TOP 10 – Ulubione filmy (wk)

12 Wrz

Bez tytułuTOP 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji – w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

W tym tygodniu, to znów ja mam przyjemność ułożyć własny ranking. Tym razem nie będzie on dotyczył literatury, lecz innej dziedziny kulturalno-rozrywkowej, a mianowicie filmu. Przyznaję, że film jest moją wielką pasją. Ośmielę się powiedzieć, że nawet większą niż literatura. Będzie to ranking moich ulubionych filmów, a nie jak w przypadku książek, najważniejszych filmów w moim życiu. Tych najważniejszych nie dałbym rady zmieścić nawet w TOP 20. Skupiłem się więc na produkcjach, które po prostu lubię najbardziej i do których najchętniej wracam. Znowu nie było łatwo się zdecydować, ale tym razem nie będę oszukiwał, będzie dziesięć tytułów z sześciu różnych krajów (powiedzmy). Będzie dziesięciu różnych reżyserów i tylko jedna adaptacja. Zapraszam!

Trzy kolory„Trzy kolory” – Krzysztof Kieślowski

Najwspanialsza trylogia filmowa jaka powstała w historii kinematografii. Absolutnie fantastyczne filmy, każdy opowiadający zupełnie inną historię. Wspaniały symbolizm, mistrzowski język filmowy. Niesamowity pomysł na połączenie nazwy, tematyki i symboliki. Kino raczej trudne i nie przez wszystkich lubiane, jednakże dla mnie bezdyskusyjnie są to trzy arcydzieła. Jeśli miałbym wybrać ulubiony film z trylogii to… nie będę pewnie oryginalny i wybiorę oczywiście „Czerwony”.

„Osiem i pół” – Federico FelliniOsiem i pół

Klasyka. Fellini. Muszę pisać coś więcej? Dobra, jednak muszę. Dla niektórych filmy bez koloru i z przedostatnią cyfrą 6 w dacie produkcji nie są zachęcające. Nie ma się co jednak łamać. Może i stare, może i ogląda się trudno, może i niezbyt porywające technicznie, ale tak naprawdę czy to się w filmie liczy? Moim zdaniem produkcja ta nie starzeje się dzięki uniwersalnej treści i wspaniałemu językowi filmowemu Felliniego. Ileż dzisiejsza kinematografia zawdzięcza temu Panu.

Dzień Świra„Dzień Świra” – Marek Koterski

Moim zdaniem najlepszy polski film ostatnich 20-30 lat. Niesamowity pomysł, niesamowite wykonanie, Marek Kondrat i trzynastozgłoskowiec! Prawdziwy dramat podany w formie niezwykle błyskotliwej komedii. Ale cóż pozostaje nam innego niż śmiać się z własnych wad? Od czasu tego dzieła niewiele działo się na rodzimym podwórku filmowym. Przy czym jest to raczej materiał nieeksportowy, trudno byłoby przetłumaczyć, ale przede wszystkim wytłumaczyć „o co tutaj właściwie chodzi” cudzoziemcom.

„Sens Życia wg Monty Pythona” – Terry Jones i spółkaSens Życia

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć pełnometrażowych produkcji legendarnej grupy z Wielkiej Brytanii. Dla mnie absolutnie jest to ich najlepsza produkcja, podejmująca chyba najpoważniejsze tematy. Jest to też w pewnym sensie podsumowanie ich wieloletniej pracy scenicznej. Panowie nie uznawali żadnej świętości i w tym filmie czuć to chyba najmocniej. Plus jeszcze ta niemożliwa do zapomnienia sekwencja w restauracji, rewelacja!

Dogville„Dogville” – Lars von Trier

Najbardziej kontrowersyjna pozycja w moim rankingu. Jedni Triera kochają, inni nienawidzą. Niektórzy uważają go nawet za największego oszusta współczesnego kina. Ja się z takim stwierdzeniem kompletnie nie zgadzam. Dla tego Pana miejsce w TOPce było gwarantowane. Oczywiście nie podoba mi się wszystko co popełnił w swojej karierze, jednak kilka filmów jest szalenie dobrych. Nie mogłem się zdecydować, który jego film tutaj zamieścić. Padło na chyba najbardziej specyficzny. Słyszałem nawet, że nie jest to film tylko teatr męczący widza przez prawie3 godziny. Dla takiego zakończenia jednak warto się pomęczyć!

„Pulp Fiction” – Quentin TarantinoPulp Fiction

Kultowe dzieło amerykańskiego reżysera samouka, którego nazwisko jest wręcz marką i często stanowi narzędzie marketingowe. Przy tworzeniu tego rankingu „Pulp Fiction” często wypadało z mojego roboczego zestawienia by do niego ostatecznie powrócić. Jeszcze kilka lat temu nie zastanawiałbym się nawet i wstawił tenże film na czołowe miejsce. Jestem jednak już mocno zmęczony samym filmem i całą otoczką wokół niego zbudowaną. Raczej już do niego nie wracam. Jest dla mnie byt silnie eksploatowany. Już nawet parówki stylizowały się na Vincenta i Julesa… Nie mniej z sentymentu nie mogłem „Pulp Fiction” pominąć.

Fargo„Fargo” – Ethan i Joel Coen

W rankingu nie mogło zabraknąć jedynego w swoim rodzaju duetu scenarzystów i reżyserów. Do końca nie mogłem zdecydować się czy postawić na „To nie jest kraj…” czy jednak na „Fargo”. Oba filmy są bowiem niesamowite. Ostatecznie wybrałem chyba najbardziej antyamerykański z filmów niezrównanych braci Coen. Siłą „Fargo” są narracja i dialogi. Zdecydowanie nie jest to dzieło oparte na fabule. Film jest szalenie gorzki, pomimo charakterystycznego dla twórców czarnego humoru, którym okraszone jest dzieło. Na wielką pochwałę zasługują też aktorzy, którzy stworzyli bardzo ciekawe i wymowne kreacje. I to słynne „Yeah”.

„Trainspotting” – Dany BoyleTrainspotting

Nie da się ukryć, że kino autorskie pociąga mnie najbardziej. Jest to jedyna adaptacja filmowa w moim zestawieniu. Powieści jednakże (jeszcze) nie czytałem i trudno mi ocenić ten film w kategorii ekranizacji. Oceniając jednak jako samodzielne dzieło jest rewelacyjnie. Mimo otoczki zbudowanej wokół tego filmu, jest to zdecydowanie ciężki dramat. Na pochwałę zasługuje tutaj przede wszystkim praca reżysera. Danny Boyle zawsze wykonuje swoją robotę perfekcyjnie, a w tej produkcji wspiął się na wyżyny swoich możliwości. Mam jednak wrażenie, że film ten został nieco przyćmiony przez inne produkcje dotykające podobnej problematyki i po tych wszystkich latach nie wzbudza już tak silnych emocji jak dawniej.

Amores Perros„Amores Perros” – Alejandro González Iñárritu

Przedostatnia pozycja jest w pewnym sensie klamrą tego zestawienia. Alejandro González Iñárritu nie kryje bowiem, że jest pod dużym wpływem filmów Krzysztofa Kieślowskiego. Filmy meksykańskiego reżysera opowiadają z pozoru proste historie, zawierają jednak ogromny ładunek emocjonalny. I to właśnie te emocje są tak ogromnym atutem „Amores Perros”, filmu który urzekł mnie swoim meksykańskim klimatem (dlaczego w polskim języku tak trudno wyróżnić miasto Meksyk?). Zdecydowanie jest to mój ulubiony film tego autora i polecam wszystkim widzom lubiącym spokojne i refleksyjne kino!

„Mary i Max” – Adam ElliotMary i Max

Jako prawdziwy fan animacji nie mogłem pominąć w moim zestawieniu produkcji nieaktorskiej. Wybór pada na uroczy film „Mary i Max”, słodko-gorzką historię dotykającą poważnych problemów. Historia opowiedziana w filmie jest szalenie ciekawa. Dodatkowo wspaniała jest sama animacja. Plastelinkowy świat jest cudownie wykreowany i przedstawiony. Adam Elliot wykonał fantastyczną robotę i stworzył film magiczny. Wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji zobaczyć gorąco polecam ten nietuzinkowy film.

A jaki jest Wasz gust filmowy? Zapraszam do dyskusji.

wk.

Reklamy

komentarze 3 to “TOP 10 – Ulubione filmy (wk)”

  1. Niepoprawna marzycielka Wrzesień 12, 2014 @ 12:54 pm #

    Moje ulubione filmy:
    1. Między piekłem a niebem – Robin Williams, Cuba Gooding Jr w głównych rolach. Postać grana przez tego pierwszego, Chris Willsen jest lekarzem i mieszka z żoną i dwójką dzieci w pięknym domu. Pewnego tragicznego dnia giną ich dzieci a niedługo później ginie sam główny bohater. Trafia do nieba, które wygląda tak, jak namalowany przez wdowę po nim, obrazie. Niedługo później dowiaduje się, że jego żona popełniła samobójstwo i trafiła do piekła. Chris postanawia ją stamtąd uwolnić a przy okazji w zaświatach odnajduje swoje dzieci. Na początku filmu jest, że powstał na podstawie jakiejś powieści ale niestety nie pamiętam jakiej ale pamiętam, że nigdzie nie mogłam jej znaleźć.

    2. Requiem dla snów – film o trójce przyjaciół (w tym jedna para ze sobą związana), uzależnionych od narkotyków. Baaardzo mocny film pod względem psychologicznym. W połowie musiałam wyłączyć i wyjść. Mój mąż, który wcześniej obejrzał film też tak musiał zrobić. Dopiero po paru godzinach byłam w stanie obejrzeć do końca. Naprawdę świetny film ale lepiej samemu nie oglądać.

    3. Egzorcyzmy Emily Rose – Po tym filmie bałam się wyjść wieczorem do ubikacji.

    4. Tylko mnie kochaj – banalna komedia polska, ale zawsze jak mam zły humor ona pomaga mi się rozchmurzyć.

    5. Pan od muzyki – świetny film dla wszystkich nauczycieli (podobnie jak Stowarzyszenie Umarłych Poetów, które też bardzo lubię). Do poprawczaka ze szkołą zostaje przysłany nowy nauczyciel muzyki. Piękne jest to, jak potrafi zdobyć uczniów i ich zaangażować. Chciałabym mieć taką cierpliwość do moich uczniów…

    6. Piękny umysł – Russel Crowe jako geniusz ekonomii. Niesamowity film, którego przedstawiać chyba nie trzeba.

    7. Mały zdrajca – kolejny film na podstawie powieści. Jest niedługo po II wojnie światowej. W Izraelu przebywa wojsko angielskie by ustabilizować sytuacje i powstrzymać imigrantów. Jest godzina policyjna i mieszkańcy Jerozolimy, w której akcja się rozgrywa, są niezadowoleni. Pewien chłopiec, Profi, zostaje złapany przez angielskiego żołnierza, sierżanta Dunlopa ale ten nie aresztuje go lecz odprowadza do domu. Zaprasza też do tego by chłopiec go czasem odwiedził. Niezwykła przyjaźń sprawia, że Profiego koledzy zaczynają uważać za zdrajcę. Więcej nie powiem.

    8. Odrobina nieba – Marley – piękna, inteligentna, nielubiąca stałych związków młoda kobieta, podczas badania, w którym jest poddana śpiączce farmakologicznej, odwiedza niebo i spotyka Boga (granego tu przez Woopie Goldberg). Ten (Ta) mówi Marley, że ona umiera ale spełni jej trzy życzenia. Jedno z nich nie może przejść przez gardło i przez myśli Marley. Po wybudzeniu ze śpiączki wynik badania jednoznacznie daje wiadomość, że Marley ma raka i zostało jej około pół roku życia. Marley stara się jak najradośniej przeżyć ten czas. Taki film o pozytywnym umieraniu, jeśli można tak rzec.

    9. Jak zostać Królem – urzekła mnie rola Colina Firtha i Goeffrey’a Rush’a. Treści chyba nie trzeba opisywać.

    10. Misja – Jezuici budują misję dla Indian Guarani. Gdy Hiszpanie sprzedają tereny te Portugalii jezuici bronią rdzenną ludność. Piękne krajobrazy i przepiękna muzyka Ennio Moricone. W tym filmie można się w nich zakochać.

  2. Amaktor Wrzesień 13, 2014 @ 8:04 am #

    Reblogged this on gdybymbyłaktorem.

  3. Maciek Wrzesień 19, 2014 @ 6:19 am #

    Ja bym dodał „Diunę” Lyncha, „Fight club” i „Amadeusa” Formana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: