Sekretne życie pszczół – recenzja & konkurs z Bonito.pl

12 Lip

sekretne życie pszczół

Tytuł: Sekretne życie pszczół
Autor: Sue Monk Kidd
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania polskiego: marzec 2015
Stron: 352
Tytuł oryginału: The Secret Life of Bees
Tłumaczenie: Andrzej Szulc

Moją przygodę z Sekretnym życiem pszczół postanowiłam rozpocząć po rekomendacji literatury pięknej pióra Sue Monk Kidd przez Tanayah. Wycieczkę tę jak najbardziej sobie chwalę, szczególnie że jest to lektura idealna na lato. Ocieka słodkim miodem, prażonym na gorącym słońcu. A z dobrymi książkami jest przecież jak ze słodkościami, ciągle chcesz więcej. Tak było i w tym przypadku, książki chciało się coraz więcej i można było jedynie żałować, że skończyła się tak szybko. Chętnie przeczytałabym jeszcze kilka epizodów z życia Lily. Zapraszam Was do przeczytania mojej opinii.

Akcja rozgrywa się w Ameryce, w latach 60. XX wieku, kiedy zachodzą wielkie zmiany państwowe. Prezydent Lyndon Johnson nadaje wszystkim obywatelom kraju pełne, przez co rozumiemy równe prawa. Powieść głęboko dotyka rasizmu i szeroko pojętej nietolerancji, które w tamtych czasach znacznie bardziej doskwierały ludziom o odmiennym od białego kolorze skóry. Jak można się domyślić, taki obrót spraw nie podoba się wszystkim. Szczególnie białym, którzy uważają osoby o innym kolorze skóry za coś gorszego od siebie samych.

Główną bohaterką tej słonecznej powieści jest czternastoletnia, białoskóra Lily Owens, która mieszka przy sadzie brzoskwiń ze swym podłym, agresywnym ojcem i czarną nianią, która ma całkowicie zastąpić jej brak matki. Dziewczynka już na samym początku swoich przygód ucieka z rodzinnego domu, w którym nikt z nas nie chciałby spędzić nawet kilku godzin. Szczególnie podczas klęczenia na ziarnach twardego grochu za najmniejszą nieposłuszność. Matka uciekinierki zginęła w nieszczęśliwym wypadku, gdy Lily miała zaledwie trzy lata. Całe życie obwinia się za jej śmierć, bowiem nieświadomie została sprawczynią owego wypadku. O matce wie niewiele, w domu nigdy się o niej nie mówi. Każde pytanie zostaje zabite w zarodku odpychającym charakterem ojca. Lily jest bardzo zamkniętą w sobie, nieszczęśliwą dziewczyną, która marzy o tym, aby w przyszłości wyrwać się spod twardej ręki ojca i zostać pisarką.

Historia z ucieczką od pierwszej chwili gna na złamanie karku. Lily zabiera z domu tylko kilka pamiątek po swojej matce i rusza do szpitala ratować swoją opiekunkę Rosaleen. Kobieta wplątała się w niemałą kabałę i Lily podstępem wykrada ją spod czujnych oczu policjantów i pielęgniarek, a następnie wyruszają w daleką, pełną niespodzianek podróż. Dokąd zmierzają? Ich cel wyznacza jedna z pozostałości przekazanych przez matkę. Odtąd Lily mieszka w domu pełnym zwariowanych murzynek, gdzie na co dzień ukrywa swoje pochodzenie i martwi się, że policja w końcu zapuka do ich drzwi. Uczy się tam nowych obowiązków i czuje się nareszcie prawdziwie szczęśliwa.

Z jednej strony Sekretne życie pszczół to ciepła i wyzwalająca pozytywne emocje pozycja, z drugiej zaś przywodzi na myśl wszelkie negatywne myśli. Lily mimo ogólnie panującej nietolerancji nie podziela tego poglądu, wszelkie dobro jakiego zaznała w życiu, doświadczyła prosto z serc osób o czarnym kolorze skóry. Nic więc dziwnego, że pała do nich miłością mimo niezrozumienia wielu ludzi. Dziewczyna oddaje także swoje serce towarzyszowi, którego skóra jest czarna niczym heban. Obiecują jednak poczekać wspólnie na lepsze, bardziej tolerancyjne czasy. Niestety nadal na każdym kroku widzi się, pomimo zmian wprowadzonych przez prezydenta, jak nierówne są ludzkie prawa i że dużo czasu musi jeszcze upłynąć zanim cokolwiek tak naprawdę się zmieni.

Sue Monk Kidd napisała barwną powieść, która dobrze prezentuje sytuację polityczną lat 60. XX wieku w Ameryce. Pokazuje ona też, że pomimo niesprzyjających warunków osoby o odmiennym kolorze skóry również potrafią znaleźć swoje szczęście na tym świecie. Przybrana rodzina Lily – siostry August, May, June i wykradziona ze szpitala Rosaleen siłę do życia czerpią ze swojego wspólnego towarzystwa, codziennej pracy, która dostarcza im niemało pieniędzy i z miłości do Naszej Pani w Łańcuchach (czarnoskóre oblicze Matki Boskiej). Lily radzi sobie dzięki ich miłości, dobrym radom i dzięki temu, że nie naciskają na nią w zdradzeniu swojego pochodzenia, pomimo iż wszystkie siostry dobrze wiedzą o jej drobnych kłamstwach. Jest szczęśliwa i wolna od swojego starego życia u boku nieczułego ojca – tylko to się dla niej liczy.

Historia opisana w Sekretnym życiu pszczół potrafi skraść niejedno serce, w tym moje. Jest to opowieść wyśmienita do skonsumowania latem. Książka wciąga ze względu na poruszone tematy, ciekawe osobowości bohaterów, niepowtarzalny klimat, a także przystępny język, którym została napisana. Od razu nabierzecie ochoty na łyżkę miodu. Drobnym mankamentem jest dla mnie jej zakończenie, które na miejscu autorki znacznie bardziej bym rozwinęła. Nastoletnia, nieśmiała miłość która połączyła Lily Owens i Zacha Taylora zasługuje na dodatkowy rozdział, szczególnie ze względu na złożoność tego niecodziennego i niepochwalanego związku, któremu zostało poświęcone tylko kilkanaście zdań. Pomimo iż naprawdę opowieść przypadła mi do gustu to czuję lekki niedosyt, autorka nie wyczerpała całkowicie tematu. Wpadła na świetne pomysły, które w połowie zostały porzucone i nierozwinięte. Jednakże jak zwykle najlepszą rekomendacją pozycji będzie fakt, że zamierzam w niedalekiej przyszłości sięgnąć po Czarne skrzydła. Mam tylko pewne obawy, czy nie dostanę aby podobnej historii w nieco innym opakowaniu? Przekonamy się, podobno jest jeszcze lepsza.

Moja ocena:
6+/10

Marta.

prezentyKONKURS

Masz teraz okazję przygarnąć jeden egzemplarz recenzowanej książki, prosto od Bonito.pl. Sekretne życie pszczół czeka na nowego właściciela. Co trzeba zrobić? Wystarczy odpowiedzieć na proste pytanie, wykazać się wiedzą, oczytaniem i czekać na wiadomość o swojej wygranej. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest adres korespondencyjny na terenie Polski.

Aby wygrać książkę należy wykonać dwa bardzo proste zadania:

1. W komentarzu odpowiedzieć na pytanie – Jaki cytat literacki najtrafniej tłumaczy słowo „tolerancja”? Odpowiedź uzasadnij.

2. W tym samym komentarzu zostawić również swój adres e-mail.

Czas do końca dnia 19.07.2015

bonito.pl

Za książkę dziękuję Księgarni Bonito.pl

Advertisements

komentarzy 19 to “Sekretne życie pszczół – recenzja & konkurs z Bonito.pl”

  1. Kinia Lipiec 12, 2015 @ 9:56 am #

    Wydaję mi się,że cytat Jodi Picoult z książki Jesień cudów jest najtrafniejszym tłumaczeniem…”Nie musimy akceptować cudzych przekonań… ale musimy akceptować prawo innych do ich posiadania.”
    Według mnie tolerancja to własnie akceptacja tego „”prawa do posiadania” innych przekonań…Nikt nam nie każę mieć dokłanie takie same przekonania jak inni i zgadzać się z nim,ale każdy człowiek ma prawo do swojego zdania,przekonania,wyznania itp…
    I akceptacja tego wszystkiego to właśnie tolerancja 🙂
    kinga.ka@interia.pl

  2. tanayah Lipiec 12, 2015 @ 10:14 am #

    Cieszę się, że jesteś usatysfakcjonowana lekturą 🙂

    Hmm, czy „Czarne skrzydła” są powtórzeniem innymi słowami historii z „Sekretnego życia pszczół”? Wydaje mi się, że nie. W „Czarnych skrzydłach” na pierwszy plan wysuwają się problemy czarnoskórych mieszkańców Ameryki, Kidd skupiła się tam bardziej na ich problemach, przez co lektura jest o wiele głębsza 🙂 W „Sekretnym życiu pszczół” wszystko wydało mi się opisane dość powierzchownie, dlatego zdecydowanie wolę „CS”.

    • zajeckicajec Lipiec 12, 2015 @ 10:19 am #

      To dobrze, to dobrze, może tego właśnie brakowało mi w „Sekretnym życiu pszczół”? :>

      • tanayah Lipiec 12, 2015 @ 10:21 am #

        Możliwe 🙂 Mnie na pewno brakowało właśnie tego, szczególnie, że, jak wiesz, czytałam książki w odwrotnej kolejności 😛

  3. Lolanta Lipiec 12, 2015 @ 10:25 am #

    Uff… Zobaczyłam u Ciebie na Fejsie, że książka szuka domu i już myślałam, że zastanę tu: „ale nuda, nie podobało mi się, zabierzcie tą książkę ode mnie”, albo coś w tym stylu 😉
    Bardzo się cieszę, że Ci się jednak podobała 🙂

    Co do końcówki: mi się waśnie taka podobała. Dzięki temu z książki nie zrobił się kolejny romans, a zakończenie jest jakby otwarte, niedopowiedziane, co działa na wyobraźnię 🙂

    • zajeckicajec Lipiec 12, 2015 @ 11:15 am #

      Można i tak, ale jakby tak napisać jakiś krótki rozdział naprowadzający… 😉

  4. Wentzy Lipiec 12, 2015 @ 11:20 am #

    „Określać znaczy ograniczać.” – Oscar Wilde – Portret Doriana Graya.
    Według mnie „szufladkowanie” kogoś wynikające z nietolerancji powoduje właśnie ograniczanie tej osoby i możliwości jej rozwoju. Każdy ma prawo być kim chce i zachowywać się jak chce dopóki nie rani przy tym innych.Nie powinniśmy określać ludzi na podstawie tego w co wierzą czy kogo kochają. a tym samym nie powinniśmy ich ograniczać, lecz tolerować.

  5. Zawsze uśmiechnięta! Lipiec 12, 2015 @ 1:36 pm #

    „Tolerancja nie znaczy, że mam kogoś lubić za to, że jest inny. Tolerancja jest wtedy, kiedy nie rzucasz się z nożem na kogoś, kto ci nie odpowiada.”
    Cytat ten pochodzi z książki Wojciecha Świdziniewskiego, pt.: „Kłopoty w Hamdirholm”.
    Dlaczego? Dlatego, że tolerancja nie oznacza zgadzania się z przekonaniami innych, czy jak w cytacie – lubienia ich, tolerancja to szanowanie tej drugiej osoby POMIMO, że nie zgadzamy się z jej przekonaniami, stylem życia. Bo każdy jest inny, każdy ma prawo by żyć po swojemu, dlatego nie powinniśmy innych wytykać palcami, lecz szanować każdego. W końcu wszyscy jesteśmy równi, każdy z nas ma swoją godność.
    aleksandra.g17@interia.pl

  6. bleryon Lipiec 13, 2015 @ 12:12 pm #

    Jak napisałem tutaj (https://ksiazkoholizm.wordpress.com/2015/04/04/stosik-marzec-2015/#more-3775) kilka miesięcy temu – już zazdroszczę zwycięzcy 🙂

  7. cafeleto Lipiec 13, 2015 @ 5:46 pm #

    „Tolerancja nie znaczy, że mam kogoś lubić za to, że jest inny. Tolerancja jest wtedy, kiedy nie rzucasz się z nożem na kogoś, kto ci nie odpowiada.” z książki „Kłopoty w Hamdirholm” Wojciecha Świdziniwskiego 🙂 Autorzy fantasy nie raz pokazują w swoich książkach problem nietolerancji i braku akceptacji inności, a skoro krasnoludy ostatecznie nie zabijają i są w stanie zaakceptować inne rasy, to znaczy, że każdy z nas może. 🙂 Jednocześnie jeśli ktoś nam nie odpowiada, to dobrze, po prostu nie musimy przez to utrudniać mu życia; wystarczy pójść własną ścieżką, nikt nie mówi, że mamy się z takimi osobami przyjaźnić. Żyj i daj żyć innym 😉

    patimos7na@interia.pl

    • cafeleto Lipiec 14, 2015 @ 1:03 pm #

      Nie doczytałam komentarzy i z góry przepraszam, ale podany przeze mnie cytat już się pojawił 😉 Dlatego podsyłam inny: „Czy rozumiesz teraz, czym jest neutralność, która tak cię porusza? Być neutralnym to nie znaczy być obojętnym i nieczułym. Nie trzeba zabijać w sobie uczuć. Wystarczy zabić w sobie nienawiść.” Pochodzi z książki „Krew elfów” Andrzeja Sapkowskiego, w której niejednokrotnie pojawia się problem tolerancji pomiędzy rasami. Uzasadnienie jest jednak takie samo, jak do poprzedniego cytatu, ponieważ według mnie tolerancja wygląda w taki sposób, w jaki uzasadniłam to wyżej. 🙂
      patimos7na@interia.pl

      • zajeckicajec Lipiec 14, 2015 @ 4:24 pm #

        To nie problem, że cytat się już pojawił. Ma być taki jaki według Ciebie najlepiej tłumaczy to słowo. Ważne jak go zinterpretujesz 🙂

  8. Gosia Lipiec 14, 2015 @ 12:34 pm #

    „Nie musimy akceptować cudzych przekonań… ale musimy akceptować prawo innych do ich posiadania.” – „Jesień cudów”, Jodi Picoult.
    To jeden z moich ulubionych. Jodi Picoult pięknie definiuje tolerancję. Bo w końcu opiera się ona na akceptacji. Nie wszystko musi nam się podobać, to przecież niemożliwe, absolutnie nie do wykonania. Ale szacunek to coś zupełnie innego.

    gosia_mail(at)wp.pl

  9. Zaczytany w Książkach Lipiec 19, 2015 @ 10:00 am #

    seba-cz99@wp.pl

    „Akceptacja to największy komplement, jaki można otrzymać.” Akceptacja to największy komplement, jaki można otrzymać. – Maciej Frączyk – Zeznania Niekrytego Krytyka

  10. Marta Mrowiec Lipiec 19, 2015 @ 10:53 am #

    To, jaki styl życia ludzie wybierają i w kim się zakochują, nigdy nie powinno być kwestionowane przez innych.
    więcej /Sarah Addison Allen – Słodki zapach brzoskwiń/

    Zdecydowanie bardzo aktualny cytat, który powinien być wyznacznikiem tolerancji. Jakie mamy prawo oceniać innych w kwestiach miłości? Jakie mamy prawo krytykować ich wybory? Czy nam ktoś mówi w kim mamy się zakochać? Ludzie często zapominają, że każdy powinien przeżyć swoje życie na swój sposób.

    martamrowiec1@wp.pl

  11. Ola Lipiec 19, 2015 @ 2:41 pm #

    „Tolerancja nie polega na odwracaniu oczu od odmienności. Poza tym nikt nie potrzebuje przyzwolenia od innych na bycie sobą. ” – z tym, że nie cięzko będzie z przyporządkowanie tego do „cytatu literackiego”. Mam jednak nadzieję, że nie stanowi to problemu 🙂

    W dzisiejszych czasach wiele osób myli tolerancje z akceptacją, a trzeba wiedzieć, że są to dwa zupełnie różne terminy. Tolerancja znaczy znoszenie, cierpliwość, wytrwałość. To że ktoś ma pewną opinie, wcale nie znaczy, że my musimy się z nią zgadzać, ale dopuszczamy ją, pozwalamy jej być. To właśnie tolerancja.
    Nie unikamy ludzi o odmiennych wyznaniach, bo mają innego boga. Nie przestajemy rozmawiać z ludźmi o innym kolorze skóry. Pozwalamy parom homoseksualnym być razem, pozwalamy adoptować dzieci, co nie znaczy, że to AKCEPTUJEMY! Może nam się to się podobać, możemy tego nie aprobować, ale z racji tego, że jesteśmy tolerancyjni, znosimy to, choć może nam to przeszkadzać. Jednak nie znaczy to, że mamy być na wszystko obojętni i nie mieć własnego zdania.
    Innymi słowy, pozwalamy żyć ludziom na ich własnych zasadach, tak jak oni by chcieli, pozwalamy im być sobą.

    • Ola Lipiec 19, 2015 @ 2:43 pm #

      zapomniałam o emailu: ola291998@wp.pl
      a to przez to, że w komentarzu się nie wyświetla, a przy pisaniu jest wymagany 😦

  12. Gab riela Lipiec 19, 2015 @ 2:48 pm #

    Zgłaszam się 🙂

    „(…) niezależnie od koloru włosów (skóry, kształtu nosa, wyznawanej wiary, poglądów politycznych czy też przynależności partyjnej) – wszyscy ludzie mają serca, kościec, nerki oraz wątrobę, cechują się taką samą wrażliwością na ból, tak samo bywają głodni, smutni lub weseli.”

    W stu procentach zgadzam się ze słowami Pani Musierowicz, pochodzącymi z książki „Frywolitki, czyli ostatnio przeczytałam książkę!!! (wybór z lat 1994-1997)”, gdyż według mnie idealnie podsumowują one wszystko to, co ważne w tolerancji.

    Nie ważny jest kolor skóry, włosów, czy wyznawana religia, bo przecie każdy człowiek, choć pod wieloma względami inny, jest taki sam. Przecież ma te same narządy, przecież myśli podobnie, przecież żyje i wykonuje takie same czynności jak wszyscy. Dlaczego więc nie jesteśmy tolerancyjni wobec drugiego człowieka? Czyżbyśmy bali się powiedzieć choć jedno miłe słowo do kogoś, kto w społeczeństwie „znajduje się na niższym szczeblu” niż my sami, żeby tylko nie zepsuć naszej reputacji? Czy naprawdę nam się coś stanie, jeśli choć na chwilę wyłączymy te wszystkie myśli, które sprowadzają się do jednego, czyli wrogości wobec drugiego człowieka?

    Człowiek żyjący w dogodnych warunkach nigdy nie zrozumie osoby bezdomnej, ale zamiast pomóc, zatrzyma się naprzeciwko tej osoby i ją wyśmieje. Pytanie tylko, co by było gdyby jemu samemu nie powiodło się w życiu tak, jak tej bezdomnej osobie? Każdy może znaleźć się na jej miejscu, ale nie każdy będzie wiedział, jak sobie z tym poradzić. Zamiast ciągle się śmiać z takich osób, może moglibyśmy jakoś pomóc, a jeśli to nie leży w naszej naturze, przestańmy się śmiać i bądźmy obojętni dla tej osoby. Odejdźmy z tamtego miejsca i nie zwracajmy uwagi.

    Podobnie jest też z kolorem skóry, bo coraz więcej osób ma z tym jakiś problem. Każdy człowiek powinien być równy, ale oczywiście mało kto przestrzega jakichkolwiek zasad moralnych. Czy to, że ktoś jest czarnoskóry, a my jesteśmy biali, oznacza, że jest od nas gorszy? Jest taki sam jak my! Różni się tylko tym, że jest ciemniejszy. Pomyślmy sobie, co taka osoba myśli o nas, bo my również jesteśmy dla niej dziwni. My jesteśmy biali, oni są czarni i nagle pojawia się jakaś bariera, która powoduje, że ludzie czarni i biali są do siebie wrogo nastawieni.

    Kiedyś zaobserwowałam nawet sytuację jadąc w autobusie, że dwójka nastolatków zobaczyła czarnoskórego faceta i zachowywała się tak, jakby ten mężczyzna był jakąś małpką w zoo, okazem, który jest częścią wystawy. Czy ta sytuacja powinna mieć miejsce? Nie!

    Jeśli chodzi o wyznania religijne, to przez różność wyznań może być tak, że ktoś utraci życie. Dla mnie jest to najzwyczajniej w świecie chore, ale raczej mało jest osób, które nie podzielają mojego zdania. To, że każdy ma prawo wierzyć w innego boga czy bóstwo, nie oznacza, że może sobie bezkarnie mordować tych, którzy wierzą w co innego.

    Wszystko to jest dla mnie naprawdę trudne do zrozumienia. Ilu wojen by nie było, gdyby wszyscy na świecie się szanowali? Ile osób nadal żyłoby na tym świecie? Jak wiele konfliktów by zniknęło? Gdyby każdy się tolerował, obeszłoby się bez większych problemów.

    e-mail: gabolek000@o2.pl

  13. Marta Lipiec 20, 2015 @ 1:02 pm #

    Czytałam, a jakże 😉
    Książka jakby nie było chce przekazać jakąś myśl, czegoś nauczyć swoich czytelników i wskazać nasze błędy w rozumowaniu.
    Jednakże i tak bardziej spodobały mi się „Czarne skrzydła” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: