Jaśnie Pan – recenzja

5 Sier

jaśnie panTytuł: Jaśnie Pan
Autor: Jaume Cabré
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania polskiego: maj2015
Stron: 448
Tytuł oryginału: Senyoria
Tłumaczenie: Anna Sawicka

Nie udało mi się wcześniej zapoznać z twórczością Jaume Cabré. Zarówno Wyznaję jak i Głosy Panamo znajdują się na naszych półkach (i kindlu), wielokrotnie przechodziło mi przez myśl aby do nich zajrzeć, lecz żadna z książek ostatecznie mnie nie skusiła. Z niemałym entuzjazmem przyjąłem więc premierę nowej, a zarazem najstarszej z dotąd wydanych w kraju, powieści Katalończyka Jaśnie Pan. Nie ukrywam, że do lektury zachęciła mnie również objętość książki, znacznie mniejsza niż poprzedniczek. Zwykle mam obawy przed sięganiem po najcięższe cegły literatury, obawiam się, iż mogę nie dać rady, przerwać w połowie i nie mieć czasu/ochoty dokończyć lektury. Wpływ na moją decyzję miał również fakt, że jest to pierwsza* powieść autora (*chronologicznie, wśród wydanych w Polsce), a więc jest to dobry wstęp do twórczości pisarza. Sukces wydawniczy poprzednich powieści spowodował, że o premierze Jaśnie Pana było głośno, co dodatkowo podsycało moją ciekawość i postanowiłem wreszcie dać szansę Cabré. Jakie są moje wrażenia po pierwszym spotkaniu z autorem, który w krótkim czasie zyskał naprawdę dużą popularność w Polsce? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

W roku pańskim 1799 do Barcelony przyjeżdża wielkiej sławy francuska śpiewaczka zwana słowikiem z Orelanu. Nocą, po występie na wieczorku towarzyskim w obecności śmietanki towarzyskiej ówczesnej Barcelony, zostaje ona zamordowana w hotelu. Podejrzenia padają na młodego poetę, który tego wieczoru spędził z nią chwile miłosnych uniesień. Śledztwo pozostaje w rękach prezesa Trybunału Królewskiego Rafela Massó i Pujadesa tytułowego Jaśnie Pana, którego losy związane są z poetą nie tylko za sprawą wspomnianego morderstwa. Jak się bowiem okazuje Barcelona przełomu XVIII i XIX wieku to wielka sieć intryg, spisków, romansów i układów, które mogą wynosić na szczyt i rujnować nawet najbardziej nobliwe osobistości. Jaśnie Panu przyjdzie zmierzyć się nie tylko ze śledztwem, podwładnymi i adwokatami, ale również ze swoją przyszłością. Będzie to walka nie tylko z otoczeniem, ale także z samym sobą.

Jak można przeczytać na okładce powieści Jaume Cabré „wiernie odtwarza klimat epoki i powołuje do życia wiele postaci, wplątanych w sieć namiętności i intryg, korupcji politycznej i walki o władzę.”. Niestety opis ten wprowadza czytelnika w błąd, skłania do założenia, iż będzie to powieść o silnej fabule, ze skomplikowaną i zawiłą intrygą. Początkowo można nawet spodziewać się kryminału czy innego rodzaju powieści z dreszczykiem emocji. Nic bardziej mylnego, w powieści tej nie znajdziemy bowiem wartkiej akcji, ani mocno zarysowanej intrygi. Oczekiwanie rozwinięcia, nastawienie na fabułę całkowicie psuje odbiór Jaśnie Pana, utworu opartego o opowieść i studium postaci. Dlatego też sam miałem mały problem z przebrnięciem przez pierwszą księgę i ciągle czekałem na rozwój wydarzeń, który ostatecznie nie nadszedł.

Na szczęście Autor ma ponadprzeciętną umiejętność gawędzenia, dzięki czemu płyniemy przez powieść, chłoniemy każde zdanie ale i całą historię. Bohaterów, główne ogniwo napędowe powieści, Cabré kreuje właśnie przez opowieść o ich motywacjach, przeszłości i emocjach. Czytanie Jaśnie Pana sprawia wiele przyjemności jeśli powieść potraktujemy jako opowieść wspaniałego bajarza. Kataloński pisarz wykazuje się pomysłowością w kreowaniu opowieści i postaci; przedstawia kilka pozornie niezwiązanych ze sobą bohaterów, by ostatecznie połączyć ich losy w śmiertelną intrygę; szanuje inteligencję czytelnika, nie wyjaśnia spraw oczywistych i pozostawia miejsce na domysły.

Autor stawia na narrację trzecioosobową, jednakże stosuje nietypowy zabieg. Otóż styl narratora naśladuje postać o której opowiada, wplata w swoją relację jej przemyślenia a także przejmuje jej język. Wystarczy wspomnieć o postaci księdza nadużywającego zwrotów „w rzeczy samej” oraz „że tak powiem”, które pojawiają się również w głosie narratora i wplatają się w opowieść tak jakbyśmy zaglądali wprost do głowy owego księdza. Często wprowadzane są wstawki prezentujące przemyślenia bohaterów, czy ich aktualne myśli, które niekiedy odbiegają od wydarzeń. W takim prowadzeniu opowieści ujawnia się kunszt Cabré i rzeczywiście należy mu się za to największe uznanie. Nie mały wpływ na lekkość odbioru powieści ma zapewne przekład. Choć trudno jest mi ocenić jego dokładność, to trudno nie zachwycić się jego formą. Z wielu źródeł słychać jednak głosy, że jest to naprawdę dobre tłumaczenie nie tylko pod względem stylu, ale i treści.

Wydawca nie mija się z prawdą wspominając o klimacie epoki, jest to rzeczywiście wyjątkowo nastrojowa powieść. Autor odwzorowuje koniec XVIII wieku dokładnie, poświęca dużo uwagi szczegółom, lecz nie zarzuca czytelnika zbędnymi wstawkami. I jest to bardzo duża zaleta tejże lektury, realia są wiarygodne lecz nie odczujemy zmęczenia i znużenia na siłę kreowanym klimatem. W oczy rzuca się również fakt stosowania współczesnego, a nie osiemnastowiecznego języka (zastanawiam się ile w tym zasługi tłumaczki) i tym sposobem przeczytamy takie zdania jak: „ej, nie myślcie sobie, że to z funduszu Bractwa, to moja inicjatywa”, które nijak nie pasują do damy z 1799 roku. Lektura sprawi niemałą przyjemność osobom lubiącym klimaty osiemnastowieczne, lecz pozbawiona jest tego dawnego stylu, co będzie zaletą dla wszystkich lubujących się we współczesnej literaturze. Jednakże największą uciechę sprawi wszystkim zafascynowanym Barceloną.

Barcelona to nie samo miejsce akcji, pusta przestrzeń, w której osadzona jest akcja, lecz żywe i barwne miasto. Cabré tworzy bogaty świat, nie stawia na długie opisy lokacji, lecz szkicuje portret miasta poprzez ludzi w nim przebywających. Bohaterowie są pełni i skomplikowani, ale nawet postacie wydawać by się mogło nieistotne wprowadzają coś do wykreowanego świata. Jest to dodatkowy atut powieści potęgujący wykreowany klimat. Większość bohaterów to arystokracja lub inni możni należący do śmietanki towarzyskiej Barcelony. Są to ludzie pokazani w dość negatywnym świetle, często żądni władzy, pieniędzy i uciech cielesnych, zdegenerowani przez pozycję i majątek. Nie da się ukryć, że trudno polubić bohaterów Jaśnie Pana. Choć większość bohaterów różni się charakterem to łączy ich jedna cecha – egoizm, łączy ich również sieć spisków i układów. Nawet na pierwszy rzut oka niewinne postacie takie jak nieświadomy Nando, czy żyjąca w cieniu męża Dona Marianna gdzieś w głębi okazują się osobami skupionymi na sobie, żądnymi wpływów, uznania i uwagi. Główna uwaga poświęcona zostaje tytułowemu jaśnie panu – Rafelowi Massó, sędziemu niezbyt sprawiedliwemu, który jawi się jako niezbyt sympatyczny osobnik. Cabré pokazuje i relacjonuje, nie szuka wytłumaczeń i wymówek. Ocenę poszczególnych zdarzeń pozostawia czytelnikowi.

Historia przedstawiona została w dość nietypowy sposób, zachwiane zostały relacje pomiędzy elementami opowieści. Początkowo wydawać się może, że Jaśnie Pan to kryminał, owszem jest morderstwo jest dochodzenie, jednakże akcja zmierza w zupełnie w innym kierunku. Taki zwrot może zaskoczyć, ale może też nie przypaść do gustu niektórym czytelnikom. Konstrukcja powieści mnie całkowicie zawiodła. Pierwsza księga, stanowiąca de facto ponad połowę książki, jest mało ciekawa, nie satysfakcjonuje czytelnika, a przede wszystkim jest miałka. Dopiero w drugiej i trzeciej księdze, zdecydowanie ciekawsze i bardziej dynamiczne rozdziały, rozjaśniają motywy bohaterów i wyjaśniają całą intrygę. Nie zmienia to jednak faktu, że Jaśnie Pan zaczyna intrygować zbyt późno.

„Najnowsza” powieść Jaume Cabré nie zachwyca. Rozwój fabuły jest powolny, początkowo powieść wciąga i intryguje, szybko jednak traci rozpęd. Dopiero druga i trzecia księga zapewnia czytelnikowi więcej emocji, wyjaśnia wiele wątków i niejako spaja całą historię. Następuje to jednak zbyt późno, a przez to można odczuć czytelniczy niedosyt. Konstrukcja utworu jest chyba najmniej zachęcającym elementem lektury, gdyż studium tytułowej postaci nie utrzymuje odpowiedniego tempa i nie zaskakuje. Zawodzi bowiem pierwsza księga, która pomimo wartkiego wstępu zwalnia, aby w końcu rozczarować przewidywalnością. Docenić należy jednak brawurową narrację, która dostarcza wyjątkowych wrażeń podczas lektury. Styl katalońskiego pisarza jest bowiem nietuzinkowy, zarówno sposób w jaki snuje opowieść jak i kreacja świata stoją na bardzo wysokim poziomie. Powieść jest klimatyczna, przełom XVIII i XIX wieku jest wiernie odwzorowany i tworzy przyjemny kontrast ze współczesnym językiem. Bohaterowie są na tyle barwni, iż potrafią zaintrygować, trudno jednak pałać do nich sympatią. Sam świat przedstawiony jest ciekawy i wiarygodny, a dodatkowo wypełniony został postaciami dodającymi mu wyrazistości. Odniosłem jednak wrażenie, że jest to powieść zbyt długa w porównaniu do treści jaką oferuje. Jest to przyjemna opowieść wprawnego gawędziarza niewnosząca zbyt wiele świeżości do literatury światowej. Nie wydaje mi się, aby była to jedna z tych książek, którą koniecznie trzeba w życiu przeczytać. Będzie to zapewne udana lektura dla fanów stylu Cabré i (licznych) miłośników katalońsko-barcelońskich klimatów, nie wszystkim jednak Jaśnie Pan przypadnie do gustu, gdyż w ocenie całościowej nie wybija się nadto w literaturze światowej, co może tłumaczyć dlaczego powieść ukazała się w naszym kraju dopiero 24 lata po premierze.

Moja ocena:
6/10

Kacper.

bonito.pl

Za książkę dziękuję Księgarni Bonito.pl

Reklamy

Komentarzy 9 to “Jaśnie Pan – recenzja”

  1. Lolanta Sierpień 6, 2015 @ 7:35 am #

    Podobnie u mnie „Jaśnie pan” Będzie pierwszą książką Cabre. ale to chyba lepiej, zważywszy na to jak mocne są podobno pozostałe dwa dzieła.
    To bardzo wyczerpująca recenzją i przypomniałeś mi, że ta książka na mnie czeka, więc zaraz uszczknę kawałek, żeby samą siebie jeszcze bardziej zachęcić (jak zacznę to nie będzie wyjścia i trzeba będzie skończyć). A w tym wypadku, chyba nie potrzebuję zachwytów, a wystarczy mi bajarzenie o Barcelonie 🙂

    • wittkac Sierpień 12, 2015 @ 7:37 am #

      Pewnie się trochę spóźniłem (ostatnio całkowicie się rozpuściłem, dosłownie i w przenośni, przez co za rzadko zaglądam na bloga), lekturę masz już za sobą, ale tak, „Jaśnie Pan” jest pokazem ponadprzeciętnych umiejętności gawędzenia Jaume Cabré. I właściwie to wszystko co oferuje nam powieść. Niemniej bardzo mi miło, że zachęciłem do lektury.

      • Lolanta Sierpień 12, 2015 @ 8:48 am #

        Wiesz, czasem nawet w średnio pochlebnej opinii na temat książki wystarczy nawet jedno zdanie by zachęcić. A ja bardzo lubię czytać twoje i Marty recenzje, bo jesteście w ich dość szczegółowi, co daje całkiem niezły obraz książki.
        Zgadzam się – opowiadać to on umie 🙂 Ale czy tylko tyle ma do zaoferowania? Chyba nie… a postacie? A te dialogi? Filozofowanie sędziego? Nie wrzucałabym wszystkiego do worka gawędziarza – do tego potrzebne są też inne umiejętności niż tylko dar opowiadania 🙂

      • wittkac Sierpień 12, 2015 @ 11:09 am #

        6/10 to całkiem dobra ocena, przynajmniej w mojej skali. Mam jednak dość krytyczne podejście do literatury 😉 Będę się upierać, że „Jaśnie Pan” ponad przeciętność wybija się właśnie sposobem snucia opowieści, a w samej treści jest dość… średni. Bronię się stwierdzeniem, że to właśnie styl powoduje, że odbieramy postaci jako ciekawie zbudowane, a dialogi wymieszane z myślami jako interesujące. Może Cabré potrzebuje po prostu więcej miejsca na rozwinięcie skrzydeł?

      • Lolanta Sierpień 12, 2015 @ 11:14 am #

        Wiesz, to tak naprawdę pierwsza książka którą się „wybił”, a pozostałe dwie to podobno mistrzostwo, więc ja mu daję tutaj automatyczny kredyt zaufania 😉
        Treść – jeśli ubrać w inne słowa i styl – też by mnie zainteresowała 🙂

  2. portokolada Sierpień 10, 2015 @ 11:05 am #

    Właśnie przymierzam się do przeczytania tej książki, ale z racji tego, że nie czytałam innych powieści Cabre miałam pewne wątpliwości. Teraz już trochę rozjaśniles mi fabułę, więc tym bardziej mam mieszane uczucia… Może kiedyś skuszę się i wyrobie sobie własną opinię na temat „Jaśnie Pana”.

    • wittkac Sierpień 12, 2015 @ 7:29 am #

      Wydaje mi się, że łatwiej sięgnąć po „Jaśnie Pana” niż po pozostałe powieści autora. Można poznać jego styl i wtedy zdecydować czy warto rzucać się na ogromne „Wyznaję” czy tylko nieco mniej obszerne „Głosy Pamano” 😉

      • portokolada Sierpień 13, 2015 @ 4:48 pm #

        O, dziękuję za podpowiedź 🙂

Trackbacks/Pingbacks

  1. “Jaśnie pan” Jaume Cabré | Lolanta czyta - Sierpień 11, 2015

    […] czekała na mnie wkrótce po tym, jak pojawiła się na polskim rynku wydawniczmy, jednak dopiero po recenzji Kacpra postanowiłam sprawdzić na własnej skórze, o co […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: