Ostatnią kartą jest śmierć – recenzja

4 Paźdź

Autorką powieści kryminalnej „Ostatnią kartą jest śmierć” jest Anna Klejzerowicz. Polska pisarka, publicystka i fotograf, autorka zbioru opowiadań „Złodziej dusz. Opowieści niesamowite”, powieści obyczajowej „Czarownica” i paru innych – nie jest już nowicjuszką. Dzieło zostało wydane przez wydawnictwo Oficynka we wrześniu 2010.

Poznajcie Weronikę Daglewską – dziennikarkę prowadzącą rubrykę kryminalną w lokalnej gazecie. W wyniku cięć budżetowych, bohaterka zostaje bez pracy, mniej więcej w tym samym czasie porzuca ją partner. Mało tego! Plagi te spadają na nią tuż przed trzydziestymi urodzinami. Znajdując się na życiowym zakręcie, w zasadzie nie mając nic do stracenia, kobieta udaje się do znanej w mieście tarocistki, Semiramidy. Wróżka zapowiada dziennikarce, iż spotka ją nieszczęście. Sceptycznie nastawiona do zjawisk paranormalnych Weronika nie traktuje przepowiedni poważnie i myślenie o niej spycha na tor boczny, próbując odnaleźć się w nowej, pełnej wolnego czasu rzeczywistości.

Pewnego dnia media podają wiadomość, iż miał miejsce tragiczny wypadek – znana tarocistka z powodzeniem popełniła samobójstwo, skacząc z okna bloku, w którym mieszkała. Ofiarą jest nie kto inny, jak Semiramida we własnej osobie. W niedługim czasie po tym wydarzeniu z Weroniką kontaktuje się mąż zmarłej (notabene, jeden ze stałych czytelników działu prowadzonego przez nią jeszcze niedawno), nie wierząc w samobójstwo żony. Mężczyzna prosi Daglewską o pomoc w rozwiązaniu tajemnicy. Jako że największym marzeniem bohaterki było posiadanie własnej agencji detektywistycznej, a głośna sprawa rzekomego samobójstwa wróżki stanowi doskonały sposób na zyskanie rozgłosu „w branży”, Weronika bez wahania przyjmuje zlecenie, które faktycznie narazi ją na niebezpieczeństwo. Kto zabił wróżkę? Czego można dowiedzieć się z kart tarota? Czy należy wierzyć w przepowiednie? Gdzie znajdziemy prawdziwą miłość? Odpowiedź znajdziemy w książeczce Anny Klejzerowicz.

Dlaczego „Ostatnią kartą jest śmierć” nazwałam książeczką? Powieść liczy niespełna 200 stron, czyta się ją błyskawicznie dzięki nieskomplikowanej fabule, prostemu językowi i plastycznym opisom pozwalającym wyobraźni bez problemu wykreować przedstawiane sytuacje czy miejsca (1-2 wieczory, w zależności od tego, ile czasu możemy poświęcić na lekturę) – po prostu nie czuć tej objętości. Zamieszczone w książce ilustracje wpuszczają trochę światła w tekst, który nie jest podzielony na rozdziały (mimo to lektura się nie dłuży, nawet się nie orientujemy, kiedy doczytaliśmy „Ostatnią kartą jest śmierć” do końca). Szkoda, że ilustracja przedstawia tylko jedną figurę z talii kart tarota – po cichu liczyłam na prezentację przynajmniej kilku najważniejszych, o których mowa w tekście. Ale to nie grafiki są tu na pierwszym miejscu – przede wszystkim liczy się treść, a tej nie mam nic do zarzucenia.

W powieści mamy to, co kryminał powinien zawierać, a nawet trochę więcej: morderstwo, dreszczyk emocji, zagadkę, mroczną tajemnicę rodziny, zgrabnie przedstawiony wątek miłosny oraz sporą dawkę humoru, przejawiającą się głównie w komentarzach Daglewskiej. Wielką zaletę książki stanowią opisy kart tarota i częściowe objaśnienia symboliki – z powieści dowiadujemy się bowiem, iż interpretacja poszczególnych figur i układów może być różnorodna i że tarot w nieodpowiednich rękach może uczynić sporo szkód. Jak widać, autorka rzetelnie przygotowała się do tematu, który opisuje w powieści „Ostatnią kartą jest śmierć”.

Podsumowując, książka na „tylko” lub „aż” dobry z plusem. Jak dla mnie – „Ostatnią kartą jest śmierć” to więcej niż kryminał J. Chmielewskiej, który czytałam niedawno, ale mniej niż niedoścignione powieści A. Christie. Tak czuję, że jeszcze niejedną powieść Anny Klejzerowicz będę miała przyjemność czytać i opisywać 🙂 Polecam wielbicielom kryminałów i nie tylko!

Agnieszka.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Ostatnią kartą jest śmierć – recenzja”

  1. Dorota K. Październik 8, 2012 @ 8:51 am #

    Blog jest świetnym pomysłem na recenzowanie książek, warto również przeczytane książki od wydawców, rozdawać w ramach konkursów, to zapewne będzie atrakcją nie tylko na blogu, ale na fanpage.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: