Zimowe dzieci – recenzja

10 Wrz

zimowe dzieciTytuł: Zimowe dzieci
Autor: Jennifer McMahon
Wydawca: Media Rodzina
Data wydania polskiego: luty 2015
Stron: 392
Tytuł oryginału: The Winter People
Tłumaczenie: Maciej Potulny

Bo jak śmierć, potężna jest miłość… A nawet potężniejsza. Tak w skrócie, można byłoby podsumować historię opisaną w książce Zimowe Dzieci amerykańskiej autorki Jennifer McMahon. Usiądźcie wygodnie przy gorącej herbacie podczas deszczowego dnia, otwórzcie tę książkę i zapalcie świecę a gwarantuję, że nie pożałujecie wyjątkowej aury tej powieści, w której bohaterowie z XIX wieku opowiadają swoją historię na przemian z współczesnymi mieszkańcami tych samych miejsc. Odkrywają wielką tajemnicę rytuału przywracającego życie zmarłym…

Opowieść zaczyna się od pewnego wyjątkowego dziennika, oraz listu od indiańskiej cioteczki, która przekazuje młodej dziewczynie tajemną wiedzę ludową, którą ta wykorzystuje po nagłej śmierci swojej ukochanej córeczki Gertie.

Akcja powieści toczy się w stanie Vermont, w pobliżu granicy z Kanadą. Zimowa aura sennego małego miasteczka bardzo silnie odczuwana jest w powieści. Pewnego dnia jedna z młodych mieszkanek miasteczka, po udanej nocy spędzonej z chłopakiem, wraca do domu porządnie spóźniona, w obawie przed surowym przyjęciem swej konserwatywnej mamy przemyka się przez uśpiony dom do ciepłego pokoju z wizją poważnej rozmowy następnego dnia. Nad ranem odkrywa zniknięcie swojej mamy. Pozostając z młodszą siostrą, nastolatka rozpoczyna poszukiwania na własną rękę, stopniowo wyłaniają się kolejne postaci, których losy splatają się z XIX wiecznymi mieszkańcami miasteczka. Młoda dziewczyna musi w ciągu jednego dnia dojrzeć do zastąpienia młodszej siostrze matki, jednocześnie nie popadając w panikę związaną z tajemniczym zaginięciem mamy i nie dać się zwariować odkrywając kolejne szokujące zagadki. Finał opowieści jest prawdziwie zaskakujący…

Choć powieść Zimowe dzieci zakwalifikowana została do gatunku horror a w całej opowieści znajdziemy nie jedną chwilę, w której mogą pojawić się dreszcze to jednak strach w trakcie lektury tej książki będzie bardziej subtelny i raczej nie będziemy się obawiali przejścia przez ciemny korytarz. Pomimo doskonałej narracji powieści grozy z elementem kryminalnym odnoszę wrażenie, że w tej książce wcale nie chodzi o straszenie i dreszcze, tu chodzi o miłość i tęsknotę po stracie bliskich, o obawy związane z odpowiedzialnością i próby odwiecznej walki ludzkości z nieodwracalnością śmierci. W trakcie lektury tej historii w głowie czytelnika może narodzić się wiele filozoficznych pytań, które prawdopodobnie pozostaną bez jednej oczywistej odpowiedzi. Jest to także historia samotności i cierpienia związanego z zawieszeniem pomiędzy światami i życiem wiecznym, którego doświadcza przywrócona do żywych dziewczynka, nie będąca duchem, będąca bytem, bez życia za to z egzystencją…

Zimowe Dzieci to historia napisana lekkim piórem. Choć w książce przemawiają również bohaterowie z XIX wieku to ich język jest pozbawiony archaizmów. Bohaterów tych można potraktować równie współcześnie jak tych, z którymi przeżywamy przygodę ponad 200 lat później.

Jest to książka dla każdego, zarówno dla fanów powieści grozy jaki i lektur obyczajowych, książka napisana jest z wyjątkową płynnością co niewątpliwie zachęca do sięgnięcia po kolejne dzieła tej autorki.

Moja ocena:
8/10

Basia.

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Zimowe dzieci – recenzja”

  1. barwinka Wrzesień 12, 2015 @ 3:23 pm #

    To historia, którą koniecznie muszę poznać. Mam wrażenie, że ksiażka mnie mocno zaciekawi 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: