; jakby to mój los miał się rozstrzygać z przewróceniem każdej kolejnej strony. Zawsze, gdy treść książki jest ciekawa na tyle, by mnie „wciągnąć”, a wiem, że do końca pozostało tylko kilka stron, czuję jak coś we mnie umiera; jak moje serce wypełnia się pustką. Bardzo często po przeczytaniu książki przez kilka dni nie mogę dojść do siebie, a moje myśli składają się z pytań „co by było?”. Tak, to mój największy lęk podczas czytania – fakt, że świat fikcyjny będzie oddziaływał na mnie na tyle mocno, że nie będę w stanie skupić się na rzeczywistości.

  47. królowa Listopad 1, 2015 @ 1:22 am #

    Czytalam ” Cmętarz zwieząt” Kinga… od tamtej pory boje się mojego kota… Książkę skonczylam czytać w nocy, budząc się rano otwierając oczy i widząc slepia mojego kota wpatrujace się we mnie doprowadziły mnie do pła czu i szalu jednoczesnie. Najbardziej przerazajaca dla mnie jest zawsze mysl ze to co jest opisane w książce może przytrafić się mi w życiu realnym. Kota unikam do dnia dzisiejszego.

    • zajeckicajec Listopad 1, 2015 @ 11:41 am #

      Tym razem komentarz został dodany po zakończeniu konkursu i nie będzie brał udziału w rozdaniu nagród. Zapraszamy do następnych rozdań.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Sklepik z marzeniami – recenzja | książkoholizm - Październik 31, 2015

    […] się czasem trochę przestraszyć? Z okazji tegoż święta postanowiliśmy zorganizować mały konkurs, a także zrecenzować dla Was dwie straszne książki. Marta podzieli się swoimi wrażeniami po […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: