Wichrowe Wzgórza – recenzja

11 Sier

wichrowe wzgórzeTytuł: Wichrowe Wzgórza
Autor: Emily Jane Brontë
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania polskiego: kwiecień 2015
Stron: 336
Tytuł oryginału: Wuthering Heights
Tłumaczenie: Janina Sujkowska

O dziełach sióstr Brontë krążą przeróżne teorie. Mówi się, że talent trzech genialnych sióstr to tylko mit, a w rzeczywistości dar pisania posiadała tylko jedna z nich – Charlotte. Wspaniała twórczyni, która postanowiła zabezpieczyć finansowo swoją najbliższą rodzinę przekazując prawo do najlepszych dzieł na ręce dwóch sióstr. Aby dowiedzieć się więcej na ten temat zaplanowałam już na przyszłe miesiące pozycję Charlotte Brontë i jej siostry śpiące autorstwa Eryka Ostrowskiego, która wydaje się bardzo interesująca już na pierwszy rzut oka. Dzisiaj przyjrzyjmy się jednak Wichrowym Wzgórzom, powieści smutnej, pełnej goryczy i zemsty, ale przede wszystkim nasyconej tragiczną miłością.

Tytułowe Wichrowe Wzgórza to nazwa posiadłości, w której rozpoczniemy przygodę z bohaterami powieści. Posiadłość ta mieści się w północnej Anglii i słynie z okalających ją wrzosowisk. Będzie się ona przewijać przez stronice już do samego końca, nie zawsze w rękach tych samych właścicieli, poznamy bowiem aż trzy pokolenia zamieszkałej tu rodziny. Ściany Wichrowych Wzgórz pamiętać będą czasy świetności, będą popadać w ruiny, przedstawią naszej wyobraźni to jak bardzo można zaniedbać swoje życie i jak później można siłą je odzyskać. Tematem powieści jest miłość Heathcliffa i Katarzyny, osadzona w reliach XVIII i XIX wieku.

Historię rodu Earnshaw i przygarniętego przez Pana domu cyganiątka usłyszeć możemy z ust niejakiego Pana Lockwooda, który zafascynowany nieprzyjazną naturą właścicieli wynajmowanego przez niego domu postanawia wszystkiego się o nich dowiedzieć. Pewnego wieczoru, podczas ciężkiej choroby prosi więc swoją służkę, która od maleńkości wychowywała się w domu Państwa Earnshaw, by przybliżyła mu choć odrobinę dziwne usposobienie Heathcliffa i jego domowników. Tak zaczyna się fascynująca historia, pełna miłości, żalu i okrutnej zemsty. Historia po której możemy zadać sobie pytanie – czy człowiek jest zdolny do tak ogromnej niegodziwości?

Jak już wspominałam Heathcliff został przygarnięty w niewyjaśnionych okolicznościach przez samego Pana domu Earnshaw. Dorównujący wiekiem i dziecięcym entuzjazmem córce Pana chłystek, spędzał z nią wszystkie wolne chwile. Przez lata młodzian zdążył zakochać się w samolubnej panience, która ze względu na własne wygody postanowiła wybrać jednak delikatnego i wrażliwego panicza Lintona, a nie cygana który nie miał w swoim posiadaniu żadnego majątku. Zakochał się nie bez wzajemności, jednakże młoda panienka na jego niekorzyść wybrała dobrobyt i ustatkowanie w ramionach chorobliwego sąsiada. Opowiadając historię życia Heathcliffa nie można zapomnieć o jego kontaktach z bratem Katarzyny, które odcisnęły głębokie piętno na psychice chłopca. Młodzieńcy rywalizowali ze sobą całe życie, a Hindley szczerze nienawidził przygarniętego podrzutka, za to jak bardzo kochał go jego własny ojciec.

Dorosły już Heathcliff uciekł z Wichrowych Wzgórz na wiele lat a słuch o nim zaginął. Po kilku wiosnach wrócił zupełnie odmieniony i z pełnym impetem wtargnął do życia Katarzyny (już Linton) rozpalając w niej dawno zapomniane żądze. Postanowił nie tylko odzyskać straconą przed laty miłość, ale poprzysiągł zemstę na rodach Earnshaw i Linton za wszystkie niegodziwości jakich kiedykolwiek doznał z ich rąk. Ten zgorzkniały młodzian, na którego twarzy nieczęsto gościł uśmiech obiecał sobie zniszczenie dwóch rodzin, które kiedyś doprowadziły go do zguby i tak bardzo go zraniły. Ten stan rzeczy nie podoba się szczególnie mężowi Katarzyny, który czuje się zagrożony ze strony rywala. Nie odważa się jednak stanąć niegodziwcowi na drodze ze względu na wątpliwe zdrowie swojej żony. Nawet gdy Katarzyna opuszcza ziemski padół, jednocześnie wydając na świat jedyną córeczkę, Heathcliff mimo złamanego serca dalej pracowicie dąży do swojej wendety.

Trzecioosobowy narrator, dorównując kroku Emily Jane Brontë, pięknym słownictwem zabiera nas w Wichrowych Wzgórzach, w klasyczny romans z całkiem gęstą, gotycką i nieprzyjemną atmosferą na karku. Atmosfera ta niemalże cały czas jest napięta jak struna. Kiedy jedni bohaterowie odchodzą, rodzą się nowi. Akcja nigdy nie zwalnia tempa, ręce drżą a serce zamiera w obawie przed nadchodzącymi wydarzeniami. Miłość która łączy dwójkę głównych bohaterów z jednej strony jest pełna pasji, namiętności i prawdziwego piękna, z drugiej zaś strony pokazuje swoje czarne szpony, które ciągną na dno głębokiego i ciemnego oceanu wiele osób z otoczenia Katarzyny, aby na końcu pochłanąć nawet ją samą.

Bohaterowie w Wichrowych Wzgórzach są liczni, a każdy z nich jest niepowtarzalny. Podczas lektury możemy odczuć jak pochodzenie i relacje międzyludzkie w dzieciństwie wpływają na kształtowanie charakteru każdego z mieszkańców. Szczególnie odczuwalne jest to w przypadku dorosłego już Heathcliffa. Od dziecka większość współtowarzyszy traktowała go z pełną pogardą, pomimo że był tylko niewinnym dzieckiem. Jego jedynym przewinieniem  było to, że urodził się w cygańskiej rodzinie. Nienawiść kiełkowała w nim od pierwszych dni pobytu u swojej nowej rodziny. Akceptowany jedynie przez Pana domu i jego córkę, był wyśmiewany przez całą resztę mieszkańców Wichrowych Wzgórz i Drozdowego Gniazda. Postanowił odpłacić im się złem z nawiązką. Ostatecznie udało mu się zniszczyć garść żywotów osób, które nigdy go nie szanowały.

Wichrowe Wzgórza to klasyk nad klasykami, o którego istnieniu słyszał już chyba każdy czytelnik. Cieszę się, że w końcu udało mi się za powieść chwycić, szczególnie że bardzo cenię sobie klasykę literacką. Nie żałuję ani minuty spędzonej z tą pozycją, pomimo iż nie oceniam jej jako wybitną. Wichrowe Wzgórza czyta się szybko, a fabuła i tempo akcji niezwykle wciągają. Nie przychodzi mi do głowy żaden minus książki, który mógłby usunąć ją dla mnie z listy ulubionych dzieł. Emily Jane Brontë opowiedziała nam historię pięknej, ale zarazem tragicznej miłości jaka nie zdarza się w tych czasach. Do tego uczucia dodała nieco prześladowań mniejszości i głęboką urazę. Okazało się, że udało jej się stworzyć książkę wszech czasów, o której czytelnicy będą rozprawiali całe wieki później. Uważam, że jest to jedna z tych książek, na którą powinni skusić się wszyscy, którzy wysoko cenią sobie dobrą literaturę piękną. Heathcliff z pewnością zafascynuje niejednego czytelnika i będzie tematem wielu ciekawych dyskusji. Z jednej strony jest to mężczyzna odpychający i zgorzkniały, z drugiej zaś kochający ponad życie. Wspaniałe zetknięcie dwóch skrajnych cech charakteru, których mieszanka potrafi prawdzie przyciągnąć. Ponadczasowa historia tego zakochania na długo zostanie w mojej pamięci i z całą pewnością będą ją polecać niejednej osobie. Wam też polecam, bo naprawdę warto.

Moja ocena: 7+/10

Marta.

bonito.pl

Za książkę dziękuję Księgarni Bonito.pl

Reklamy

Komentarzy 11 to “Wichrowe Wzgórza – recenzja”

  1. Lolanta Sierpień 11, 2015 @ 4:23 pm #

    Czytałam, podobała się, ale bez wielkich zachwytów z mojej strony. Klasyczny romans to jednak nie moja bajka 🙂

    • zajeckicajec Sierpień 11, 2015 @ 4:34 pm #

      Też nie rozłożyła mnie zupełnie na łopatki, ale miała w sobie to coś 🙂

      • Lolanta Sierpień 11, 2015 @ 4:37 pm #

        Miała w sobie gniew Heathcliffa 🙂

  2. Karriba Sierpień 12, 2015 @ 7:56 am #

    Znakomita książka. Baaardzo ją lubię 🙂 Nie wiem tylko czy w swoim tekście nie zdradziłaś za dużo z fabuły 😉

    • zajeckicajec Sierpień 12, 2015 @ 9:31 am #

      Może trochę tak, ale w tym upale już nie miałam siły z tym walczyć 😉

  3. Wombat Sierpień 23, 2015 @ 11:34 pm #

    Nie nazwałabym „Wichrowych wzgórz” historią miłości – raczej tragedią ludzkich namiętności. Bohaterowie są raczej małostkowi, pełni jakiegoś takiego koszmarnego zaślepienia… Katarzyna kocha siebie, Heathcliff kocha przede wszystkim swoją dumę… Najbardziej żal było mi chyba Haretona… Ale i tak uwielbiam tę książkę. Jest straszna, ale dokładnie tak straszna, jak lubię. Tylko nie wiem, gdzie wszyscy widzą w niej miłość.

    • zajeckicajec Sierpień 24, 2015 @ 7:49 am #

      Nazwałabym to…. Szaloną i zaślepioną miłością, ale jednak nadal miłością 😉

      • Wombat Sierpień 24, 2015 @ 1:58 pm #

        Z miłością jest jak z gruszką…

Trackbacks/Pingbacks

  1. Stosik LIPIEC 2015 | książkoholizm - Sierpień 17, 2015

    […] Wichrowe Wzgórza już za mną i byłam zachwycona lekturą, moją recenzję możecie przeczytać tutaj. Jeśli chodzi o Jane Austen postanowiłam zacząć moją przygodę od Rozważnej i […]

  2. Rozważna i romantyczna – recenzja | książkoholizm - Październik 9, 2015

    […] już mnóstwo czasu. Ostatnio jestem na szczęście coraz wytrwalsza w swoim postanowieniu – Wichrowe Wzgórza, Dama Kameliowa, czy W kleszczach lęku już za mną, a teraz mogę do tego zacnego grona dopisać […]

  3. Stosik LISTOPAD 2015 | książkoholizm - Grudzień 7, 2015

    […] robię zakupy i zasilam swoje zasoby, a 2/11 już za mną (tutaj możecie przeczytać recenzje: 1, 2). Obym szybko znalazła czas na nadrobienie takich klasyków jak Perswazje, Emma czy Dziwne losy […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: