Mit Syzyfa i inne eseje – recenzja

13 Paźdź

Autor: Albert Camus (1913-1960) – pochodzący z Algierii francuski prozaik, eseista, publicysta i filozof. Przedstawiciel egzystencjalizmu. Jeden z najwybitniejszych intelektualistów 2. połowy XX wieku. W 1957 otrzymał Nagrodę Nobla. Najwybitniejsze dzieła to: Dżuma (1947, pol. wyd. 1957) , Obcy (1942; pol. wyd. 1958), Upadek (1956, pol. wyd. 1957), Mit Syzyfa (1942; pol. wyd. 1971).

Wydawnictwo: Muza S.A.
Rok: 2004
Stron: 216

Ciężko jest napisać spójną recenzję książki o pozornie niespójnej tematyce. Czy ma to być recenzja przedstawiająca treść, czy może ukazująca rozważane przez autora kwestie? Teksty, Camus zebrane pod wspólnym szyldem mitu o Syzyfie, roją się od stawianych raz za razem problemów, mimo że na pierwszy rzut oka różnych, to mających jedno ujście. Ujście, do którego postaram się dotrzeć wraz z ukończeniem pisania tego tekstu.

W zawartych w niniejszym zbiorze esejach można dostrzec część wspólną, a mianowicie fundamentalne pytanie o sens. Chociaż tkwi ono najczęściej pomiędzy wersami, to nie ulega najmniejszej wątpliwości, że próba udzielenia na nie odpowiedzi stanowiła dla Camus główny drogowskaz.

***

„[…] to, co dobiega do mnie, nie jest jednak nadzieją lepszych dni, ale pogodną i prostą obojętnością wobec wszystkiego i wobec samego siebie.”

Losy bohaterów pierwszej części książki nie pozostawiają złudzeń, co do tego, że sens praktycznie nie istnieje, a jeśli już czasami jawi się na horyzoncie płomień nadziei, to można go przyrównać jedynie do chwilowego blasku płonącej zapałki. Starzy, zapomniani, samotni i lekceważeni ślepo chwytają się każdej okazji mogącej poprawić ich obecny stan, jednak za każdym razem okazuje się, że niegasnąca nadzieja jest tak samo nieodzownym elementem ich życia, jak niekończące się opuszczenie. Na ich oczach rozgrywa się teatr obojętności, którego finał nie przyniesie im spodziewanego oczyszczenia, gdy kurtyna opadnie, lecz ewentualnie śmierć będącą zwieńczeniem życia bladego, jak blade potrafi być wspomnienie utraconego szczęścia.

Wspomniane powyżej poczucie nadziei, towarzyszącej wszelkiej niedoli, scala bohaterów pierwszych stronic książki w jedną udręczoną duszę. Można odnieść wrażenie, że jest to obraz duszy świata, miotającej się pomiędzy utratą a odzyskaniem tego, co nakazuje nam być. Inaczej znosi się nieszczęście, jeśli ma się świadomość braku perspektywy jakiejkolwiek poprawy. Rezygnacja może przynieść pewną ulgę w cierpieniu, ponieważ nie pozostawia złudzeń, jednak ulgi tej nigdy nie przyniesie nadzieja wskrzeszana na nowo bez końca. Nie można widzieć celu, który utraciło się na zawsze, jednak jeśli nadzieja i sens powracają, gdy tylko najcięższe chwile mamy już za sobą, wtedy zostajemy więźniami błędnego koła. Nadzieja iluminuje swoje przyszłe wcielenie nawet u własnego kresu, dlatego tak ciężko utracić ją bezpowrotnie.

Mówi się, że ruch kołowy jest najdoskonalszym z ruchów, ponieważ może trwać bez końca, jednak nawet ten ruch musi mieć cel, który powinien leżeć poza nim, a nie w nim samym, i wydaje mi się, że cel owy autor stara się odnaleźć prowadząc w dalszej części książki rozważania na temat absurdu.

***

„Świat, który można wytłumaczyć kiepskimi nawet racjami, jest światem bliskim. Na odwrót, w świecie pozbawionym nagle złudzeń i świateł człowiek czuje się obcy. […] ta nieprzenikalność i obcość świata to absurd.”

W części drugiej, stanowiącej sedno myśli Camus, zawarta jest próba bardziej bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, gdzie leży sens.

Punktem wyjścia jest uczynienie przedmiotem dyskusji samobójstwa, jako najbardziej racjonalnej drogi ucieczki przed życiem wyzutym z sensu. Stwierdzenie to, jak przyznaje sam autor, jest zbyt pochopne, ponieważ, mówiąc słowami Camus, „w pewnym sensie zabić się, to wyznać, jak w melodramacie […], że życie nas przerasta, albo, że nie rozumiemy życia”. Nie jest to, zatem, droga ucieczki, a raczej objaw słabości i rezygnacji, a rezygnować można raczej z czegoś, co pojęliśmy, ale mimo zrozumienia, nie widzimy w tym sensu. Zrozumieć, czyli dostrzec prawdę, a zatem pozbyć się wszelkich złudzeń. Rezygnacja jest więc raczej wynikiem naszej świadomej decyzji, a nie niemocy towarzyszącej próbie jej podjęcia.

W absurdzie pogrąża nas poczucie nieustannej obcości i niemożności poznania świata jako całości. Nie wiemy, kiedy jest on już dla nas miejscem oswojonym, bo zawsze zdarzyć może się coś, co powoduje, że tracimy grunt pod stopami. Z jednej strony los nieprzenikniony budzi ciekawość względem tego, co nastanie, jednak z drugiej wieczny przymus przystosowywania się do rzeczywistości faktycznej stawia nas w absurdalnej sytuacji, gdy domeną naszego życia jest coś, czego nigdy nie przenikniemy i w ten sposób zatracają się granice pomiędzy tym, co pewne i obiektywne a tym, co iluzoryczne i fałszywe. („Obcy sobie i światu, za jedyną broń mając myśl, która sama siebie neguje, ledwo wygłosi sąd twierdzący”).

Ostatecznie Camus odrzuca samobójstwo. Dochodzi do wniosku, że absurdalność życia generuje trzy znamienne dla człowieka sytuacje: wolę buntu, odczucie wolności i wyzwolenie pasji. Wszystko, co stanowić mogło o bezsensie życia tworzy jego regułą, ponieważ „pozbawienie człowieka nadziei i przyszłości oznacza wzrost jego możliwości.” To, że świat pozostaje bezczynny względem nas nie może stanowić o naszej względem niego bezczynności.

***

„Człowiek absurdalny, gdy zgłębi swoją udrękę, zamilkną bogowie.”

Finałowym momentem zapisków Camus jest przytoczenie mitu o Syzyfie, który to właśnie jest uosobieniem człowieka absurdalnego. Autor udowadnia, że nie jest to bohater tragiczny, a raczej trwający w milczącym szczęściu, które jest efektem zrozumienia własnego losu i jego akceptacji. Gdy źródło wszelkiego strapienia zostaje odkryte, wtedy nadchodzi spokój.

Wniosek ten można uczynić esencją myśli Camus zawartej w książce „Mit Syzyfa i inne eseje”. Wynika z tego, że skoro sensu zgłębić nie można, skoro na zawsze pozostanie się obcym względem świata, jeśli odebranie sobie życia nie stanowi o sile, lecz ludzkiej słabości, to jedynym wyjściem jest stworzenie sensu dla siebie samego; sensu, który obroni się przed wszechogarniającym bezsensem świata.

„Mit Syzyfa i inne eseje” stanowi moim zdaniem dobry punkt wyjścia dla łaknących zgłębić całość twórczości Alberta Camus. Esencja myśli przenikającej najwybitniejsze jego dzieła odnalazła swoje ujście w niniejszych zapiskach i pomaga czytelnikowi rozwiązać sytuacje, którym, udręczeni bohaterowie żyjący na kartach książek Camus, nie podołali. Czy zatem sens wyłania się wraz z chwilą, gdy umiera nadzieja na jego odnalezienie?

Magdalena.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: