Londyn NW – recenzja

16 Wrz

Londyn NWTytuł: Londyn NW
Autor: Zadie Smith
Wydawnictwo: Znak
Data wydania polskiego: maj 2014
Stron: 400
Tytuł oryginału: NW
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Zadie Smith, niezwykle utalentowana, brytyjska pisarka długo kazała swoim fanom czekać na nową powieść. Od ukazania się „O pięknie” minęło już przecież sporo czasu. Co ciekawe, przerwa, którą zrobiła sobie Smith trwała znacząco dłużej niż okres pomiędzy wydaniem jej poprzednich trzech powieści. Nie dziwi więc fakt, że nowa publikacja wywołała niemałe poruszenie na rynku. Trudno byłoby przeoczyć premierę „Londyn NW”. Głośno było o niej w mediach, a i zakup książki w promocji nie należał do trudności. Co ciekawe jeszcze zanim sięgniemy do lektury dowiadujemy się, że jest to inna Zadie Smith niż poprzednio. Trudno będzie mi jednak oceniać „Londyn NW” bez odniesień do poprzednich powieści autorki, które wywarły na mnie pozytywne wrażenie. Jak więc wypada najnowsze, (podobno) dojrzałe dzieło tej znakomitej brytyjskiej pisarki? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

Warstwę fabularną powieści stanowią historie kilku trzydziestokilkoletnich londyńczyków. Częściowo wiąże ich znajomość, jednak najistotniejszym punktem wspólnym jest ich pochodzenie. Wychowali się oni w niezbyt przyjaznej dzielnicy, ich dzieciństwo nie było sielskie i bezproblemowe, a w dorosłym życiu muszą zmagać się z problematyczną teraźniejszością i demonami przeszłości. Na kartach powieści poznajemy dwie przyjaciółki z dzieciństwa – Leah i Natalie, których drogi i poglądy nieco się rozeszły, Felixa, który ostatecznie próbuje wyjść z nałogu czy Nathana, narkomana żyjącego na ulicy. W powieści tej niemniej ważny jest też bohater tytułowy – Londyn, ale nie ten z widokówek i wakacyjnych zdjęć. Mamy tutaj bowiem obraz Londynu z problemami, odarty z zabytków, muzeów i osobistości, bardziej prawdziwy niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Tematyka poruszana przez Smith nigdy nie jest łatwa. Autorka lubi stawiać egzystencjalne pytania i nie inaczej jest w jej najnowszej powieści. Czytając „Londyn NW” zostaniemy skłonieni do refleksji na temat celowości naszych działań i wyborów, własnej tożsamości i przynależności do pewnych grup społecznych czy tolerancji. Smith nie daje nam jednak prostych odpowiedzi i wyjaśnień. Jest to bardzo ciekawe podejście, tym razem jednak mam wrażenie, że nie do końca zdało egzamin. Bohaterowie i ich problemy przedstawione w utworze nie są novum w literaturze i raczej nie poczujemy się zaskoczeni tematyką „Londyn NW”. W poprzednich powieściach styl Smith był dowcipny i kontrastował z poważną treścią zawartą w utworach, jednak tym razem autorka zdecydowała się zachować pełną powagę. Zrezygnowała ona z charakterystycznego dla siebie humoru i ironii, czasem przybierającego wręcz formę groteski. Czy efekt jest imponujący? Moim zdaniem nie. Poprzednie dzieła autorki charakteryzowała pewnego rodzaju lekkość, która pozytywnie wpływała na odbiór treści. W najnowszej powieści brytyjskiej pisarki tejże lekkości nie ma, momentami można poczuć się przytłoczonym. Mi poważna Smith nie odpowiada.

Nie ulega wątpliwości, że warsztat pisarski jest ogromnym atutem autorki. Nie tylko potrafi ona bardzo zręcznie zmieniać styl wypowiedzi, zgrabnie łączy też różne style ze sobą. Sam język powieści jest perfekcyjny i trzeba to Smith oddać – pisać naprawdę potrafi. Wyraźnie czuć tutaj chęć eksperymentowania, każdy rozdział napisany jest bowiem w inny sposób. Niestety, choć sam pomysł jest bardzo ciekawy, nie do końca mi on odpowiadał i, choć bardzo bym chciał, nie mogę zakończyć tego akapitu samymi pochwałami. Zdecydowanie in minus odebrałem formę pierwszego rozdziału powieści. Pourywane zdania, które reprezentować miały dialogi i myśli bohaterów, tekst ułożony w kształt ust czy drzewa, to tylko część utrudniających odbiór zabiegów stylistycznych zastosowanych przez autorkę. Pierwszy rozdział był dla mnie na tyle męczący, że czytałem go dłużej niż pozostałą część powieści. Specyficzny był również rozdział składający się ze stu osiemdziesięciu pięciu krótkich podrozdziałów, z których część stanowiło zaledwie jedno bądź kilka zdań. Mnogość informacji w nim zawarta i pewne przeskoki czasowe mogą stanowić niemałą przeszkodę dla czytelnika.

Najnowsza powieść Zadie Smith wywołuje u mnie dość ambiwalentne odczucia. Z jednej strony interesują mnie tematy podejmowane przez autorkę, z drugiej natomiast nie do końca przekonuje mnie ich rozwinięcie. Doceniam niezwykle bogaty i zróżnicowany warsztat pisarki, ale nie jestem do końca przekonany ogólną formą powieści. Do tego zupełnie nie podobały mi się dziwaczne zabiegi redaktorskie umieszczone w kilku miejscach tekstu. „Londyn NW” nie wywiera na mnie jednak jednoznacznie pozytywnego czy negatywnego wrażenia. Ubolewam nad tym, że bohaterowie są tak bezbarwni. O takich ludziach napisano już naprawdę wiele, a opisani przez Smith mieszkańcy Londynu nie są w nietuzinkowi. Najbardziej wciągnęła mnie historia Felixa, która dodatkowo wydawała mi się najbliższa stylowi autorki z poprzednich powieści. Pozostałe historie były dla mnie nieco męczące, co wynikało również z zastosowania bardzo specyficznej formy opowieści. Urywane zdania i myśli, krótkie podrozdziały i akapity, wszystko to spowodowało, że nie udało mi się poczuć bohaterów. Sam Londyn zaś nie porwał mnie na tyle aby zrekompensować mi te braki. Zabrakło mi również błyskotliwych i wymownych dialogów oraz charakterystycznej ironii, obecnych w poprzednich powieściach autorki. Trudno jest mi zachwalać „Londyn NW”, ale daleki też jestem od jej krytykowania. Nie jest to powieść nowatorska ani odkrywcza, nie wprowadza też nowego spojrzenia na podejmowane tematy. Z punktu widzenia warsztatu i pomysłowości jest ona za to bardzo interesująca. Jednakże szczerze i zdecydowanie polecam poprzednie powieści Zadie Smith, a więc „Białe zęby” i „O pięknie”.

Moja ocena:
5/10

wk.

Reklamy

Komentarzy 10 to “Londyn NW – recenzja”

  1. tanayah Wrzesień 16, 2014 @ 2:14 pm #

    Czytałam „Białe zęby” Zadie i bardzo mi się podobały. „Londyn NW” mnie ciekawi, więc gdy tylko pojawi się w bibliotece to po niego sięgnę, by sprawdzić czy zgodzę się z Twoją opinią 🙂

    • wittkac Wrzesień 16, 2014 @ 6:47 pm #

      Moim zdaniem „Londyn NW” jest pewnego rodzaju krokiem w tył względem poprzednich powieści Smith. To całe eksperymentowanie uchodziłoby debiutantowi, ale akurat ta autorka znana jest ze swojego stylu i troszkę szkoda, że próbuje od niego uciekać.

      • tanayah Wrzesień 16, 2014 @ 7:48 pm #

        To nie zmienia faktu, że książka mnie bardzo ciekawi i muszę się sama przekonać czy taka Zadie z „udziwnieniami” przypadnie mi do gustu 🙂

  2. Klaudyna “Futbolowa” Maciąg Wrzesień 16, 2014 @ 4:03 pm #

    Mimo wszystko chciałabym dać jej szansę. Nie miałam jeszcze okazji przekonać się, jak wygląda styl i warsztat tej autorki, a wiele osób naprawdę ją chwali. Nawet jeśli sama opowieść wypada słabiej w Twoich oczach, myślę, że dla autorki warto spróbować. No i tematyka mnie interesuje, a to już coś 🙂

    • wittkac Wrzesień 16, 2014 @ 6:36 pm #

      Nie było moim zamiarem zniechęcać do „Londyn NW”. Nie jest to na tyle zła powieść, żeby ją w jakiś sposób piętnować. Jednakże mam wrażenie, że lepiej jednak sięgnąć po „Białe zęby” lub „O pięknie”.

  3. barwinka Wrzesień 16, 2014 @ 4:20 pm #

    Miałam styczność jedynie z „białymi zębami” i dobrze wspominam tę książkę. „Londyn…” również chciałabym przeczytać żeby porównać wrażenia.

    • wittkac Wrzesień 16, 2014 @ 6:45 pm #

      Przeczytać można, jednak moim zdaniem powieść jest przeciętna, a szum medialny zbudowany wokół niej był nieco na wyrost.

  4. giera Wrzesień 16, 2014 @ 7:05 pm #

    jestem ciekaw tej książki. od jakiegoś czasu przymierzam się do kupna. choć nie przepadam za Z.S. czytałem „O pięknie” i „Białe zęby” – właściwie czytadła.

    • wittkac Wrzesień 16, 2014 @ 8:14 pm #

      Smith para się literaturą, którą można określić jako obyczajową. Może nie jest to jakaś górna półka, ale przynajmniej nie jest pretensjonalna.
      Za to „Londyn NW” różni się od poprzednich powieści autorki i trudno przewidzieć czy się komuś spodoba.

  5. Joanna Stoczko Wrzesień 19, 2014 @ 6:30 pm #

    Kurczę, a tak chciałam zapoznać się z tą pozycją. Teraz nie jestem do końca przekonana czy to dobry pomysł. Chyba jednak najbezpieczniej będzie sięgnąć po inne książki autorki, a do „Londymu NW” pomału dojrzewać 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: