Światła pochylenie – recenzja

25 Paźdź

Tytuł: Światła pochylenie
Autor: Laura Whitcomb
Wydawca: Initium
Data wydania polskiego: marzec 2010
Stron: 232
Tytuł oryginału: A Certain Slant of Light
Tłumaczenie: Joanna Bogunia, Dawid Juraszek

Ktoś na mnie patrzył.
To dość niezwykłe uczucie, gdy jest się martwym…

Takimi słowami zaczyna się nasza przygoda z pierwszą powieścią Laury Whitcomb – „Światła Pochylenie”. Te słowa umieszczone są również na tylnej części okładki i to one przekonały mnie do chwycenia za tę książkę.

Poznajcie Helen, martwego od 130 lat ducha, który nazywa siebie Światłem. Dodam również, że w pewnym sensie ducha-książkoholika ;). Dziewczyna nawiedza osoby, które nazywa swoimi Gospodarzami. Nawiedzenie trwa do końca dni  Gospodarza, potem przenosi się na kolejnego, zazwyczaj jest to ktoś, kto akurat znalazł się w pobliżu, ale cechą łączącą Gospodarzów Helen jest miłość do literatury. Aktualnie jest nim pan Brown, nauczyciel angielskiego, dla którego jest niewidoczną muzą pomagającą w pisaniu opowieści. Jako Światło nie może niczego dotknąć, poczuć żadnego smaku, ani zapachu. Może jedynie dzięki własnym emocjom poruszyć  kartki w książce, zasłony, rozsiać wokół aurę chłodu, czy przestraszyć ptaki. Niewiele pamięta ona ze swojego życia zanim stała się Światłem. Wie, że jest kobietą, ile miała lat, że miała męża, i że nie może odejść do nieba dlatego, że zrobiła za swojego życia coś strasznego. Wszystko inne pochłonęła śmierć.

Jesteś ukrytym wierszem mego serca. Czytam Cię bez przerwy, uczę się ciebie na pamięć w każdej chwili naszej rozłąki.

Życie Helen przy boku Browna biegło dość spokojnie, aż do pewnego dnia. Byli wtedy w klasie od języka angielskiego, kiedy dziewczyna zauważyła, że śledzi ją wzrok jednego z uczniów. Wystraszyła się, a zarazem była ciekawa, kto to taki i dlaczego ją widzi. Na imię miał James, a egzystował w ciele Billy’ego – jednego z uczniów. On też był Światłem i odkąd posiadł ciało kogoś innego widział otaczające go duchy. Między nimi zaiskrzyło od samego początku, oboje dobrze wiedzieli jak to jest być samotnym przed wiele lat, ich głównym celem stało się znalezienie kobiety, której dusza chce opuścić ciało i przejęcie tego ciała przez Helen, aby mogli się wzajemnie dotknąć. Oczywiście wszystko się udało do czasu, później nastąpiły komplikacje, o których przeczytacie sami jeśli będziecie mieli ochotę.

O czym chciałam książkę? O duchach, nawiedzeniach, świecie paranormalnym, być może też trochę horroru. Może sama nastawiłam się za bardzo na jakieś paranormalne fakty, bowiem marzeniem moim jest studiować paranormalistykę w Londynie ;). O czym dostałam? O paranormalnym romansie, na dodatek niezbyt rozbudowanym, powiedziałabym wręcz dość płytkim. Odniosłam wrażenie, że zaraz po tym jak nasza para kochanków się spotkała, pobiegli szybko do łóżka zrobić swoje. Ja rozumiem – pożądanie i te sprawy, ale uważam, że wielkie podobieństwo do siebie dwóch istot to troszkę za mało, żeby tak ten wątek niedbale potraktować, tym bardziej jeśli jest on przewodni. Mimo iż dla mnie jest to wielki minus, nie spisujmy tej książki od razu na straty! Na dobre wychodzi w niej mocno zaakcentowana wielowątkowość. Możemy przeczytać tam o takich rzeczach jak: fanatyzm religijny, problemy rodzinne, narkomania, molestowanie nieletnich, problemy nastolatków z rodzicami, czy zdrada. W codziennym życiu nie spotykamy problemów tak często i gęsto, ale czy na pewno? Myślę, że na to pytanie może sobie odpowiedzieć każdy z nas. We fragmentach dotyczących przykładowo fanatyzmu religijnego skłaniała mnie do przemyśleń na temat znajomych, których rodzice są zaślepieni wiarą – czy żyją chociaż odrobinę tak jak bohaterowie „Światła pochylenie” i czy część z nich robi to wyłącznie na pokaz, a nie dla swojego boga. Ciężko to wszystko opisać i wytłumaczyć ze względu na te wszystkie wątki i ich połączenie, ten tekst trzeba samemu przeczytać, żeby zrozumieć co mam na myśli.

Całość czytało mi się ok, jest napisana lekkim i dostępnym dla szaraka językiem. Myślę, że powinna spodobać się większości osób, które po nią sięgną. Przecież mamy teraz erę romansów paranormalnych, ale ten na szczęście ma dobre wątki poboczne, przez co jest lepszy. Zapewne sięgnę jeszcze po książki pani Whitcomb jeśli takowe zostaną wydane w Polsce. Daję powieści trzy z plusem za powierzchowne potraktowanie głównego wątku. A teraz będę po niej dalej rozmyślać o tym, czy istnieje jakiekolwiek życie pozagrobowe. A Wam polecę – cieszcie się każdą chwilą swojego życia, każdym zapachem i każdym jego smakiem.

Moja ocena:
4/10

Marta.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Światła pochylenie – recenzja”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Ranking 1 | książkoholizm - Marzec 22, 2013

    […] RECENZJA […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: