Tytus Groan – recenzja & konkurs z Bonito.pl

30 Kwi

Tytus GroanTytuł: Tytus Groan
Autor: Mervyn Peake
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania polskiego: październik 2011
Stron: 544
Tytuł oryginału: Titus Groan
Tłumaczenie: Jadwiga Piątkowska

Wydawcy mają w zwyczaju zachęcać nas do sięgnięcia po konkretną powieść przywodząc inne, znane tytuły, które rzekomo podobne są do reklamowanego utworu. Przez takie zabiegi nasze oczekiwania są odmienne od tego co oferuje nam lektura i czasem nie potrafimy w pełni docenić czytanego utworu. W opisie recenzowanego dzieła, klasyfikowanego jako fantastyka, przytoczone zostają oczywiście dwa znamienite dzieła: Władca Pierścieni i cykl Ziemiomorze. Na szczęście wydawca jedynie wspomina o tych klasykach, stawia je na równi i nie stara się ich porównywać ani wartościować. Warto wspomnieć, że Tytus Groan swą premierę miał niemal 10 lat przed Władcą Pierścieni i ponad 20 lat przed Czarnoksiężnikiem z Archipelagu. Jak więc prezentuje się powieść Mervyna Peake’a, która może stawać na równi z tytanami fantastyki, czy jest to powieść, która zasługuje na miano klasyka fantasy? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

Na zamku Gormenghast niespodziewanie pojawia się nowy mieszkaniec, dziedzic tronu, 77. hrabia na zamku. Co więcej siostra hrabiego, Lady Fukcja staje przed wrotami do dorosłości, a Steerpike, młody, ambitny i przebiegły służący pragnie zmienić swoje życie i zdobyć znaczącą pozycję w hierarchii Gormneghast. Jest to zapowiedź zmian, jakie muszą na zamku nastać. Zapowiedź wydarzeń, które odmienią losy bohaterów. W takich można zamknąć wprowadzenie do fabuły powieści, lecz jest to zdradzenie zaledwie rąbka tajemnicy, którą przyjdzie nam odkryć podczas lektury. Peake wprowadza do powieści wiele postaci z których każda ma swoją historię, cel i motywację. I to właśnie na ich poznawaniu skupimy się w Tytusie…

Jak zapewne nietrudno wywnioskować, Tytus Groan to powieść oparta na bohaterach. Głównym punktem utworu są bowiem zachowania, emocje i przemiany, których doświadczają postaci. To zdarzenia napędzają bohaterów, a nie odwrotnie. Jest to bardzo ciekawy i ceniony przeze mnie sposób na kreowanie świata powieści. Przez taką formę utworu nie odczujemy elementów zbędnych, które stanowią akcję dla akcji, które mają wypełnić jedynie powieść i zniknąć bez konsekwencji. Fabuła pozwala również dokładnie poznać postaci, które są ekscentryczne, a wręcz dziwaczne. Dotyczy to zarówno ich dokładnie opisywanej aparycji i manier jak i uzewnętrznionych i nierzadko przerysowanych cech charakteru. Czasem można wręcz odnieść wrażenie, że bohaterowie to absolutni szaleńcy, oderwani od rzeczywistości, żyjący we własnym, zamkniętym świecie. Co istotne, tytułowy Tytus nie jest głównym bohaterem, lecz spoiwem fabuły, wszystkie wydarzenia mają bowiem jakiś związek z młodym hrabią. W powieści poznamy wiele równorzędnych postaci, które łączy miejsce zamieszkania – zamek Gormenghast, stanowiący centrum świata utworu.

Dużo żalu i cierpienia wylewa się z kart powieści, bohaterowie w większości są bowiem postaciami dramatycznymi, borykającymi się z różnorakimi problemami. Rodzina hrabiego ucieka od rzeczywistości. Nastoletnia Lady Fuksja, pragnie poszukiwać przygód i ucieka w świat wyobraźni. Lord Sepulchrave Groan, ojciec Fuksji, jako swój obiekt uwielbienia wybrał książki, i choć jest to zacna forma spędzania czasu, to ogranicza jego kontakty z bliskimi. Lady Gertruda, Pani na zamku, rozmawia jedynie z ptakami i stadem swoich białych kotów.

Pozostałe postaci również borykają się z problemami, niezaspokojonymi ambicjami i zawiściami. Wiele jest rywalizacji, niechęci, a także zazdrości między bohaterami. Powieść pełna jest personalnych konfliktów. Siostry Lorda Sepulchrave’a nie cierpią jego żony, pierwszy służący Lorda Groana wiecznie rywalizuje z szefem kucharzy. Taki stan rzeczy sprytnie wykorzystuje do swych niecnych celów nadzwyczaj ambitny służący Steerpike.

Głównym motywem, który łączy wszystkie postaci jest zamknięcie na świat i ludzi, oderwanie od rzeczywistości i zamknięcie się w swym własnej, zmyślonej krainie. Jest to powieść portret stosunkowo niewielkiej społeczności, która pozbawiona jest kontaktu z jakimkolwiek zewnętrznym środowiskiem. Dotyczy to zarówno mieszkańców samego zamku, jak i usytuowanych na przedzamczu dzielnic ludzi biednych – lepianek. Często pozbawieni są oni chęci życia, kontaktu z innymi osobami. Jest to dość smutny portret, poruszający problemy braku zrozumienia i miłości w życiu, zaściankowości, manipulacji i uciekania od własnych problemów.

Ważne w powieści jest również podjęcie tematu tradycji, konieczności przestrzegania jej i poddawania się kodeksom i prawom z przeszłości. Całe życie na zamku jest bowiem uregulowane przez różnego rodzaju przekazy i precedensy, których źródłami są księgi z historią Gormenghast. Czuć jednak, że coś w tym porządku się zmienia, Tytus, choć dopiero w wieku niemowlęcym, nie skory jest do ślepego podporządkowania się regułom i prawom.

Dla większości postaci powieść stanowi pewnego rodzaju preludium, ich losy dopiero zawiązują się, a kontynuację i rozwiązanie zapewne znajdziemy w kolejnych tomach. Trudno jest odgadnąć dokładną rolę w świecie poszczególnych postaci, a niektóre wątki pozostają nierozwiązane. Jako że jest to rozpoczęcie cyklu Gormeghast, zakończenie to typowy cliffhanger, co nie jest wielkim zaskoczeniem. Rozdział zostaje zamknięty, niewiele jednak się wyjaśnia, przez co czujemy nieodpartą chęć sięgnięcia po kolejny tom. A wszystko przez to, że w Tytusie… znajdziemy jedynie podsumowanie pewnego etapu życia na zamku. Nie jest to dzieło kompletne, czego oczywiście przed rozpoczęciem lektury należy się spodziewać.

W niewielu powieściach tak istotnym elementem jest samo miejsce akcji. W Tytusie… jednakże element ten jest szalenie ważny, a wszystko przez precyzję z jaką autor zabrał się za przedstawianie zamku. Peake kreuje niewielki przecież świat, lecz wypełnia go bogactwem płynącym z opisów niesamowitego i fantastycznego miejsca. Z jednej strony jest to pokaz wyobraźni, drzewa wyrastające poziomo ze ściany zamku, niezliczone korytarze, stada białych kotów zamieszkujące pokoje, to tylko wybrane atrakcje czekające czytelnika. Najbardziej jednak zachwyca pomysłowość, z jaką Peake opisuje miejsca z pozoru normalne jak sypialnie czy kuchnia, które wypełnia wspomnianymi wcześniej bohaterami. Potrafi on w tych całkiem typowych pomieszczeniach obudzić wyjątkowy klimat, wykreować ekscentryczne, nieprawdopodobne wręcz obrazy. W zamku Gormenghast nic nie jest bowiem takie jak można by sobie wyobrazić, a już na pewno nie przypomina znanej nam rzeczywistości. O tym jakim wizjonerem jest autor świadczyć może fakt, iż nie musiał on uciekać się do magii i nieprawdopodobnych, mitycznych elementów, lecz przetworzył to co zwyczajne i dobrze znane i wykreował nietuzinkowy świat fantasy.

Mervyn Peake eksperymentuje z narracją, co nie trudno zauważyć na kartach powieści. Spotkamy tutaj tak spektakularne modyfikacje jak wprowadzenie rozpisanego na kilka postaci strumienia świadomości, czy zmiana dynamiki opowieści poprzez zrezygnowanie z czasu przeszłego na rzecz teraźniejszego. Zauważalne lecz raczej subtelne różnice w prowadzeniu narracji widać pomiędzy praktycznie każdym z rozdziałów. Bohaterowie są specyficznie opisywani, czuć ich wpływ na budowę konkretnych scen, w których się pojawiają.

Warsztat Peake’a jest wyjątkowy nie tylko ze względu na narrację, jako malarz i ilustrator posiada on niezwykłą umiejętność opowiadania w sposób sugestywny i plastyczny. Znakomita część powieści to opisy, które dotyczą różnorodnych elementów świata. Portrety bohaterów i miejsc są w Tytusie Groanie absolutne i bardzo różnorodne. Autor skupia się na odmiennych szczegółach, przez całą powieść czuć świeżość płynącą z wizjonerskich relacji; oddziałuje na różne zmysły przywołując doznania wizualne, dźwiękowe, a nawet i zapachowe. Niewielu pisarzy potrafi kreować opisy tak wyraziste i żywe, zarazem nienużące i interesujące. Styl autora jest giętki i sprawdza się w we wszystkich sytuacjach, wprowadzane elementy nastrojowe, czy to wesołe, poważne, czy też groźne, są klimatyczne, pobudzają emocje, a także intensyfikują doznania i wrażenia płynące z kart powieści.

Tytus Groan to lektura zupełnie inna niż klasyki fantasy, obok których jest stawiana, lecz zdecydowanie zasługuje na miano literatury znakomitej i nieprzeciętnej. Jest to powieść wyjątkowa, choćby dlatego, iż przysparza nie lada problemów zwolennikom literackich szufladek gatunkowych. Nie jest to typowe fantasy, lecz trudno przypisać tenże utwór do innego gatunku, gdyż wymyka się ponad wszelkie miary i formy. Mervyn Peake stworzył dzieło, które broni się na każdym polu; styl, pomysł, wykonanie, wszystko stoi na najwyższym poziomie. Nie jest to klasyczna, epicka powieść przygodowa, w które dobro walczy ze złem, lecz niespotykanie kameralna fantastyka, pozbawiona magii, elfów i przepychu, osadzona w skromnym lecz szalenie rozwiniętym świecie, wypełniona ekscentrycznymi bohaterami. Niezwykłość powieści wynika zarówno z wykreowanego miejsca akcji oraz stworzonych postaci, które są wytworem fantastycznej wyobraźni autora jak i niespotykanego stylu autora. Pomimo niezbyt wartkiej akcji, powieść przyciąga, bohaterowie intrygują, a zdarzenia stają się wyjątkowo pasjonujące. Wszystko to zawdzięczamy nietuzinkowej umiejętności autora do kreowania plastycznych opisów, które brutalnie wdzierają się w wyobraźnię i pozwalają pokochać świat opowieści. Całość przekazana jest w formie dobrze przemyślanego, dynamicznego eksperymentu, okraszonego narracją zmieniającą swoje cechy w poszczególnych rozdziałach. Jest to materiał na długie analizy i dyskusje, bogactwo stylu jest bowiem niemożliwe do scharakteryzowania w tak krótkim tekście. Lecz, choć jest to utwór oparty na bohaterach i świecie przedstawionym, fabuła stanowi w tym przypadku bardzo udany wstęp do trylogii i zachęca do sięgnięcia po następne tomy. Zdecydowanie jest to powieść warta przeczytania, a więc i godna polecenia, choć dla oczekujących epickiej sagi fantasy może stanowić zawód. Warto więc otworzyć swój umysł na nowe doznania i dać się porwać tej jakże nietypowej fantastyce.

Moja ocena:
8/10

Kacper.

prezenty

KONKURS

Jeżeli czujesz się zachęcony do przeczytania Tytusa Groana, masz teraz okazję przygarnąć jeden egzemplarz recenzowanej książki (nie ten po recenzji oczywiście), prosto od Bonito.pl. Co trzeba zrobić? Wystarczy odpowiedzieć na proste pytanie i napisać, co już takie proste nie jest, ciekawą i kreatywną wypowiedź motywującą wybór. Wczuj się w rolę autora, ilustratora i malarza, daj się ponieść fantazji i pokaż, że również potrafisz malować słowem.

Aby wygrać książkę należy wykonać dwa bardzo proste zadania:

1. W komentarzu odpowiedzieć na pytanie – Jaki zamek uważasz za najpiękniejszy na świecie? Odpowiedź uzasadnij.

2. W tym samym komentarzu zostawić również swój adres e-mail.

Czas do końca dnia 07.05.2015

bonito.pl

Za książki dziękuję Księgarni Bonito.pl

Reklamy

Komentarzy 13 to “Tytus Groan – recenzja & konkurs z Bonito.pl”

  1. Lolanta Kwiecień 30, 2015 @ 8:31 pm #

    Zaintrygowałeś mnie. Będę miała na uwadze tę książkę przy następnych zakupach, bo wydaje się mocno dopracowana i oryginalna. Tylko, sko tak się kończy w zawieszeniu, to chyba trzeba będzie zakupić od razu wszystkie części 😉

  2. tanayah Kwiecień 30, 2015 @ 9:06 pm #

    O, to brzmi szalenie ciekawie! Szczególnie zaintrygowały mnie te plastyczne opisy różnych dziwaczności na zamku 😀 Hm, mam tom I. i III., wygląda na to, że muszę w miarę szybko dopaść drugi, bo skoro pierwsza część się tak ciekawie kończy to nie mogę zostać w zawieszeniu 😀

  3. Weronika Maj 1, 2015 @ 1:05 pm #

    Najpiękniejszy zamek na świecie? Trudne pytanie, jednak odpowiedź na nie przyszła mi dość szybko. Wybieram szklany zamek z serii ‚Szklany tron’ Sary J. Maas. Osobie, która czytała tę książkę moja odpowiedź może wydać się dziwna. Jest to miejsce pełne królewskich intryg, niebezpieczeństw, rządzone przez okrutnego króla. Jednak to nie zmienia faktu, że w mojej głowie szklany zamek wygląda po prostu bajecznie i przerażająco. Wystarczy sobie wyobrazić, że jest się kilkadziesiąt metrów nad powierzchnią ziemi i jedyne co cię dzieli od spadnięcia w przepaść to szkło. Grube, ale jednak szkło. A świadomość, że Celaenie Sardothien – najlepszej zabójczyni Aderlanu nie uśmiechało się do niego wejść tylko potęguje moją fascynacje. Szklany zamek w mroku wydaje się być zielonkawy, a cały świat wokół niego wygląda jakby był zahipnotyzowany jego blaskiem. Najbardziej zastanawia mnie jedno: jak można spać ze świadomością, że od upadku dzieli cię tylko ściana szkła? Niestety (a może i na szczęście?) nie będzie mi dane się o tym przekonać.

  4. Tumbelkowicz Maj 4, 2015 @ 1:00 pm #

    Najpiękniejszy zamek na świecie? W mieście Gniew znajduje się piękny zamek jeszcze z krzyżackiego pochodzenia. Znam ten Zamek od dzieciństwa i jest dla mnie wspomniem wielu wspaniałych zdarzeń. Poranek jest tak jak dzień z bajki, kiedy żółtawe słońce oświetla czerwone mury zamku, ogrzewa i wypełnia swym ciepłym blaskiem, wtedy zamek staje się najcieplejszym i najmilszym miejscem na ściecie. Lecz gdy zachodzi mrok i pozostają w zamku jednynie surowe pochodnie, na ścianach czają się duchy, czają się nasze małe koszmary i postaci których nie można okiełznać. Każda zbroja wydaje się ożywać i czekać na twe rozkazy, a miecze i szaty na ścianach wrecz cicho błagają o ponowny powrót do życia. Choć nie jestem tam na codzień, to ten zamek, ta magiczna atmosfera zawsze mi towarzyszy.

  5. Lolanta Maj 5, 2015 @ 12:00 pm #

    Najpiękniejszy zamek na świecie to ten z bajki Disneya „Piękna i Bestia”, gdzie jest taka cudna wielka biblioteka 😉

  6. Lenka ^^ Maj 5, 2015 @ 12:13 pm #

    Najpiękniejszy zamek na świecie to Jaskółcze Gniazdo na Ukrainie! Położony jest na klifie. Przecudny widok na morze! Będąc w środku pewnie ma się wrażenie unoszenia w powietrzu!
    magda.niska@interia.pl

  7. Sebastian Maj 7, 2015 @ 4:05 pm #

    Według mnie najpiękniejszym zamkiem na świecie jest Neuschwanstein, będący w Niemczech. Uroczo wygląda na tle śniegu. Mógłby zostać w nim zagrany niejeden film. Zdjęcie —–> http://www.jestpozytywnie.pl/najpiekniejsze-zamki-swiata/

    seba-cz99@wp.pl

  8. Paulina Maj 7, 2015 @ 9:09 pm #

    Nie widziałam tego zamku, bo jego odzwierciedlenia ukazywane w ekranizacjach i na obrazkach mnie nie interesują. Więc skąd wiem, że jest najpiękniejszy? Otóż tak naprawdę widziałam go. Oczami wyobraźni, oczami duszy. To pałac Królowej Śniegu stworzony przez Hansa Christiana Andersena. Ogromne, wieczne mury ze śnieżnych zasp, które nigdy nie stopnieją, wszędzie skrzący się lód. Nie ma dywanów, nie ma obrusów i serwetek – szron jest ich idealnym substytutem. I to przepiękne jezioro-zwierciadło na środku zamku… czy jakiś inny pałac może się poszczycić czymś takim?

    Możecie mi nie wierzyć, to może tylko moja wyobraźnia, ale tak rażąco zimnego piękna nie ujrzycie w niczym innym.

  9. Jakub Kowalski Maj 7, 2015 @ 9:59 pm #

    Czasem zastanawiam się gdy jestem smutny, gdzie chciałbym najbardziej przenieść się jeśli miałbym taką możliwość, do jakiego zamku, by znaleźć zamknięte w wieży szczęście, radość i zagubiony uśmiech, może do jednego z tych wykreowanych przez George R.R. Martina, o szorstkich murach, lodowatym powietrzu, które delikatnie zacina nam w twarz, i szczęku gołej stali, który słychać z każdego miejsca. Może chciałbym przenieść się do Zamku z powieści Spadkobiera z Kalkuty, pod koniec XVIII do angielskiego Bultonu, gdzie twardą ręką rządził pirat Giacomo Grelli udający przez wiele lat kogoś innego. Najwspanialsze bankiety, drogie trunki, mnogość bali i bankietów, w pobliżu obecność ogromnych połaci leśnych w których aż roi się od zwierzyny łownej, a cała posiadłość ciągnie się na wiele kilometrów. Może przeniósłbym się do Pałacu, książki, którą niedawno skończyłem czytać – Różanego Gaju autorstwa Doroty Gąsiorowskiej, Pałacu opuszczonego przed laty, zrabowanego na przestrzeni wieków, ale który wciąż pamięta czasy świetności, szlachetny dźwięki fortepianu na którym grała sama właścicielka Lucyna von Kreiwets, w którym ogrodach niegdyś rosły najwspanialsze róże na całym świecie, a ptaki śpiewając swe trele, radowały dusze mieszkańców, tworząc jedyną w swoim rodzaju melodię. I choć każda z tych lokalizacji, wydaje się niezwykła to sam chciałbym przenieść się do Hogwartu, fantastycznej szkoły autorska J.K.Rowling, zamku położonego nad brzegiem ogromnego jeziora o krystalicznej wodzie w której żyje tysiące magicznych istot, i Zakazanego Lasu, mrocznej puszczy mającej swe sekrety i tajemnice. Cudowne lekcje zielarstwa, sporządzania rzadkich eliksirów, rzucania zaklęć czy przemiany czegoś w zupełnie coś innego, sprawiające iż każdy kolejny dzień byłby mimo nawału zajęć, wyjątkową przygodą, którą przeżyć można raz w życiu. Latające po szkole duchy, ruszające się i rozmawiające obrazy, latające schody, mnogość korytarzy, tajemnych przejść, lochy, wieże czy sowiarnia, w której sowy odpoczywają po dostarczeniu poczty czekając na kolejną przesyłkę do zaniesienia i ogromna magiczna zapierająca dech w piersiach jadalnia – Wielka Sala, w której wiszące w powietrzu świece, sufit pokazujący niebo, i pyszne potrawy czekające tylko na ich zjedzenie. Wszystko to sprawia, że Zamek ten ilekroć tylko mam gorszy nastrój, króluje na liście moich podróży, wtedy sięgam do książek, które znam prawie na pamięć, które zawsze towarzyszyły mi gdy miałem zły humor, gdy w oku kręciła się łza, a serce płakało po kolejnym nieudanym związku, zawsze wtedy oczami wyobraźni przenosiłem się do Hogwartu, żyłem w Zamku, pełnym nie tylko magii, ale w którego czeluściach odnajdowałem zawsze to co akurat poszukiwałem, eliksir na uśmiech, zaklęcie na poprawę humoru, napar z idealnie wyważonych rozweselających żartów czy korytarze prowadzące do nowej przygody.

  10. 365dniwobiektywielg Czerwiec 14, 2015 @ 5:13 pm #

    Fajna okładka !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: