Dziedzice krwi – recenzja

18 Mar

dziedzice-krwi-b-iext24031721 (Kopiowanie)Tytuł: Dziedzice krwi
Autor: Mateusz Sękowski
Wydawca: Novae Res
Data wydania polskiego: październik 2013
Stron: 418

Dzisiaj do recenzji leci powieść fantasy autorstwa ucznia warszawskiego liceum – Mateusza Sękowskiego. Napisał do mnie maila, czy chciałabym rzucić okiem na jego książkę, a że przecież uwielbiam debiuty, po przeczytaniu notatki o książce – natychmiast się zgodziłam. Trochę czasu już minęło odkąd przeczytałam książkę, cierpiałam na mały brak weny ; ), więc mam nadzieję, że o niczym nie zapomnę wspomnieć.

„Dziedzice krwi” to pełna przygód i chęci zemsty powieść fantasy, skierowana do miłośników gatunku, w moim przekonaniu przede wszystkim do młodzieży. Głównym bohaterem jest ćwierćelf z magicznymi zdolnościami Aerdin Veske, który krąży po świecie szukając winnych za wymordowanie jego rodziny, kiedy on sam był jeszcze młodzieńcem. Jego jedyną, prawdziwą przyjaciółką jest zemsta, której chce dokonać. Podczas swoich dalekich wędrówek spotyka mnóstwo stworzeń zarówno popularnych, jak i mniej popularnych dla jego świata, od elfów, poprzez krasnoludy i magów, aż po smoka. Nie zabrakło wątku romantycznego, chwil poświęcenia godnych tylko najlepszych przyjaciół i kompanów, ciągłych walk i jakże pospolitego w tej książce obijania mordy.

Co mi się podobało? Jak wiecie uwielbiam fantasy, więc ta książka sprawiła mi naprawdę sporo przyjemności! Było wiele rzeczy, które jak najbardziej przypadły mi do gustu. Między innymi był fajny pomysł i zakończenie, w którym wyczuwam obietnicę kontynuacji książki ; ). Powieść nawet nieco wciąga i dość szybko można się z nią rozprawić. Językowo jest wszystko dobrze, jest lekko napisana i bardzo miło się czyta, aczkolwiek możecie doświadczyć szoku przy niektórych wulgarnych wiązankach (mając w pamięci, że autorem jest licealista), no ale cóż, taki to gatunek, że nie wyobrażam sobie grzecznej, fantastycznej książki, w której mowa o zemście i wojnie. Ciekawym zabiegiem było zrobienie z głównego bohatera ćwierćelfa – jest długowieczny, a wizualnie nie posiada praktycznie żadnych oznak bycia elfem.

Co nie do końca przypadło mi do gustu? Postacie niby są zróżnicowane, ale w całości wydawały mi się dość płaskie i do żadnej z nich nie zapałałam jakimś wyjątkowym uczuciem. Lubię książki, w których psychika bohatera jest rozłożona na części pierwsze, kiedy mogę się wczuć w jego sytuację, poczuć każdym zmysłem chwile uniesienia czy klęsk, tak jak gdybym siedziała w jego skórze. Nie chciałabym, żeby to była po prostu historia dla samej historii, a ta niestety częściowo taka jest. Kolejną rzeczą, która wyjątkowo mi się nie spodobała to wcześniej wspomniane przeze mnie tzw. obijanie mordy. Możemy przeczytać, że Aedrin uwielbiał wyzwania i zawsze chętnie prowokował tylko po to, aby móc stanąć z kimś do walki, wszystko zrozumiałe, fajnie, pięknie, ale… Czytanie co 20 stron o tym samym jest dla mnie po prostu męczące. W to miejsca można było wstawić o wiele ciekawsze rozwinięcie wątków, czy coś dodatkowego, a nie bijatyki, które często wiele do całej historii nie wnosiły.

Końcowe wrażenia są dość dobre. Mateusz ma jeszcze wiele lat, aby popracować nad swoim własnym, wyjątkowym stylem i życzę mu, żeby sobie takowy wypracował, bo czytałam już cały stos książek, które tej nie dorastały nawet do pięt i myślę, że może być z siebie bardzo zadowolony, że mimo swojego młodego wieku potrafi zdecydowanie prześcignąć o wiele bardziej doświadczonych pisarzy. Myślę, że „Dziedzice krwi” to świetny przykład tego, jak wiele Mateusz może zdziałać w przyszłości i jak wiele drzemie w nim potencjału. Nie będę zdziwiona, jeśli każda jego kolejna książka będzie coraz bardziej rozwinięta i dopracowana w szczegółach. Mam jeszcze jedno spostrzeżenie – podczas lektury, często nachodziło mnie wrażenie, że autor sporo czerpie ze świata Wiedźmina (nie tylko z książek), ale może to tylko moje subiektywne odczucie, możecie sprawdzić osobiście. Ja polecam jako lekką książkę na wieczór, dla kogoś kto nie przeczytał jeszcze stosów najwspanialszego fantasy jakie powstało, bo takie osoby poczują zdecydowany niedosyt. Za to jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z tym gatunkiem to dołącz do Aedrina i jego kompanii, a z pewnością czeka Cię wiele niezapomnianych przygód.

Moja ocena:
6/10

Marta.

Advertisements

komentarzy 11 to “Dziedzice krwi – recenzja”

  1. Marta Augustynowicz Marzec 18, 2014 @ 3:31 pm #

    Czyli wrażenia po lekturze mamy podobne 😉

    • zajeckicajec Marzec 18, 2014 @ 3:36 pm #

      Tak jak piszesz. Może być, ale niczym nie zaskakuje 😉

  2. Mała Pisareczka Marzec 18, 2014 @ 3:51 pm #

    Nie dla mnie ta książka.
    Oby kolejna powieść tego autora była jeszcze lepsza.
    Nie zapominajmy, że to dopiero debiut 🙂

    • zajeckicajec Marzec 18, 2014 @ 5:01 pm #

      Dokładnie, z pewnością sięgnę po następne, żeby zobaczyć czy poszło mu lepiej 😉

  3. Stella Aga Marzec 18, 2014 @ 4:47 pm #

    Hmm w sumie jak na debiut to zapowiada się nawet nieźle, ale nie wiem czy przeczytam, bo np. nadmierna ilość wulgaryzmów mnie razi.

    • zajeckicajec Marzec 18, 2014 @ 5:00 pm #

      Mnie niby też, ale są książki, w których tak po prostu musi być, plus tu Mateusz zastosował pewien dowcip, bo najwięcej przeklinającym jest tutaj… Szewc 😉

  4. darkangelofrevolution Marzec 18, 2014 @ 6:30 pm #

    Od zawsze mam słabość do elfów – tu jest co prawda tylko ćwierć-krwi ale coś z elfa ma 😛 Już samo to sprawia, że mam ochotę dać książce szansę 😉

    • zajeckicajec Marzec 18, 2014 @ 7:43 pm #

      W książce są też inne elfy, więc skoro tak uwielbiasz, to warto dać jej szansę 🙂

  5. Viconia Marzec 23, 2014 @ 12:19 pm #

    Czasem lubię sięgnąć po debiuty młodych twórców. Napawają nadzieją, że za parę lat na rynku książki nie będzie tak źle 🙂

    • zajeckicajec Marzec 23, 2014 @ 6:08 pm #

      To koniecznie musisz sprawdzić, całkiem ciekawa kniga 🙂

  6. miqaisonfire Marzec 24, 2014 @ 1:49 pm #

    Ja raczej na pewno nie przeczytam. Tym razem nie jestem zainteresowana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: