Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej – recenzja

6 Sier

280891-352x500 (Kopiowanie)Tytuł: Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej
Autor: Richard Fariña
Wydawca: Officyna
Data wydania polskiego: maj 2014
Stron: 320
Tytuł oryginału: Been Down So Long It Looks Like Up to Me
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski

Dzisiaj przyszedł czas na zapoznanie Was z historią Gnossosa Pappadopoulisa, bohatera powieści o jakże zacnym tytule „Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej”, która po raz pierwszy ukazała się w Stanach Zjednoczonych w 1966 roku. Książkę otrzymałam do zrecenzowania od Wydawnictwa Officyna za co bardzo dziękuję. Całkiem niedawno na moich działkowych wakacjach, mających na celu odpoczynek od pracy magisterskiej, postanowiliśmy z Gnossosem zapoznać się nieco bliżej. Jest to kolejna książka z serii „Twarze kontrkultury”, o której wcześniej pisałam tutaj.

Richard Fariña był amerykańskim autorem i piosenkarzem folkowego duetu, który tworzył wraz z żoną. W swoim życiu zdążył wydać tylko jedną książkę, a niedługo po jej premierze zginął w tragicznym wypadku motocyklowym. „Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej” stała się jedną z najważniejszych amerykańskich powieści lat 60, dobrze więc, że w końcu znalazły się osoby chętne wydać książkę w Polsce. Po wypadku wdowa po Richardzie pomogła zebrać nieopublikowane dotąd teksty pisarza, które wydano pod nazwą „Long Time Coming and a Long Time Gone„.

Historia rozpoczyna się kiedy Paps (tak wszyscy nazywają naszego bohatera) wraca na uniwersytet po długiej nieobecności – nikt nie wiedział co się z nim stało. Podczas oglądania mieszkania do wynajęcia spotyka znajomego, który jest przekonany, że zobaczył ducha. Ten wyjątkowy Grek to prawdziwy szalony outsider! Wydaje się, że jedyne co może go zainteresować to DZIEWCZYNY, paregoric, alkohol, czy darmowe jedzenie – typowy amerykański student lat 60? Niekoniecznie. Ten młody mężczyzna jest zainteresowany najbardziej odnalezieniem swojego własnego ja. To wymaga od niego życia pełnią życia, co pozwala mu korzystać ze wszystkich znanych światu uciech. Korzystanie z nich w pełnym wymiarze sprawiły, że Paps na campusie jest (jednak) żywą legendą. Co nierzadko wykorzystuje na swoją korzyść. Bohater zabiera nas ze sobą na prawdziwe przygody, nie zawsze pozytywne, często zabarwione używkami. Zarówno w te minione (kiedy to niby pożegnał się z życiem), a także te które dopiero mają zmienić tak wiele w jego życiu.

Pisze się, że ta książka jest portretem czasów beat generation, jednak dla mnie bardziej było to przejście z beat generation do love generation. Pozycja jest pełna sprzeczności. Od obłudnych studentów z campusu, poprzez ich naukę i narkotyki, szowinizm i rewolucję, kłamstwo i prawdę, poprzez naszego nietypowego bohatera, aż do poszukiwanej przez niego miłości i smutku, którego doznawał – ta książka jest nietypowa i niesamowita. Szczególnie dlatego, że autor postanowił odzwierciedlić czasy kiedy sam był podróżującym, poszukującym własnego ja, studentem, kiedy na Kubie faktycznie trwała rewolucja.

Rzeczą, która najbardziej rzuciła mi się w oczy pod czas czytania to wrażenie, że książka ta nie była pisana zupełnie na trzeźwo. Jest kilka miejsc, w których nie do końca wiem co się dzieje i prawdopodobnie musiałabym chwycić za nią jeszcze raz, aby zrozumieć wszystko. Trochę winy za to przypisuję tłumaczowi, bo nieszczęśliwie udało mu się wymyślić kilka kwiatków. No cóż, zdarza się nawet najlepszym. Bądź co bądź Fariña napisał tę książkę w sposób niesamowity. Od pięknych anielsko poetyckich wyrażeń przechodzimy tutaj natychmiast do tekstów, które mogłyby wyjść z ust najprostszego i najpodlejszego człowieka żyjącego na naszym świecie. Zupełnie tak gdyby pisały ją dwie zupełnie różne osoby. Jestem pewna, że gdybym postanowiła przeczytać ją jeszcze 10 razy – za każdym razem podobałaby mi się jeszcze bardziej.

Pozycja ta porusza wiele zarówno ciekawych, jak i ważnych tematów. Fariña razem z Kerouac’iem i Kesey’em zasłużył na podium, jeśli chodzi o kształtowanie literatury beat generation. Odnoszę jednak wrażenie, że często się o nim niesprawiedliwie zapomina. Ludzie, którzy pragną przeczytać coś znakomitego, co nie będzie lekką lekturką przed snem, tylko zdecydowanie da im do myślenia i przedstawi nieco z amerykańskiej (niby fikcyjnej, ale jakże prawdziwej) historii, polecam zrobić coś aby dostać tę książkę w swoje ręce. Oceniam jako rewelacyjną z małym minusem.

Moja ocena:
8/10

Marta.

Reklamy

Komentarzy 5 to “Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej – recenzja”

  1. JaneS Sierpień 6, 2014 @ 4:15 pm #

    No i jest recenzja na którą osobiście ja tak długo czekałam. I nie czuję się ani trochę zawiedziona.
    Zacna opinia 😉

    Pozdrawiam 🙂

    • zajeckicajec Sierpień 6, 2014 @ 9:07 pm #

      Bardzo polecam wybrać się do księgarni czy biblioteki i wrócić z nią do domu 🙂

  2. Bombeletta Sierpień 6, 2014 @ 5:02 pm #

    Czyli przygoda z Papsem jak najbardziej udana 😀

    • zajeckicajec Sierpień 6, 2014 @ 8:12 pm #

      No jasne, poczęstował mnie swoimi % i jesteśmy za pan brat 😉

  3. Little Decoy Sierpień 7, 2014 @ 7:37 am #

    Książka wydaje się być wyjątkową 😉 Rozejrzę się za nią.
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: