Spisek Tudorów – recenzja

9 Gru

Spisek Tudorów

Tytuł: Spisek Tudorów
Autor: C.W. Gortner
Wydawnictwo: Między Słowami
Data wydania polskiego: październik 2014
Stron: 352
Tytuł oryginału: The Tudor Conspiracy
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko

Dzisiaj proponuję Wam recenzję najnowszej książki C.W. Gortnera, który w Polsce osiągnął dość spory sukces. Bywa w naszym kraju, odpowiada na nasze wywiady, chętnie podpisuje egzemplarze swoich książek. Jest to moja druga przygoda z jego twórczością. Pierwszą przeżyłam jakieś 3 lata temu na wakacjach i przyznaję, że było to dla mnie zupełnie nowe odkrycie. Ostatnia Królowa okazała się być strzałem w dziesiątkę i po dziś dzień jestem pod jej ogromnym wrażeniem – polecam ową pozycję absolutnie wszystkim. Kiedy dowiedziałam się, że kolejna powieść Gortnera będzie miała w Polsce swoją premierę natychmiastowo wystosowałam do Wydawnictwa Między Słowami maila z prośbą o wysłanie książki. Prośba została bardzo ciepło przyjęta i oto jest moja recenzja.

Akcja powieści toczy się w Anglii, w XVI wieku, kiedy to na tronie zasiada Maria I Tudor, zwana później Krwawą Marią. Królowa zaprasza na dwór Anglii swoją przyrodnią siostrę (zapewne znana jest Wam historia Henryka VIII Tudora i jego sześciu żon) Elżbietę Tudor, ponieważ chce mieć ją i jej poczynania na oku swoim i swoich szpiegów. Elżbieta jest bowiem zagrożeniem dla korony, którą sama mogłaby przejąć, dopuszczając się niecnego czynu jakim jest zdrada. Szczególnie nieprzychylnie nastawiony do Elżbiety jest Simon Renard, cesarski ambasador oraz najbliższy doradca królowej Anglii. Próbuje on zjednoczyć katolicką Hiszpanię z Anglią po rozłamie kościelnym, uważa on siostrę monarchini za podłą, pogańską bestię, która posunie się do najgorszych czynów, aby te plany zniweczyć i zdobyć dla siebie koronę. Chce on za wszelką cenę dowieść zdrady Elżbiety, przeciwko Marii i wtrącić ją do Tower, skąd mało kto wychodzi o własnych siłach.

Głównym bohaterem jest Brendan Prescott, jeden ze sług Elżbiety. Sługa z ogromnym sekretem rodzinnym, którego nie będę Wam zdradzać. Kiedy Brendan dowiaduje się o niebezpieczeństwie wiszącym nad jego Panią postanawia natychmiastowo wyruszyć na dwór królewski. Przybiera pseudonim, pod którym wdał się już kiedyś w łaski samej królowej, ratując jej życie. Nie wie, że na dworze jego byt także jest w niebezpieczeństwie, odkrywa rzeczy, o których wolałby nigdy nie wiedzieć, spotyka osoby których nie chciałby poznać, zaznaje romansu, ogromnej straty i wielu innych doświadczeń. Wie jednak, że wolałby żyć spokojnym życiem wraz ze swoją ukochaną, z dala od dworskich intryg, ale jest w stanie dla swojej Pani zrobić wszystko.

Poprzednia lektura autorstwa Gortnera, przekonała mnie w tym, że przeczytam bez wahania każdą kolejną książkę jaką napisze ten Pan. Nawet jeśli na kolejnych nieco się zawiodę. Dokładnie jak w przypadku Spisku Tudorów. W tej powieści nie do końca otrzymałam to czego oczekiwałam. Moim największym zarzutem jest to, że poprzez wybranie Brendana Prescotta na głównego bohatera, główne dworskie wydarzenia przechodzą nam trochę koło nosa. Miałam wrażenie, że wszystkie historyczne, ciekawe i ważne sprawy toczą się gdzieś za ścianą, a my nie możemy do nich zajrzeć. Omija nas część wielkich dworskich balów, tajemnic skrywanych za drzwiami fundamentalnych komnat, szepty wypowiedziane przez osoby z najbliższego otoczenia samej królowej. Myślałam, że dogłębnie poznam otoczenie najważniejszych kobiet angielskiego dworu, że nie ominą mnie ich wewnętrzne dylematy, bo przecież o stosunkach Marii i Elżbiety można by napisać całkiem grubą książkę. Miałam po prostu nadzieję, że to któraś z sióstr będzie grała w powieści pierwsze skrzypce. Zamiast tego dostajemy wiele szczegółów szpiegowskiego i osobistego życia samego Prescotta, które najczęściej dzieją się poza murami zamku. Dla mnie są one średnio interesujące, bo skoro jest on postacią fikcyjną, cóż może wnieść do mojego życia wiedza o nim, kiedy chcę zaczerpnąć trochę prawdziwej historii?

Oczywiście nie mogę się przyczepić do warsztatu pisarskiego autora, bo przez jego książki dosłownie się płynie. Lektura jest napisana bardzo dobrym językiem i w takim stylu, że nie sposób pogubić się w przedstawionych wydarzeniach. Płynęłoby się jeszcze szybciej i jeszcze przyjemniej, gdyby sama treść książki wciągała z większą siłą. Zabrakło też odrobinę malowniczości jaka została tchnięta w karty Ostatniej królowej, w której możemy poczuć w ustach smak świeżo zerwanych owoców, dojrzewających w katalońskim słońcu. Bez tego przyznaję, że książka nie wywarła na mnie większych emocji. Była jak jedna z najzwyklejszych opowieści, które po przeczytaniu rzuca się w kąt i zapomina o lekturze. Jest bardzo dobra ze względu na warsztat pisarski, ale nieciekawa historia zaciera to dobre wrażenie. W mojej opinii może bardzo przypaść do gustu komuś kto nastawił się na sensację, a nie na historię.

Warto też zauważyć, że nie miałam pojęcia o tym, że jest to druga część serii Gortnera o Tudorach. Podobna szata graficzna – przecież to ten sam autor, podobnie tematycznie książki pisze. Mało zaakcentowane w opisie książki? Nie ma o tym ani słowa. Może po przeczytaniu pierwszej części, historia w świetle innych wydarzeń okazałaby się zdecydowanie ciekawsza. Całe szczęście, że można je przeczytać niezależnie, bo w przeciwnym wypadku dopiero mogłabym się czuć zagubiona. Mam poprzednią część na półce i sprawdzę ją pewnego dnia z ciekawości – jak zdążę zapomnieć co nieco z fabuły recenzowanej pozycji. Mam nadzieję że będzie lepsza, a wątki poznane w Spisku Tudorów nie sprawią, że książka niczym mnie nie zaskoczy.

Podsumowując książka jest całkiem dobra, ale nie jest rewelacyjna. Spodoba się raczej tym, którzy szukają szpiegowskiej przygody osadzonej w XVI wieku, niż tym którzy pragną pogłębić swoją wiedzę i zainteresowania historyczne z owych czasów. Ja znając Ostatnią królową tego samego autora, niestety nieco się zawiodłam, bo oczekiwałam od niej zbyt wiele. Miała to być kolejna doskonała książka, w której autor maluje piórem historię niczym najwybitniejszy malarz pędzlem. Macie ochotę na powieść historyczną, gdzie poznacie bliżej Marię i Elżbietę Tudor? Polecam Philippę Gregory.

Moja ocena:
6-/10

Marta.

Advertisements

komentarzy 5 to “Spisek Tudorów – recenzja”

  1. Lolanta Grudzień 9, 2014 @ 4:09 pm #

    Alez mi zrobiłaś chęć na Todorów 🙂 Tylko nie wiem od czego/kogo zacząć. Nie znam zupełnie Gortnera, a Philipe Gregory już od dawna mam w planie. Na dodatek, dwie godziny temu wróciłam z zakupów z „Wolf Hall” Hilary Mantel 😀
    Skoro interesuje cie tematyka, to polecam grupę na goodreads https://www.goodreads.com/group/show/9749-tudor-history-lovers
    Zawsze podpowiedzą coś ciekawego 🙂

    • zajeckicajec Grudzień 9, 2014 @ 4:19 pm #

      „Wolf Hall” mam w ebooku, lektura przede mną. A jeśli chodzi o Tudorów to zdecydowanie polecam Philippę 🙂

  2. barwinka Grudzień 10, 2014 @ 10:45 am #

    Wydaje mi się, że ta książka może mnie zainteresować. Książek stricte historycznych raczej nie czytam, ale takie, gdzie fabuła osadzona jest w czasach historycznych już są ciekawe.

  3. Marcelina Kwiecień 26, 2015 @ 2:11 pm #

    Książka jest naprawdę niesamowita, zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Jestem pełna podziwu dla autora, że udało mu się stworzyć tak dobrą powieść.

  4. Oliwia Kwiecień 27, 2015 @ 4:26 pm #

    Też miałam okazję czytać tę książkę. Przyznam rację, że jest bardzo dobrze napisana i wciągająca. Dawno nie miałam okazji czytać tak dobrej książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: