Wieczna księżniczka – recenzja

7 Sty

352x500 Tytuł: Wieczna księżniczka
Autor: Philippa Gregory
Wydawca: Książnica
Data wydania polskiego: kwiecień 2010
Stron: 552
Tytuł oryginału: The Constant Princess
Tłumaczenie: Urszula Gardner

Pozycją, którą zrecenzuję Wam w pierwszej kolejności w 2014 roku będzie początkowa część cyklu Tudorowskiego spisanego przez Philippę Gregory. „Wieczna książniczka” opowiada o losach Katarzyny Aragońskiej – najmłodszej córki dwóch najsłynniejszych władców Hiszpanii Izabelli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego, infantki hiszpańskiej, pierwszej żony Henryka VIII Tudora, królowej Anglii.

Catalina znała swoje przeznaczenie odkąd skończyła trzy latka, została zaręczona z księciem Walii, spadkobiercą tronu Anglii i u jego boku miała stać się prawdziwą królową, obrończynią wiary katolickiej, a także postacią która zapewni trwały pokój między Anglią a Hiszpanią. Wychowana na polu bitwy, a później w Grenadzie doznaje prawdziwego szoku przybywając na dwór angielski, gdzie obyczaje zdają się być grubiańskie i w niczym nie przypominają tych poznanych w jej rodzinnych stronach. Swojego przyszłego małżonka poznaje w bardzo nietypowych okolicznościach. Król Henryk VII postanawia przed ślubem sprawdzić czy przyszła żona jego syna jest wystarczająco piękna, aby w przyszłości zostać królową Anglii, na to spotkanie zabiera ze sobą Artura.

Po ślubie para wydaję się sobie zupełnie obca. Książę prawie nie odzywa się do swojej małżonki, spędzają ze sobą bardzo mało czasu, chłopak oficjalnie co tydzień odwiedza ją w sypialni, a w innych sytuacjach stara się jej unikać, wydaje się niedojrzały i mocno przerażony sytuacją w której się znalazł. Z biegiem czasu po przeprowadzce do pałacu w Walii młoda para zaczyna się w sobie zakochiwać. Artur okazuje się być wspaniałym, pełnym pasji mężczyzną, a także obiecującym władcą. Każdej nocy spędzają ze sobą długie godziny, podczas których, oprócz starań o książęcego potomka, Catalina opowiada księciu egzotyczne opowieści o pięknej Grenadzie i warownej Alhambrze, o swoich nieustraszonych i bogobojnych rodzicach, o ukochanym rodzeństwie.

Ich miłość rośnie z dnia na dzień coraz bardziej, do czasu gdy książę zapada na nagłą i nieznaną chorobę, spowodowaną chłodnym i wilgotnym klimatem Walii. Prawie natychmiast umiera. Na łożu śmierci każe przysiąc Katarzynie, że ta zostanie za wszelką cenę królową Anglii, skłamie na temat swojego dziewictwa, poślubi jego młodszego brata Harry’ego, nauczy go jak dobrze władać królestwem, jak zdobyć miłość swoich poddanych i da mu królewskiego potomka. Infantka przyrzeka i Artur odchodzi z tego świata w spokoju.

Aby dotrzymać danego słowa Catalina musiała wiele wycierpieć. Po pewnym czasie zostaje zaręczona z księciem Harrym, kiedy ten jest jeszcze dzieckiem. Podczas tych lat narzeczeństwa żyła w żałobie nie jak księżniczka, a jak nędznica, zapomniana na królewskim dworze. Opuściły ją prawie wszystkie dwórki, które straciły już wiarę w zaplanowany ślub, który byłby dla nich szansą na lepsze życie. W odległej Hiszpanii umiera jej matka, a własny ojciec zapomina o niej i spisuje ją na straty. Mimo wszystkich przeciwności, intryg oraz niebezpieczeństw Catalina nie poddaje się, obiecuje sobie znaleźć siłę i znieść wszystko, aby wytrwać w danym przez siebie słowu na łożu śmierci ukochanego. Córka królów walczy, aby osiągnąć swoje przeznaczenie, walczy jak prawdziwa królowa Anglii i w ten sposób jej stałość i pasja z jaką wywalczyła swoją koronę pozostawiły niezatarty ślad na kartach historii.

Książkami Philippy Gregory zainteresowałam się po obejrzeniu filmu „Kochanice króla„. Cykl Tudorowski postanowiłam przeczytać w kolejności chronologicznej, zaczynający się właśnie od tej książki i moje pierwsze spotkanie z autorką mogę określić jako rewelacyjne! Myślę, że Katarzyna jest postacią, która zdecydowanie zasługuje na to, aby napisać i przeczytać o niej książkę. Po ponad dwudziestu latach małżeństwa z Henrykiem VIII została przez niego opuszczona, ośmieszona i zdjęta z tronu. Mimo jego licznych zdrad i wad, zawsze pozostawała wierna i gotowa mu wybaczyć. Nie była jedyną jego żoną, która musiała przetrwać porywczy temperament Henryka, ale była jedyną kobietą, która nigdy nie zaprzestała walki o swoje miejsce i prawa. Zawsze wierzyła, że jej małżeństwo i koronacja zostały namaszczone przez boga, a ona sama urodziła się po to, aby być królową Anglii.

W powieści mamy do czynienia z narracją trzecio- oraz pierwszoosobową, ta druga potraktowana jest jak karty wyjęte z pamiętnika Cataliny. Powieść jest napisana przyjemnym, zrozumiałym dla każdego czytelnika językiem. Bardzo atrakcyjną częścią książki są lata młodości naszej bohaterki przeżyte z rodzicami w Alhambrze, które dają nam jakieś pojęcie kim właściwie jest ta silna i mądra kobieta zasiadająca na tronie, do której ja poczułam sympatię i ogromny szacunek. Wspaniały klimat książki, który zaserwowała nam autorka natychmiastowo porywa i wciąga do odległej, tropikalnej Grenady i zamglonego Londynu, tak mocno, że ciężko jest odłożyć książkę na półkę, aby wrócić do niej później. Już dawno nie brałam sobie do czytania takiej obszernej lektury, a poradziłam sobie z nią niemal natychmiastowo, żałując że to już koniec przygody na angielskim dworze. Na szczęście cała reszta książek Pani Gregory czeka już na mojej półce i  wiem, że w niedalekiej przyszłości Henryk VIII i jego damy wrócą w moje łaski.

Polecam szczególnie osobom, które lubią zanurzyć się w powieści historycznej o angielskim dworze i chcą zgłębić swoją wiedzę na temat dynastii Tudorów. Znajdziemy tutaj zarówno prawdę jak i fikcję, którą to Pani Philippa sprytnie i umiejętnie połączyła je w spójną całość, która większości czytelników z pewnością przypadnie do gustu. Nie ukrywam, że pozycja nadaje się przede wszystkim dla pań, ale niejeden pan będzie zaskoczony przyjemnością jaką daje czytanie tej opowieści. Jeżeli to film o Tudorach zainteresował Was na tyle, żeby pomyśleć o przeczytaniu książki na ich temat – ta pozycja Was nie zawiedzie. Osobiście jestem zachwycona i nie żałuję żadnej minuty spędzonej z tym tekstem.

Moja ocena:
8/10

Marta.

Reklamy

Komentarzy 8 to “Wieczna księżniczka – recenzja”

  1. palanee Styczeń 9, 2014 @ 1:37 pm #

    I ja już od dłuższego czasu noszę się z poznaniem książek Pani Gregory. A Twoja recenzja brzmi tak rewelacyjnie, że chyba przyspieszę swoje plany 😉

    • zajeckicajec Styczeń 9, 2014 @ 8:44 pm #

      Łap, łap! Ja w końcu przeczytałam pierwszą książkę, jestem zachwycona i już planuję kiedy sięgnę po następną 🙂

  2. miqaisonfire Styczeń 11, 2014 @ 9:48 pm #

    Ja mam wielkie zaległości, jeśli chodzi o czytanie książek Philippy Gregory…

    • zajeckicajec Styczeń 12, 2014 @ 7:19 pm #

      Oj ja też, patrząc na to, że była to dopiero moja pierwsza 😉

      • Monika Listopad 10, 2014 @ 8:01 pm #

        Dzięki tej cudownej recenzji wpadłam całkowicie w sidła Gregory. Biore sie czym prędzej za kolejną część czyli Kochanice Króla :)) dziekuje !!

  3. kisia15 Maj 28, 2016 @ 6:46 pm #

    Świetna, super rozbudowana recenzja, bardzo mi pomogła 😉

Trackbacks/Pingbacks

  1. TOP 10 – Ulubione seriale | książkoholizm - Sierpień 8, 2014

    […] żonie Henryka już czytałam, recenzję „Wiecznej księżniczki” możecie przeczytać tutaj, teraz czas na […]

  2. TOP 10 – Pisarze, z którymi chcielibyśmy wybrać się na kawę | książkoholizm - Sierpień 15, 2014

    […] czy po prostu o powieściach historycznych? Przeczytałam dopiero jedną jej książkę – „Wieczna księżniczka”, a wciągnęła mnie po same moje zajęcze uszy. Mam większość jej książek na półce i już […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: