TOP 10 – Najważniejsze książki mojego życia (wk)

5 Wrz
top10TOP 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji – w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Tym razem gościnnie w roli TOPotwórcy występuję ja – Kacper, odciążając tym samym z obowiązków blogera moją zapracowaną kobietę. Temat już raz na tym blogu poruszany, tym razem jednak w innej odsłonie, mam nadzieję niemniej dla Was Czytelników ciekawej. Klucz rankingu był dla mnie prosty, wybrałem książki, które wywarły na mnie największe wrażenie i w jakiś sposób zmieniły moje postrzeganie świata. Bardzo trudno było mi zachować rygor określony przez nazwę i okroić ten top do dziesięciu pozycji, a nie dwudziestu kilku, lub chociaż kilkunastu. Jest mi niezmiernie przykro, że nie mogłem umieścić tutaj wszystkich wartościowych powieści i autorów. Przy czym zdaję sobie sprawę, że np. TOP80 byłby niezbyt atrakcyjny. Kolejność nieprzypadkowa. Zapraszam do zapoznania się z moim rankingiem.

O pise, który jeździł koleją„O psie, który jeździł koleją” – Roman Pisarski

Nie pamiętam, czy płakałem. Wydaje mi się jednak, że nie mogło być inaczej. Jakże okrutny los spotkał naszego ukochanego bohatera, przecież tak bardzo się do niego przywiązaliśmy. Na pewno jest to najbardziej poruszająca lektura z dzieciństwa. Uczy zarazem wiele, dość okrutnie, ale przecież takie jest życie. Pamiętam, że napisałem do niej własne zakończenie, takie z happy endem a la Hollywood. Na pewno płakałem, niemożliwością jest nie uronić łzy przy tej opowieści.

„Władca Pierścieni” – John Ronald Reuel TolkienDrużyna Pierścienia

Niesamowita, wielowątkowa historia. Moim zdaniem zdecydowanie bardziej interesująca niż nieco dziecinny „Hobbit”. Do tego osadzona w perfekcyjnie wykreowanym świecie. Nie da się ukryć, że na niespełna dwunastoletnim Kacprze, trylogia zrobiła ogromne wrażenie. Teraz już wiem, że jest to przerost formy nad treścią. Właściwie jest to klasyczna powieść przygodowa, gdzie dobro walczy ze złem, gdzie świat jest właściwie czarno-biały, bez odcieni szarości, gdzie treść jest sprowadzona do odwagi i bohaterstwa, ale… niech to będzie komentarzem.

Ostatnie ŻyczenieCykl opowiadań i saga o wiedźminie Geralcie z Rivii – Andrzej Sapkowski

Jakże wspaniale wspominam czasy spędzone przy czytaniu przygód Geralta z Rivii, który z Rivii nawet nie pochodził. Zacząłem zaskakująco szybko, miałem może ze trzynaście lat, nie więcej. Pomimo pewnego niedopasowania treści do mojej dziecięcego wieku pochłaniałem tę historię. Początkowo próbowałem wydobyć coś z miejskiej biblioteki, ale bez skutku. W żadnej filii w mojej niewielkiej miejscowości nie posiadali słynnego Wiedźmina. Odkładałem więc kieszonkowe i kiedy tylko miałem wystarczającą ilość pieniędzy, biegłem do księgarni po kolejny tom. Wszystkie tomy mam do dziś, choć nadgryzione przez psa i pomalowane przez brata, nadal zajmują ważne miejsce na mojej półce.

„Mały Książę” – Antoine de Saint-ExupéryMały Książę

Cudowna nowela/opowiadanie. Niezwykła, baśniowa forma i szalenie mądra treść. Była to chyba najbardziej zniszczona książka w mojej biblioteczce. Egzemplarz ten czytałem ja, pół mojej rodziny, znajomi i pies (może nie czytał, ale sporą część pochłonął), zapewne każdy po kilka razy (pies tylko raz). Jest to opowiadanie na tyle uniwersalne, że nie poddaje się upływowi czasu. Wyśmienity przykład na to, że nie potrzeba ogromnej formy do przekazania wielkiej treści. Niektóre, pojedyncze zdania zawarte w tej książeczce mają więcej treści niż niejedna opasła powieść. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla dzieci, ale również dla rodziców. Przy czym do jej treści należy dorosnąć, gdyż nie jest ona wcale taka prosta.

Zbrodnia i kara„Zbrodnia i kara” – Fiodor Dostojewski

Jestem absolutnie pewien, że to właśnie „Zbrodnia i kara” jest moją ulubioną lekturą szkolna. Początkowo nie byłem zachwycony tym, że muszę przebrnąć przez to opasłe dzieło. Dopiero po ukończeniu szkoły dotarło do mnie, jak wiele traciłem nie czytając niektórych lektur. W tym miejscu apeluję więc do wszystkich, którzy są jeszcze na etapie edukacji szkolnej: Czytajcie lektury! Po zakończeniu edukacji będziecie żałować nieprzeczytanej klasyki, bo to właśnie klasyka jest podstawą współczesnej literatury światowej. Co do samej powieści, to zdecydowanie jest to dzieło wielkie. Wyczerpuje niesamowicie ważny motyw literacki, który zawarty jest w jakże prostym tytule powieści. Nie możliwym jest zliczenie wszystkich dzieł opartych na „Zbrodni i karze” lub z nią polemizujących. Przy tworzeniu tego topu przypomniało mi się, że warto by tę pozycję odświeżyć…

„Sto lat samotności” – Gabriel García MárquezSto Lat Samotności

Proza Márqueza jest jedyna w swoim rodzaju, lecz trudno o niej powiedzieć coś nowego. Uznanie jakim cieszy się Laureat Nagrody Nobla powoduje, że temat ten został wyeksploatowany do granic możliwości. Ja zaś skupię się na takim pytaniu: Wyobrażacie sobie historię rodu Buedniów opowiedzianą bez pierwiastka magicznego? Ja nie. Świat kreowany przez kolumbijskiego autora jest zdumiewający, ale jednocześnie bardzo spójny. Wydaje mi się, że to właśnie zastosowanie realizmu magicznego pozwoliło na zmniejszenie ciężaru treści zawartej w powieści. „Sto lat samotności” czyta się bowiem lekko, ale na pewno nie jest to lekka literatura. Pozycja obowiązkowa na półce każdego czytelnika literatury pięknej!

Miasto Ślepców„Miasto ślepców” – José Saramago

Nie mogę powiedzieć, że dobrze bawiłem się przy tej powieści. Naturalistyczne wręcz opisy i powaga sytuacji momentami przytłaczają czytelnika. Nie znam drugiej tak okrutnej i „śmierdzącej” powieści. Przy czym całe to okrucieństwo nie jest bezpodstawne. José Saramago stworzył dzieło trudne i bezwzględne. „Miasto ślepców” jest powieścią będącą niesamowitym materiałem interpretacyjnym. Z jednej strony jest ono pewnego rodzaju parabolą, z drugiej strony jest mocno osadzone w wykreowanym świecie. Właściwie można podzielić tę powieść na klika ksiąg, które skupiają się na innym aspekcie ludzkiej natury. Przy czym zastanowić się należy, czy na pewno jest to natura którą można opisać przymiotnikiem „ludzka”?

„Nieznośna lekkość bytu” – Milan KunderaNieznośna lekkość bytu

Jest to jedna z dwóch powieści, co do których nie mam wątpliwości, że powinny znaleźć się w tym zestawieniu. Zdecydowanie dzieło kultowe. Niestety nie tylko z uwagi na samą treść, ale również na dość trudną dostępność. Używane egzemplarze osiągają na znanym serwisie aukcyjnym zawrotne ceny. Milan Kundera w tej powieści dowodzi swojego geniuszu. Tak naprawdę jest to bowiem traktat filozoficzny, w którym fabuła stanowi swojego rodzaju przykład dla tez stawianych przez autora. Czekam na nowe wydanie, które ma się pojawić w nieokreślonej przyszłości za sprawą wydawnictwa W.A.B. Zastanawiam się też dlaczego jest Pan, Panie Milanie tak bardzo przeciwny e-bookom?

Łuk Triumfalny„Łuk triumfalny” – Erich Maria Remarque

Na temat tej powieści powiem niewiele. Zostałem zupełnie oczarowany przez „Łuk triumfalny”. Nie do końca zgadzam się jednak z tezą, że jest to powieść o miłości. Jestem bardziej skłonny powiedzieć, że dotyczy ona samotności. Jest to chyba najbardziej klimatyczna powieść jaką czytałem. Dialogi powieści, obrazujące trudną relację damsko-męską, powinny być wzorem do naśladowania. Przy czym jest to raczej proza dla wrażliwych. Na koniec jeszcze jedno zdanie: piękna jest to powieść, ale jeszcze bardziej smutna!

„Wodnikowe Wzgórze” – Richard AdamsWodnikowe Wzgórze

O tej powieści powiedziałem już wszystko co warte wspomnienia w swojej recenzji. Tutaj więc opowiem taką anegdotkę. Będąc ostatnio w domu rodziców postanowiłem przygotować kilka książek do zabrania. Generalnie nigdzie się nie mieszczę, więc wożę różne książki między domami, zależnie na co mam ochotę. Taki już los moich książek, że muszą podróżować razem ze mną. Jakież było moje zdziwienie gdy na półce z książkami mojej mamy zobaczyłem pozycję z napisem „Wodnikowe Wzgórze”. Jeszcze bardziej zdziwił mnie fakt, że nikt z domowników o jej istnieniu nie wiedział, ba! nawet nie chciał się do niej przyznać. Tym sposobem okazało się, że od wielu lat miałem moją wyczekiwaną powieść w domu, tylko o niej nie wiedziałem! No i mam teraz dwa egzemplarze, 200% normy. Zdarza się i tak.

Rzeznia numer piec„Rzeźnia numer pięć” – Kurt Vonnegut

Chylę czoła przed mistrzem Kurtem. Wiele antywojennych powieści zostało napisanych, jednak to właśnie „Rzeźnia numer pięć” jest moim zdaniem najbardziej wymowną pozycją. Satyra i niepoprawny humor mieszają się tutaj z poważnymi tematami. Pikanterii pozycji dodają wtrącenia autora, dla którego wiele akapitów czy elementów fabuły stanowi zaledwie pretekst to postawienia śmiałej i cynicznej uwagi. Kto nie czytał musi mi uwierzyć na słowo, uwagi te mają siłę obucha. I nie, ani trochę nie jest to science fiction. Zastanawiam się tylko, czy po przeczytaniu tego Dzieła jakakolwiek inna powieść Vonneguta będzie w stanie mnie zachwycić?

Zapraszam do odgadnięcia cóż to za nieprzypadkowa kolejność rankingu i aktywnego udziału w dyskusji 😉

wk.

Advertisements

komentarzy 16 to “TOP 10 – Najważniejsze książki mojego życia (wk)”

  1. tanayah Wrzesień 5, 2014 @ 3:10 pm #

    Chwała Ci za te zdania! „W tym miejscu apeluję więc do wszystkich, którzy są jeszcze na etapie edukacji szkolnej: Czytajcie lektury! Po zakończeniu edukacji będziecie żałować nieprzeczytanej klasyki, bo to właśnie klasyka jest podstawą współczesnej literatury światowej.”

    Tak wiele osób wzdraga się przed narzuconymi lekturami i choć może z niektórymi wyborami można by się kłócić, choć nie każdy jeden tytuł czyta się lekko, to moim zdaniem zawsze warto – bo to klucz do zrozumienia literatury współczesnej.

    Podoba mi się to zestawienie, wiele jest tu książek, które również cenię – może nie dałabym ich w moim TOP 10, ale i tak są świetne – jak Wiedźmin, „Sto lat samotności”, „Miasto ślepców” czy „Łuk triumfalny”. Widzę, że mamy podobny gust 🙂

    • zajeckicajec Wrzesień 5, 2014 @ 3:16 pm #

      Tru, będziecie żałować jak na przykład ja 😉
      Ale chciałam zauważyć, że część nigdy nawet nie wpadnie na pomysł, że mogliby żałować nieprzeczytanej książki 😉

      • tanayah Wrzesień 5, 2014 @ 3:41 pm #

        Póki życia, póty nadziei (na przeczytanie) 😀

    • wittkac Wrzesień 5, 2014 @ 3:29 pm #

      Wielu sam przymus do czytania wystarczająco zniechęca do sięgnięcia po dany tytuł. Wielu nie potrafi docenić pozycji po przemaglowaniu na lekcjach w szkole. Lektury docenia się jednak dopiero po czasie, najczęściej kiedy nie ma czasu ich nadrobić.

      Co do „TOP 10”. Wyszło, jak wyszło. Zacząłem od ponad 20 pozycji i eliminowałem poszczególne tytuły. Bardzo nie lubię ograniczać się do określonej liczby…

      • tanayah Wrzesień 5, 2014 @ 3:41 pm #

        Ja przeczytałam chyba wszystkie lektury szkolne, czy każdą zrozumiałam to już inna sprawa 😛 W każdym razie to prawda, że niektóre docenia się i właściwie odczytuje dopiero jak jest się starszym 🙂

  2. Bombeletta Wrzesień 5, 2014 @ 4:02 pm #

    „Sto lat samotności” jest również w moim TOP10 🙂 A tak a propos „Wodnikowego Wzgórza” – oglądam sobie raz jeszcze „Lost” i co widzę? Sawyer czyta książkę – pauzuję, patrzę – „Wodnikowe Wzgórze” 😀

    • wittkac Wrzesień 5, 2014 @ 4:38 pm #

      Odniesień do „Wodnikowego Wzgórza” w kulturze i okołokulturze jest całe mnóstwo. Niezaprzeczalnie jest to kultowa pozycja. Szkoda tylko, że tak mało popularna w naszym kraju.

  3. Kinga Wrzesień 5, 2014 @ 4:26 pm #

    „Mały Książę” to jedna z moich ulubionych książek. Czytałam ją kilka razy i na pewno jeszcze nie raz do niej powrócę. Natomiast jeżeli chodzi o „Sto lat samotności” to nie potrafiłam doczytać tej książki do końca, męczyłam się straszliwie.
    A „Miasto ślepców” mam zamiar poznać w najbliższym czasie.:)

    • wittkac Wrzesień 5, 2014 @ 4:49 pm #

      „Mały Książę” jest po prostu uroczy. Ten baśniowy klimat…

      Za to „Miasto ślepców” nie należy do najłatwiejszych lektur. Sam temat jest dość przytłaczający, ale też specyficzny styl autora nie ułatwia odbioru powieści.

    • zajeckicajec Wrzesień 5, 2014 @ 5:48 pm #

      Akurat wczoraj skończyłam „Miasto ślepców”. Mocno polecam, ale na dni kiedy nie jest się mocno obładowanym obowiązkami, bo ta lektura potrafi porządnie odciągnąć myśli.

      • Kinga Wrzesień 5, 2014 @ 6:59 pm #

        W takim razie poczekam na odpowiedni moment:)

  4. J. Wrzesień 5, 2014 @ 5:12 pm #

    Niesłychanie mnie te listy intrygują. Zrobił się nawet taki jakiś trend na fejsie, że ludzie te najbardziej dla siebie znaczące książki w ten sposób wypisują. I czasami zupełnie mnie ich wybór zaskakuje :). // Muszę się kiedyś nad tego typu listą zastanowić :). Chociaż pewnie niektóre z wybranych pozycji mogłyby się wydawać przy niektórych listach trochę dziecinne…

  5. siaczex Wrzesień 5, 2014 @ 5:20 pm #

    Pamiętam jak śmierć Lampo mnie straumatyzowała jak byłam mała 😦

  6. Joanna Stoczko Wrzesień 5, 2014 @ 5:56 pm #

    Dawno mnie tu nie było, ale mam wytłumaczenie- szkoła… Widzę małą zmianę 😉 Jest supcio 🙂
    Co do lektur, to czytam aczkolwiek niekiedy mój sceptycyzm działa na najwyższych obrotach. W tym semestrze przerabiam lektury, które nie mają prawa wkraść się w łaski… Za to w drugim semestrze nie mam na co narzekać 😉

    • zajeckicajec Wrzesień 5, 2014 @ 6:11 pm #

      Jak widzisz – czytaj lektury! 😀
      No i oczywiście cieszymy się, że nowe logo się podoba! Kacperek się postarał 😉

  7. eM eR Wrzesień 6, 2014 @ 8:30 am #

    Powinnam się zmobilizować i też zrobić taki ranking, ale wydaje mi się, że „książki mojego życia” nie dobiły jeszcze dziesięciu. Jestem bardzo wybredna i boję się, że następna dobra powieść pojawi się w moim życiu dopiero za kilka lat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: