Sprawiedliwość owiec – recenzja

27 List

Sprawiedliwość owiecTytuł: Sprawiedliwość owiec. Filozoficzna powieść kryminalna
Autor: Leonie Swann
Wydawnictwo: Amber
Data wydania polskiego: 2006
Stron: 264
Tytuł oryginału: Glennkill. Ein Schafskrimi (tak, to jest niemiecki)
Tłumaczenie: Jan Kraśko

Podobno szał na owieczki był duży. Tak głosi okładka powieści, i pomimo, że jestem (niezbyt systematycznym) słuchaczem radiowej trójki, to jakoś „Sprawiedliwość owiec” umknęła mojej uwadze. Nawet sam tytuł nie zachował się w mojej pamięci, lecz kiedy już powieść wpadła w moje rączki to poczułem nieodpartą chęć zagłębienia się w lekturze. I to nie dlatego, że bestseller, ani że trójka i szał na owce. W opisie na rewersie książki znalazło się nawiązanie do „Folwarku zwierzęcego” i do „Wodnikowego wzgórza”, a to jest poważna sprawa i należy ją zbadać. Do tego zobowiązująco brzmiąca, druga część tytułu „Filozoficzna powieść kryminalna” i niesamowicie zachęcające pierwsze wersy przekonały mnie, że trzeba stać się częścią stada z Glennkill. I tym sposobem dość szybko przebrnąłem przez powieść. Co o niej sądzę? Zapraszam do zapoznania się z moimi przemyśleniami.

Powieść ma konstrukcję typową dla kryminału. Różni ją jednakże postać detektywa. Mamy bowiem trupa, jednakże okazuje się on pasterzem, którego zwłoki znajduje… jego stado owiec. Zwierzątka słusznie zauważają, że człowiek przebity szpadlem to nic naturalnego, nie jest to też choroba. Nie mogą liczyć na ludzi, ich pasterz przecież nie żyje. Postanawiają więc wziąć sprawy w swoje racice, rozwiązać zagadkę i zaprowadzić sprawiedliwość. Jak to jednak może się udać istotom, które nie potrafią komunikować się z ludźmi? Wiadome jest jedno, owieczki czeka przygoda życia.

Zawiodą się wszyscy, którzy w „Sprawiedliwości owiec” szukać będą podobieństw do Orwella czy Adamsa. Zdecydowanie nie jest to ta liga i nawet nie pretenduje do bycia utworem o takiej złożoności. Choć nie zabrakło w powieści pewnych przemyśleń egzystencjalnych to trudno przyrównywać ją do takich klasyków. Na szczęście przyzwyczaiłem się już do marketingu i zawsze z pewnym dystansem podchodzę do takich zapewnień w hasłach reklamowych. Dlatego też nie zaskoczył mnie fakt, że recenzowana książka była znacznie lżejszej wagi niżby to mogło się wydawać po przeczytaniu opisu. Oczywiście nie zabrakło tu pewnych przemyśleń i mądrości. Daleko jednak jest „Sprawiedliwości owiec” do traktatu filozoficznego. Nie należy jednak tego odbierać jako wady powieści bowiem już od pierwszych jej kart czuć, że nie pretenduje ona do bycia takim dziełem.

W powieści znajdziemy sporo humoru, który wynika głównie ze specyfiki stadka zwierzątek wokół którego zawiązana jest cała fabuła. Owieczki nie odbierają bowiem świata tak jak ludzie i ich percepcja jest znacząco inna niż nasza. Są one jednak bystre i potrafią główkować. Ich siła czerpie się też ze stadności. Przez to mamy tutaj wielu wełniastych bohaterów, których imiona ciężko było mi zapamiętać, ale taki już mój los, zawsze mam z tym problem. Owce w roli detektywów, są urocze, jednakże autorka jakby zbyt mocno żonglowała tym co poważne i humorystyczne. Z jednej strony mamy zabawne sytuacje, z drugiej jednak mówią o poważnych rzeczach. Może nie jest to wielką wadą powieści, ale nieco mi to przeszkadzało, szczególnie w ostatnich rozdziałach.

Leonie Swann nie zaproponowała niczego nowego, co więcej jakby sama nie udźwignęła swojego pomysłu. Dlatego „wykonanie” powieści zawodzi. Świat przedstawiony jest nie do końca wyeksploatowany, a niektóre wątki jakby na siłę trzymają się głównej fabuły. I choć nie znajdziemy tutaj żadnych poważnych błędów, to nie można powiedzieć, że jest to dobrze napisana powieść. Właściwie można określić warsztat pisarki jako poprawny, ale niewyróżniający. To samo tyczy się poprowadzenia akcji, która nie jest wyjątkowo zaskakująca i emocjonująca. Oczywiście pojawiają się ciekawe momentu, jednakże wszystko można określić po prostu jako przeciętne. Perypetie owieczek są dosyć płaskie i niewyszukane, postaci nakreślone są ciekawie, ale nie do końca wykorzystują swoje możliwości. Wszystko jest jakby na pół gwizdka, przez co czuć pewien niedosyt. Nie jest to jednak gorzki niedosyt, bo zapewniam że zabawa jest dobra.

Powieść zdecydowanie należy docenić za pomysł, który wyróżnia ją na tle innych bestsellerów. Naprawdę jest to jedna z ciekawszych koncepcji na fabułę. Choć zwierzęta już nie raz „żyły” w innych dziełach, to tutaj jest to pokazane jakby inaczej, świeżo i pomysłowo. Gorzej jednak z wykonaniem… Niestety forma zawodzi i to chyba najbardziej wpływa na moją ocenę „Sprawiedliwości owiec”. Nie chcę tutaj powiedzieć, że jest to jakieś nieudolne dzieło, daleki jestem od takiej krytyki. Czuć jednak pewne mankamenty, a przede wszystkim niedopracowanie i niewyeksploatowanie świata. W treść wkradł się również pewien chaos pomiędzy tym co poważne, a tym co zabawne, jednak nie uznaję tego za naganną wadę. Samą zagadkę, która w powieści kryminalnej stanowi najważniejszy element, oceniam na plus. Jest ciekawie i niesztampowo, a do tego całkiem… filozoficznie. Ocena jest więc dobra, ale nie rewelacyjna. Sięgnąć po owieczki jednak warto, są one bowiem niebywale sympatyczne i urocze, ostrzegam jednakże, że należy nastawić się na przyjemną i lekką lekturę, a nie na filozoficzne rozważania.

Moja ocena:
6/10

Kacper.

Reklamy

Komentarzy 8 to “Sprawiedliwość owiec – recenzja”

  1. barwinka Listopad 28, 2014 @ 9:49 am #

    Pomysł rzeczywiście ciekawy. Chciałabym przeczytać tę książkę ze względu na owce 🙂

  2. Monika Wróblewska Listopad 28, 2014 @ 2:08 pm #

    Fajny, zabawny kryminał 🙂 czytałam wiele lat temu i bardzo przypadł mi do gustu. Niestety druga część jakoś mi nie leży i do dziś jej nie skończyłam.

    • Truchło Listopad 28, 2014 @ 10:00 pm #

      Druga część jest powieleniem koncepcji pierwszej i dlatego traci swój urok. A co do samej „Sprawiedliwości owiec”, to byłbym mniej krytyczny niż autor recenzji. Mankamenty są, ale nie na tyle istotne, by eksponować je na pół relacji.

      • wittkac Listopad 30, 2014 @ 11:47 pm #

        Przyznaję się, jestem krytyczny. Trochę sobie ponarzekałem, ale 6 to przecież dobra ocena.

    • wittkac Listopad 30, 2014 @ 11:53 pm #

      Trochę boję się sięgnąć po kontynuację. I jak widzę moje obawy nie są bezpodstawne.

  3. siaczex Listopad 28, 2014 @ 9:45 pm #

    Ha, pomysł „niewyeksploatowany” co by było miejsce na drugą część 🙂
    A tak na serio to lekki komedio-kryminał – teksty na okładce i podtytuł (ta filozofia to tylko i wyłącznie wymysł polskiego wydawnictwa!) oszukują jak to często bywa.
    Mnie się podobało bardzo, bo uwielbiam motywy zwierzęce w literaturze, a w tym wydaniu mnie niezmiennie bawił (np. ten kult „trawy”, który okazuje się koniec końców dość wieloznaczny), a i nawiązania do innych dzieł literackich stanowią frajdę.

    • wittkac Listopad 30, 2014 @ 11:49 pm #

      Owieczki dostarczają przedniej zabawy. Trzeba jednak podejść do powieści z dobrym nastawieniem, można się nieco przeliczyć przez te wszystkie „chwyty marketingowe”.

  4. daftcount Listopad 29, 2014 @ 9:39 am #

    Ciągle przede mną…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: