Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków – recenzja

28 Sier

sztywniak

Tytuł: Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków
Autor: Mary Roach
Wydawca: Znak
Data wydania polskiego: styczeń 2010
Stron: 296
Tytuł oryginału: Stiff. The Curious Lives of Human Cadavers
Tłumaczenie: Maciej Sekerdej

Dzisiaj postanowiłam postraszyć Was całkiem nietypowymi stópkami prosto z okładki. Spokojnie, to żaden horror. To moje kolejne spotkanie z Mary Roach (o Duchu poczytać możecie tutaj), dziennikarką która wszędzie wsadzi swój ciekawski nos i zaryzykuje przytrzaśnięcie palców we framudze drzwi. Wszystko po to, aby móc zaciekawić swoich czytelników informacjami prosto z najlepszych źródeł. Jeszcze w zeszłym roku bardzo ciężko było z dostępnością tej pozycji, bowiem jej nakład całkowicie wyprzedał się jak ciepłe bułeczki. Wydawnictwo Znak przyszło jednak z pomocą tym, którym na spotkanie ze Sztywniakiem nie udało się załapać – zorganizowano sowity dodruk pozycji. Zapasy książki o ile mi wiadomo mają się dobrze i każdy odważny czytelnik może dowiedzieć się o całkiem nietypowych wyczynach ludzkiego ciała.

Czy zastanawialiście się kiedyś jakie przygody mogą spotkać ciała nasze oraz naszych bliskich, kiedy tzw. dusza opuści już ziemski padół? Chyba nie jest to specjalnie popularny temat do rozmyślań, co jest zupełnym przeciwieństwem rozważań na temat ścieżek obieranych przez naszego ducha. Podczas kiedy nasze ka smaży się w piekle lub częstuje niebiańską ambrozją, cielesna powłoka nadal może zostać superbohaterem. Ty lub Twoja rodzina możecie zadecydować o tym jak wykorzystać własne ciało po śmierci. Pomysły są różne. Od najprostszych jakim jest dawstwo organów, co może uratować życie kilku osobom, po nieco bardziej skomplikowane. Jeżeli zawsze chciałeś, aby Twoje ciało lub jakaś jego część zostało przedstawione na szokującej, artystycznej wystawie to voilà! Wzięcie udziału w testach zderzeniowych to również jedno z zadań zarezerwowanych dla denatów. Twoje życzenie jest dla niektórych zbawieniem, nie pozwól swojemu ciału bezczynnie spoczywać w spokoju, w całkowicie nudnej trumnie.

Książka pokazuje jak na przestrzeni lat zmieniało się podejście do ludzkiego ciała. Dowiemy się czy i w jakich przypadkach po śmierci należał się nieboszczykowi szacunek oraz w jaki sposób go okazywano, a jeśli nie… Znajdziecie tu wiele zastosowań dla naszej ziemskiej powłoki. Poznacie historię tego nietypowego tematu patrząc przez pryzmat rozwoju nauki i eksperymentów, sztuki balsamowania czy nawet kanibalizmu. Pierwsze zabiegi prowadzone przez naukowców i ich odkrycia przypomną Wam czym jest prawdziwy dreszcz grozy. Jeszcze będziecie dziękować, że nie urodziliście się w czasach wszechobecnej ciemnoty.

Styl dziennikarki jest lekki w odbiorze, przez opowiadane historie płynie się z przyjemnością pomimo zaskakującego tematu. Lektura nie powinna więc sprawić nikomu problemu w zrozumieniu. Książka podzielona jest na liczne rozdziały, a każdy z nich prezentuje nieco inne spojrzenie na naszych (nie)szczęsnych nieboszczyków. Mary Roach sprytnie dostaje się w miejsca, które na co dzień są niedostępne dla szarych zjadaczy chleba. Przybliża je w sposób ciekawy, nietypowy, nie boi zadać się nawet najbardziej banalnych pytań. Do jej książek przyciąga mnie nie tylko ich temat, ale także sposób w jaki Mary pisze. Nie stroni od anegdotek z własnego życia, które przeważnie przeczytamy z ogromnym uśmiechem na twarzy. Jej styl może nie spodobać się osobom nazbyt wrażliwym. Kto bowiem decyduje się pożartować z nieszczęśnika, który od dwóch tygodni leży w bagnie, w stanie zaawansowanego rozkładu? Nie ma co się burmuszyć, Pani Roach wie, że życie należy traktować z lekkim przymrużeniem oka. Śmierć jest jedyną sprawiedliwą rzeczą, która dosięgnie wszystkich. Zarówno biednych jak i bogatych.

Lektura Sztywniaka pozostawiła po sobie pewne pytania kłębiące się w mojej głowie. Myślę, że pewnego dnia każdy powinien odważnie sobie na niektóre z nich odpowiedzieć. Najważniejszym pytaniem jest – jakie przeznaczenie wybrać dla swojego ciała, kiedy mój koniec będzie już bliski? Jedni chcą być chowani w złotych mauzoleach, inni w piramidach, a niektórzy zupełnie nie przywiązują do tego wagi. Ja dam pełen wybór tym, którzy będą mnie żegnać. Jednak myślę, że mogę podsunąć im kilka ciekawych pomysłów, które z pewnością powinni wziąć pod uwagę ze względu na moje zainteresowanie. 😉 Jeśli będę młoda i w pełni sił to oczywiście chciałabym oddać swoje organy innym, szkoda marnować taki dar, który może uratować życie wielu osobom. Z drugiej zaś strony, bardzo spodobał mi się pomysł zaproponowany przez pewną skandynawską ekolożkę. W skrócie proponuje ona zmianę naszego materialnego ja w substancję nawożącą pod drzewko (tak, tak wizja tego, że zrobią z Ciebie 5 kg nawozu może wydać się niektórym nieco odstraszająca). Jednak jakoś tak… Robi mi się miło na sercu, kiedy pomyślę o moich potomkach, którzy ciepło mnie wspominają jednocześnie bujając się na hamaku przy drzewie, którego jestem częścią. Może to jest wyjście odpowiednie dla starej, zmarnowanej staruszki.

Moja ocena:
6/10

Marta.

Reklamy

Komentarze 4 to “Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków – recenzja”

  1. Lolanta Sierpień 30, 2015 @ 10:52 am #

    Już jak przeczytałam: „Czy zastanawialiście się kiedyś jakie przygody mogą spotkać ciała nasze oraz naszych bliskich, kiedy tzw. dusza opuści już ziemski padół?” to ciarki przeszły mi po plecach 😀 Ale zaciekawiłaś mnie 🙂

    • zajeckicajec Sierpień 30, 2015 @ 11:10 am #

      Rzucaj się, bo jest ciekawie. Może nie na tyle, żeby zwaliło z nóg, ale przyjemna lekturka 😀

      • Lolanta Sierpień 30, 2015 @ 11:12 am #

        Hehe, zależy co masz na myśli mówiąc: przyjemna 😀 Tematykę? 😀

      • zajeckicajec Sierpień 30, 2015 @ 11:32 am #

        Jest napisana z taką dawką humoru, że momentami można nawet tak powiedzieć. 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: