Sońka – recenzja

8 Sty

sońka

Tytuł: Sońka
Autor: Ignacy Karpowicz
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania polskiego: maj 2014
Stron: 208

Ignacy Karpowicz na dobre zagościł w czołówce współczesnych pisarzy polskich. Uznanie zyskał zarówno wśród krytyków jak i czytelników. Chwalony jest za bezkompromisowe podejście do pisania i ciekawy, świeży styl. Na mojej półce znalazły się dwie pozycje tegoż autora – nagradzane ości, oraz skromniutka pod względem objętości Sońka. Choć obie książki wydają się być bardzo ciekawymi pozycjami, to wybór padł właśnie na drugą z wymienionych. Tym sposobem przeniosłem się do niesamowitego świata, w którym nic nie jest takie proste jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Czy wojenny, kameralny utwór Karpowicza zachęci mnie do zapoznania się z pozostałymi powieściami autora? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią o Sońce.

Igor, znany i ceniony reżyser teatralny staje w środku nicości, jego samochód psuje się gdzieś na Podlasiu, w miejscu pozbawionym kontaktu ze światem za pośrednictwem współczesnych form komunikacji. Całkiem przypadkiem spotyka Sonię, staruszkę wyprowadzającą swoją podstarzałą krowę na popas. Kobieta zaprasza młodzieńca do swojego domu, raczy go mlekiem i stawą, a do tego niesamowitą opowieścią. Jak się okazuje, nie wiodła ona prostego i sielskiego życia, doświadczyła wiele bólu i cierpienia, żyła jedynie wspomnieniem pięknych chwil. Igor staje się powiernikiem historii Sonii, ale nie tylko jej słuchaczem. Jako wzięty, nowoczesny artysta nie może przepuścić takiej okazji, takiej inspiracji. Sam jednak musi zmierzyć się z własną tożsamością i siłą zasłyszanej historii.

W powieści poznajemy dwóch bohaterów, których historie rozgrywają się w różnych okresach czasu. Przeskoki pomiędzy współczesnością i historią są jednakże niezwykle płynne. Narracja jest nieco chaotyczna i pourywana, lecz nie jest trudno za nią nadążyć. Dodatkowo jest ona dynamiczna, a przez to jeszcze bardziej intrygująca. Początkowo poznawać będziemy historię opowiadaną przez tytułową Sonię, z czasem to jednak Igor zacznie przejmować rolę narratora i ingerować w świat i charakter opowieści. Zabiegi te powodują, że nie mamy pewności kto tak naprawdę opowiada i czy jest to jeszcze relacja, czy już interpretacja. Momentami możemy wręcz poczuć się jak w dramacie, a nawet na gotowej sztuce wystawianej na deskach teatru.

Sońka jest popisem możliwości Karpowicza, tworzącego swoje dzieło z najróżniejszych składników. I choć nie miałem styczności z innymi powieściami autora to już rozumiem dlaczego uznawany jest za jednego z najciekawszych polskich twórców. Warsztat pisarza pozwolił na stworzenie utworu nietypowego pod wieloma względami. Poetycki, wręcz magiczny klimat powieści zapewnia nietuzinkowe doznania już od pierwszej strony. Początkowo możemy poczuć się jak w baśni, która z czasem zaczyna okazywać się raczej antybaśnią. Brnąc dalej zauważymy też więcej eksperymentów autora. Zaczniemy lawirować pomiędzy epiką, a pozorem liryki i dramatu. Dla niektórych czytelników Sońka może okazać się dość trudną lekturą. Warto jednak dać Karpowiczowi szansę, przy odrobinie dobrych chęci możliwe jest bowiem zbudowanie całkiem solidnej konstrukcji z zaproponowanych elementów.

Koniecznie muszę również wspomnieć o języku, który w powieści jest po prostu zjawiskowy. Poetyckie fragmenty zostają przełamane kolokwialnymi stwierdzeniami. Karpowicz przez całą powieść zaskakuje, używa oszczędnego języka, oryginalnie konstruuje zdania i zestawia ze sobą sprzeczne formy i style. Mistrzowsko włada słowami, które kreuje i składa w fascynujące zwroty. Wykreowany świat nie rozpada się właśnie za sprawą tego cudownego języka, dzięki któremu autor unika patosu i banału, w który niestety popada część twórców starających się stworzyć dzieła na siłę poetyckie.

Jednakże nie tylko forma czyni Sońkę pozycją wartą uwagi. Sama historia przedstawiona na kartach powieści jest poruszająca i choć czas akcji osadzony jest częściowo w okresie okupacji, to jednak skłonny jestem stwierdzić, że nie jest to opowieść o wojnie. Poznajemy tragiczne losy rodziny z okupacją w tle bez przesadnego heroizmu i bohaterstwa. Przebija się tutaj zarówno miłość jak i cierpienie, ciepło miesza się z niezrozumieniem. Emocje nie są jednak podane wprost i są mocno spolaryzowane, często będziemy błądzić między skrajnościami. Dla wielu zaskoczeniem będą źródła tych emocji, ponieważ są one w Sońce nieszablonowe. Wszystko dlatego, że wróg nie jest taki oczywisty, a śmierć może okazać się wybawieniem.

Wydawać by się mogło, że to zdarzenia przeszłe grają pierwsze skrzypce w powieści, jednakże wraz ze zbliżaniem się do zakończenia utworu współczesny wydźwięk powieści zaczyna być coraz głośniejszy. Autor rozpoczyna od relacji, lecz następnie zaczyna zadawać pytania dotyczące tego jak właściwie opowiadać (o przeszłości). Rozważania te dotyczą zarówno samej treści historii i tego jak ją właściwie ją przekazać, nic bowiem nie istnieje bez formy, a wręcz jest przez nią szlifowane. Jest to szalenie aktualny temat, a zarysowany został w sposób intrygujący. Karpowicz nie daje jednak jednoznacznych odpowiedzi, a raczej każe nam, czytelnikom przemyśleć pewne kwestie.

Nie jest łatwo opisać w kilku zdaniach wszystko co znaleźć można w powieści Ignacego Karpowicza. Ta króciutka książeczka jest niezwykle sprzeczna. Z jeden strony jest krótka i prosta, a z drugiej obfita i złożona. Chłoniemy napisane przez autora słowa i angażujemy się emocjonalnie w jakże urzekającą historię. Do tego Sońka jest po prostu pięknie napisana. Karpowicz dysponuje wyjątkowo bogatym warsztatem i już od pierwszej strony powieści oczarowuje czytelników językiem i formą powieści, stanowiącymi genialne dopełnienie utworu. Nie trudno też jest dać się porwać magicznemu klimatowi opowieści, który dynamicznie rozwija się i zmienia. Na szczęście dla czytelników wszystkie zabiegi i środki stylistyczne są na tyle wyważone i przemyślane, że czytelnik nie gubi się między kartami powieści. Pod tym wszystkim kryje się bardzo poważna treść, która na pierwszy rzut oka zupełnie nie pasuje do tej nieco baśniowej formy. Nic nie jest jednak w Sońce takie proste. Choć wydawać by się mogło, że będziemy mieć do czynienia banalną, wojenną historią, Karpowicz serwuje nam niesamowite doznania. Na zaledwie dwustu stronach znajdziemy wiele ciepła, ale i cierpienia, wiążących się z opowiadaną historią, a także pytań, stanowiących drugie dno utworu. Werdykt nie może być inny. Sońka to dzieło znakomite, które powinno podobać się nie tylko krytykom, ale również publiczności. Ignacy Karpowicz udowadnia, że zasługuje na miejsce  w najwyższej lidze współczesnej literatury polskiej. Na spotkanie z Sonią Białą obowiązkowo udać się muszą czytelnicy lubiący poetyckie i nieszablonowe powieści. Przy czym polecam ją wszystkim, zdecydowanie warto się nią zainteresować. Tym bardziej, że można ją pochłonąć w jeden wieczór.

Moja ocena:
8/10

Kacper.

bonito.pl

Za książkę dziękuję księgarni bonito.pl

Advertisements

komentarzy 6 to “Sońka – recenzja”

  1. tanayah Styczeń 8, 2015 @ 5:26 pm #

    „ości” również są świetne, więc polecam Wam tę książkę 🙂

    Co do „Sońki”, jeszcze jej nie czytałam, ale na pewno to nadrobię, bo czytam wszystkie książki Karpowicza – po prostu lubię sposób, w jaki pisze.

    • wittkac Styczeń 11, 2015 @ 12:29 pm #

      „Sońkę” zdecydowanie warto przeczytać. Plus… jest króciutka, więc pochłania się ją szybciutko.
      Na pozostałe powieści Karpowicza też się skuszę, nie wiem tylko kiedy mi się to uda. Moja kolejka „do przeczytania” jest okrutnie długa.

      • tanayah Styczeń 11, 2015 @ 1:17 pm #

        Znam to, znam 😀 Jak by to powiedziała Marta – Karpowicz nie zając, nie ucieknie 😀

  2. przystanekretro Styczeń 9, 2015 @ 9:28 pm #

    Nie mogłam uwierzyć, że to Karpowicz, bo czytając Sońkę, byłam w świecie zdecydowanie innym niż w poprzednich powieściach autora. Jednak podobała mi się bardzo i uważam ją za dzieło znakomite. Mam na półce wszystkie książki Karpowicza, zaczęłam od Balladyn i romansów, choć ze wszystkich najbardziej zachwycił mnie Cud. Jest absolutnie genialny. Miłością do Karpowicza zaraziłam też moją mamę, jako pierwsze przeczytała ości, ale to Sońka właśnie podobała jej się najbardziej i zdecydowanie podziela ona Twoją opinię. A ja się do niej dołączam. Pozdrawiam!

    • wittkac Styczeń 11, 2015 @ 12:26 pm #

      W takim razie koniecznie muszę zabrać się za inne powieści Karpowicza. Ciekawe tylko kiedy znajdę czas na to wszystko 😉

Trackbacks/Pingbacks

  1. Matka Makryna – recenzja | książkoholizm - Październik 2, 2015

    […] i zrecenzować dwie z siedmiu wyróżnionych książek (dla przypomnienia kilka słów o Sońce i Drachu), lecz zapragnąłem powiększyć stosunek przeczytanych do nieprzeczytanych […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: