Chór zapomnianych głosów – recenzja

22 Sty

chór zapomnianych głosów

Tytuł: Chór zapomnianych głosów
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Genius Creations
Data wydania polskiego: grudzień 2014
Stron: 410

Remigiusz Mróz szturmem uderzył w polski rynek literacki. W ciągu zaledwie dwóch lat zdołał wydać pięć powieści i nadal nie zwalnia tempa, w przygotowaniu jest szósta publikacja. W grudniu 2014 nakładem wydawnictwa Genius Creations ukazał się Chór zapomnianych głosów, pierwsza w dorobku autora powieść z gatunku sci-fi. Mróz romansował ostatnimi czasy z historią, zmiana ta jest więc dość poważna, z niedalekiej przeszłości wyruszył w odległą przyszłość. Fantastyka naukowa, szczególnie w literaturze, opiera się często na skomplikowanym, złożonym świecie, którym żądzą wyszukane teorie naukowe. Jak wskazuje sama notka na okładce w Chórze… znaleźć mamy jednak akcję, elementy kryminału i horroru. Czy powieść ta jest więc klasyczną powieścią z nurtu sci-fi, czy jednak bardziej charakterystyczną dla autora powieścią sensacyjną? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

Gdzieś w odległych rubieżach kosmosu Håkon Lindberg, naukowiec pochodzenia skandynawskiego, budzi się z kriogenicznego snu… i od razu wie, że nic nie poszło zgodnie z planem. Pierwszą rzeczą jaką widzi są zmasakrowane ciała towarzyszy podróży. Szybko okazuje się, że prócz niego rzeź przeżył jeszcze tylko jeden członek załogi, muzułmanin pełniący rolę nawigatora – Dija Udin Alhassan. Co, a może kto i dlaczego doprowadził do takiej masakry? Czy ktoś przybędzie na ratunek? Czy jakiś byt poza ludźmi znajduje się we wszechświecie? Co czeka na nich w przestrzeni? Z tymi i wieloma innymi problemami zmierzyć się przyjdzie wyrzuconym w obce zakątki wszechświata bohaterom powieści.

Wprowadzenie w fabułę Chóru zapomnianych głosów niewiele mówi o powieści. Trudno jednak zdradzić coś więcej. Czytelnik sam musi poznać wszystkie zwroty akcji i doprowadzić dochodzenie do końca. Początkowo, choć akcja dzieje się na statku kosmicznym, poczujemy raczej klimat thrillera, z pewnymi elementami horroru. Grozę budzić będzie niewiedza, nazwał bym to horrorem potencjalnym. Wystarcza to do zbudowania klimatu. Im dalej w las tym więcej sci-fi. Mróz jednak nie bombarduje nas skomplikowanymi teoriami, pozostawia sprytne niedopowiedzenia i w prosty sposób przedstawia prawa rządzące światem. Unika tym samym niezrozumiałych wywodów i miałkich koncepcji. W kameralnej scenerii statku nie zostaniemy jednak na długo. Bezkres kosmosu zastąpią planety, zmiany czasu i przestrzeni. Warto mieć jednak na uwadze, że podchodząc do powieści jak do fantastyki można  nieco się zawieść. Jednakże ten priorytet sensacyjności gwarantuje rozrywkę również osobom, dla których powieści „hard sf” są nieakceptowalne. Ciężar powieści porównałbym z kryminałem, choć sama konstrukcja jest nieco inna, to na pewno czuć, że w tle wybrzmiewa echo dochodzenia. Mamy tutaj więc wzorowy mariaż stylów, który zapewnia dobrą rozrywkę różnym grupom odbiorców.

Jako, że mamy tutaj akcję i sensację, to warto zwrócić uwagę, iż sama fabuła jest wciągająca i poprowadzona konsekwentnie, bez zbędnych skoków w bok. Chór zapomnianych głosów określiłbym jako powieść filmową, moim  zdaniem jest to całkiem obiecujący materiał na scenariusz. Przez przesunięcie wagi utworu w kierunku intrygi możemy jednak poczuć niedosyt, niektóre treści zostały po prostu niewyeksploatowane, a wątki poboczne mają marginalne znaczenie. Chyba najbardziej zapadła mi w pamięć historyjka miłosna, która została na tyle słabo nakreślona i spłaszczona, iż wydała mi się po prostu banalna, a moment kulminacyjny dość śmieszny. Takich drobnostek znajdziemy podczas lektury więcej. Nie są jednak one na tyle poważne aby zatrzeć ogólne wrażenie, które wywarła na mnie powieść.

Nie da się ukryć, że Remigiusz Mróz ma niesamowity talent kreowania zawiłych intryg. Złożoność jest zdecydowanym plusem tejże fabuły. Trudno jest przewidzieć co i kiedy spotka sugestywnie nakreślonych bohaterów. Nie poznamy zbędnych informacji na ich temat, nie będziemy zagłębiać się w ich dzieciństwo czy doświadczenia z odległej przeszłości. Postaci są oparte na kilku cechach, które są niezbędne do wykreowania świata i ich charakteru. Wszystkie wprowadzane informacje mają swój cel. Osobiście bardzo lubię takie podejście i nie przepadam za pisarzami, którzy bombardują czytelników niepotrzebnymi, rozwiniętymi historiami.

Odniosłem wrażenie, że przez skupienie się na rozwoju akcji Mróz trochę zaniedbał świat powieści. Zabrakło mi opisów, które tchnęłyby życie w przedmioty i miejsca, które zawarte zostały w uniwersum. Kosmos, nieograniczona forma, którą wypełnić można wyobraźnią twórcy, nie porywa.  Zabrakło mi kropki nad “i”, dopełnienia kreowanych elementów, ich sprecyzowania i opisania. Autor pokazał ciekawe koncepcje, które jednak były mało szczegółowe. Niedomiar ekspozycji działa na niekorzyść świata, klimatu nie brakuje, nie jest on jednak zbyt gęsty. W ogólnym rozrachunku nie odczujemy zawodu, braki zauważymy w momentach wprowadzania nowości do świata. Zwykle dość słabo oddziałują na nasze zmysły. Na pytanie czy jest to wada powieści każdy musi odpowiedzieć samodzielnie.

Bardzo nie spodobała mi się polityka Genius Creations. Książka po grudniowej premierze była bardzo słabo dostępna, tak na prawdę można ją było kupić jedynie w sklepie wydawcy. Nie idźcie tą drogą! Rozumiem bojkotowanie praktyk niektórych molochów, ale żeby pod przykrywką takich haseł wyłączać powieść ze sprzedaży? Nie jestem przekonany takimi zagrywkami. Na szczęście od kilku tygodni książka jest bez problemu dostępna w większości księgarni, szkoda tylko, że dojście do tego stanu trwało ponad miesiąc, a premiera była tylko symboliczna…

Podsumowując, Chór zapomnianych głosów to stosunkowo lekkie sci-fi, które na myśl przywodzi filmy gatunkowe zza oceanu. Mamy tutaj 100% powieści sensacyjnej. Teorie naukowe (i ich interpretacje) nie stanowią podstawy utworu, ale są na tyle rozbudowane, iż pozwoliły na sprytne kreowanie świata powieści. Dzięki zręcznym zabiegom autora wszystkie elementy powieści są wiarygodne i logiczne, a samo uniwersum jest autentyczne. Nie zostało ono  jednak rozbudowane i wyraźnie wyeksponowane, a główny ciężar utworu spoczął na intrydze. Fabuła jest jednak perfekcyjnie skomponowana, zwroty akcji pojawiają się często i nagle, przez co czytelnik nawet przez chwilę nie czuje się zanudzony. Pozbawiona jest też ona zbędnych elementów, przez co tempo utworu jest niesamowite, autor dawkuje emocje, wprowadza nowe motywy i rozwija istniejące nie pozostawiając czasu na rozpracowanie kolejnych wydarzeń. Pomimo tego, że niektóre wątki mogą wydać się nieco płaskie i oklepane, nie można zaprzeczyć, że Remigiusz Mróz napisał świetną historię. Chór… jest solidną rozrywką, nie urzeka plastycznością czy mądrością, jednakże przyjemność z jaką czyta się tę powieść wszystko nam wynagradza. Osoby szukające w książkach fabuły będą zachwycone i już zaraz powinny pobiegnąć (albo kliknąć) po swój egzemplarz powieści. Nie oznacza to jednak, że pozostali czytelnicy będą nieusatysfakcjonowani. Z odpowiednim podejściem przy Chórze zapomnianych głosów spędzimy bardzo przyjemne chwile.

Moja ocena:
7/10

Kacper.

Advertisements

komentarzy 8 to “Chór zapomnianych głosów – recenzja”

  1. tanayah Styczeń 22, 2015 @ 9:57 pm #

    No to teraz czytajcie Parabellum 😀 Wygląda na to, że zawrotne tempo akcji to cecha charakterystyczna powieści Mroza.

    • wittkac Styczeń 22, 2015 @ 10:34 pm #

      Kiedyś… Czekam na dzień, w którym będę mógł powiedzieć, że wreszcie przeczytałem wszystko co przeczytać chciałem. Jak tak patrzę na moją półkę, mój czytnik, moje konto na LC i porównuję to wszystko z ilością czasu jaki poświęcić mogę na lekturę… może za jakieś 120 lat 😉

      • tanayah Styczeń 23, 2015 @ 8:55 am #

        Wiem, znam to 😀 Ale Parabellum czyta się piorunem, więc może uda Ci się jednak je wcisnąć bliżej niż za 120 lat 😀

  2. Bombeletta Styczeń 22, 2015 @ 10:23 pm #

    Przegodne sci-fi w wersji light 🙂

    • wittkac Styczeń 22, 2015 @ 10:37 pm #

      Dokładnie. Czyta się bardzo przyjemnie i szybko, więcej sci-fi pojawia się, gdy jesteśmy na tyle wciągnięci w fabułę, że nic nie jest w stanie nas zniechęcić.

  3. darkangelofrevolution Styczeń 23, 2015 @ 7:16 pm #

    Gdzie się nie obejrzę, to widzę recenzje książek Mroza. Chyba będę musiała w końcu coś przeczytać 🙂

  4. Nerw Słowa Marzec 4, 2016 @ 1:56 pm #

    Hm, a ja bym właśnie powiedziała, że opisy, choć minimalistyczne, były niezwykle sugestywne, szczególnie te z rozbebeszonymi flakami, przy których rzeczywiście miałam mdłości;-)

Trackbacks/Pingbacks

  1. Wiosenny Mróz w Poznaniu – relacja ze spotkania z autorem Kasacji | książkoholizm - Marzec 25, 2015

    […] światka polecaliśmy książki idealne do sprezentowania na święta. Kacper pisał też recenzję Chóru zapomnianych głosów i w sumie to byłoby na tyle, ale o tym autorze ciągle było gdzieś głośno (szczególnie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: