Czerwona piramida – recenzja

3 Lu

riordan okładka (Kopiowanie) Tytuł: Czerwona piramida
Autor: Rick Riordan
Wydawca: Galeria Książki
Data wydania polskiego: luty 2011
Stron: 544
Tytuł oryginału: The Red Pyramid
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska

Kolejna książka Pana Riordana. Po Percym Jacksonie żyłam w przekonaniu, że nastał smutny czas kiedy autor kończy serie. Jako wielbicielka mitologii otrzymałam greckie cudo którym mogłam długo cieszyć oczy. Potem nastało zdziwienie kiedy otrzymałam rzymską wersję. Pojawił się płomyczek nadziei a co jeśli dałoby się tak przerobić mitologię całego świata? No i mam, Egipt. Nigdy mnie jakoś nie fascynowała bo denerwowały mnie te wszystkie cudaczne bóstwa ni to ludzkie ni zwierzęce – pomieszanie z poplątaniem, a w dodatku same ofiary z dzieci i krew lejąca się strumieniami. Pomyliłam się, przyznaję to z pełną pokorą. Kolejny raz literatura nauczyła mnie czegoś nowego o świecie.

Na samym początku otrzymujemy skrajnie różniące się od siebie rodzeństwo. Carter jest ułożony, wykształcony i podróżuje z ojcem po świecie. Sadie to typ buntowniczki, nosi glany, cały czas żyje gumę i pokazuje jak to jej na niczym nie zależy. Mimo wszystko po przebiciu się przez tą skorupę odnajdujemy żal, że jej matka nie żyje, ojciec ją opuścił i spotyka go tylko raz w roku a sama musi mieszkać z dziadkami. I nie wynagrodzi tego nawet jak najbardziej fantastyczny kot. Dziewczyna nie jest zadowolona kiedy kolejny raz na święta, po ogromnym spóźnieniu się taty z bratem, zostaje wyciągnięta do muzeum, bo zwyczajnie ją to nudzi. Mimo wszystko wszędzie szuka sensacji namawiając brata do zupełnie szalonych rzeczy. Nagle rodzeństwo staje się świadkiem czegoś zupełnie niewiarygodnego i ginie ich ojciec. „Ginie” to jednak delikatne niedopowiedzenie. Juliusem Kane zastaje wciągnięty pod ziemię w egipskim sarkofagu a na świat wydostają się demony. I tu zaczyna się zabawa. Reszty Wam nie zdradzę.

Podoba mi się sposób opisania fabuły, która została przedstawiona jako nagranie w którym wydarzenia relacjonuje raz Carter a raz Sadie.  Zostajemy wciągnięci w świat Egiptu a w tle ciągle majaczy nam Olimp więc sądzę, że ich historia jakoś się powiąże z „starymi” bohaterami Rick’a Riordan’a. Okazuje się, że Egipska mitologia jest znacznie ciekawsza niż pierwotnie sądziłam i żądzą w niej zgoła inne zasady niż sugerują nam animowane bajki puszczane co jakiś czas w telewizji. Szczerze mówiąc uważam, że całą mitologiczną twórczość autora należałoby zaproponować jako lekturą szkolną. Myślę, że dla niektórych było by łatwiej przełknąć taką formę niż oryginały spisane przez Parandowskiego, nie podważając przy tym oczywistego mistrzostwa tak znanej persony. W każdym razie, przeczytajcie! Zobaczycie, że się opłaca.

Oria.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: