Dave Grohl. Nirvana & Foo Fighters – recenzja

27 Sier

1174989_707102762638487_1092965075_n (Kopiowanie)Tytuł: Dave Grohl. Nirvana & Foo Fighters
Autor: Martin James
Wydawca:  Anakonda
Data wydania polskiego:   maj 2013
Stron: 304
Tytuł oryginału:  Dave Grohl. Foo Fighters, Nirvana & Other Misadventures
Tłumaczenie: Anna Czyżewska

Po dość długiej przerwie wakacyjnej (którą poświęciłam tworzeniu mojej pracy magisterskiej) wracam do Was z kolejną recenzją muzycznej biografii i to nie byle jakiej! Kolejna propozycja na miłe spędzenie czasu w domu, czy też na plaży od Wydawnictwa Anakonda, które tym razem zabiera nas w świat muzyki grunge i punk rocka.

Jeżeli słuchacie muzyki rockowej to nie wątpię w to, że nazwy Nirvana, czy Foo Fighters nieraz obiły Wam się o uszy. Były czasy kiedy teledysk do Smells Like Teen Spirit w ogóle nie znikał z ekranów telewizorów i to właśnie wtedy usłyszałam o Davidzie po raz pierwszy.

Książka opisuje pasję Dave’a już od najmłodszych lat. Tłumaczy co wpłynęło na to, że wylądował na pozycji perkusisty w Nirvanie i jak potoczyło się jego życie, że postanowił rzucić się na głęboką wodę showbiznesu ze swoim własnym zespołem. Ale przeczytacie nie tylko o tych dwóch kapelach, których Dave był/jest częścią, ale także o innych projektach w których uczestniczył (a uwierzcie, że było ich całe mnóstwo) np. o pierwszej kapeli którą założył – Dain Bramage; znanej w Waszyngtonie hardcore punkowej grupie – Scream; czy chociażby o jego gościnnych występach u Pearl Jam. Oprócz tego obejrzycie również kilkanaście kolorowych, dużych zdjęć Davida z żoną, czy ze Slashem. Może nawet stwierdzicie jak ja – Dave jest jak wino, im starszy tym lepszy ; ).

Osobiście doceniam dokonania Dave’a bardziej za czasów Nirvany niż Foo Fighters (lubię, ale nigdy jakoś nie otworzyli sobie wrót do mojego świata). Zwróciłam więc uwagę na to, że autor potrafił zachować zimną krew przy opisie samobójstwa Kurta Cobaina (któremu prawidłowo poświęcił tylko kilka zdań), ponieważ mimo że było to bardzo ważne wydarzenie, tak jak powinien – skupił się na Dave’ie i jego odczuciach, nie szukając taniej sensacji poprzez zbaczanie z tematu.

Bohater książki jest przedstawiony jako bardzo miła, zabawna, kontaktowa i bardzo uzdolniona muzycznie osoba. Martin bardzo czarująco to wszystko opisał. Moja sympatia do frontmana Foo Figters wzrosła jeszcze bardziej. Jednocześnie autor nie przesadził z wychwalaniem Grohla pod niebiosa, wszystko związane jest ze sobą w bardzo zdrowy i przemyślany sposób. Dave jest osobą, która potrafi wejść do studia nagrań, nagrać bębny, następnie chwycić za gitarę, kolejno za bas i na sam koniec jeszcze zaśpiewać swoim przyjemnym dla ucha głosem, za co według mnie już należą mu się laury i osobiście bym go gloryfikowała! Pierwsza płyta Foo Fighters tak właśnie powstała, w momencie kiedy zespół tak naprawdę jeszcze nie istniał.

Jest to jedna z biografii z serii Gwiazdy Sceny, na którą najbardziej czekałam. Nie ma co owijać w bawełnę – nie zawiodłam się! Pozycja w bardzo miły sposób zajęła trochę mojego czasu, który nadal powinnam wykorzystywać na pisanie magisterki, ale zupełnie nie żałuję. Dowiedziałam się mnóstwo interesujących faktów o tym multiinstrumentaliście, a jednocześnie nie brakowało ciekawostek, które do historii jego życia dużo nie wnosiły, ale nadawały książce bardzo dużo pozytywnych kolorów.

Oczywiście lektura spodoba się najbardziej fanom muzyki Grohla pod każdą postacią (czy to Scream, Nirvana, czy FF), ale chciałam ją polecić również tym osobom, które dopiero chciałyby zacząć z nim swoją fanatyczną przygodę. Książka jest napisana lekkim i zrozumiałym językiem, który nikomu nie sprawi trudności, a wręcz wiele przyjemności. Każdy początkujący fan chciałby zabłysnąć taką wiedzą na temat swojego ulubieńca. Tak więc drodzy czytelnicy, jeśli w Waszym sercu grają tytułowe zespoły lub po prostu rock’n’roll – gnajcie szybko do najbliższej księgarni, bo „Dave Grohl. Nirvana & Foo Fighters” dostają ode mnie bardzo wysoką ocenę!

Moja ocena:
8/10

Marta.

Reklamy

Komentarze 3 to “Dave Grohl. Nirvana & Foo Fighters – recenzja”

  1. miqaisonfire Wrzesień 4, 2013 @ 1:26 pm #

    Lubię czasem posłuchać Foo Fighters, ale nie jestem wielką fanką, ale Nirvana nie jest dla mnie.
    P.S. Jesteś już Panią Magister 🙂 ?

    • zajeckicajec Wrzesień 4, 2013 @ 4:29 pm #

      Jeszcze nie, jeszcze mam cały rok, ale tyle roboty, że mam nadzieję, że jakimś cudem się wyrobię… 😉
      A FF to i ja teraz lubię posłuchać, po przeczytaniu książki 😉

  2. Marta Wrzesień 14, 2013 @ 3:12 pm #

    Uwielbiam Grohla 😀 chętnie przeczytam to tomisko 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: