Wakacje – recenzja

28 Wrz

WakacjeTytuł: Wakacje
Autor: Stanley Middleton
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
Data wydania polskiego: wrzesień 2015
Stron: 288
Tytuł oryginału: Holiday
Tłumaczenie: Bartosz Lewandowski

Po raz kolejny miałem przyjemność przedpremierowo zapoznać się z najnowszą powieścią wydaną nakładem wydawnictwa Wiatr od Morza. Dodatkowo postarałem się aby recenzja ukazała się dokładnie w dniu oficjalnej premiery książki na rynku (fanfary, ale dla książki z okazji premiery, nie dla mnie). Tym razem w moje łapki trafiła uhonorowana w 1974 roku nagrodą Bookera powieść Wakacje. Jest to nieco wiekowa pozycja autorstwa Stanleya Middletona, pisarza który ma na swoim koncie ponad czterdzieści utworów powstałych w przeciągu pięćdziesięciu lat (pomiędzy 1958 a 2008 rokiem). Dopiero teraz, sześć lat po jego śmierci, zdecydowano się przybliżyć twórczość autora czytelnikom z naszego kraju, wybierając chyba najbardziej znaną jego powieść. Autor ten wydaje się być nieco zapomniany nawet na rodzimych Wyspach Brytyjskich, na co wskazuje mała liczebność tekstów o jego twórczości, mała ilość wznowień jego dzieł, a także niewielka jego popularność w anglojęzycznym serwisie good reads. My czytelnicy mamy więc szansę przedłużyć pamięć o Stanleyu Middletonie i podarować nowe życie jego książkom. Wystarczy udać się na literacki wypoczynek nad brytyjskim wybrzeżem. Jak udał się mój wyjazd na Wakacje rodem z lat siedemdziesiątych? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

Edwin Fisher – przeciętny nauczyciel akademicki, udaje się na wakacje do niezbyt szykownego, brytyjskiego kurortu, w którym w dzieciństwie zwykł wypoczywać wraz z rodzicami. Nie jest to jednak zwykły wyjazd. Edwin bowiem znajduje się w dość trudnym momencie swojego życia, nie potrafi odnaleźć spokoju po rozstaniu z żoną – Meg. Nad morzem stara się uciec od problemów, co okazuje się sztuką nad wyraz trudną. Wspomnienia powracają za sprawą najbardziej błahych zdarzeń, a co gorsza w tym samym miasteczku przebywają teściowie bohatera, którzy nie mogąc zrozumieć powodów rozpadu związku swych dzieci, starają się nawiązać kontakt między małżonkami. W takich warunkach Edwin musi zmierzyć się ze sobą, przeszłością i teraźniejszością.

W Wakacjach nie znajdziemy praktycznie żadnej akcji, wszelkie zdarzenia są jedynie pretekstem do opowiedzenia historii Edwina Fishera i jego trudnej sytuacji. Autor skłania nas do rozważań i nie podaje na tacy gotowych rozwiązań, podczas lektury powinniśmy skupić swoją uwagę właśnie na rozszyfrowywaniu poszczególnych postaci i ich motywów działania. Powieść rozgrywa się bowiem na dwóch poziomach. Motorem napędowym książki jest opowieść o wyjeździe do nadmorskiego kurortu, pod nią kryje się jednak dodatkowa warstwa, będąca podróżą w głąb psychiki bohatera. Pod wpływem różnych bodźców, Edwin wspomina zdarzenia ze swojego życia, a retrospekcje te okazują się być dużo ważniejsze niż sam wyjazd. Middleton skupia się głównie na normalnych czynnościach, nie szuka sensacji ani kontrowersji, lecz opisuje zwykłe elementy życia, które najlepiej obrazują relacje postaci.

Wakacje czyta się przyjemnie. Nie są powieścią przegadaną, autor wielokrotnie rezygnuje z przytaczania długich dialogów na rzecz krótkiej relacji z rozmowy i całkiem sprawnie operuje językiem. Opisuje nie siląc się na tworzenie skomplikowanych konstrukcji oraz dostosowuje sposób wypowiedzi do konkretnych bohaterów. Middleton często odnosi się do brytyjskiej literatury, przytaczając cytaty mniej znanych jak i tych bardziej rozpoznawalnych w naszym kraju poetów, tutaj wydawca zadbał o odpowiednie przypisy, które pozwalają zrozumieć pewne wypowiedzi, lub też zajrzeć do źródeł.

Wakacje balansują gdzieś na granicy oddzielającej powieść obyczajową od psychologicznej. Znajdziemy w niej elementy charakterystyczne dla obu wymienionych gatunków. Z jednej strony podejmowaną tematyką nawiązują bardziej do literatury obyczajowej, jednakże w powieści Middletona skupiamy się także na analizie bohaterów ukształtowanych przez doświadczenie życiowe, co przypomina bardziej powieści psychologiczne. Podczas lektury przypominał mi się Maga Johna Fowlesa. Obie powieści są zupełnie inaczej skonstruowane, Wakacje napisane są ze zdecydowanie mniejszym rozmachem. Nie ulega wątpliwości, że można znaleźć wiele wspólnych cech łączących te dzieła, szczególnie porównując zarys głównego bohatera i fabuły.

Bohaterowie Wakacji zostali przedstawieniu w dość ciekawy sposób. W większości są to osoby całkowicie nieciekawe, a wręcz szare, które nie opowiadają zapierających dech historii. W rodzinie głównego bohatera dominują kreacje postaci męskich, ich żony pozostają w zauważalnym cieniu, są mniej rozwinięte i poświęca się im mniej uwagi. O ile Edward Fisher jest skomplikowanym osobnikiem, o tyle jego małżonka wydaje się nieco płaska i wyzuta z życia, jakby posiadała jedynie kilka silnie zarysowanych cech, a pozostałe odziedziczyła po swym, skądinąd całkiem interesującym, ojcu. Autor całkowicie pozbawił ją głosu, gdyż poznajemy ją głównie jako wspomnienie. Natomiast odwrotnie prezentuje się sytuacja w przypadku spotykanych przez Fishera wczasowiczów. Podczas wypoczynku to kobiety silniej oddziałują na bohatera, wchodząc z nim w interesujące relacje, a ich małżonkowie pozostają na uboczu. Co jednak nie ulega wątpliwości, w Wakacjach punktem ogniskowania wszystkich wątków jest główny bohater i to na nim skupia się największa uwaga, pozostałe postaci schodzą na dalszy plan, stanowiąc jedynie lustra dla samego Fishera.

Autor stawia na powściągliwy (brytyjski?) sposób prowadzenia opowieści, przez co wszystko jest wygładzone i spokojne, nie znajdziemy tutaj poważnych dialogów czy starć charakterów. Wakacje są wyjątkowo subtelne i na próżno szukać w nich podniosłego tonu czy ostro zarysowanych elementów. Fisher pragnie spokoju, próbuje poukładać wszystkie sprawy korzystając z wakacyjnego oderwania od rzeczywistości. Middleton w taki też sposób rozwija historię, bez zbędnego pośpiechu i wprowadzania nagłych zwrotów akcji. Całość nabiera tempa dopiero w końcowej fazie utworu, kiedy czytelnik spodziewa się rozwiązań i wie, że musi nastąpić jakiś rodzaj finału. Przez to powieść jest wręcz zbyt spokojna, jednakże dzięki dobrze poprowadzonej narracji nie nuży. Mimo niewielkiego tempa, epizody wciągają, dzięki czemu Wakacje czyta się dobrze. Właściwie cały kunszt brytyjskiego pisarza opiera się właśnie na opowiadaniu historii zwykłej, wydawać by się mogło pospolitej, w sposób spokojny, ale intrygujący.

Trochę obawiałem się, że ta dość wiekowa przecież powieść, zestarzała się przez czterdzieści lat, które upłynęło od premiery. Na szczęście ząb czasu był dla niej łaskawy. Przede wszystkim nie zdezaktualizowała się tematyka utworu. Małżeństwo po przejściach, nie do końca zdające sobie sprawę z konsekwencji podejmowanych decyzji, jest figurą uniwersalną, możliwą do przeniesienia w różne realia i epoki. Czuć co prawda, że nie jest to ani powieść odkrywcza, ani nowatorska. Przyjemne za to jest przeniesienie w czasie, które gwarantuje nam lektura. Wykreowany klimat jest autentyczny i stanowi ciekawe źródło informacji o życiu wyspiarzy z lat siedemdziesiątych. Spotykamy tutaj reprezentatywnych przedstawicieli społeczeństwa, na podstawie których można stworzyć powszedni obraz minionych lat.

Wydawnictwo Wiatr od Morza znów po literaturę mniej znaną, właściwie nieco zapomnianą i po raz kolejny udowadnia, że warto wydawać nie tylko najświeższe bestsellery. Wakacje Stanleya Middletona są bowiem całkiem przyjemną lekturą, opowiadającą interesującą historię przeciętnych ludzi. Z jednej strony przenoszą czytelnika do Wielkiej Brytanii lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, z drugiej natomiast opisują skomplikowane relacje międzyludzkie. Cały wyjazd głównego bohatera jest bowiem jedynie tłem bardziej złożonej historii, którą autor opowiada poprzez liczne retrospekcje. Jest to opowieść o przeszłości, w której teraźniejszość jest mniej istotna, lecz czas stanowi pewien filtr, pozwalający bez emocji zastanowić się nad przeszłymi zdarzeniami. I to powieściowe „teraz” jest zdecydowanie mniej ciekawe od „wtedy”, przez co niewyeksploatowane wątki wakacyjne pozostawiają pewien niedosyt. Na najwięcej pochwał zasługuje wciągająca narracja, dzięki której powieść nie nudzi. Autor spokojnie dawkuje emocje i nad wyraz sprawnie posługuje się dialogiem. Nie do końca jednakże przekonały mnie kreacje bohaterów, jest to poniekąd teatr jednego aktora, wszyscy są zaledwie dodatkiem do Edwina Fishera. W tej niezwykle subtelnej powieści nie znajdziemy zbyt wiele dynamizmu, nawet flirt prowadzony przez głównego bohatera jest powściągliwy. Cała historia wydaje się być aż zbyt spokojna, szczególnie jak na podejmowaną tematykę. Niemniej literackie spotkanie z Edwinem Fisherem jest interesującą przygodą, może nie zachwycającą i poruszającą, jednakże na pewno satysfakcjonującą. Odnoszę wrażenie, że jest to po prostu „stereotypowo brytyjska” literatura, dlatego ocena pozostanie tak powściągliwa jak i sama powieść. Jednakże warto się z nią zapoznać, chociażby w celu przedłużenia jej życia i uchronienia jej i samego Stanleya Middletona przed zapomnieniem.

Moja ocena:
6/10

Kacper.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: