Pearl Jam & Eddie Vedder – recenzja

22 Kwi

wygraj-ksiazke-pearl-jam-eddie-vedder-1_330x248_1Tytuł:  Pearl Jam & Eddie Vedder
Autor: Martin Clarke
Wydawca: Anakonda
Data wydania polskiego: październik 2013
Stron: 264
Tytuł oryginału: Pearl Jam and Eddie Vedder: None Too Fragile
Tłumaczenie: Anna Czyżewska

Dzisiaj zapraszam na recenzję biografii Eddiego Veddera i charakterystycznego zespołu Pearl Jam, który w tym roku, latem zawita na koncercie w Polsce. Trochę czasu mi zajęło zanim wzięłam ją w swoje ręce i teraz trochę żałuję, bo okazała się bardzo przyjemną pozycją, ale jak to się mówi, co się odwlecze to nie uciecze. Musiałam po prostu zrobić sobie małą biografiową przerwę, bo wszystkie te opowieści wyczytane o niesamowitych muzykach zaczęły mi się po prostu kręcić, a chciałabym co nieco z tych książek zapamiętać.

Pearl Jam zawsze bardzo lubiłam. Najbardziej chyba za sprawą mojego przyjaciela, który ubóstwia ich ponad wszystkie inne kapele, przez co często byłam wręcz skazana na dogłębne poznanie muzyki tego zespołu. Za co bardzo mu dziękuję i stwierdzam, że gdyby nie fakt, że on książkę już przeczytał, to chętnie oddałabym mu swój egzemplarz.

Autorem tekstu jest Martin Clarke, rockowy kronikarz, który ma na swoim koncie już kilka innych biografii, np. Manic Street Preachers (którą bardzo chętnie bym przeczytała!), Kurta Cobaina, czy Radiohead. Martin świetnie się spisał, wszystko napisane jest ładnym, zgrabnym językiem, który sprawia, że jest szczerze i realistycznie, odniosłam wrażenie, że autor włożył naprawdę dużo serca w napisanie tego dzieła, które z każdym kolejnym zdaniem sprawia, że chcesz coraz więcej. Nawet nie zauważycie, kiedy w mgnieniu oka zaczniecie docierać do ostatnich stron opowieści. Ja wczoraj przez sześć rozdziałów oszukiwałam się, że „jeszcze tylko jeden i idę spać”, jak widać nie udało się pójść spać tak szybko, książka ukończona.

Jest naprawdę dużo ciekawych informacji o wokaliście jak i o samym Pearl Jam, ale mi chyba najbardziej podobały się zdjęcia. Tę biografię można by nazwać wspaniałym albumem, gdyby tylko została wydana w kolorze. Zdjęć jest mnóstwo, a każde z nich przyciąga uwagę czytelnika. Wystarczy puścić sobie w tle, którąś z płyt zespołu i wspaniały klimat gwarantowany. Sukcesy, kłótnie, skandale, narkotyki nie są obce żadnej popularnej kapeli, więc tutaj też znajdziecie ich pod dostatkiem. Fanatycy zespołu znają już dużo z historii, która została opisana w tej książce (ów przyjaciel mnie o tym poinformował), ponieważ wszystko jest opisane na podstawie ogólnodostępnych artykułów, ale myślę, że nadal warto rzucić na nią okiem, ze względu na wspomniany przeze mnie zniewalający klimat i eleganckie zebranie wszystkich materiałów w jedną, spójną całość.

Opowieść o walce z agencją zajmującą się sprzedażą biletów, będzie tą która jakoś najbardziej zapadła mi w pamięć. Mowa o Ticketmaster i o tym jak paskudne potrafią być wielkie korporacje, próbujące zbić miliony na czyimś sukcesie. Sama jeżdżę na masę koncertów i nieraz byłam zadziwiona tym, jak niektóre firmy potrafią zawyżać ceny biletów. Są to tzw. koszty usługi/obsługi, które powodują, że nie mamy zielonego pojęcia ile płacimy artystom za koncert, a ile za kosztu usługi. Najczęściej na bilecie widnieje tylko napis „cena zawiera wszystkie opłaty oraz VAT”, chociaż zdarzają się wyjątki. Pearl Jam walczył silnie przeciwko tym zabiegom, ale Ticketmaster stosował coraz gorsze chwyty. W grudniu 1993 roku, zespół miał zagrać koncert charytatywny, na który wspomniany sprzedawca biletów zgodził się dopłacić z własnej kieszeni 1$ za każdy sprzedany bilet, na cele charytatywne. Jakie było zdziwienie i oburzenie członków zespołu, kiedy dowiedzieli się, że ceny biletów zostały podniesione dokładnie o 1$ za rzekomą opłatę za usługi. Niesmaczne, bardzo. W końcu atmosfera pomiędzy stronami była tak napięta, że nie było innego wyjścia niż anulowanie całej trasy koncertowej. Koszty około trzech milionów dolarów poniósł zespół.

Jak widzicie nie brakuje tu historii z życia wziętych, które częściowo nas dotykają, potrafią one nieraz zagotować w nas krew, czy wprowadzić w stan totalnego uwielbienia. Ja polecam książkę nie tylko fanom zespołu, ale osobom, które lubują się w muzyce rockowej różnego pochodzenia i chętnie spędzą miło wieczór przy ciekawej lekturze. Ja książkę oceniam jako bardzo dobrą i czatuję na polskie wydania innych książek Pana Clarka, które będą zdobić moją biblioteczkę równie pięknie jak „Pearl Jam & Eddie Vedder”.

Moja ocena:
7/10

Marta.

Na koniec jeszcze jedna sprawa – zapraszam Was na moją małą książkową wyprzedaż, tutaj. Znajdziecie tam kilka ciekawych książek (najwięcej fantasy), w bardzo atrakcyjnych cenach. Polecam! 🙂

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:

wyzwanie muzyczne

Reklamy

komentarze 4 to “Pearl Jam & Eddie Vedder – recenzja”

  1. madziusia Kwiecień 22, 2014 @ 7:42 pm #

    Sama najchętniej czytam muzyczne biografie, kiedy w tle leci muzyka konkretnego artysty:)

  2. Ellie Moore Kwiecień 25, 2014 @ 10:03 am #

    Chociaż to nie mój klimat, tym razem się skuszę 🙂

  3. miqaisonfire Kwiecień 29, 2014 @ 7:51 pm #

    Nie jestem fanką, więc tym razem książka nie dla mnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: