Miniaturzystka – recenzja

7 Maj

Miniaturzystka

Tytuł: Miniaturzystka
Autor: Jessie Burton
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania polskiego: listopad 2014
Stron: 464
Tytuł oryginału: The Miniaturist
Tłumaczenie: Anna Sak

Miniaturzystka była jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie powieści 2014 roku. Jak widzicie, upłynęło jednak trochę czasu zanim udało mi się po nią sięgnąć. Tyle książek czeka na półce do przeczytania, kiedy mamy znaleźć na wszystkie czas? Nie ma co owijać w bawełnę, najpierw przyciągnęła mnie jej oszałamiająca okładka, a dopiero później do lektury zachęcił opis. Wydawnictwo Literackie zrobiło jej bardzo dobrą promocję. Jakie są moje wrażenia tej wyczekanej opowieści o siedemnastowiecznym Amsterdamie? I czy ta szalona akcja promocyjna odzwierciedla to co znajdziemy pomiędzy okładkami tej niezwykle tajemniczej książki?

Główną bohaterką jest osiemnastoletnia, niezamożna Petronella Oortman, która na pierwszych stronach powieści trafia do domu swojego nowo poślubionego męża. Sporo starszego od niej samej, czarującego Johannesa Brandta. Na progu nikt jej nie wyczekuje, nikt miło nie wita, a samego szanownego małżonka nawet nie zastaje w domu. Nie takiego powitania Nella oczekiwała w nowym świecie, w wielkim mieście, gdzie miała zostać potężną panią małżonką bogatego kupca. Szczególnie, kiedy sam ślub, pomimo iż cichy i skromny, zdawał się być dosyć obiecujący.

Niedługo okazuje się, że uroczy Johannes wcale nie jest zainteresowany swoją młodą małżonką, a w głowie mu jedynie dalekie, egzotyczne, kupieckie podróże. Okryte wielką tajemnicą, która nigdy nie miała dotrzeć do uszu nowej pani domu. Oliwy do ognia dolewa do wszystkiego pozornie powściągliwa i nieczuła, silnie wpatrzona w boga siostra uroczego małżonka – Marin. Amsterdamska atmosfera wścibskości i wyniosłości również działa na niekorzyść młodej damy. Czy uda jej się znaleźć chociaż jedną zaufaną osobę w tym całym, nowym, nieprzyjemnym mieście, która doda jej choć odrobinę otuchy?

Jedynym ratunkiem ze świata obfitującego w samotność wydaje się być domek dla lalek, który Nella dostaje w prezencie od swego lubego. Z początku znienawidzony, ponieważ ukazuje ją jako małą, słabą dziewczynkę bawiącą się lalkami. Z czasem jednak zaczyna odkrywać przed naszą bohaterką tajemnice, których dziewczyna nie jest w stanie samodzielnie zinterpretować. Czy ten niezwykły domek dla lalek pozwoli Nelli uchylić rąbek tajemnicy z przyszłości?

Książka mocno dotyka problemu inności w społeczeństwie i konieczności odgórnego przypodobania się ludziom. Pokazuje jak nasze indywidualne cechy mogą sprawić, że ogół społeczeństwa zdecyduje się wytknąć nas palcami, wykluczyć i ostatecznie stracić za to, że ktoś jest inny niż owa wspólnota. Często pomimo tego, że w głębi serca jesteśmy naprawdę dobrymi ludźmi, którzy pracują na korzyść tej wspólnoty, przynosząc jej profity. Problem znany jest od lat, czy to Amsterdam w XVII wieku, czy Warszawa w XXI wieku. Nietolerancja to rzecz całkowicie aktualna i niestety ponadczasowa. Ubóstwo, posiadanie innego koloru skóry, czy rodzinna tragedia to pierwszy krok w Miniaturzystce do zyskania przypinki persona non grata.

Jessie Burton pozwala nam pławić się w świetnej literaturze pięknej. Czytanie tej powieści sprawia mnóstwo radości oraz przyjemności. Dreszcze rozkoszy literackich nieraz przebiegną nam znacząco po plecach. Zarówno od czytania, jak chociażby uruchomiania wyobraźni podczas spoglądania na fikuśną okładkę. Do tego dodajmy ciekawe tematy jakie porusza autorka, realistyczne postaci, szczyptę tajemniczości, wielkiej reklamy jakie zrobiło Literackie, a także – odrobinę niedopowiedzeń i dosyć przewidywalną fabułę. Generalnie wyjdzie z tego nadal całkiem niezła historia.

O ile spodobała mi się tematyka w jaką zabiera nas Miniaturzystka, potraktowanie problematyki z najróżniejszych stron, to fabułę określiłabym jako umiarkowanie ciekawą. Sceny z powieści dla niektórych osób mogłyby okazać się szokujące i prawdziwie wbić je w fotel, ale… Podczas lektury przychodziło olśnienie – na pewno ten epizod zakończy się WŁAŚNIE TAK. Pod koniec okazywało się, że jest dokładnie tak jak przewidziałeś. Przewidywalność to w mojej opinii najsłabszy punkt tej opowieści. Gdyby tak do składników, z których powstaje taka przystępna literatura dodać zaskoczenie to mogłabym szczerze wychwalać tę książkę podnad niebiosa. Teraz mogę napisać, że jest dobrze, nawet z lekkim plusem. Nie jest jednak niebiańsko i idealnie.

Miniaturzystka to ciekawa książka, którą warto przeczytać ze względu na jej piękny język i ciekawą tematykę. Postaci są wielowymiarowe i wraz z biegiem czasu poznajemy ich prawdziwe, ukryte przed surowym i wścibskim Amsterdamem oblicze. Fabuła nie jest najmocniejszą stroną powieści, autorka mogłaby od czasu do czasu zaskoczyć nas jakimś ciekawym zwrotem akcji. Jednakże na pewno nie będziecie się nudzić, bo sam język i przedmiot rozważań rekompensuje braki w przygodach bohaterów. Zapewniam, że nadal nie idzie się oderwać od lektury. Najlepszą rekomendacją będzie to, że z chęcią przeczytam książki, które Burton postanowi nam zaserwować w przyszłości – jestem ciekawa jak dalej potoczy się jej literacka kariera. Polecam o każdej porze dnia i nocy. Tajemnicza książka, która wszystkim przypomni o tym, że pomimo różnic rasowych, religijnych, politycznych – wszyscy nadal powinniśmy się szanować.

Moja ocena:
7-/10

Marta.

bonito.pl

Za książkę dziękuję Księgarni Bonito.pl

Reklamy

Komentarzy 10 to “Miniaturzystka – recenzja”

  1. Upadły czy Anioł Maj 7, 2015 @ 8:36 pm #

    Przez większość czytelników książka jest dobrze odbierana, ale mnie jakoś nie kusi. Więc raczej nie przeczytam 😦

  2. barwinka Maj 8, 2015 @ 8:03 am #

    Również mam wielką ochotę na ten tytuł. Jeszcze nie miałam okazji, żeby go choćby kupić, ale na pewno w przyszłości to zmienię 🙂

  3. Lolanta Maj 8, 2015 @ 8:07 am #

    Bardzo dobre recenzje zbiera „Miniaturzystka”. Może kiedyś wreszcie sama się za nią zabiorę. Mnie mocno kusi ten Amsterdam, bo niewiele czytałam powieści tam umiejscowionych. A okładka rzeczywiście jest cudna 🙂

    • zajeckicajec Maj 13, 2015 @ 11:56 am #

      Mimo pewnych niedopowiedzeń warto się szarpnąć na ten tytuł. 🙂

  4. dominikabr Maj 10, 2015 @ 11:46 am #

    Czytałam i bardzo mi się podobała – uwielbiam takie powieści, które przenoszą w inne, odległe kulturowo i obyczajowo dość czasy.

    • zajeckicajec Maj 13, 2015 @ 11:57 am #

      Nie odniosłaś wrażenia, że czegoś jej brakuje do perfekcji?

  5. tommyknocker Maj 19, 2015 @ 6:50 am #

    Książka jest dobra, ale rzeczywiście brakuje elementów zaskoczenia tudzież fabularnych twistów. Może w następnej książce autorka ‚rozwinie’ swoje możliwości..
    pozdrawiam 🙂

Trackbacks/Pingbacks

  1. Tydzień Blogowy #12 | Wielki Buk - Lipiec 11, 2015

    […] U Kacpra i Marty z Książkoholizmu czeka na Was „Miniaturzystka” Jessie Burton: TUTAJ […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: