Sabriel – recenzja

12 Lu

Sabriel

Tytuł: Sabriel
Autor: Garth Nix
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania polskiego: listopad 2014
Stron: 360
Tytuł oryginału: Sabriel
Tłumaczenie: Ewa Elżbieta Nowakowska

O Sabriel pierwszy raz usłyszałam od znajomej blogerki książkowej. Opowiadała ona, że wiele lat temu, jeszcze w podstawówce, miała okazję poznać owy pierwszy tom opowieści o Starym Królestwie, a później słuch o serii zupełnie zaginął. Okazało się, że nakład wyczerpany, ostatni tom serii niewydany… Jak tutaj zdecydować się na zakup takiej wybrakowanej literatury? Na szczęście w zeszłym roku Wydawnictwo Literackie postanowiło jednak nadrobić to co rozpoczęli kilka lat temu. Seria o Starym Królestwie została wznowiona, a co więcej – niewydany nigdy po polsku tom nareszcie ujrzy światło dzienne. Mi na ratunek przyszła Księgarnia Bonito.pl, od której dostałam tę fantastyczną książkę do zrecenzowania. Jak mi się podobało?

Garth Nix to australijski pisarz literatury fantasy, urodzony w 1963 roku. Jest znany przede wszystkim z pisania powieści dla młodzieży. Oprócz przygód o Starym Królestwie wydał jeszcze dwie serie: Klucze do Królestwa, Siódma Wieża i kilka innych niezależnych książek.

Sabriel to zarazem tytuł pierwszego tomu serii o Starym Królestwie, jak i imię głównej bohaterki. Nastoletniej dziewczyny, której przeznaczeniem nigdy nie było być zwyczajną. Sabriel to córka Abhorsena, nekromanty, Pana życia i śmierci. Kiedy przyszła na świat jej przeznaczenie było już znane, wiadomo było bowiem, że pewnego dnia sama zostanie Abhorsenem. W dniu, kiedy jej ojciec polegnie w ostatniej walce.

Jak możecie się domyślać, taki dzień w życiu Sabriel w końcu nastąpił. Dostała wiadomość od ojca z zaświatów, że w Starym Królestwie dzieją się niedobre rzeczy. Umarli, spętani magicznymi więzami powstają z grobów, nikt nie potrafi nad nimi zapanować. Nie wie ona czy Abhorsen nie żyje, czy jedynie został wciągnięty w pułapkę zmarłych i jest uwięziony w krainie śmierci. Wraz z wiadomością bohaterka otrzymuje wyposażenie nekromanty, które w rodzinie przechodzi z pokolenia na pokolenie. Uznaje to za kolejny niedobry znak, bowiem tę magiczną broń Abhorsenów dostaje się w spadku po śmierci poprzednika. Musi natychmiastowo dorosnąć, przejąć obowiązki jedynego władcy zmarłych i wyruszyć na ratunek swojemu ojcu, póki jest jeszcze nadzieja na jego ocalenie.

Ostatnio przytrafił mi się okres w pracy, gdzie miałam dużo rzeczy do doczytania w domu (ustawę o odpadach znam już prawie na pamięć) i mało czasu na czytanie dla przyjemności. Nie poszło mi więc z książką tak szybko jak chciałam, ale za to cudownie potrafiła mnie wieczorem zrelaksować po ciężkim dniu. Przyznaję bez zawahania – Sabriel wciąga w całości!

Narrator w trzeciej osobie zaprasza nas w niezwykłą podróż po nieznanych jeszcze światach. Światach pełnych magii, dobrze znanej walki dobra ze złem, ale przede wszystkim jest to podróż po ziemi obfitującej zarówno w życie jak i śmierć. Autor pisze prostym w odbiorze językiem, który czyta się płynąc przez tekst. Nix stworzył bardzo ciekawe uniwersum, w które zagłębiamy się coraz bardziej z każdą kolejną stroną, ale poznajemy je w niezbyt szybkim tempie. Razem z nami zagłębia się w owy świat sama główna bohaterka. Wychowała się ona nie w Starym Królestwie, w którym toczy się akcja powieści a w Ancelstierre, które na pierwszy rzut oka wygląda jak nasz realny świat – tutaj prawie wszystko jest dla niej nowe. Poznamy zaskakujące nowe stworzenia, które ukryte pod mięciutkim futerkiem i fikuśnym ogonkiem potrafią naprawdę nieźle dać popalić nawet doświadczonemu nekromancie. W książce występuje całkowicie unikalny system magii oparty na znakach graficznych, którego nie spotkamy w tej postaci w innych lekturach. Wyjątkowe i zarazem nieurodzajne krainy, obfitują tutaj w zjawiska, jakie nie zawsze zachęcają do osiedlenia się na stałe. W tym całym surowym i przygnębiającym klimacie doświadczymy na szczęście nie raz i nie dwa – świetnie wyważonego humoru pisarza, szczególnie w wykonaniu towarzysza Moggeta. Sabriel poza odnalezieniem ojca przyświeca jeszcze jeden cel – nie może dać się zabić. Jeśli tak się stanie, bez Abhorsena Stare Królestwo na wieki zostanie zalane falą umarłych.

Nix zachwyca przede wszystkim świetnie poprowadzoną fabułą i pomysłowością, stworzony przez niego świat jest pełny charakterystycznych szczegółów. Urzekł mnie najbardziej swoją umiejętnością łącznia dwóch, zupełnie przeciwstawnych uniwersów. W zgrabny sposób splata teraźniejszość z przeszłością, gdzie najnowszej technologii wojskowej towarzyszą miecze i zaklęcia, a żywym bohaterom stawia się w walce umarłych przeciwników. Nie zabraknie Wam też pewnych nawiązań do starożytnych mitologii. Bo jak inaczej można odebrać rzekę ciągnącą umarłych na ostateczne unicestwienie niż nawiązanie do rzek Hadesu? Kolejną zaletą powieści są ciekawie skonstruowane postaci. Sabriel jest młodą, odważną dziewczyną, która stara się za wszelką cenę odnaleźć ojca. Targają nią silne emocje, ponieważ ojciec jest najważniejszą osobą w jej życiu i musi go ocalić. Jednak porównując ją do bohaterki pewnego gniota, o którym pisałam tutaj, na każdym kroku czuć, że Sabriel jest jeszcze niedoświadczona, popełnia błędy i uczy się na nich, nie czuje się wcale jak pępek świata i chętnie słucha rad swoich przyjaciół. Pępkiem świata jest za to Mogget! Kot, a właściwie jakaś pradawna bestia stworzona metodą wolnej magii (niesprecyzowanej przez Kodeks Magów), uwięziona w ciele małego sierściucha. Uwolniony Mogget potrafi siać prawdziwe zniszczenie. Niezwykle złożona postać, której nie można prześwietlić. Tak do końca nadal nie jestem pewna czy jest wspólnikiem Sabriel, czy zupełnie odwrotnie? Jednakże uwielbiam go. Wielbię jego arogancję, zarozumiałość, a nawet wygrzewanie brzuszka przy cieple ogniska – właśnie tak zachowywałyby się prawdziwe koty, gdyby mogły mówić!

Natomiast jeśli chodzi o słabsze strony książki to jednogłośnie, ową niechwalebną nagrodę wygrywa – walka dobra ze złem. Prosty pomysł, który niby zawsze się sprawdza i nie wychodzi na złe, ale… Znowu to samo. Wszystko, poza moim ukochanym Moggetem, jest do bólu dobre albo złe. Zabrakło jakiejś spektakularnej zmiany stron. Co by było, gdyby nagle Sabriel postanowiła zostać nekromantą rebeliantem? Gdyby napisać książkę z tej perspektywy? Oczywiście tylko gdybam, ale mogłoby być ciekawie. 😉

Podsumowując dobre fantasy, przy którym można całkowicie się odprężyć i zapomnieć o trudach dnia codziennego. Jeśli siedzicie w tych klimatach książkowych to powinno przypaść Wam do gustu. Jest jednak ale! Raczej myślę tutaj o młodzieży niż o wyjadaczach, którzy znają już wszystkie dzieła Tolkiena (włącznie z Silmarillionem) na pamięć, bo Wy raczej nie będziecie zadowoleni. Jeśli natomiast dopiero chcecie zacząć swoją przygodę z tym gatunkiem – też będzie pozytywnie. Nie ma tutaj nudy. Nie brakuje szybkiej akcji, wartościowych postaci, czy elementów zaskoczenia. Jeśli nie straszni są Wam umarli – dołączcie do kompanii Abhorsena i uratujcie Stare Królestwo, póki jeszcze jest szansa. Ja z chęcią zabiorę się za kolejne tomy i rozwieję moje wątpliwości względem koteczka. Zachęcam zatem szczerze do „wstąpienia” po swój egzemplarz do księgarni, poprzez banerek zamieszczony poniżej.

Moja ocena:
6+/10

Marta.

bonito.pl

Za książkę dziękuję Księgarni Bonito.pl

Reklamy

Komentarzy 7 to “Sabriel – recenzja”

  1. tanayah Luty 12, 2015 @ 12:39 pm #

    Wprawdzie czytałam już całego Tolkiena (a „Silmarillion” lubię chyba najbardziej), ale i tak chętnie sięgnę po „Sabriela”. Jakoś tak wyszło, że mam teraz „fantastyczny” miesiąc 😀

    • zajeckicajec Luty 12, 2015 @ 12:46 pm #

      Ale nie jesteś gikiem, który czytuje tylko fantasy! 😀

      • tanayah Luty 12, 2015 @ 1:13 pm #

        No nie, ja czytuję prawie wszystko 😀

  2. Lolanta Luty 12, 2015 @ 4:54 pm #

    W sumie, to mniej więcej tyle się spodziewałam. Fajne czytadło z kilkoma interesującymi elementami, ale… No właśnie ALE 🙂 Mimo to, pozostanie na mojej liście do przeczytania kiedyś 😉

    • zajeckicajec Luty 12, 2015 @ 9:18 pm #

      Jakbyś miała ochotę na lżejszą lekturę – nadaje się 🙂

  3. barwinka Luty 15, 2015 @ 11:06 am #

    Co jakiś czas wpadam na tę książkę w sieci, ale jakoś nie miałam okazji czytać jej recenzji. Szkoda, bo może szybciej bym się za nią zabrała. Z tego co piszesz, wynika, że to kawał dobrej literatury.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Stosik LUTY 2015 | książkoholizm - Marzec 2, 2015

    […] „Lirael” – Garth Nix.  Ostatnio mogliście przeczytać moją recenzję pierwszego tomu serii o Starym Królestwie. Było na tyle ciekawie, że pokusiłam się o zakup […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: