Siódemka – recenzja

19 Sier

SiodemkaTytuł: Siódemka
Autor: Ziemowit Szczerek
Wydawnictwo: Korporacja Ha!art
Data wydania polskiego: luty 2015
Stron: 256

Ziemowit Szczerek zasłynął chyba najbardziej rozpoznawalnym polskim reportażem w stylu gonzo. Przyjdzie Mordor i nas zje… doceniony został zarówno przez krytykę jak i przez czytelników. Tym razem autor zaproponował nam powieść, która maskuje się pod przykrywką literatury faktu. Trudno na pierwszy rzut oka zauważyć, że nie jest to reportaż, mamy bowiem prawdziwe realia, prawdziwą drogę krajową numer 7, prawdziwą Polskę. Mylić może nas również opis wydawcy, sugerujący kolejną podróż dziennikarza. Jak się jednak okazuje tę „prawdziwość” porzuca Szczerek na rzecz… groteskowej, narkotycznej i nierzeczywistej wręcz wyprawy przez „polskie jądro ciemności”. Przyznaję sam dałem się nabrać. Dopiero po kilku stronach dotarło do mnie „oszukali mnie, to przecież powieść!”. Tutaj przyznaję się do błędu i niedokładnego przygotowania do lektury, ale jak już zacząłem czytać, to i skończyłem. Jak wrażenia? Przyznaję się na wstępie, że jest to bardzo subiektywne spojrzenie. Tym razem całkowicie odrzucam jakikolwiek obiektywizm, lecz mimo wszystko zapraszam do zapoznania się z moją opinią o Siódemce.

Paweł, w tradycyjne polskie Święto Zmarłych, dzień po amerykańskim Halloween, wyrusza z Krakowa drogą krają numer 7 na ważne spotkanie do Warszawy. Tak naprawdę jednak wyrusza w podróż w głąb kraju, w głąb Polski, a właściwie w głąb polskiej prowincji zlokalizowanej w samym centrum kraju. DK 7 staje się naszą rodzimą wszechdrogą, odsłaniającą wszystko co można w kraju znaleźć.

Siódemka to wyjątkowa powieść drogi okraszona elementami fantastycznymi, przywodzącymi na myśl pijackie albo nawet narkotyczne wizje. Szczerek buduje fabułę w sposób interesujący czytelnika. Fabuła ma konstrukcję typowej funkcji f(x)=x2, zaczyna się od całkiem spokojnych wydarzeń, lecz tempo sukcesywnie rośnie doprowadzając do zdarzeń całkowicie nieprawdopodobnych, choć może jednak bardziej prawdopodobnych niż to by się mogło wydawać? Kiedy powieść już się rozkręci, trzyma w napięciu do samego końca, akcja jest bowiem wartka i nie zwalnia do samego końca. Autor praktycznie nie pozostawia nam chwili wytchnienia, przez co trudno się od powieści oderwać. Dodatkowo interesujące są postaci pojawiające się w powieści. Są szalone, absurdalnie przerysowane i tym samym ciekawe. Główny bohater, Paweł, jest osobą barwną, mieszającą się w każdą sytuację z zaangażowaniem godnym dziennikarza wiodącego serwisu internetowego. Swoją wyprawę odbywa na potrójnym gazie, na alkoholowym rauszu i dopingu wiedźmińskich eliksirów. Jak to w powieści drogi, bohater spotyka coraz to nowych „cudaków”, z którymi przeżywa niezwykłe przygody. Wszyscy odzwierciedlają jakieś cechy i przywary narodowe, o tym więcej za chwilę. Paweł na swej drodze natrafia na nietypowych, nierzeczywistych wręcz osobników: od terrorystów ładu przestrzennego, przez amatorów warzenia wiedźmińskich eliksirów i nowobogackich, lubujących się w kiczu małomiejskich biznesmenów, po mieszkającego w zamku-bloku rodem z PRL mrocznego księcia. Spotyka również klasycznych reprezentantów folkloru regionalnego, giną oni jednak w tle, przytłumieni przez tych bardziej wyrazistych wariatów.

Narratorem w Siódemce jest bardzo nietypowy osobnik, kto zacz zdradzać nie będę, warto dowiedzieć się samemu. Cała narracja prowadzona jest w drugiej osobie, a żeby ją zobrazować przytoczę pierwsze słowa książki: „No więc siedzisz, Paweł, w swoim oplu vectrze, siedzisz i jedziesz przez skacowany, wymęczony Kraków…”. Dodatkowej pikanterii powieści nadaje fakt, że Szczerek nie oszczędza na języku, wplata w swą opowieść całe wiązanki wulgaryzmów, buduje niezbyt poetyckie, przepełnione neologizmami i przez to bardzo ciekawe zdania. Gonzo pełną gębą. Styl autora gwarantuje, że praktycznie przepada się w powieści na kilka godzin, po czym książka nagle się kończy. Co ciekawe, autor wplata w powieść tonę odniesień do popkultury. Trudno wymienić co znajdziemy, jest tego naprawdę wiele, amerykańskie filmy drogi, aktualnie gorące temat, znajdzie się nawet Wilq. Te smaczki sprawiają wiele przyjemności i nie wymagają szalonego obycia w literaturze światowej, jak w przypadku niektórych postmodernistycznych autorów. Większość odniesień jasna będzie dla każdego, kto zagląda do Internetu i to niekoniecznie na jego ciemną stronę.

Pomimo ciekawej fabuły, Siódemka jest powieścią nużącą, a nawet męczącą. Wszystko przez to, że jest to ponad 250 stron opowieści traktującej o polskich stereotypach. Znajdziemy w tej powieści bigos, flaki, żurek, wódkę, opony w ogródku, reklamy na każdym zakręcie, biedę, syf, brud, polbruk i wszystko co polskie, nawet wiedźmina (de facto najzabawniejszy motyw powieści). Co tu dużo mówić, jest to narzekanie o narzekaniu. Polski kicz, szarzyzna, bida z nędzą, marazm i zniszczenie. Szczerek rozprawia się z „polactwem” i praktycznie przez całą swą powieść nie przestaje wyśmiewać i wytykać przywar, kompleksów i wyobrażeń rodaków, co na dłuższą metę jest szalenie męczące. Tym bardziej, że Szczerek nie odkrywa niczego nowego, ani nie proponuje nietypowego spojrzenia na problem. Nie widać za to „brutalnego i brawurowego rozprawienia się” z tym co w Polsce jest, bo to co oferuje Szczerek jest raczej niezbyt odkrywcze. Często dużo więcej treści, w dużo krótszej formie jednej piosenki, niosą utwory Kazika, Tymona, Staszczyka, Peszek, LUCa i innych, o wszystkich wspomnieć nie sposób. Szczerek stworzył powieść wytykającą wiele brudów, lecz zapomniał rozliczyć się z winnymi zaistniałej sytuacji. Takie ogólne postawienie sprawy, zrzucenie wszystkiego na „polactwo” i malkontenctwo mnie nie zadowala. Jest to powieść dotykająca problemów często i gęsto dyskutowanych na wszelkiego rodzaju forach i serwisach internetowych. Czytając miałem wrażenie, że przeglądam tzw. „internety”, prześmiewczo-piętnujące zakątki sieci, w których na różne sposoby maglowane są wizerunki „typowych Januszy i Marcinów”, wąsatych malkontentów, leniów w skarpetkach do sandałów, mistrzów prowizorki tworzących ogólny burdel i chaos. Jak wiadomo łatwiej niszczyć niż budować i to bardzo dobrze w powieści widać, brak w niej konstruktywności. Lecz czy takie demolowanie daje jakieś korzyści?

Szczerek bierze w garść dobrze znane schematy, dodaje od tego tematy głośne i aktualne, przyprawia licznymi odwołaniami do popkultury, wrzuca wszystko do szejkera i wylewa miksturę tragi-komiczno-fantastyczną. Z jednej strony przypomina ona wiele innych powieści, ma ona w sobie elementy powieści/reportażu gonzo z Lęku i odrazy w Las Vegas, słownego terroryzmu z Fight Clubu, demolującej i fantastycznej akcji z Nocy żywych Żydów, czy chamskiej rzeczywistości z Wojny polsko-ruskiej… (to nawet najbardziej), z drugiej strony czuć też w niej charakterystyczny styl autora. Historia jest ciekawie zbudowana i opowiedziana, akcja wartka, a postaci wręcz absurdalne. Pochłonięcie 250 stron nie powinno sprawić nikomu większych trudności, a przy odrobinie chęci można postarać się je połknąć w jeden wieczór. Niestety, tak jak i wspomniany Fight Club, tak i Siódemka do mnie nie dociera, gdyż jest w swej treści do bólu oczywista, zwraca uwagę na problemy zauważalne gołym okiem, do tego często eksploatowane, a przez to oklepane. Szczerek przecież nie odkrywa tej strasznej, wszędobylskiej szarości, reklam na każdym kroku, opon w ogródkach i rosołu do kotleta na niedzielny obiad, są to tylko elementy naszej rzeczywistości widziane przez każdego, codziennie. Wielu rozprawiało się ze stereotypami i robiło to lepiej niż Szczerek, ot chociażby wspomniana Masłowska. Powieść ta nie wnosi w tym temacie nic nowego i, choć czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, oferuje niezbyt wiele świeżości. Na dodatek jest znacząco zbyt długa jak na proponowaną treść, przez co po 100 stronach zaczyna męczyć. Co gorsza po lekturze nie czuję się osobiście napiętnowany, nie widzę potrzeby zmiany, w końcu „taki mamy klimat”, taka już jest szara Polska, tu jest wszystko bardziej i gorzej i właściwie to pozostaje zwariować, skoro każdy Polak to zakompleksiony frajer z wąsem. 😉

Moja ocena:
4/10

Kacper.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Siódemka – recenzja”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Rok książkoholika – 2015 | książkoholizm - Styczeń 2, 2016

    […] krajową nr 7 nie była najbardziej udaną wycieczką mojego życia, o czym pisałem już w mojej opinii o powieści. Nie przypadło mi do gustu odgrzewanie tematu naszej rodzimej szarzyzny, kiczu i […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: