Rockmann – recenzja

17 List

Pan Mann pisze sam.

Kim jest Wojciech Mann dla polskiego radia, polskiej telewizji, polskiej muzyki i polskiej rozrywki nikomu nie trzeba chyba mówić. To człowiek – instytucja, historia rodzimego dziennikarstwa muzycznego, legenda mikrofonu. Jego ciepły, sympatyczny głos znają w naszym kraju chyba wszyscy. Każdy zapewne nie raz zastanawiał się jednak, jak wyglądały początki Wojciecha Manna w tym cały muzycznym biznesie? Skąd wzięła się jego pasja? Jak znalazł się w radiu? O tym wszystkim i wielu innych ciekawych sprawach najsłynniejszy muzyczny dziennikarz w Polsce pisze w swej książce „RockMann czyli jak nie zostałem saksofonistą”.

Niedawno polecałem wspólne wydawnictwo duetu Mann – Materna pod tytułem „Podróże małe i duże”. Już wtedy zwracałem uwagę na fantastyczny język i styl, w jakim Wojciech Mann opowiada w książce o przygodach podczas wypraw z Krzysztofem Materną. „RockMann” tylko mnie w tym stwierdzeniu utwierdził. Mann to urodzony gawędziarz, który z humorem, lekką nutką ironii (lub autoironii) i niezwykle ciekawy sposób potrafi poprowadzić czytelnika przez swoje opowieści. Wszystko jest podane w interesującym stylu, okraszone wieloma anegdotami, spisane lekkim piórem godnym Mistrza. Gdy przeczyta się jedną stronę to natychmiast chce się przeczytać następną, po poznaniu całego rozdziału nie sposób nie skusić się na kolejny i w ten sposób niewiele ponad 200 stron „RockManna” czyta się nie dłużej niż 4-5 godzin i jest już po wszystkim. Bo tak naprawdę jedyna poważną wadą tej książki jest fakt, że jest ona za krótka! Gdyby miała stron 400 czy 500 byłaby jeszcze większą frajdą dla każdego czytającego.

O czym jest w zasadzie „RockMann”? Nie jest to na pewno autobiografia autora, nie porusza wątków osobistych czy rodzinnych, czasem tylko delikatnie ich dotyka. Całość poświęcona jest za to pasji, którą dla Wojciecha Manna od zawsze była muzyka. Pasja, która z czasem zamieniła się w coś więcej – hobby, pracę, a ostatecznie sposób na życie. Początek opowieści to lata pięćdziesiąte i pierwsze kontakty małego Wojtusia z radiem i muzyką. Następnie Mann przechodzi do lat szkolnych, gdy muzyka stała się już nieodzownym elementem jego życia. Dzisiaj, w czasach wszechobecnych plików mp3, płyt kompaktowych, nagrywarek, iPodów, internetu i wszystkich innych dobrodziejstw cywilizacji, opowieści o pierwszych radioodbiornikach lampowych, płytach winylowych i problemach z ich zdobyciem, pocztówkach dźwiękowych czy magnetofonach szpulowych dla wielu młodszych czytelników będą przypominać zapewne powieści z gatunku science fiction, ale już moje pokolenie na pewno wróci do tamtych czasów z rozrzewnieniem i sentymentem.

Z książki dowiemy się wielu bardzo interesujących faktów z historii muzycznej działalności Wojciecha Manna. W życiu bym się nie spodziewał, że ten człowiek przeżył tak pasjonujące spotkania i poznał tyle legend światowej muzyki. Dowiemy się więc m.in. o wspólnym imprezowaniu z członkami The Animals podczas ich pobytu w Polsce, o niespodziewanym duecie ze Stevie Wonderem, o sprowadzeniu do Warszawy Rolling Stonesów na koncerty w Sali Kongresowej przez grupkę nastolatków z autorem na czele czy też o tym jak młody Mann był świadkiem powstania pomysłu o założeniu Deep Purple. Pan Wojciech przypomni również, czym w tamtych czasach był słynny Pagart, jak się odświeżało zniszczone winyle, jakie znaczenie na młodzieży miało słynne Radio Luxembourg i czym była lista „Top Twenty” oraz o tym, dlaczego do konserwacji magnetofonu szpulowego nie powinno się używać masła eksportowego. Przeczytamy o tym, czym była nieodzowna każdemu radiowcowi karta mikrofonowa i jak można ją było zdobyć, o epizodzie Wojciecha Manna jako autora tekstów piosenek, jakie gwiazdy oprowadzał po Warszawie podczas festiwali Jazz Jamboree i jak trafił do słynnego telewizyjnego Studia 2. Jednym słowem – historia goni historię, anegdota anegdotę i czytelnik nie ma prawa się nudzić nawet przez chwilę! Całość zilustrowana jest zdjęciami z prywatnego archiwum autora oraz przygotowanymi specjalnie listami „naj”, które również w jakiś sposób pokazują podejście pana Manna do muzyki.

Osobiście jestem trochę zawiedzony tylko jednym faktem, mianowicie w książce nie ma w zasadzie słowa o pracy Wojciecha Manna w radiowej Trójce. Pozostał spory niedosyt, ale mam nadzieję, że był to zaplanowany z premedytacją manewr prowadzący autora do spisania „trójkowych” wspomnieć w oddzielnej książce. Chciałbym również przeczytać kolejną, tym razem o telewizyjnej współpracy Manna i Materny przy tworzeniu takich programów jak „Za chwilę dalszy ciąg programu” czy „MdM”. Mam nadzieję, że się kiedyś doczekam.

Można więc spokojnie i z czystym sumieniem polecić tę pozycję jako jedną z tych z gatunku „lekkich i przyjemnych”, napisanych jednak z wielką inteligencją, znajomością tematu, dowcipem, olbrzymią kulturą osobistą, dystansem do siebie i wewnętrznym ciepłem bijącym z każdej strony tej książki. Wojciech Mann jest legendą i ikoną dziennikarstwa w tym kraju i polecam naprawdę wszystkim, zarówno starym jak i młodym, te cudowne wspomnienia z dawnych lat, kiedy świat wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj. No i oczywiście koniecznie musicie się dowiedzieć, dlaczego Mann nie został saksofonistą!

Zresztą najlepiej wprowadzi Was w tematykę i klimat tej książki sam autor…

http://youtu.be/Mb1xLHJhfgQ

http://youtu.be/EL1-Fn5MW84

http://youtu.be/cIyC3enIur0

http://youtu.be/riRrcOjV7MY

PS. Na koniec jeszcze tylko jedna uwaga, która rzuciła mi się natychmiast po przeczytaniu tej książki – koniecznie, ale to absolutnie koniecznie powinien powstać audiobook, w którym narratorem byłby sam autor!! Myślę, że sprzedawałby się lepiej niż sama książka!

Jack Daniels.

Advertisements

komentarze 2 to “Rockmann – recenzja”

  1. takitutaki Listopad 19, 2012 @ 7:26 am #

    czeka już u mnie na półce (w Kindle’u), jak skończę czytać Spalonego Andrzeja Iwana, to prawdopodobnie się zabiorę za lekturę chyba, że cosik w bibliotece rzucą fajnego 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: