Candy – recenzja

10 Lip

263644-352x500 (Kopiowanie)Tytuł: Candy
Autor: Terry Southern, Mason Hoffenberg
Wydawca: Officyna
Data wydania polskiego: marzec 2014
Stron: 176
Tytuł oryginału: Candy
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki

Dzisiaj piszę o „Candy” autorstwa Terry’ego Southerna i Masona Hoffenberga, którą dostałam do recenzji od Wydawnictwa Officyna, któremu teraz bardzo dziękuję za egzemplarz. Książka często określana jest jako parodia „Kandyda” (Candy brzmi nawet jak żeńska wesja Kandyda). Ujrzała światło dzienne w 1958 roku w Paryżu, w Polce wydana dopiero teraz, w serii „Twarze kontrkultury”. Tutaj chyba należałoby wyjaśnić niektórym czym właściwie jest kontrkultura. Encyklopedia PWN mówi nam, że kontrkultura to ruch społeczny, kwestionujący podstawowe normy, wartości i sposoby komunikowania współczesnej kultury masowej, odrzucający rozwiązania tradycyjne w imię wolności, tolerancji, nieskrępowanej twórczości, pojęcie pojawiło się w połowie lat 60. XX wieku w USA. Co ja na to? Jestem za, bo w Polsce zdecydowanie brakowało wydawnictwa, które zajmie się tym co stawia się kulturze masowej, nie ważne czy dzisiaj, czy 50 lat temu.

Główną bohaterką jest słodka, niezwykle powabna i łatwowierna studentka imieniem Candy. Dziewczyna z natury jest niczym anioł, chce pomagać wszystkim cierpiącym, którzy przecież tak bardzo potrzebują jej wsparcia. Szczególnie mężczyźni, szczególnie w łóżku. Wykorzystywana przez wielu ekscentryków podczas swojej wędrówki przez USA dziewczyna, próbuje „znaleźć piękno tam, gdzie jest mnóstwo zła”.

Jak mi się podobało? Obłędna książka, którą pochłoniemy w mgnieniu oka. Nazwałabym ją erotyczną satyrą. Drwi z lekarzy, uczonych, mistyków, artystów i wielu innych osobistości, ale przede wszystkim jest wymierzona przeciwko szeroko pojętemu seksizmowi i obłudzie. Seksizmowi, który niejedna kobieta w obecnych czasach też może odczuć na własnej skórze. Na uczelni, w pracy i w wielu innych miejscach, zdarza się że kobiety traktowane są jedynie jako seksowne ciało. Nie zwalam tutaj jednak całej winy na mężczyzn. Doskonale zdaje sobie sprawę, że część tych przypadków spowodowana jest jedynie tym, że kobiety zwyczajnie na to pozwalają. Może aktualnie nieco inaczej niż nasza książkowa Candy, która pozwalała wykorzystywać się seksualnie, myśląc że poświęca się dla potrzebujących i zmienia świat na lepsze, ale to nadal zwyczajne przyzwolenie.

Pozycja jak najbardziej jest błyskotliwa, przezabawna i porusza ważne tematy, będąc przy tym świetnie napisana stylistycznie, ale największe wrażenie robi to że jest po prostu super seksowna (część osób z pewnością stwierdzi, że momentami wulgarna). Czy książka może być seksowna? Ależ oczywiście! Nie bez powodu w 2006 roku magazyn Playboy uznał tę pozycję jako jedną z „25 najseksowniejszych powieści wszech czasów”cała lista. Zdecydowanie potrafi wywołać mrowienie i dreszcze u niejednej osoby w taki sposób, że za chwilę te dreszcze zamienia w solidną dawkę głośnego śmiechu.

Minusów dla mnie brak. Jedynie na uwagę zasługuje dość nietypowe zakończenie książki, które nie każdemu się spodoba, ale autorzy postawili na satyrę po całości. Ja się tego nie spodziewałam, ale ostatecznie mi się spodobało.

Oceniam jako rewelacyjną i polecam wszystkim oprócz najmłodszych czytelników, mimo iż zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy są w stanie zrozumieć tę książkę i potraktują ją zbyt dosłownie. Seria „Twarze kontrkultury” idealnie trafia w moje poglądy i z całą pewnością przeczytam pozostałe czytadła wrzucone do tej serii, a „Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej” już czeka na półce, aż wyciągnę po nią rękę. Jeżeli macie ochotę na ciekawą, nietypową literaturę, która może poszerzyć nieco wasze horyzonty – lećcie na skrzydłach do księgarni.

Moja ocena:
8/10

Marta.

Reklamy

Komentarzy 10 to “Candy – recenzja”

  1. Bombeletta Lipiec 10, 2014 @ 5:20 pm #

    Zdecydowanie „Candy” i mnie uwiodła w ostatnich tygodniach 🙂 Uwielbiam takie przypowiastki z przymrużeniem oka, a cięte jak diabli 🙂

    • zajeckicajec Lipiec 11, 2014 @ 9:20 pm #

      No tak, z przymrużeniem oka, a zgodzisz się, że nie wszyscy to zrozumieją?

      • Bombeletta Lipiec 12, 2014 @ 9:35 am #

        No pewnie, bo satyra przekazywana poprzez seks, czy szeroko rozumianą erotykę, zawsze miała problemy ze zrozumieniem tłumu – „Candy” jest jednym z tych wspaniałych literackich kąsków, nie dla wszystkich 🙂

      • zajeckicajec Lipiec 12, 2014 @ 9:48 am #

        No cóż i tak lepiej jak ludzie przeczytają „Candy” zamiast „Grey’a” 😀

  2. JaneS Lipiec 11, 2014 @ 5:46 pm #

    Muszę przyznać, ze na samym początku do tej pozycji podchodziłam sceptycznie. Opis w ogóle mnie nie zachwycił i szybko o tej ksiązce zapomniałam. Teraz muszę przyznać, ze coraz częściej myśle, aby po nią sięgnać. A Twoja recenzja cóż, zrobiła swoje- zacheciła mnie i nakręciła na „Candy” jeszcze bardziej 🙂

    Pozdrawiam

    • zajeckicajec Lipiec 11, 2014 @ 9:45 pm #

      Koniecznie przeczytaj! Nie będziesz zawiedziona i z chęcią przeczytam Twoją opinię 🙂

  3. Irena Bujak (Bujaczek) Lipiec 15, 2014 @ 12:59 pm #

    W życiu bym nie podejrzewała, że tak mnie zainteresuje ta publikacja. Może nie natychmiast, ale jak będę miała sposobność to na pewno przeczytam.

    • zajeckicajec Lipiec 15, 2014 @ 1:24 pm #

      Też się nie spodziewałam, dopóki nie wzięłam jej w ręce i nie przepadłam na kilka godzin 😉 Polecam!

Trackbacks/Pingbacks

  1. Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej – recenzja | książkoholizm - Sierpień 6, 2014

    […] Dzisiaj przyszedł czas na zapoznanie Was z historią Gnossosa Pappadopoulisa, bohatera powieści o jakże zacnym tytule „Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej”, która po raz pierwszy ukazała się w Stanach Zjednoczonych w 1966 roku. Książkę otrzymałam do zrecenzowania od Wydawnictwa Officyna za co bardzo dziękuję i całkiem niedawno na moich działkowych wakacjach, mających na celu odpoczynek od pracy magisterskiej, postanowiliśmy z Gnossosem zapoznać się nieco bliżej. Jest to kolejna książka z serii „Twarze kontrkultury”, o której wcześniej pisałam tutaj. […]

  2. TOP 10 – Najlepsze książki na lato | książkoholizm - Czerwiec 26, 2015

    […] pisałam w mojej recenzji – powieść błyskotliwa, prześmiewcza, jednocześnie poruszająca ważne tematy. Do tego […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: