Nigdziebądź – recenzja

19 Sty

nigdziebądź

Tytuł: Nigdziebądź
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: Mag
Data wydania polskiego: wrzesień 2014
Stron: 368
Tytuł oryginału: Neverwhere
Tłumaczenie: Paulina Braiter

Neil Gaiman… Jak zapewne wiecie – mój ulubiony pisarz! Autor, który dotychczas najczęściej gości na moim blogu, a którego pierwszej powieści napisanej samodzielnie nie miałam jeszcze okazji poznać. Tak, wiem – wielki wstyd! Priorytetem moim było więc szybkie poznanie owej książki i możliwość taka pojawiła się przy okazji naszej nowej, szalenie ekscytującej współpracy z Księgarnią Bonito.pl, która udostępniła mi ową książkę do zrecenzowania. Za egzemplarz Nigdziebądź bardzo dziękuję!

Czy dostałaś kiedyś wszystko, czego pragnęłaś? I wtedy zrozumiałaś, że nie o to ci chodziło?

Akcja Nigdziebądź rozgrywa się we współczesnym Londynie. Dokładniej rzecz ujmując – w Londynie Nad i w Londynie Pod. Wszystko zaczyna się pewnego dnia, kiedy to nasz bohater Richard Mayhew przeżywa względnie, całkowicie zwyczajny dzień. Wraca z pracy, spotyka się z narzeczoną, idą wspólnie na bardzo ważne, biznesowe spotkanie w ekskluzywnym miejscu. Wydaje się, że wszystko idzie w jak najlepszym porządku, do czasu kiedy w drodze do restauracji spotykają brutalnie zranioną dziewczynę. Dziewczynę imieniem Drzwi, która wydaje się być niezauważona przez narzeczoną Richarda i zupełnie przeciwnie potraktowana przez niego samego. Mężczyzna jeszcze nie wie, że właśnie rozpoczął największą rewolucję swojego życia. Nie wie, że wkrótce zniknie z realnego świata, po to aby zaistnieć w zupełnie innym, nowym dla niego miejscu. W miejscu, w którym odegra niezwykle ważną rolę.

Jest to typowa powieść fantastyczna, w której Gaiman jak zwykle świetnie konstruuje przedstawiony czytelnikom świat nie zapominając o znakomitej eksploatacji tego świata poprzez stworzenie jego charakterystycznych elementów. O tej powieści rzec można, że stworzył on świat pod światem. Niewidzialny dla zwykłych śmiertelników i aż nazbyt widzialny i namacalny dla ludzi żyjących w Londynie Pod. Tam, gdzie nawet najzwyklejszy most potrafi zebrać swoje krwawe żniwa. W owym świecie nie brakuje magii, lecz nie takiej jaką znacie z książek o czarodziejach. Bystrego humoru czy ironii również znajdziemy tutaj pod dostatkiem. Poznajemy wielu ciekawych, nowych, nieraz niezwykle mrocznych i zaskakujących bohaterów. Szczególnie w pamięć zapadają nierozłączni Panowie Croup oraz Vandemar. Są oni mieszkańcami Londynu Pod, którzy prowadzą własny biznes. Specjalizują się w zastraszaniu, łamaniu kości, zadawaniu bólu i na końcu usypianiu. Tak na śmierć. To świat i bohaterowie grają w Nigdziebądź pierwsze skrzypce, bowiem przygody napotkane na drodze naszych bohaterów jedynie czasami szokują, a niektóre z nich pachną wręcz stęchlizną z szafy babci. Zrzucam to na karb niedoświadczenia pisarza – przypominam, że jest to jego pierwsza samodzielna książka. W każdej kolejnej napisanej przez niego historii, możemy poczuć że Gaiman czuje się coraz pewniej w swojej prozie. Nie czyta się tej pozycji z zaciśniętymi pięściami, nie pochłania się jej jednym tchem, jednak mimo wszystko książka w jakiś sposób, znany tylko Gaimanowi, hipnotyzuje.

Kto zna Gaimana doskonale wie jak wygląda forma jego wypowiedzi. Kto jeszcze nie miał okazji się zapoznać z jego twórczością, niech wie zatem, że jest u niego nowocześnie – dosyć potocznie, z bogatym zasobem słownictwa. Zarazem czuć, że brakuje tu pięknych literackich porównań, które mogłyby dać nam uczucie płynięcia przez książkę – brakuje jej nieco zgrabności. Czyta się bardzo szybko. Jest prosto, tak aby każdy czytelnik nie miał żadnych problemów z odbiorem owego dzieła. W moim odczuciu momentami było aż zbyt prosto, jakby książka była kierowana do nieco młodszego czytelnika.

Tekst ten pozwala dostrzegać rzeczy na co dzień niezauważone, a co więcej uczy je doceniać. Bardzo podobała mi się przemiana jaką można podczas lektury dostrzec w Richardzie. W jeden dzień jest on zwyczajnym korporacyjnym robaczkiem dbającym o okrągłą sumkę na koncie prezesa. W następny zaś prawdziwym mężczyzną stawiającym czoło ciężkim próbom stawianym przez los, które uwierzcie mi na słowo – nie należały do łatwych. A los jak wiadomo nie bywa ani łaskawy, ani sprawiedliwy. Przynosi chwile zwycięstwa, chwile trwogi, momenty w których myślimy, że udało nam się dopiąć swego i wtedy okazuje się, że wcale nie tego chcieliśmy… Okazuje się, że to była tylko rutyna. Richard chce koniecznie uciec od rutyny swojego życia, czuje że po swojej wielkiej przygodzie nie potrafi już normalnie żyć. Uważam, że książce zabrakło klamry, która spięłaby powieść w jedną spójną całość podsumowaną idealnie pasującym przesłaniem. Lecz tak to już bywa nieraz w książkach fantasy, że historia ma być tylko historią.

Podsumowując jest to powieść o pozornie zwyczajnym mężczyźnie, który za sprawą przypadku znajduje w sobie pokłady siły i odwagi, aby zmienić swoje życie na trudniejsze acz spełnione. Książka obfituje w mocne dialogi, ale posiada za to dosyć przeciętną fabułę. Trzeba jej oddać natomiast to, że klimat opowiadania wręcz wylewa się z jego kartek. Nie brakuje w niej magii. Czujemy, że podróżujemy razem z Richardem, Panną Drzwi i innymi postaciami niemalże u ich boku, patrząc na wszystko oczami kolejnego ich kompana. Napisana jest potocznym językiem, który nie sprawi nikomu problemu w odbiorze, a pozwoli odprężyć się po ciężkim dniu pracy – jest typową, przygodową książką fantasy, w którą zaangażować trzeba się chociaż odrobinę. Niestety w mojej opinii ciężko doszukać się przesłania. Lekturę tej pozycji polecam przede wszystkim ze względu na świetnie wykreowany świat oraz postaci, które są naprawdę cudownie, wielowarstwowo przedstawione. Warto poświęcić swój czas i poznać pierwsze dzieło tego jakże znanego na całym świecie autora.

Moja ocena:
7-/10

Marta.

bonito.pl

Za książkę dziękuję Księgarni Bonito.pl

Reklamy

Komentarzy 9 to “Nigdziebądź – recenzja”

  1. Lolanta Styczeń 20, 2015 @ 7:49 pm #

    Aktualnie, za Twoim fejsbukowym zawołaniem, by czytać w styczniu Gaimana, zabrałam się za czekające od dawna „Coraline and Other Stories”. „Nigdziebadz” tez jest w planie ale trochę później, bo przecież nie wszystko na raz 🙂 Ciekawa jestem jak mu poszedł ten debiut 🙂

    • zajeckicajec Styczeń 20, 2015 @ 9:09 pm #

      Nooo mi się nie podobało tak jak inne książki Gaimana i teraz mam ochotę przeczytać coś „bardziej dorosłego”, ale Gaiman jak to Gaiman i tak czaruje 😀

      • Lolanta Styczeń 21, 2015 @ 7:11 am #

        Karolina tez w sumie dla dzieci, ale baaardzo mi sie podoba. Za to dalsze opowiadania juz srednio i tez mam przesyt opowiesci dla dzieci. Bede musiala sobie zrobic dluzsza przerwe 🙂 A co „doroslego” bys polecila?
        U mnie czekaja „Anansi boys”. Czytalas moze?

      • zajeckicajec Styczeń 21, 2015 @ 10:24 am #

        „Chłopaków Anansiego” akurat nie, ale czeka już na półce 🙂 Za to na pewno mogę polecić „Amerykańskich Bogów”, których czytałam już daaawno temu i też muszę sobie przypomnieć. „Księgę cmentarną” też bardzo polecam, ale jest również dla nieco młodszego czytelnika, nie znaczy to jednak, że starszy nie doceni 🙂

      • Lolanta Styczeń 21, 2015 @ 3:24 pm #

        „Amerykańskich Bogów” czytałam. Kurcze, on prawie wszystko dla dzieci pisze :/

  2. Angie Wu Styczeń 21, 2015 @ 9:18 am #

    Kurczaki, za każdym razem, gdy sięgam po coś gaimanowskiego, nie mogę wyjść z podziwu nad jego niesamowitym talentem do wymyślania historii nie z tego świata, które wciągają do tego stopnia, że mogę darować sobie sen 😉 I ten nagłówek z Faktu: „Nie śpię, bo czytam Gaimana!” 😀

  3. barwinka Styczeń 21, 2015 @ 12:28 pm #

    Mało znam książek Gaimana, ale akurat tę czytałam. I jeszcze „Gwiezdny pył”. Przede mną sporo do nadrobienia 🙂

Trackbacks/Pingbacks

  1. Lolanta czyta | „Coraline and Other Stories” Neil Gaiman - Styczeń 31, 2015

    […] początku miesiąca, Marta z Ksiazkoholizm namawiała, by w styczniu czytać Gaimana. Długo w sumie nie musiała prosić 😉 (bo i tak go […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: