Dostatek – recenzja

31 Paźdź

146681-352x500 (Kopiowanie) Tytuł: Dostatek
Autor: Michael Crummey
Wydawca:  Wiatr od Morza
Data wydania polskiego: czerwiec 2013
Stron: 360
Tytuł oryginału: Galore
Tłumaczenie: Michał Alenowicz

Tym razem moją propozycją dla Was drodzy czytelnicy jest „Dostatek”, autorstwa Michaela Crummey’a, czyli pierwsza książka wydana przez nowe wydawnictwo – Wiatr od Morza.

Książkę przeczytałam już kilka miesięcy temu i wywarła na mnie niemałe wrażenie, ale jak wiecie wiele się u mnie działo i niestety pisanie recenzji zeszło na dalszy plan, ale teraz, kiedy wszystko już ustatkowane – nadrabiam jak mogę!

Michael Crummey to nowofunlandzki poeta i prozaik. Swoją przygodę z literaturą rozpoczął od pisania poezji w czasie studiów. Pierwszy tomik poezji „Arguments with gravity” wydał w 1996 roku i od razu został nagrodzony Writer’s Alliance of Newfoundland and Labrador Book Award for Poetry. Crummey jest autorem trzech powieści. Pierwszą, River Thieves, opublikował w 2001 r. – książka od razu zyskała status bestsellera i została nagrodzona Thomas Head Raddall Award. Kolejna powieść, „The Wreckage” ukazała się na rynku w 2005 roku, a trzecia, „Dostatek”, dwa lata później.

Akcja rozgrywa się na wybrzeżu Nowej Fundlandii, gdzie znajduje się rybacka osada Paradise Deep. W nędznym dla mieszkańców okresie niedostatku, na płyciźnie utyka sporych rozmiarów wieloryb, który w tak ekstremalnie ciężkich czasach jest niczym dar od boga. Doczekawszy się śmierci zwierzęcia nastąpiło pewne wydarzenie, które wywróciło osadę Paradise Deep zupełnie do góry nogami. Podczas otwierania przez Wdowę Devine podbrzusza walenia, z jego środka wpada do wody nagie, białowłose, okrutnie cuchnące rybami ciało mężczyzny. Podczas przenoszenia go na cmentarz, jegomość niespodziewanie się budzi. Jest niemową, więc nie może powiedzieć im kim jest i jak się nazywa, zostaje więc przygarnięty i nazwany Judą.

Tak zaczyna się magiczna opowieść, która nie jest podobna do żadnej innej jaką kiedykolwiek przeczytacie. Miłość i nienawiść, namiętności i niezgody, narodziny i śmierć – wszystko to jest ujęte w tej krętej i bogatej historii o miasteczku zagubionym pośrodku oceanu. Crummey przedstawia nam historię mieszkańców na przestrzeni ponad stu lat, dzielimy z nimi ich uniesienia, smutki, zwycięstwa i porażki. W tej niezwykłej książce, czarujące Paradise Deep i jego mieszkańcy wydają się być fantastyczni, wspaniali i zarazem dziwni.

Trudno było mi podsumować tę książkę. Nie dlatego, że jest jakaś zagmatwana, ale dlatego, że tak wiele się w niej dzieje. Doświadczamy bardzo dużej dawki informacji genealogicznych, bezskutecznie mogłabym próbować wszystko wyjaśniać, ale żeby to pojąć koniecznie trzeba ją przeczytać. Zaletą jest to, że nie jest opasłym tomiskiem, a w elegancki sposób opisuje bardzo dużą przestrzeń czasową. Podobał mi się również język jakim została napisana. Crummey świetnie posługuje się pięknym literackim językiem, który przenosi nas w odległy świat Nowej Fundlandii, a jednocześnie potrafi wtrącić brudne i brutalne przerywniki, które muszę przyznać łączą się w świetną całość. Mimo iż, nie była to lekka lektura, nie brakowało w niej także dobrego humoru przy opisie postaci i ich przygód, a im dłużej ją czytałam, tym bardziej z kolejną kartką mnie wciągała. Myślę że to wpływ jej magicznego realizmu, którego w takim wymiarze i tak dobrze skonstruowanego nie spotkałam jeszcze w żadnym innym dziele.

Magia ta najbardziej daje się odczuć kiedy docieramy już do ostatniej strony. Wielu z Was przy końcówce może zacząć snuć domysły jak cała opowieść się zakończy, jednak takie zakończenie nie jest rozczarowujące, a wręcz konieczne i nie wyobrażam sobie innego. Zdecydowanie skłania do przemyśleń i słyszałam już o wielu osobach, które zostały głęboko urzeczone i poruszone „Dostatkiem”, a sama jestem jedną z nich.

Zapewne jestem również kolejną recenzentką, która napisze: KSIĄŻKA JEST GENIALNA. Kiedy zaczynałam czytać momentami była dla mnie ciężka i zupełnie nie wiedziałam czego mam się po niej spodziewać. Z biegiem akcji, stawała się coraz łatwiejsza w przyswojeniu, myślę że to kwestia przyzwyczajenia. Teraz wiem, że bez wahania i z chęcią sięgnęłabym po resztę pozycji napisanych przez Michaela Crummey’a. Serdecznie polecam wszelakim czytelnikom, poza tymi najmłodszymi, ponieważ dla nich może okazać się nieco za ciężka. Jeśli macie okazję, to warto nie zmarnować szansy na zapoznanie się z tak fascynującą i magiczną opowieścią.

Moja ocena:
9/10

Marta.

Reklamy

Komentarzy 5 to “Dostatek – recenzja”

  1. miqaisonfire Listopad 4, 2013 @ 9:09 am #

    Zaciekawiłaś mnie 🙂

    • zajeckicajec Listopad 4, 2013 @ 9:43 am #

      Z czystym sumieniem piszę – bierz się za nią, bo warto 🙂

  2. Marta Listopad 9, 2013 @ 7:52 pm #

    No teraz to Ci zazdroszczę! I to bardzo! muszę przeczytać i już! 🙂

Trackbacks/Pingbacks

  1. Stosik #6 | książkoholizm - Maj 10, 2014

    […] „Pobojowisko” – Michael Crummey.Autor rewelacyjnego Dostatku (recenzja), powraca z kolejną powieścią rozgrywającą się na chłodnej Nowej Fundlandii. Jest to […]

  2. Pobojowisko – recenzja | książkoholizm - Maj 14, 2014

    […] Michaela Crummey’a, którą miałam przyjemność czytać.  „Dostatek” (recenzja) wysoko postawił poprzeczkę i nie wiedziałam czego się spodziewać po najnowsze powieści […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: