Zmorojewo – recenzja

19 List

Tytuł: Zmorojewo
Autor: Jakub Żulczyk
Wydawca: Nasza Księgarnia
Data wydania: styczeń 2011
Stron: 496

W moim recenzenckim debiucie postaram się przybliżyć książkę autorstwa Jakuba Żulczyka pt. „Zmorojewo”. Wybór był prosty – jest to książka jednego z moich ulubionych autorów młodego pokolenia.  Jest to jego czwarta książka po „Zrób mi jakąś krzywdę”, „Radio Armageddon” i „Instytucie” przyszła kolej na coś z gatunku fantastyki.

Książka opisuje losy nastoletniego Tytusa Grójeckiego, warszawskiego licealisty. Tytus jest typowym introwertycznym komputerowcem, interesują go zjawiska nadprzyrodzone i marzy mu się doświadczenie takowego. Mieszka z rodzicami, tata jest oderwanym od rzeczywistości pisarzem, a mama właścicielką szkół językowych.

Historia rozpoczyna się od ostatniego dnia szkoły, kiedy to koledzy naszego bohatera cieszą się z wyjazdów wakacyjnych, jakie zafundowali im rodzicie, a sam Tytus ma jechać do dziadków na wieś, do Głuszyc. Nie jest tym zachwycony do ostatniego dnia, jednak w wieczór przed wyjazdem na swoim ulubionym forum „Tajemna Strona” czyta informacje o  dwójce badaczy zjawisk nadprzyrodzonych, którzy zniknęli z powierzchni ziemi, chwilę wcześniej wysyłając zdjęcia z miasta, które nie istnieje – Zmorojewa. Notatka zawiera informację, iż ślad po zaginionych urywa się w Kolonii Głuszyce, a więc nieopodal miejscowości, w której Tytus miał spędzić najgorzej zapowiadające się wakacje swojego życia. Informacja ta diametralnie zmienia jego stosunek do wyjazdu, ponieważ postanawia odnaleźć miejsce z fotografii. Nie ma jednak jeszcze pojęcia o tym, że to on jest Powiernikiem noszącym Znamię Zmory i odegra najważniejszą rolę swojego życia ratując świat przed uwolnieniem się Zła.

W opowieści poznajemy postacie, które do tej pory dla nas żyły tylko w bajkach jak Świteziankę czy Babę Jagę. Żulczyk świetnie bawi się formą i słowem, jego opisy są niezwykle obrazowe i działają na wyobraźnię czytelnika. Książkę jest trudno zaszufladkować, bo nie jest to zwykła książka dla młodzieży – momentami jest brutalnie, ale nie jest to też książka dla starszego czytelnika, bo czułam się trochę staro czytając – pewnie przez bohatera licealistę 😉 Głównym wątkiem jest oczywiście walka Dobra ze Złem, ale Tytusa do działania i ratowania świata napędza… miłość do Anki, zbuntowanej nastolatki. Co ciekawe i Tytus, i Anka nie mają dobrego kontaktu ze swoimi rodzicami, czyżby była to w pewnym sensie obserwacja relacji rodzic – nastolatek we współczesnym świecie?

Trudno mi ocenić jednoznacznie tę książkę, bo jak w każdej są plusy i minusy. Plusem niewątpliwie są opisy, o których już wspomniałam, a także budowanie napięcia. Fabuła jest dopracowana w szczegółach i nic nie wzbudziło moich wątpliwości w historii, ale jest dość łatwa do przewidzenia. Poprzednimi książkami Żulczyk wysoko postawił sobie poprzeczkę, którą niestety przy tym skoku strącił. W skali 1 do 10, mogę „Zmorojewo” ocenić na co najwyżej 7. Jednak mimo wszystko warta była przeczytania i z pewnością będę ją polecać i pożyczać dalej 🙂

Moja ocena:
7/10

Pozdrawiam i życzę miłej lektury – Daria.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: