Anna Karenina – recenzja

16 Gru

cover (Kopiowanie) Tytuł: Anna Karenina
Autor: Lew Tołstoj
Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy
Stron: tom 1 – 558, tom 2 – 492
Tytuł oryginału: Anna Karenina
Tłumaczenie: Kazimiera Iłłakowiczówna

Niewiele jest osób, które choć raz zetknąwszy się z literaturą nie znają nazwiska Lwa Tołstoja. Ten wielki awanturnik, indywidualista dał się poznać jako geniusz o zaskakującym talencie wkładania w usta i gesty postaci realnego życia. Jest takie porzekadło, że każdy artysta oddaje odrobinę siebie samego każdemu dziełu. Moim zdaniem ten oto rosyjski mistrz odstępuje swoim wyraziste uczucia, które mimo upływu czasu wciąż rozgrzewają  nasze serca.

Anna Karenina to z pozoru dusza towarzystwa. Piękna, inteligentna, rozmowna, posiadająca dobrze zarabiającego męża i uroczego synka. Ale już po kilku chwilach wychodzi na jaw, że jest to również kobieta znudzona swoim życiem i poszukująca czegoś co pozwoli jej odczuć, że żyje. „Jeśli prawdziwe jest powiedzenie: ile głów, tyle rozumów, to również prawdziwe: ile serc, tyle rodzajów miłości. I mimo różnic kulturowych wynikających przemijających epok, czytelnik rozumie bohaterkę, której żywe następczynie można napotkać na każdym kroku. Ale „Karenina” to nie tylko opowieść o toksycznej, zakazanej miłości, typowa literatura kobieca, ośmielę się stwierdzić, że jest to przede wszystkim tekst skierowany do mężczyzn.

Na kartach powieści spotykamy  Aleksego Aleksandrowicza – Karenina, męża tytułowej Anny, który dopiero w obliczu zdrady odnajduje w sobie coś takiego jak uczucia, Lewin, który zarządzając olbrzymim gospodarstwem tworzy zupełnie nową myśl ekonomiczną „Tego i wielu innych rzeczy, które działy się w ich tajemniczym świecie, Lewin nie rozumiał, ale wiedział, że wszystko, cokolwiek się tam działo było piękne, i kochał się właśnie w tajemniczości tego piękna.”. Poucza również  Obłoński,  typowy „mąż marnotrawny”. To zwykli mężczyźni, nie różniący się zbytnio od tych, którzy dzisiaj są czytelnikami wymienionej powieści. Może i dzięki temu wydają się nam bliżsi i bardziej godni naśladowania.

„Anna Karenina” pobudza do szukania szczęścia, a jak wiadomo jest wiele gatunków szczęścia. Wzniosłe pożądanie Anny, proste radości Lewina. „Może dlatego wydaję ci się szczęśliwy, ponieważ cieszę się tym, co mam, a nie tęsknię za tym, czego nie mam.” Słodkie uniesienia księżniczki Kitty Szczerbackiej. Czytając, odnajdywałam siebie. Raz się nudziłam, raz krzyczałam ze złości chcąc przemówić do rozsądku bohaterom. Znacie to uczucie kiedy kończy się książkę a ona tak wryła się w dusze, że wciąż i wciąż żyjemy z jej bohaterami jak jeden z nich? Nie należy się zniechęcać wiekiem dzieła ani przerażającym określeniem „klasyka literatury – obowiązkowa lektura każdego intelektualisty”. Nie, to książka dla młodzieży szukającej odpowiedzi, to książka do dorosłych kobiet, które jak stwierdziła Oprah – mają Kareninę we własnych sercach. To książka dla mężczyzn potrzebujących inteligentnej rozrywki. Jeśli wciąż nie czujecie się przekonani, obejrzyjcie film a otrzymacie zapowiedź tego w co można się wczytać. A wtedy i wy być może odjedziecie szczęście każdego książkoholika.

Oria.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: